- Apele, które mogą Cię zainteresować
- Antynacjonalizm
- Czyste powietrze
- Demokracja
- Edukacja
- Energetyka
- Klimat
- LGBT+
- Ochrona drzew, parków i lasów
- Ochrona zdrowia
- Odpowiedzialność biznesu
- Państwo prawa
- Polityka społeczna
- Polska w UE
- Prawa człowieka
- Prawa kobiet
- Prawa osób z niepełnosprawnościami
- Prawa pracownicze
- Prawa zwierząt
- Puszcza Białowieska
- Sprawiedliwość społeczna
- Środowisko
- Uchodźcy
- Wybory
- Więcej
-
Legalna aborcja. Dotrzymajcie słowa!Sześć lat temu Pseudotrybunał na wniosek PiS-u i Konfederacji zaostrzył już i tak antyaborcyjne prawo. Polki odpowiedziały na to największymi protestami po 1989 roku, a trzy lata później odebrały PiS-owi władzę. Poprzez wysoką frekwencję Polki i Polacy dali kredyt zaufania opozycji demokratycznej. Głosowało więcej kobiet niż mężczyzn. Znaczna część głosujących na demokratyczną opozycję osób szła do wyborów za prawami kobiet, wierząc w obietnice wygłaszane przez czołowych polityków. Koalicja, która wygrała głosami kobiet, obiecała legalną aborcję. Minęło ponad 1000 dni, sejmowa komisja nie zebrała się od ponad 800 dni, a od 2024 roku nie było ani jednego głosowania. Najwyższy czas na uznanie głosu kobiet do decydowania o swoim ciele, zdrowiu oraz planowaniu przyszłości i rodziny. Po ponad 30 latach zakazów i ograniczeń domagamy się prawa do legalnej aborcji dla osób, które jej potrzebują. Nasze oczy zwrócone są teraz w kierunku wszystkich liderów i liderek oraz parlamentarzystów i parlamentarzystek ugrupowań demokratycznych, od których działania zależy zdrowie i życie oraz prawo do samostanowienia kobiet w Polsce. Domagamy się spełnienia obietnic. Przypominamy, co obiecywano w kampanii wyborczej. Dziś nie doczekaliśmy się nawet tego minimum: Donald Tusk, Koalicja Obywatelska: Aborcja decyzją kobiety, a nie księdza, prokuratora, policjanta, czy działacza partyjnego! Zapisaliśmy to jako konkretny projekt, będziemy gotowi to zaproponować Sejmowi pierwszego dnia po wyborach. Tam jest zapisane: aborcja do 12. tygodnia, decyzja wyłącznie kobiety. Aleksandra Gajewska, Koalicja Obywatelska: Uważamy, że kwestia legalnej, dostępnej, bezpiecznej, bezpłatnej aborcji to nie jest kwestia żadnego światopoglądu. Dzisiaj PiS udowodnił nam, że to jest kwestia życia bądź śmierci kobiety. I my o to życie kobiety będziemy walczyć. Uważamy, że kobieta ma absolutne prawo do decydowania o tym, żeby terminować ciążę do 12. tygodnia trwania tej ciąży. Katarzyna Kotula, Nowa Lewica: W sprawie aborcji nie ma czasu na żadne kompromisy, na referendum. W tych wyborach walczymy o kobiety, legalną aborcję, wolność wyboru, wolność, którą prawica odebrała nam dawno temu.5 z 100 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Koncesja to nie prezent. Rozliczcie Telewizję RepublikaKoncesja na nadawanie w telewizji naziemnej jest przywilejem od państwa. Nadawca dostaje miejsce na multipleksie, czyli kawałek wspólnego i ściśle reglamentowanego dobra, i w zamian zobowiązuje się do spełnienia określonych warunków. Jeden zapisano w art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji: audycje nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących, między innymi ze względu na narodowość, pochodzenie etniczne, religię czy orientację seksualną. Drugi jest znacznie prostszy: za koncesję płaci się w terminie. Telewizja Republika ma kłopot z jednym i z drugim. W 2025 roku żaden nadawca nie dostał od KRRiT tylu decyzji karnych co Republika. Było ich dziesięć, na łączną kwotę 157,5 tys. zł, między innymi za treści nawołujące do nienawiści lub przemocy. W tym samym roku w sprawach o brak obiektywizmu, stronniczość i niewystarczającą różnorodność opinii Rada wszczęła wobec tej stacji 77 postępowań, wobec Telewizji Polskiej 62, wobec TVN 22, a wobec Polsatu 16. W pierwszym półroczu 2026 do KRRiT wpłynęło 1485 skarg i wszczęto 197 postępowań wyjaśniających, a Republika znalazła się wśród stacji, których dotyczyło ich najwięcej. 30 lipca 2026 roku na antenie Republiki poszła „Ballada o Ukraińcu”, teledysk wygenerowany przez sztuczną inteligencję, w którym o mieszkających w Polsce Ukraińcach mówi się jak o pasożytach i sugeruje się ich wywózkę. W styczniu 2024 roku w studiu tej samej stacji publicysta proponował czipowanie migrantów jak psów albo tatuowanie im numerów na przedramieniu, a inny gość mówił o barakach dla migrantów w Auschwitz, na Majdanku i w Treblince. Za część takich audycji stacja dostała mandaty po kilkanaście tysięcy złotych, zapłaciła je i nadaje dalej. Do tego dochodzą pieniądze. 1 września 2026 minął termin wpłaty kolejnej raty za koncesję naziemną, 2 043 718,10 zł. Przelewu nie było. Stacja uruchomiła na wizji zbiórkę i w dziewięć godzin zebrała od widzów około dwóch milionów złotych. KRRiT policzyła, że po tej wpłacie zostało jeszcze ponad 180 tysięcy złotych odsetek. To drugi rok z rzędu, kiedy rata spływa po terminie. Senat, odrzucając 8 lipca 2026 roku sprawozdanie KRRiT, wymienił wśród zarzutów brak reakcji na skargi dotyczące treści mogących stanowić mowę nienawiści oraz „niewystarczające egzekwowanie obowiązku terminowego uiszczania opłat koncesyjnych, w szczególności wobec nadawcy TV Republika”. Wierzymy, że wolność słowa obejmuje także poglądy, które są obce naszym wartościom i przekonaniom. Prosimy o wyegzekwowanie zakazu, który stoi w ustawie od lat i dotyczy treści odczłowieczających ludzi ze względu na narodowość, pochodzenie czy wyznanie. Rada dostała do tego narzędzia i obowiązek.6 023 z 7 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Stop pikietom Kai Godek pod szpitalem na BrochowieSzpital im. Falkiewicza na wrocławskim Brochowie ma największy oddział położniczy na Dolnym Śląsku. Od lipca jest celem kampanii Kai Godek i jej organizacji Fundacji Życie i Rodzina. W ostatnim czasie nękanie nasiliło się, bo ofertę pracy na oddziale ginekologiczno-położniczym złożyła dr Gizela Jagielska, lekarka, która w Oleśnicy wykonywała legalne zabiegi przerwania ciąży i za to jest od miesięcy ścigana po całej Polsce przez środowiska antyaborcyjne. Dr Jagielska to szanowana lekarka, u której wiele kobiet szukało pomocy w sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia mając pewność, że otrzymają pomoc zgodną z obecną wiedzą naukową. Co się dzieje pod szpitalem: • Antyaborcyjne środowiska wzywają pod szpital z transparentami „Precz z Gizelą", namawiają do wydzwaniania do szpitala. Sekretariat przyjmował setki telefonów z wyzwiskami i groźbami. Dyrekcja nazwała to nękaniem i poprosiła policję o wsparcie. • Uczestnicy zgromadzeń wchodzą do budynku i rozwieszają wewnątrz transparenty bez zgody dyrekcji. • Lekarze mówią, że w hałasie nie słyszą, co mówią do nich pacjentki podczas badania. Pacjentki na oddziale, w tym kobiety po poronieniach i tuż po porodzie, słuchają tego przez okna. • Mieszkanka domu naprzeciw szpitala, opiekująca się ciężko chorym mężem i dzieckiem, prosiła pikietujących o spokój. Usłyszała, że ma sobie włączyć muzykę relaksacyjną. • Działania te za każdym razem angażują policję, dyrekcję szpitala i Urząd Miejski, który jako organ gminy odpowiada za przebieg zgromadzeń. Kolejne demonstracje pod szpitalem są zgłaszane do urzędu i zapowiadane publicznie, więc miasto wie o nich z wyprzedzeniem. Ostatnia odbyła się w niedzielę 20 września. Prawo daje organowi gminy konkretne narzędzia. Prawo o zgromadzeniach nakazuje wyznaczyć przedstawiciela miasta na zgromadzenie, gdy istnieje niebezpieczeństwo naruszenia porządku publicznego (art. 17), i pozwala rozwiązać zgromadzenie, którego przebieg zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo narusza prawo (art. 20). Konstytucja (art. 31 ust. 3) dopuszcza ograniczenie wolności zgromadzeń dla ochrony zdrowia oraz praw i wolności innych osób. Gdańsk pokazuje, jak z tych narzędzi korzystać. Pod szpitalem na Zaspie fundacja Kai Godek organizuje demonstracje w każdą trzecią niedzielę miesiąca. Prezydentka Aleksandra Dulkiewicz wysyła na nie swoich przedstawicieli. 18 stycznia 2026 roku, gdy drastyczne banery i agresywne hasła uderzyły w pacjentki, przedstawiciel miasta rozwiązał zgromadzenie. Fundacja poszła do sądu i przegrała dwukrotnie: Sąd Okręgowy w Gdańsku (2 marca 2026) uznał, że banery przed oddziałem ginekologicznym to nieobyczajny wybryk i wtórna wiktymizacja ofiar gwałtu, a Sąd Apelacyjny podtrzymał decyzję miasta. Sędzia podsumował: wolność zgromadzeń, jak każda wolność, kończy się tam, gdzie zaczynają się prawa i wolności drugiej strony. Apelujemy, żeby Prezydent Wrocławia korzystał z tych uprawnień przy każdej kolejnej demonstracji pod szpitalem na Brochowie. Pacjentki szpitala i jego personel mają prawo do spokoju. Akcje, które podejmuje Kaja Godek i jej fundacja, nie sprzyjają ani procesowi zdrowienia pacjentów i pacjentek, ani tworzeniu dobrych warunków pracy lekarzom i lekarkom, którzy odpowiadają za zdrowie i życie innych osób. Mieszkańcy osiedla mają prawo do niedzieli bez megafonów. Źródło: Gizela Jagielska zgłosiła się do pracy w szpitalu na wrocławskim Brochowie. Dyrektorka: Dla mnie liczą się kwalifikacje, 18.09.2026, Gazeta Wyborcza Wrocław3 889 z 4 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Wojewodo, nie blokuj małżeństw pod Tatrami!Wyobraź sobie, że po ślubie idziesz do urzędu z aktem małżeństwa, a urzędnik mówi: nie, bo burmistrz tak zdecydował. Tak wyglądał sierpień dla dwóch mężczyzn z Zakopanego. Odwołali się do wojewody. 9 września wicewojewoda Ryszard Śmiałek powiedział w Radiu Kraków, że decyzja zapadnie „w ciągu kilku tygodni”. Dla urzędu to termin. Dla nich to kolejne tygodnie, w których dla państwa nie są rodziną. Burmistrz publicznie ogłosił, że jego urząd transkrypcji „nie będzie przeprowadzał”, zanim jakikolwiek wniosek wpłynął. W tym samym czasie sto kilometrów dalej, w Krakowie, taki sam urząd wpisał do rejestru już 16 takich małżeństw. Odmowa jest dyskryminacją. Kazanie czekać miesiącami na coś, co Kraków załatwia w tydzień, też jest dyskryminacją. Wojewoda może to zakończyć jednym podpisem. Niech wie, że patrzymy, czy przestrzega prawa.1 797 z 2 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Zdrowie to nie przywilej: apel o pilną reformę systemu ochrony zdrowia w PolsceWielu i wiele z nas było zmuszonych skorzystać z prywatnej opieki, bo publiczna była niedostępna lub zbyt odległa w czasie, jeśli tylko było nas na to stać. Niewiele i niewielu z nas dziś czuje, że głos pacjenta w tym systemie się liczy. Zdrowie to nie przywilej. Jest prawem człowieka, niezależnie od tego, gdzie mieszkamy i ile zarabiamy. Powyższe postulaty nie są zamkniętą listą potrzeb. Są zestawem konkretnych i pilnych żądań, które wynikają z doświadczeń pacjentek i pacjentów z całej Polski. Apelujemy o publiczną odpowiedź na ten apel oraz o przedstawienie harmonogramu wdrożenia powyższych zmian w ciągu najbliższych sześciu miesięcy od jego złożenia. Wypracujmy zdrowie razem! Tylko współpraca pacjentów, pacjentek, pracownic i pracowników ochrony zdrowia oraz rządu, może przynieść oczekiwane skutki: system ochrony zdrowia, który rzeczywiście będzie chronił zdrowie Polek i Polaków. * Apel powstał na podstawie ankiety „Wypracujmy zdrowie razem", przeprowadzonej przez Akcję Demokrację między 7 a 23 sierpnia 2026 r. Wzięły w niej udział 2184 osoby z całej Polski, które opisały swoje doświadczenia z systemem ochrony zdrowia: od dostępu do specjalistów i badań diagnostycznych, przez psychiatrię dziecięcą, po poczucie wpływu na decyzje dotyczące własnego leczenia. Wyniki pokazują przede wszystkim silne poczucie braku wpływu: 92,9% respondentów nie czuje się słyszanych przez system, a 88,4% przyznało, że przynajmniej raz musiało skorzystać ze znajomości, by załatwić sprawę zdrowotną, co okazało się mocniejszym wspólnym mianownikiem niż jakikolwiek pojedynczy problem systemowy. Najbardziej powszechne obszary, które są problematyczne to kolejki do specjalistów, diagnostyki i rehabilitacji, natomiast SOR i psychiatria dziecięca, choć dotyczą mniejszej grupy, są opisywane jako najbardziej dramatyczne. Baza respondentów jest obecnie skoncentrowana wokół Mazowsza i starszych grup wiekowych, co sugeruje potrzebę świadomego poszerzenia zasięgu przy zbieraniu materiałów do kampanii. Na koniec badanie dało też konkretny sygnał, że osoby chcą działać: ponad 300 osób jest gotowych na kontakt i podzielenie się swoimi historiami.2 022 z 3 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Stop wycince - tak dla Parku !Naszym zdaniem park z zapleczem usługowo-kulturalnym będzie rozsądną inwestycją w zdrowie i integrację mieszkańców, klimat lokalny i estetykę okolicy, a proponowany ogród botaniczny lub arboretum mogą stać się atrakcją przyciągającą mieszkańców sąsiednich miejscowości. Należy pamiętać, że Jastrzębie-Zdrój znalazło się na 8 miejscu (spośród 858 europejskich miast) w rankingu Barcelona Institute for Global Heath (ISGlobal) dotyczącym liczby przedwczesnych zgonów spowodowanych zanieczyszczeniem powietrza. Drzewa oczyszczają i chłodzą powietrze.547 z 600 PodpisyUtworzył(a) Stowarzyszenie Wzrastaj
-
Mundur to nie przebranie. Stop samozwańczym patrolom!13 czerwca 2026 r. na Dworcu Centralnym w Warszawie mężczyźni w strojach do złudzenia przypominających mundury wysiedli z oznakowanej furgonetki i zaczęli „legitymować" podróżnych. Wybierali osoby o ciemniejszej karnacji. Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczęła w tej sprawie śledztwo, a policja przeszukała mieszkania członków grupy w całej Polsce. To nie był pojedynczy incydent. Rok wcześniej samozwańcze „patrole" zatrzymywały samochody i żądały dokumentów na granicy z Niemcami. Dwóch uczestników tych akcji usłyszało zarzuty podszywania się pod Straż Graniczną, a ich sprawa trafiła do sądu. Na przejściu granicznym w Lubieszynie uczestnik samozwańczych patroli stał w odblaskowej kamizelce z napisem „Ochrona Granic - Police", a przejeżdżający Niemiec zatrzymał się z pytaniem, czy to polska policja [2]. Przyjechali funkcjonariusze i poprosili o zasłonięcie napisu, bo mógł sugerować przynależność do służb, on odmówił i na tym się skończyło, bo prawo nie dawało im nic więcej. W Polsce prawo do legitymowania, kontrolowania i zatrzymywania mają wyłącznie służby państwa. Tak, jak przypomniał Rzecznik Praw Obywatelskich: legitymowanie, przeszukiwanie samochodów czy ograniczanie wolności ludzi przez samozwańcze grupy „nie ma podstawy prawnej". Problem w tym, że obecne przepisy tej zasady nie chronią. Kodeks karny karze podszywanie się pod funkcjonariusza tylko wtedy, gdy ktoś wprost się za niego podaje i jednocześnie wykonuje jego czynności. Grupa, która zakłada własne uniformy do złudzenia przypominające służbowe i „tylko" wypytuje ludzi na dworcu, wymyka się temu przepisowi. Za noszenie cudzego munduru grozi dziś grzywna do 1000 złotych. W Niemczech i we Francji samo publiczne noszenie stroju łudząco podobnego do munduru służb jest przestępstwem. W Polsce nie jest. Rząd zna i rozumie ten problem. 14 lipca 2026 r. wiceminister spraw wewnętrznych Tomasz Szymański zapowiedział zmianę prawa, tak by karalne było już samo noszenie uniformów imitujących mundury służb. To dobra zapowiedź. Ale zapowiedź to nie ustawa. Znamy zbyt wiele obietnic, które umarły w rządowych szufladach, gdy temat zniknął z mediów. Podpisz apel, jeśli uważasz, że: • w Polsce kontrolować i legitymować mogą wyłącznie służby państwa, nigdy samozwańcze grupy; • mundur Policji, Straży Granicznej i Wojska Polskiego zasługuje na ochronę przed podróbkami; • każda osoba, niezależnie od wyglądu i koloru skóry, ma prawo przejść przez dworzec bez „kontroli" przebierańców. Im nas więcej, tym trudniej będzie tę obietnicę odłożyć na półkę. Będziemy liczyć każdy dzień od zapowiedzi ministerstwa aż do złożenia projektu w Sejmie. [1] Rząd bierze się za "przebierańców" Brauna. "Zajmiemy się tym jeszcze dziś", 14.07.2026 r., PolskieRadio24 [2] Niemcy zaskoczeni: "to jest wasza policja?" Mieszkaniec Polic pilnuje granicy, zamieszanie przez napis, 3.07.2025 r., Wp.pl6 555 z 7 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
DOŚĆ BIERNOŚCI PAŃSTWA! ZATRZYMAJCIE TERROR NIENAWIŚCI NA ULICACH!Obojętność państwa wobec narastającej fali antyukraińskiej nienawiści prowadzi do dalszej radykalizacji. Historia uczy, że eskalacja przemocy nie zaczyna się od zabójstw. Zaczyna się od odczłowieczania, wskazywania grup wrogów, przyzwolenia na groźby, bierności instytucji państwa i przekonania sprawców, że pozostaną bezkarni. W ostatnich dniach akty przemocy wobec obywatelek i obywateli Ukrainy nasiliły się w sposób przerażający, a państwo nie reaguje wystarczająco zdecydowanie. Wcześniej na granicy z Niemcami pojawiły się bojówkarskie „patrole”, a na Dworcu Centralnym osoby ubrane w mundury próbowały legitymować „obcych”, uzurpując sobie kompetencje państwowych służb. Dochodzi do znieważeń, pobić oraz napaści z użyciem broni pneumatycznej i kijów bejsbolowych. Kulminacją tej eskalacji był atak na warszawski LAS RĄK – laboratorium rękodzieła i miejsce, w którym pomaga się wszystkim potrzebującym bez względu na pochodzenie. Atak rozpoczął się już 4 lipca 2026 roku, kiedy podczas przemarszu mającego uczcić pamięć ofiar Rzezi Wołyńskiej, uczestnicy kierowali pod adresem osób przebywających w galerii groźby śmierci i spalenia budynku. Następnie rozpoczęła się internetowa nagonka, a później doszło do fizycznego zniszczenia tego miejsca. Nie był to odosobniony przypadek. W Łodzi obywatelka Ukrainy została napastowana seksualnie, a gdy stawiła opór, sprawca oddał w jej kierunku kilka strzałów z broni pneumatycznej. Śledczy badają również wątek znieważenia jej z powodu narodowości. W Gliwicach obywatel Ukrainy został zaatakowany kijem bejsbolowym po wcześniejszych wyzwiskach na tle narodowościowym. W Warszawie grupa nastolatków brutalnie zaatakowała młodych obywateli Ukrainy, powodując u jednego z nich ciężkie obrażenia. Równocześnie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko czterem osobom planującym – według ustaleń śledczych – zamachy na przedstawicieli mniejszości narodowych i etnicznych z użyciem materiałów wybuchowych. To nie są już pojedyncze incydenty. To kolejne ogniwa tej samej spirali przemocy. Każdy dzień zwłoki oznacza wzrost ryzyka kolejnych napaści. Podobno bezpieczeństwo jest priorytetem tego rządu? Tego jednak nie widać na ulicach, po których bezkarnie poruszają się prorosyjskie, faszystowskie bojówki, zastraszające innych ludzi. Polska nie stanie się bezpieczniejsza dzięki kolejnym pokazowym akcjom, a na pewno nie jest bezpieczniejsza od deportowania kogoś za wyłowienie suma z jeziorka Czerniakowskiego czy nawet wjazd samochodem nad Morskie Oko. Będzie bezpieczna wtedy, gdy państwo skutecznie zatrzyma falę nienawiści, ochroni ofiary i konsekwentnie będzie ścigać sprawców przemocy. Państwo istnieje po to, aby zapewnić bezpieczeństwo wszystkim ludziom przebywającym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Dość bierności! Oczekujemy, że państwo zacznie wypełniać swój podstawowy obowiązek natychmiast!11 729 z 15 000 PodpisyUtworzył(a) Asymetryści
-
Antysemityzm to nie towar. Wycofajcie »Garbate nosy«Polska musi być bezpiecznym domem dla każdego, niezależnie pochodzenia czy wyznawanej religii. Odpowiedzialny biznes powinien stanąć po stronie godności drugiego człowieka, a nie sprzedaży dowolnych treści i czerpania zysku z nienawiści.6 449 z 7 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Odwołanie Kierownika USC w Gawłuszowicach za homofobię w pismachPełna treść skandalicznego pisma dostępna jest pod tym linkiem: https://docs.google.com/document/d/15bsC1sGRvdMoojbdJzZ0F3XkT4kIamfs/edit?rtpof=true&sd=true&tab=t.0 Sprawą tą należy zająć się natychmiast, ponieważ zachowanie Kierownika USC w Gawłuszowicach łamie fundamentalne zasady, na których opiera się polska administracja publiczna. Oficjalne pismo urzędowe, opatrzone pieczęcią państwową, stało się narzędziem do szerzenia uprzedzeń, co jest sytuacją bezprecedensową i głęboko szkodliwą. Dlaczego interwencja jest konieczna? 1. Rażące naruszenie prawa i etyki: Zgodnie z ustawą o pracownikach samorządowych, urzędnik ma obowiązek wykonywać zadania w sposób bezstronny i profesjonalny. Wykorzystywanie oficjalnej korespondencji do obrażania jakiejkolwiek grupy społecznej i powoływanie się na nienaukowe teorie to jawne niedopełnienie tych obowiązków. 2. Utrata zaufania do instytucji państwa: Urząd Stanu Cywilnego to miejsce, w którym obywatele załatwiają najważniejsze sprawy życiowe. Jeśli osoba kierująca tym urzędem publicznie manifestuje swoją niechęć i pogardę wobec osób nieheteronormatywnych, żadna osoba LGBT+ nie może czuć się w tej instytucji bezpiecznie ani liczyć na obiektywne traktowanie. 3. Brak zgody na systemową homofobię: Pozostawienie tej sytuacji bez stanowczej reakcji przełożonych (Wójta oraz Wojewody) byłoby cichym przyzwoleniem na dyskryminację w strukturach państwowych. Pokazałoby to innym urzędnikom, że mogą bezkarnie łamać standardy i traktować obywateli wybiórczo. Dlaczego jedynym rozwiązaniem jest odwołanie ze stanowiska? Osoba pełniąca funkcję publiczną musi reprezentować nienaganną postawę moralną i wysokie standardy kultury osobistej. Kierownik USC w Gawłuszowicach swoimi wypowiedziami całkowicie dyskwalifikuje się jako bezstronny urzędnik mianowany do służby całemu społeczeństwu. Przeniesienie na inne stanowisko czy upomnienie byłoby jedynie próbą zamiecenia sprawy pod dywan. Tylko całkowite odsunięcie tej osoby od pełnienia funkcji publicznej przywróci powagę urzędu i pokaże, że w Polsce nie ma miejsca na nienawiść finansowaną z podatków obywateli.4 941 z 5 000 PodpisyUtworzył(a) Tęczowy Sanok
-
Nie wyrzucajcie ukraińskich dzieci! Apel o korektę polityki wobec uchodźców5 marca 2026 weszła w życie tzw. ustawa wygaszająca. Przestało istnieć powszechne prawo uchodźców z Ukrainy do bezpłatnego leczenia i innych świadczeń, chociaż agresja Rosji staje się coraz bardziej okrutna, a koszty jakie ponoszą żołnierze i ludność cywilna rosną. Obywatele i obywatelki Ukrainy ze statusem UKR zachowują prawo do leczenia tylko jeśli są ubezpieczeni, czyli pracują (na etat lub umowę zlecenie), prowadzą działalność gospodarczą albo zostały zarejestrowane jako osoby bezrobotne. Szeroki dostęp (choć z wyłączeniami) do opieki medycznej pozostawiono na szczęście dzieciom do 18 lat, a także kobietom w ciąży/połogu (ale aby dostać ubezpieczenie muszą ... zapłacić za zaświadczenie o ciąży), ofiarom tortur/gwałtu oraz mieszkańcom OZZ (ale zaświadczenia wydawane przez OZZ są ważne tylko 7 dni i nie wszędzie są respektowane). Pozostali uchodźcy mają zapewnioną opiekę medyczną tylko na wypadek "nagłej sytuacji zagrażającej życiu". Osoby starsze W dramatycznej sytuacji znalazły się przede wszystkim osoby starsze: mają największe potrzeby zdrowotne, a jednocześnie najbardziej ograniczone możliwości uzyskania ubezpieczenia. Obserwujemy zatrważające przypadki. Pani Olenie odmówiono kolejnej dializy, pan Andrij nie może kontynuować radioterapii, pani Hanna nie może nawet zrobić rezonansu, by sprawdzić, czy rak wątroby zareagował na chemioterapię. Pani Oksany nie stać na leczenie zaburzeń lękowych a także cukrzycy swojej starej matki, a ma na utrzymaniu dwoje dzieci z autyzmem. Kobieta powyżej 60. roku życia i mężczyzna powyżej 65. roku życia nie mają raczej szans na znalezienie pracy (nawet jeśli zdrowie pozwala), a także nie mogą się zarejestrować jako osoby bezrobotne. Mogą starać się o tzw. dobrowolne ubezpieczenie, ale ZUS im tego odmawia jeśli otrzymują ukraińską emeryturę (w przeliczeniu maks. kilkaset złotych). Muszą starać się o przekazanie emerytury na konto w polskim banku, co trwa długie miesiące. Osoby starsze mogą też zostać ubezpieczone jako członkowie rodziny pracujących w Polsce dzieci czy wnuków, ale wymagane jest wspólne zamieszkiwanie. Coraz częściej zdarzają się także tutaj odmowy, gdy osoba ma ukraińską emeryturę. Jeśli nawet uda im się załatwić dobrowolne ubezpieczenie (co kosztuje 835,04 zł/mies.) muszą liczyć na to, że zostaną zwolnieni z tzw. opłaty dodatkowej, która może sięgać nawet 17-18 tys. zł. NFZ traktuje bowiem cały pobyt Ukraińców ze statusem UKR w Polsce sprzed wygaszenia ustawy pomocowej jak "przerwę w ubezpieczeniu". I każe zapłacić "zaległe składki". Pacjenci onkologiczni, poddawani dializom itp. Objęte kontynuacją jest wyłącznie leczenie szpitalne, jeśli osoba była hospitalizowana ciągle przed 5 marca 2026 r. - może dokończyć pobyt. Wyłączone zostało natomiast leczenie ambulatoryjne nawet najcięższych chorób, nawet gdy zagraża to życiu. Nieubezpieczone osoby z Ukrainy nie mogą kontynuować: • chemioterapii i radioterapii ambulatoryjnej, • dializoterapii ambulatoryjnej, • programów lekowych (leki biologiczne, immunoterapia), • leczenia psychiatrycznego ambulatoryjnego. • Ciężko chorym uchodźcom pozostaje czekanie aż stan zdrowia na tyle się pogorszy, że lekarz pogotowia czy SOR-u uzna, że doszło do "nagłej sytuacji zagrażającej życiu" i zdecyduje o leczeniu. Redukcja ośrodków zbiorowego zakwaterowania i DPS Liczba podopiecznych OZZ-ów spadła z ok. 25 tys. w połowie 2025 roku do ok. 12,5 tys. obecnie, a od 1 lipca ma ich zostać tylko ok. 6 tys. Prawo do bezpłatnego pobytu stracą m.in. dzieci starsze niż rok pozostające pod opieką matek czy babć zwykle niezdolnych do pracy, chorych czy z niepełnosprawnościami. Miejsce w OZZ tracą też ukraińscy emeryci jeśli mają mieszkających w Polsce zstępnych, nawet jeśli jest to studiujący wnuk, czy córka, która z najwyższym trudem sama utrzymuje siebie i swoje dzieci. OZZ-y nie przyjmują też nowych osób co sprawia, że uchodźcy i uchodźczynie, którzy obecnie przyjeżdżają do Polski nie mogą liczyć na choćby czasowe wsparcie mieszkaniowe. Zdarzają się także przypadki usuwania nieubezpieczonych uchodźczyń i uchodźców z DPS i przewożenia ich do noclegowni, które nie są w stanie zapewnić niezbędnej im opieki. Od 1 lipca zarządzanie i finansowanie OZZ przechodzi z gestii MSWiA do MRPiPS. Ministerstwo pracy nie podjęło jednak przygotowań do zapewnienia bezpiecznego przeprowadzenia zmian. Grozi to humanitarną katastrofą i podejmowaniem działań ad hoc, kosztem osób szczególnie bezradnych: dzieci, chorych i starych. Matki z kilkorgiem dzieci, zwłaszcza z niepełnosprawnością Ukraińskie matki, które nie pracują, już w styczniu 2026 utraciły zasiłek 800 plus, co dla wielu z nich - zwłaszcza gdy dzieci jest dwoje i więcej - było warunkiem przetrwania rodziny. Jeśli uda im się dostać status osoby bezrobotnej zyskują ubezpieczenie, ale sytuacja rodziny, zwłaszcza, gdy dzieci są z niepełnosprawnościami, jest nadal dramatyczna. Wyjątkiem od bezwzględności ustawy wygaszeniowej jest pozostawienie świadczenia pielęgnacyjnego, ale tylko na dziecko ze znacznym stopniem niepełnosprawności orzeczonym w Polsce. W zbiórce "Pomóżmy Ukraińcom" zainicjowanej 12 maja 2026 przez OKO.press i fundację Polskie Forum Migracyjne ponad 14,7 tys. ludzi wpłaciło do tej pory 1,931 mln zł. Z tych pieniędzy jesteśmy w stanie pomóc około tysiącowi osób, w tym niektórym z tych, których zagrożone jest życie w wyniku utraty możliwości leczenia. Ale ofiarność organizacji pomocowych i obywatelskie akty solidarności nie rozwiążą problemów systemowych. Dlatego żądamy od polityków, by dokonali korekty w ustawie wygaszeniowej modyfikując lub uzupełniając jej regulacje w taki sposób, by najbardziej wrażliwe grupy uchodźców potraktować humanitarnie. Jak ludzi. Przypominamy, że uciekli do nas przed wojną.11 722 z 15 000 PodpisyUtworzył(a) Oko.Press
-
Rasistowskie patrole: czas na zdecydowaną reakcję państwa!Nasze zaniepokojenie i oburzenie wywołują następujące zjawiska, związane z udokumentowaną w doniesieniach prasowych, działalnością BPG: 1. Podszywanie się pod funkcjonariuszy i bezprawne przejęcie uprawnień państwa „Legitymowanie” — żądanie okazania dokumentów, spisywanie i zatrzymywanie osób — jest wyłącznym uprawnieniem Policji i innych uprawnionych służb (m.in. art. 15 ustawy o Policji). Osoby cywilne, które w strojach przypominających mundury wykonują takie czynności, mogą wyczerpywać znamiona podszywania się pod funkcjonariusza publicznego (art. 227 k.k.). Na tę kwalifikację wskazują także prawnicy komentujący sprawę. Państwo ma monopol na legitymowanie i stosowanie przymusu — przyzwolenie na jego prywatne przejmowanie podważa fundament praworządności. 2. Potencjalne naruszenie praw osób kontrolowanych Zatrzymywanie ludzi wbrew ich woli, żądanie danych i ich utrwalanie może stanowić zmuszanie do określonego zachowania (art. 191 k.k.), naruszenie nietykalności cielesnej (art. 217 k.k.) oraz bezprawne przetwarzanie danych osobowych (naruszenie RODO). Na ryzyko bezprawnego żądania i zapisywania danych osobowych oraz naruszania nietykalności cielesnej zwraca uwagę m.in. prawnik Kamil Syller. Ofiarami są osoby z definicji bezbronne wobec grupy umundurowanych mężczyzn. 3. Przestępstwa z nienawiści Działania wymierzone w ludzi wyłącznie ze względu na wygląd, pochodzenie lub język tworzą realne zagrożenie czynami z art. 119 k.k. (przemoc lub groźba z powodu przynależności narodowej, etnicznej lub rasowej) i art. 257 k.k. (znieważenie z tego samego powodu). Eksperci wskazują, że celem tych działań jest wytworzenie atmosfery strachu — prof. Rafał Pankowski określił je jako „wyzwanie rzucone państwu”. Brak reakcji służb byłby odczytany jako przyzwolenie. 4.Bezpieczeństwo publiczne i ryzyko eskalacji Dworzec Warszawa Centralna to jeden z najruchliwszych węzłów komunikacyjnych w kraju. Obecność samozwańczych „patroli” podnosi ryzyko konfrontacji, prowokacji i przemocy, a nie je obniża. Tworzy też niebezpieczny precedens i efekt naśladownictwa — sama grupa zapowiada rozszerzenie działań na całą Polskę. 5. Odpowiedzialność zarządcy dworca Dworzec Warszawa Centralna pozostaje pod zarządem PKP S.A. Spółka — jako administrator terenu — dysponuje realnymi narzędziami w postaci m.in. regulaminu i monitoringów, by nie dopuścić do prowadzenia samozwańczych „kontroli” na swoim obiekcie. Apelujemy o korzystanie z prawa do usuwania z terenu dworca osób zakłócających porządek i podszywających się pod służby, o ścisłą współpracę z Policją i SOK oraz o zabezpieczenie i przekazanie nagrań z monitoringu na potrzeby postępowań. 6. Wizerunek stolicy kraju oraz zaufanie do państwa Warszawa to stolica, miasto otwarte, gospodarz wydarzeń międzynarodowych i cel milionów podróżnych. Turystyka jest istotnym źródłem dochodów miasta, jak i jego mieszkańców. Sceny „polowań” na cudzoziemców w sercu miasta uderzają w wizerunek Warszawy i Polski jako miejsca bezpiecznego, praworządnego i gościnnego — z wymiernymi skutkami dla turystyki, inwestycji i pozycji międzynarodowej. Gdy obywatele widzą, że ktoś bezkarnie udaje służby, maleje też zaufanie do prawdziwych funkcjonariuszy. Stanowcza reakcja jest więc zarazem obroną autorytetu samej Policji. 7. Polityczna instrumentalizacja i powiązania z Grzegorzem Braunem W naszym przekonaniu działania BPG nie noszą znamion spontanicznej, obywatelskiej troski o bezpieczeństwo — to zaplanowane przedsięwzięcie polityczne. Grupa sama nagrywa i publikuje swoje „akcje", zapowiadając ich rozszerzenie na całą Polskę — co zdradza, że ich rzeczywistym celem jest budowanie kapitału politycznego i medialnego rozgłosu, a nie porządek publiczny. Konkretni ludzie — cudzoziemcy zaczepiani na dworcu ze względu na kolor skóry — są w tym wykorzystywani przedmiotowo, jako rekwizyt w kampanii politycznej. Bierność służb pozwoliłaby przekształcić przestrzeń publiczną w scenę prywatnych bojówek na usługach jednego ugrupowania — dlatego stanowcza reakcja jest również obroną państwa przed jego instrumentalizacją. Wzywamy zatem do: 1. podjęcia działań, które doprowadzą do niezwłocznego zakończenia działalności „patroli” BPG w przestrzeni publicznej; 2. wszczęcia i doprowadzenia do końca postępowań wobec organizatorów i uczestników — z kwalifikacją m.in. z art. 227, 191 i 217 k.k. oraz przepisów o ochronie danych, a tam gdzie zasadne — art. 119 i 257 k.k.; 3. stałej obecności prewencyjnej Policji i SOK w rejonie Dworca Warszawa Centralna; 4. publicznego, jednoznacznego komunikatu, że nikt poza uprawnionymi służbami nie ma prawa legitymować i zatrzymywać ludzi; 5. zaangażowania zarządcy dworca (PKP S.A.) w niedopuszczanie takich działań na terenie obiektu — z wykorzystaniem ochrony, monitoringu i regulaminu dworca; 6. uruchomienia kanału zgłoszeń dla osób pokrzywdzonych oraz objęcia ich ochroną i wsparciem. Praworządność oznacza, że prawo egzekwuje państwo — nie grupy mężczyzn w samozwańczych mundurach. Liczymy na zdecydowane działanie. Źródła: Polsat News, „Zaczepiają obcokrajowców na Dworcu Centralnym. Głos MSWiA ws. formacji «Bronimy Polskiej Granicy»”, 16.06.2026 — polsatnews.pl OKO.press, „Narodowe bojówki patrolują Dworzec Centralny. Tropią obcokrajowców”, 16.06.2026 — oko.press „Rzeczpospolita”, „Samozwańcze patrole na Dworcu Centralnym w Warszawie. Legitymują obcokrajowców”, 16–17.06.2026 — rp.pl Interia Wydarzenia, „Samozwańcze «patrole» na ulicach Warszawy. MSWiA reaguje, «nie będzie żadnej zgody»” — interia.pl „Wprost”, „Warszawa. Obrońcy Polskiej Granicy legitymują cudzoziemców na dworcu. «Powodują eskalację strachu»” — wprost.pl6 786 z 7 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja




.png)
.jpg)

.jpg)



