Zebrano 25 podpisów
Do: Marszałek Sejmu RP, posłowie i posłanki na Sejm RP, Minister Sprawiedliwości, Prezydent RP Karol Nawrocki
Wykreślmy „znieważenie prezydenta" z kodeksu karnego
Wzywamy Sejm RP, Senat RP i Prezydenta RP do uchylenia art. 135 § 2 kodeksu karnego, który za „publiczne znieważenie Prezydenta RP" przewiduje karę do 3 lat więzienia [1].
Prezydent zasługuje na taką samą ochronę przed zniewagą jak każda inna osoba — nie większą. Więcej: w demokracji to politycy powinni mieć najgrubszą skórę. Kto sięga po władzę, ten świadomie wystawia się na ocenę, krytykę i śmiech obywateli — dlatego ochrona osób publicznych przed ostrym słowem powinna być z natury słabsza, a nie jeszcze silniejsza, niż ochrona zwykłego człowieka.
Po uchyleniu przepisu zniewaga głowy państwa pozostanie karalna na zasadach ogólnych (art. 216 kk), tak jak zniewaga sąsiadki, nauczyciela czy kierowcy autobusu.
Apelujemy również do Prezydenta Karola Nawrockiego o publiczną deklarację, że nie życzy sobie ścigania obywateli za memy i satyrę — i o podpis pod ustawą uchylającą ten przepis, gdy trafi na jego biurko.
[1] Art. 135. - [Czynna napaść lub znieważenie prezydenta RP] - Kodeks karny.
Dziennik Ustaw, Dz.U.2025.383 t.j. Akt obowiązujący, § 2. Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Dlaczego ta sprawa jest ważna?
Każda głośna sprawa, której dotyczy znieważenie Prezydenta, jeszcze bardziej naraża na śmieszność zarówno głowę państwa, jak i polskie państwo, jednocześnie tworząc efekt mrożący i uderzając w wolność słowa i ekspresji.
Radny powiatowy z Radomska usłyszał zarzut karny za udostępnienie na Facebooku mema z Shrekiem i Fioną - bohaterami popularnej bajki. W sprawie mema powstała 72-stronicowa opinia biegłego, opłacona z naszych podatków. Podejrzanemu grożą 3 lata pozbawienia wolności.
Uważamy, że to nie wypadek przy pracy, tylko naturalna konsekwencja istnienia art. 135 § 2.
Dlaczego należy go usunąć?
→ Ogranicza prawo do tworzenia satyry i uderza w wolność słowa. Prawo do żartowania z władzy to sól demokracji. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekał już dwukrotnie — w sprawie Francji (2013) i Turcji (2021) — że szczególna karna ochrona głowy państwa narusza wolność wypowiedzi. Francja po przegranej w Strasburgu wykreśliła swój przepis. Polska wciąż trzyma swój.
→ Przepis dzieli nas na obywateli dwóch kategorii, a Prezydenta traktuje jak japońskiego cesarza w czasach, gdy był uznawany za Boga. Za znieważenie zwykłego człowieka grozi rok pozbawienia wolności, ale sprawę trzeba wnieść samemu. Za znieważenie najpotężniejszej osoby w państwie — 3 lata więzienia, a prokuratura ściga z urzędu. Im więcej masz władzy, tym mocniej chroni cię prawo. To odwrócenie sensu sprawiedliwości.
→ Marnuje prokuraturę i nasze pieniądze. Śledczy, biegli i sądy zajmują się memami, zamiast realnymi przestępstwami.
→ Nie chroni nawet prezydenta. Zarzuty za mema nie zatrzymały drwin — wywindowały „Shreka" do numeru 1 polskich trendów na portalu X. Powaga urzędu bierze się ze sposobu jego sprawowania, nie z paragrafu.
Nie jest to postulat wymierzony w tego czy innego prezydenta. Uchylenie art. 135 § 2 proponował już rząd w 2007 roku, a dziś czołowi karniści mówią o sprawie mema jednoznacznie — przestępstwa nie było (prof. Mikołaj Małecki). Mimo to przepis wciąż wisi nad debatą publiczną i mrozi ją samym swoim istnieniem.
Wolność słowa nie może być przywilejem! Podpisz apel — wykreślmy art. 135 § 2 z kodeksu karnego.