Zebrano 5,000 podpisów
Do: Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miejskiego Wrocławia, Centrum Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miejskiego Wrocławia, Kancelaria Ogólna Urzędu Miejskiego Wrocławia
Stop pikietom Kai Godek pod szpitalem na Brochowie

Szanowny Panie Prezydencie,
od lipca pod Szpitalem im. Falkiewicza na Brochowie odbywają się antyaborcyjne pikiety i „publiczne różańce" organizowane przez fundację Kai Godek. Hałas i transparenty zakłócają pracę największej porodówki na Dolnym Śląsku, uderzają w pacjentki i w mieszkańców osiedla. Kolejne zgromadzenia są już zapowiedziane.
Apelujemy, aby Urząd Miejski Wrocławia:
- wysłuchał skarg personelu szpitala, pacjentek i mieszkańców Brochowa i uwzględniał je przy każdym kolejnym zgłoszeniu zgromadzenia w tym miejscu;
- na każde zgromadzenie pod szpitalem wyznaczał swojego przedstawiciela, obecnego na miejscu od początku do końca;
- niezwłocznie rozwiązywał zgromadzenie, gdy jego przebieg zagraża zdrowiu pacjentek albo narusza prawo, tak jak robi to Gdańsk.
Szpital powinien być bezpiecznym miejscem, gdzie ratuje się zdrowie i życie pacjentek, z poszanowaniem dla ich prawa do spokojnego powrotu do zdrowia.
Dlaczego ta sprawa jest ważna?
Szpital im. Falkiewicza na wrocławskim Brochowie ma największy oddział położniczy na Dolnym Śląsku. Od lipca jest celem kampanii Kai Godek i jej organizacji Fundacji Życie i Rodzina.
W ostatnim czasie nękanie nasiliło się, bo ofertę pracy na oddziale ginekologiczno-położniczym złożyła dr Gizela Jagielska, lekarka, która w Oleśnicy wykonywała legalne zabiegi przerwania ciąży i za to jest od miesięcy ścigana po całej Polsce przez środowiska antyaborcyjne. Dr Jagielska to szanowana lekarka, u której wiele kobiet szukało pomocy w sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia mając pewność, że otrzymają pomoc zgodną z obecną wiedzą naukową.
Co się dzieje pod szpitalem:
- Antyaborcyjne środowiska wzywają pod szpital z transparentami „Precz z Gizelą", namawiają do wydzwaniania do szpitala. Sekretariat przyjmował setki telefonów z wyzwiskami i groźbami. Dyrekcja nazwała to nękaniem i poprosiła policję o wsparcie.
- Uczestnicy zgromadzeń wchodzą do budynku i rozwieszają wewnątrz transparenty bez zgody dyrekcji.
- Lekarze mówią, że w hałasie nie słyszą, co mówią do nich pacjentki podczas badania. Pacjentki na oddziale, w tym kobiety po poronieniach i tuż po porodzie, słuchają tego przez okna.
- Mieszkanka domu naprzeciw szpitala, opiekująca się ciężko chorym mężem i dzieckiem, prosiła pikietujących o spokój. Usłyszała, że ma sobie włączyć muzykę relaksacyjną.
- Działania te za każdym razem angażują policję, dyrekcję szpitala i Urząd Miejski, który jako organ gminy odpowiada za przebieg zgromadzeń. Kolejne demonstracje pod szpitalem są zgłaszane do urzędu i zapowiadane publicznie, więc miasto wie o nich z wyprzedzeniem. Ostatnia odbyła się w niedzielę 20 września.
Prawo daje organowi gminy konkretne narzędzia. Prawo o zgromadzeniach nakazuje wyznaczyć przedstawiciela miasta na zgromadzenie, gdy istnieje niebezpieczeństwo naruszenia porządku publicznego (art. 17), i pozwala rozwiązać zgromadzenie, którego przebieg zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo narusza prawo (art. 20). Konstytucja (art. 31 ust. 3) dopuszcza ograniczenie wolności zgromadzeń dla ochrony zdrowia oraz praw i wolności innych osób.
Gdańsk pokazuje, jak z tych narzędzi korzystać. Pod szpitalem na Zaspie fundacja Kai Godek organizuje demonstracje w każdą trzecią niedzielę miesiąca. Prezydentka Aleksandra Dulkiewicz wysyła na nie swoich przedstawicieli. 18 stycznia 2026 roku, gdy drastyczne banery i agresywne hasła uderzyły w pacjentki, przedstawiciel miasta rozwiązał zgromadzenie. Fundacja poszła do sądu i przegrała dwukrotnie: Sąd Okręgowy w Gdańsku (2 marca 2026) uznał, że banery przed oddziałem ginekologicznym to nieobyczajny wybryk i wtórna wiktymizacja ofiar gwałtu, a Sąd Apelacyjny podtrzymał decyzję miasta. Sędzia podsumował: wolność zgromadzeń, jak każda wolność, kończy się tam, gdzie zaczynają się prawa i wolności drugiej strony.
Apelujemy, żeby Prezydent Wrocławia korzystał z tych uprawnień przy każdej kolejnej demonstracji pod szpitalem na Brochowie. Pacjentki szpitala i jego personel mają prawo do spokoju. Akcje, które podejmuje Kaja Godek i jej fundacja, nie sprzyjają ani procesowi zdrowienia pacjentów i pacjentek, ani tworzeniu dobrych warunków pracy lekarzom i lekarkom, którzy odpowiadają za zdrowie i życie innych osób. Mieszkańcy osiedla mają prawo do niedzieli bez megafonów.
Źródło: Gizela Jagielska zgłosiła się do pracy w szpitalu na wrocławskim Brochowie. Dyrektorka: Dla mnie liczą się kwalifikacje, 18.09.2026, Gazeta Wyborcza Wrocław
Pikiety pod szpitalem na Brochowie w 5 minut
Czego apel żąda od Prezydenta Wrocławia?
Żeby miasto wysłuchało skarg personelu, pacjentek i mieszkańców, wyznaczało swojego przedstawiciela na każde zgromadzenie pod szpitalem i rozwiązywało je, gdy przebieg zagraża zdrowiu pacjentek albo narusza prawo. Apel nie żąda zakazu zgromadzeń.
Żeby miasto wysłuchało skarg personelu, pacjentek i mieszkańców, wyznaczało swojego przedstawiciela na każde zgromadzenie pod szpitalem i rozwiązywało je, gdy przebieg zagraża zdrowiu pacjentek albo narusza prawo. Apel nie żąda zakazu zgromadzeń.
Jakie narzędzia daje miastu prawo?
Art. 17 Prawa o zgromadzeniach pozwala gminie wyznaczyć przedstawiciela na zgromadzenie, a art. 20 pozwala je rozwiązać, „jeżeli jego przebieg zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach lub narusza przepisy niniejszej ustawy albo przepisy karne”. W Gdańsku miasto rozwiązało w styczniu 2026 roku takie zgromadzenie pod szpitalem, a sądy obu instancji przyznały mu rację.
Art. 17 Prawa o zgromadzeniach pozwala gminie wyznaczyć przedstawiciela na zgromadzenie, a art. 20 pozwala je rozwiązać, „jeżeli jego przebieg zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach lub narusza przepisy niniejszej ustawy albo przepisy karne”. W Gdańsku miasto rozwiązało w styczniu 2026 roku takie zgromadzenie pod szpitalem, a sądy obu instancji przyznały mu rację.
Czy to nie jest atak na wolność zgromadzeń?
Art. 57 Konstytucji zapewnia wolność pokojowych zgromadzeń i dodaje: „Ograniczenie tej wolności może określać ustawa”. Apel prosi miasto tylko o stosowanie tej ustawy.
Art. 57 Konstytucji zapewnia wolność pokojowych zgromadzeń i dodaje: „Ograniczenie tej wolności może określać ustawa”. Apel prosi miasto tylko o stosowanie tej ustawy.
Pikiety są legalne. Po co miasto ma reagować?
Ustawa ocenia nie tylko zgłoszenie, ale też przebieg zgromadzenia. Według Radia Wrocław urząd wysyła już przedstawicieli i w lipcu 2026 roku rozwiązał jedno ze zgromadzeń. Apel prosi, żeby robił to przy każdej demonstracji.
Ustawa ocenia nie tylko zgłoszenie, ale też przebieg zgromadzenia. Według Radia Wrocław urząd wysyła już przedstawicieli i w lipcu 2026 roku rozwiązał jedno ze zgromadzeń. Apel prosi, żeby robił to przy każdej demonstracji.
A demonstracje feministyczne? Też miałyby być rozwiązywane?
Art. 20 obowiązuje każde zgromadzenie, bez względu na poglądy uczestników. Liczy się, czy przebieg zagraża zdrowiu ludzi albo narusza prawo, a apel dotyczy zgromadzeń pod szpitalem, w którym leżą kobiety w ciąży, rodzące i pacjentki oddziału ginekologicznego.
Art. 20 obowiązuje każde zgromadzenie, bez względu na poglądy uczestników. Liczy się, czy przebieg zagraża zdrowiu ludzi albo narusza prawo, a apel dotyczy zgromadzeń pod szpitalem, w którym leżą kobiety w ciąży, rodzące i pacjentki oddziału ginekologicznego.
Kto stoi za apelem?
Przede wszystkim ponad 9 tysięcy osób, które go podpisały. Apel zorganizowała Akcja Demokracja, fundacja, która prowadzi naszademokracja.pl i działa niezależnie od każdej władzy i korporacji. Apel ruszył 18 września 2026 roku.
Przede wszystkim ponad 9 tysięcy osób, które go podpisały. Apel zorganizowała Akcja Demokracja, fundacja, która prowadzi naszademokracja.pl i działa niezależnie od każdej władzy i korporacji. Apel ruszył 18 września 2026 roku.