• ŻONATA i ZAMĘŻNY w bazach państwa! Żądamy uznania stanów cywilnych małżeństw osób jednopłciowych
    Dzisiaj w Polsce urzędowe formularze zmuszają kobiety mające żonę do określania się jako „zamężna”, a mężczyzn mających męża jako „żonaty”. To nie tylko absurdalny błąd językowy ale przede wszystkim codzienne naruszanie godności setek Polek i Polaków. Po historycznych wyrokach sądów, państwo polskie zaczęło w końcu rejestrować małżeństwa osób tej samej płci zawarte za granicą. To wielki krok naprzód ale systemy informatyczne i urzędowe procedury utknęły w martwym punkcie. Przez brak odpowiednich rubryk w rządowej aplikacji „Źródło”, obywatele i obywatelki RP otrzymują dokumenty, które wyglądają jak urzędowa pomyłka. Ta zmiana nic państwa nie kosztuje, a dla wielu osób oznacza koniec upokorzeń w urzędach. Rada Języka Polskiego oficjalnie potwierdziła, że formy „żonata” oraz „zamężny” są w pełni poprawne. Nie ma żadnych barier prawnych ani językowych – jedyną przeszkodą jest brak technicznej aktualizacji i jasnych wytycznych dla urzędników. Nie możemy pozwolić na to, by biurokracja stała ponad godnością człowieka i logiką języka. Państwo polskie musi traktować wszystkich swoich obywateli z szacunkiem, a ich życie rodzinne opisywać w dokumentach precyzyjnie i prawdziwie. Podpisz petycję i żądaj od MSWiA oraz Ministerstwa Cyfryzacji natychmiastowego usunięcia tego absurdalnego błędu!
    136 z 200 Podpisy
    Utworzył(a) Tęczowy Sanok
  • Prawo do bezpiecznego dzieciństwa: surowsze kary za znęcanie się nad dziećmi
    Dziecko powinno czuć się bezpiecznie we własnym domu. Rodzic i opiekun mają obowiązek chronić, a nie krzywdzić. Niestety przemoc wobec dzieci nadal prowadzi do tragedii. Długotrwałe znęcanie, bicie, głodzenie, poniżanie, zastraszanie i zaniedbywanie mogą pozostawić nieodwracalne skutki, a w najtragiczniejszych przypadkach doprowadzić do śmierci dziecka. Szczególnie trudne do zaakceptowania są sytuacje, w których dziecko przez długi czas doświadcza przemocy, a jego cierpienie nie zostaje odpowiednio wcześnie dostrzeżone i powstrzymane. Śmierć dziecka wskutek znęcania się wymaga szczególnej uwagi ustawodawcy. Prawo powinno zapewniać odpowiedzialność adekwatną do wagi czynu, skutków przemocy i stopnia winy sprawcy. Nie chodzi o automatyczne wymierzanie jednakowej kary w każdej sprawie. Chodzi o to, aby najcięższe przestępstwa wobec dzieci spotykały się z odpowiednio surową reakcją wymiaru sprawiedliwości. Nie możemy cofnąć tragedii, które już się wydarzyły. Możemy jednak domagać się zmian, które pomogą chronić kolejne dzieci. Dzieci nie mają możliwości samodzielnej obrony przed dorosłymi, od których są zależne. Państwo musi zapewnić im skuteczną ochronę. Prosimy o podpisanie petycji i udostępnienie jej dalej. Nie bądźmy obojętni. Każde dziecko ma prawo do bezpiecznego dzieciństwa. Inicjatywa społeczna: PRAWO DO BEZPIECZNEGO DZIECIŃSTWA
    4 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) jolanta kowalska
  • ZostajeMY w Unii! #WeareinEU
    Prezes PiS Jarosław Kaczyński wymienił w Krynicy rokowania o wyjściu z Unii wśród metod jej zmiany i ocenił je tak: „Twarda metoda, ryzykowna, ale jest naprawdę tak bardzo źle, że warto zastosować i taką metodę”. Wyjście z Unii miał dotąd w programie Grzegorz Braun. Rokowań o wyjściu na próbę nie ma. Zaczyna je wniosek z art. 50 Traktatu o Unii Europejskiej, a po dwóch latach traktaty przestają obowiązywać, z umową albo bez, chyba że wszystkie państwa Unii jednomyślnie przedłużą ten termin. Członkostwo Polski w UE popiera 82% badanych, a wyjścia chce 5% (CBOS, luty 2026). Ten apel to głos tej większości. Podpisując go, mówisz jasno: zostajemy. We, Poles who cherish European values, are staying in the European Union and in the European legal order that protects our rights and freedoms against abuse of power. We call on the leaders of Polish political parties to clearly reject Poland's exit from the EU, including opening exit negotiations as a means of pressure. We call on the EU institutions and our fellow European citizens to stand with us in defending our Community against those who want to dismantle it.
    5 117 z 6 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • Polska z Trybunałem w Hadze, nie z Trumpem
    Międzynarodowy Trybunał Karny pokazuje, że nikt nie stoi ponad prawem. Wydał nakaz aresztowania Władimira Putina za deportacje ukraińskich dzieci [5], a potem nakazy wobec Siergieja Szojgu i Walerija Gierasimowa za ataki na ukraińską sieć energetyczną [6]. Skazał przywódcę milicji z Demokratycznej Republiki Konga, który wcielał dzieci do oddziałów zbrojnych [7], a w 2025 roku trafił przed niego były prezydent Filipin Rodrigo Duterte [8]. To w ten sąd uderza dziś Biały Dom. Prezydent USA Donald Trump nazwał noblistkę Navi Pillay tajemniczą postacią, o której nigdy nie słyszał, a nagrodę dla niej hańbą dla Norwegii [2]. Świat nagradza ludzi, którzy budowali sprawiedliwość, a Biały Dom uderza w sąd, w którym pracowali. Sankcje mają sparaliżować Trybunał. Blokują jego majątek w USA i zakazują przekazywania mu pieniędzy, towarów i usług [9]. Firmy, które z nim współpracują, mogą zostać ukarane, a wyjątki, m.in. dla usług technologicznych, są tylko tymczasowe [9]. Trybunał zapowiedział, że będzie dalej pracował, ale nie poradzi sobie bez wsparcia państw, które go powołały [1]. A Polska? Mijają kolejne dni, a własnego stanowiska polskiego rządu nie widzimy ani na stronach rządowych, ani w mediach społecznościowych premiera, ministra i MSZ. Ministerstwo jedynie udostępniło w sieci oświadczenie Unii Europejskiej. Pytamy: dlaczego Polski nie było wśród państw, które podpisały wspólne oświadczenie w obronie Trybunału? Rząd, który mówi o Polsce w sercu Europy, może to zmienić jednym oświadczeniem i jednym głosem w Radzie UE. Podpisz apel: Polska z Europą w obronie MTK! Przypisy [1] „USA paraliżują Międzynarodowy Trybunał Karny. Trump nakłada sankcje”, Bankier.pl (PAP), 9.10.2026 [2] „Pokojowa Nagroda Nobla. Navi Pillay o reakcji Trumpa: Świat się z niego śmieje”, Polsat News, 15.10.2026 [3] „Wymowny gest wobec Trumpa. MTK z ważną europejską nagrodą”, OKO.press, 22.10.2026 [4] „Unia Europejska obiecuje pomoc w kontynuowaniu pracy Międzynarodowego Trybunału Karnego”, TVN24, 10.10.2026 [5] „Trybunał w Hadze wydał nakaz aresztowania Putina. «Młyny sprawiedliwości ruszyły»”, OKO.press, 17.03.2023 [6] „Wydano nakazy aresztowania Siergieja Szojgu i Walerija Gierasimowa”, RMF24, 25.06.2024 [7] „MTK - Kongo - Lubanga”, Informacyjna Agencja Radiowa (money.pl), 10.07.2012 [8] „Były prezydent odpowie za brutalną «wojnę z narkotykami». Jest w Hadze”, TVN24, 13.03.2025 [9] „US sanctions International Criminal Court in major escalation”, Al Jazeera, 9.10.2026 Polska, Trybunał w Hadze i sankcje USA w 5 minut Czym jest Międzynarodowy Trybunał Karny? To stały sąd w Hadze, który sądzi osoby odpowiedzialne za ludobójstwo, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Działa na podstawie Statutu Rzymskiego, który Polska ratyfikowała w 2001 roku. Trybunał wydał między innymi nakaz aresztowania Władimira Putina za deportacje ukraińskich dzieci. Co zrobiły Stany Zjednoczone? 9 października 2026 roku administracja Donalda Trumpa wpisała Trybunał na amerykańską listę sankcyjną, co blokuje jego majątek w USA i zakazuje przekazywania mu pieniędzy, towarów i usług. Sekretarz stanu Marco Rubio zapowiedział: „Zabronimy transakcji z tym nielegalnym trybunałem, odcinając go od środków”. Jak zareagowała Europa, a jak polski rząd? 9 października ministrowie spraw zagranicznych Niemiec, Francji, Włoch, Holandii, Danii, Wielkiej Brytanii, Kanady i Japonii wydali wspólne oświadczenie przeciw sankcjom, a szefowa dyplomacji UE Kaja Kallas wezwała USA do ich wycofania. Polski nie było wśród sygnatariuszy oświadczenia i do startu apelu nie znaleźliśmy osobnego stanowiska polskiego rządu. Czego żąda apel i od kogo? Od premiera i ministra spraw zagranicznych apel oczekuje publicznego poparcia dla MTK i potępienia sankcji USA, oficjalnego stanowiska i udziału we wspólnych działaniach europejskich, w tym poparcia unijnego mechanizmu blokującego sankcje. USA to nasz najważniejszy sojusznik. Po co ryzykować spór? Bezpieczeństwo Polski opiera się na NATO i współpracy z USA, więc to poważne pytanie. Oświadczenie przeciw sankcjom podpisało jednak siedmiu sojuszników USA z NATO, a 16 października przywódcy wszystkich państw UE wyrazili ubolewanie z powodu sankcji. Apel nie proponuje żadnych kroków wobec USA. Czy to w ogóle polska sprawa? Polska jest stroną Statutu Rzymskiego, którego art. 86 mówi, że państwa-strony „w pełni współpracują z Trybunałem”. W 2022 roku Polska była wśród 39 państw, które skierowały do MTK sprawę zbrodni w Ukrainie. Kto stoi za apelem? Przede wszystkim ponad 3 tysięcy osób, które go podpisały. Apel zorganizowała Akcja Demokracja, fundacja i organizacja pożytku publicznego, która prowadzi platformę naszademokracja.pl. Działamy niezależnie od każdej władzy i korporacji, a platforma jest finansowana z darowizn jej użytkowniczek i użytkowników. Apel ruszył 26 października 2026 roku.
    6 749 z 7 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • Dość już zabójców drogowych! Zmieńmy przepisy!
    W Polsce dochodzi regularnie do wstrząsających wydarzeń drogowych, które nazywane są “wypadkami”, a w których w okrutny sposób giną polskie rodziny. Szokującym przykładem takiej sprawy jest spalenie żywcem polskiej rodziny na autostradzie A1, w wyniku wjechania w ich pojazd z ogromną prędkością, przekraczającą 300 km/h. Sprawcy tych zdarzeń są zdegenerowanymi, zdeterminowanymi przestępcami, charakteryzującymi się często historią wielokrotnych rażących naruszeń przepisów w ruchu drogowym. Pilną potrzebą jest zabezpieczenie społeczeństwa przed działaniem tych sprawców w każdy możliwy sposób. Wprowadzone w poprzedniej kadencji zmiany w kodeksie karnym (ustawa z dnia 7 lipca 2022 r. o zmianie ustawy - Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw) radykalnie zwiększyły kary za spowodowanie wypadku pod wpływem alkoholu albo narkotyków, dając społeczeństwu podstawowe poczucie sprawiedliwości. Zagrożenie karne pomiędzy 5 a 20 lat za spowodowanie śmierci innego człowieka w wyniku działania, które jedynie umownie nazywa się “wypadkiem” (jest w istocie formą zabójstwa drogowego) dało Polakom poczucie, że spowodowanie tak ogromnym tragedii jak zabicie całej rodziny nie pozostanie bez właściwej reakcji Państwa. Niestety wciąż dochodzi do wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym spowodowanych w szokujących okolicznościach, dla których kodeks karny nie znajduje odpowiedniej kary. Dokonana w tym zakresie kolejna nowelizacja (ustawa z dnia 4 grudnia 2025 r. o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego) dokonała zwiększenia kar, ale w całkowicie niewystarczającym stopniu. W efekcie, jeżeli powtórzyłby się wypadek taki jak spalenie rodziny na autostradzie A1, sprawcy wciąż groziłoby 8 lat pozbawienia wolności, stanowiące w tych okolicznościach karę symboliczną. Petycja proponuje 4 dodatkowe okoliczności, w których spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego skutkuje odpowiedzialnością karną do 20 lat pozbawienia wolności, tj. odpowiedzialnością chociaż częściowo odpowiadającą skutkowi czynu w postaci zabicia człowieka. Każdy z tych przypadków obejmuje rażące naruszenie przepisów i okazanie rażącej obrazy porządkowi prawnemu, co pozwala na zbudowanie obrazu szczególnej motywacji sprawcy. Podkreślenia wymaga, że funkcjonujący w Polsce system prewencyjny w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego jest całkowicie dysfunkcjonalny, czego najlepszym przykładem jest skromna sieć fotoradarów, których zapisy nie prowadzą w większości przypadków do ukarania sprawcy - ponad 50% czynów przedawnia się bez podjęcia czynności przez organy Państwa. W tej sytuacji prewencja indywidualna, w postaci fizycznej izolacji sprawcy od społeczeństwa, stanowi podstawowy i jedyny środek odzyskania przez Polaków poczucia sprawiedliwości w obliczu kolejnych szokujących zdarzeń drogowych. Na podstawie art. 4 ust. 3 ustawy o petycjach wyrażamy zgodę na ujawnienie na stronie internetowej Senatu danych osobowych podmiotu wnoszącego petycję z wyłączeniem adresów zamieszkania osób fizycznych.
    14 033 z 15 000 Podpisy
    Utworzył(a) Kuba Czajkowski
  • NASZ TROTYL, NASZA ODPOWIEDZIALNOŚĆ! Dość polskiego współudziału w ludobójstwie w Gazie!
    Dlatego my, niżej podpisani, żądamy od Rządu Rzeczypospolitej Polskiej: 1. Wprowadzenia pełnego embarga na obrót bronią i współpracę wojskową z Izraelem. Mimo rządowych deklaracji zaprzeczających bezpośredniej sprzedaży broni do Izraela, w latach 2024–2026 Polska wyeksportowała bezpośrednio do Izraela broń i amunicję o ujawnionej wartości co najmniej 1,96 mln zł oraz materiały wybuchowe i wyroby pirotechniczne za co najmniej 1,88 mln zł. Domagamy się wstrzymania obrotu bronią, amunicją, komponentami, materiałami wybuchowymi, technologiami i usługami wojskowymi, w tym tranzytu, transportu i obsługi logistycznej. Zakaz powinien obejmować także dostawy pośrednie, jeżeli Izrael jest końcowym użytkownikiem albo istnieje poważne ryzyko, że uzbrojenie do niego trafi. Polska jako strona Konwencji o ludobójstwie ma obowiązek aktywnie zapobiegać tej zbrodni i rozliczać jej sprawców. Według Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS) obowiązek powstaje, gdy państwo wie lub powinno wiedzieć o poważnym ryzyku ludobójstwa, i wymaga wykorzystania wszystkich rozsądnie dostępnych środków – czyli przynajmniej od stycznia 2024, gdy MTS potwierdził ryzyko ludobójstwa w Strefie Gazy. W kwietniu 2024 r. MTS wskazał na znaczenie tego obowiązku także w kontekście transferów uzbrojenia i ryzyka jego użycia z naruszeniem Konwencji lub międzynarodowego prawa humanitarnego. 2. Natychmiastowego zatrzymania dostaw polskiego trotylu, który może zostać wykorzystany do produkcji amunicji dla Izraela. Stany Zjednoczone nie mają własnej produkcji trotylu, a polskie dostawy pokrywają około 90% ich zapotrzebowania. Polski trotyl jest kluczowym składnikiem produkowanych w USA bomb serii Mk 80 i pocisków artyleryjskich 155 mm, przekazywanych Izraelowi w dziesiątkach tysięcy sztuk. W pierwszych dziewięciu miesiącach ludobójstwa USA przekazały Izraelowi co najmniej 14 tys. bomb Mk 84 ważących blisko tonę; w niespełna rok Izrael zrzucił na mniejszą od Warszawy Gazę około 30 tys. bomb jednotonowych, a w pierwszych siedmiu tygodniach ostrzelał ją 90 tys. pocisków artyleryjskich. Domagamy się zatrzymania dostaw bezpośrednich i eksportu do państw trzecich, w tym USA, jeżeli trotyl służy tam do produkcji uzbrojenia dla Izraela. Kontrola musi obejmować rzeczywiste przeznaczenie materiału i dalszy łańcuch dostaw. „Jeżeli polski trotyl trafia do łańcucha produkcji bomb używanych w Gazie, to Polska nie jest poza tym, co się dzieje. Dla mnie jest w to włączona”  — Ramzi Al Juiadi, Palestyńczyk z Gazy, związany z Polską od lat 80. 3. Zamknięcia luki prawnej dotyczącej eksportu trotylu i objęcia go skutecznym systemem kontroli. Czysty trotyl został wyłączony z wykazu uzbrojenia i nie znajduje się ani na polskiej, ani na unijnej liście produktów podwójnego zastosowania wymagających standardowego zezwolenia eksportowego. Domagamy się objęcia jego eksportu obowiązkiem uprzedniego zezwolenia oraz badania przeznaczenia materiału, końcowego użytkownika uzbrojenia i ryzyka wykorzystania go do ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości, zbrodni wojennych lub innych poważnych naruszeń prawa humanitarnego. 4. Rzetelnego i niezależnego zbadania odpowiedzialności za dostawy polskiego trotylu. 26 czerwca 2026 r. międzynarodowe organizacje praw człowieka: Hind Rajab Foundation, International Federation fo Human Rights i European Legal Support Center złożyły na podstawie raportu „Brakujący składnik: polski trotyl”, zawiadomienie o podejrzeniu pomocnictwa do ludobójstwa i innych zbrodni międzynarodowych przez osoby związane z Nitro-Chemem. Dotyczy ono bezpośrednich dostaw materiałów wybuchowych do Izraela oraz wykorzystania polskiego TNT w USA do produkcji amunicji, która mogła być następnie przekazywana Izraelowi. Domagamy się rzetelnego, niezależnego i wolnego od nacisków politycznych oraz wpływu interesów sektora zbrojeniowego zbadania wszystkich okoliczności wskazanych w zawiadomieniu.  „Jedna z tych bomb została zrzucona na dom moich bliskich, sąsiadów — zabili 13 osób, w większości małe dzieci, a moja rodzina i ja zostaliśmy przysypani gruzami […] Chcemy wiedzieć, czy polski trotyl był użyty do produkcji bomby, którą na nas zrzucono. Domagamy się więc rzetelnego śledztwa”  — Amjad Agha, Palestyńczyk z Gazy, obywatel Polski, ocalały z ludobójstwa. 5. Pełnej remediacji skażonych terenów w Bydgoszczy i ochrony mieszkańców przed skutkami produkcji trotylu. Domagamy się sfinansowania przez Skarb Państwa kompleksowego przebadania i likwidacji zanieczyszczeń po dawnych Zakładach Chemicznych ZACHEM – Ciech (Qemetica) oraz obszarów migracji zanieczyszczeń; publicznego monitoringu wód, gleby i powietrza; niezależnej kontroli ścieków Nitro-Chemu obejmującej TNT, DNT i inne nitrozwiązki; oraz badań zdrowotnych i epidemiologicznych mieszkańców bydgoskiego osiedla Łęgnowo Wieś i terenów przyległych. Społeczność lokalna powinna mieć udział w decyzjach i dostęp do pełnej o informacji o remediacji. Planowana rozbudowa produkcji trotylu powinna podlegać kompleksowemu i jawnemu nadzorowi środowiskowemu. 6. Skutecznej ochrony mieszkańców Gdańska przed ryzykiem transportu materiałów wybuchowych. Mieszkańcy Gdańska, szczególnie Nowego Portu i obszarów przy trasach transportowych i infrastrukturze portowej, nie powinni być narażani na możliwe do uniknięcia ryzyko regularnego transportu dużych ilości trotylu. Domagamy się przeglądu zasad bezpieczeństwa, tras transportu i procedur awaryjnych oraz ograniczenia do minimum przewozu materiałów wybuchowych przez obszary zamieszkane. Ochrona życia i zdrowia mieszkańców musi mieć pierwszeństwo przed wygodą logistyczną przedsiębiorstw. Polska pokazała po rosyjskiej napaści na Ukrainę, że poważne naruszenia prawa międzynarodowego wymagają konkretnych reakcji państw trzecich - sankcji, ograniczenia relacji handlowych, politycznych i dyplomatycznych oraz stanowczych działań na rzecz pociągnięcia do odpowiedzialności sprawców zbrodni. Stosowanie prawa międzynarodowego nie może być wybiórcze. Odmawiając wszczęcia postępowania w sprawach dotyczących izraelskich zbrodni, nasze państwo przyczynia się nie tylko do rozkładu porządku prawnomiędzynarodowego, ale również osłabia fundamenty polskiej demokracji, w tym praworządność, wolność słowa i niezależność wymiaru sprawiedliwości.  Dość polskiego współudziału w zbrodniach międzynarodowych! Nasz trotyl, nasza odpowiedzialność!
    1 053 z 2 000 Podpisy
    Utworzył(a) Embargo Teraz!
  • Koncesja to nie prezent. Rozliczcie Telewizję Republika
    Koncesja na nadawanie w telewizji naziemnej jest przywilejem od państwa. Nadawca dostaje miejsce na multipleksie, czyli kawałek wspólnego i ściśle reglamentowanego dobra, i w zamian zobowiązuje się do spełnienia określonych warunków. Jeden zapisano w art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji: audycje nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących, między innymi ze względu na narodowość, pochodzenie etniczne, religię czy orientację seksualną. Drugi jest znacznie prostszy: za koncesję płaci się w terminie. Telewizja Republika ma kłopot z jednym i z drugim. W 2025 roku żaden nadawca nie dostał od KRRiT tylu decyzji karnych co Republika. Było ich dziesięć, na łączną kwotę 157,5 tys. zł, między innymi za treści nawołujące do nienawiści lub przemocy. W tym samym roku w sprawach o brak obiektywizmu, stronniczość i niewystarczającą różnorodność opinii Rada wszczęła wobec tej stacji 77 postępowań, wobec Telewizji Polskiej 62, wobec TVN 22, a wobec Polsatu 16. W pierwszym półroczu 2026 do KRRiT wpłynęło 1485 skarg i wszczęto 197 postępowań wyjaśniających, a Republika znalazła się wśród stacji, których dotyczyło ich najwięcej. 30 lipca 2026 roku na antenie Republiki poszła „Ballada o Ukraińcu”, teledysk wygenerowany przez sztuczną inteligencję, w którym o mieszkających w Polsce Ukraińcach mówi się jak o pasożytach i sugeruje się ich wywózkę. W styczniu 2024 roku w studiu tej samej stacji publicysta proponował czipowanie migrantów jak psów albo tatuowanie im numerów na przedramieniu, a inny gość mówił o barakach dla migrantów w Auschwitz, na Majdanku i w Treblince. Za część takich audycji stacja dostała mandaty po kilkanaście tysięcy złotych, zapłaciła je i nadaje dalej. Do tego dochodzą pieniądze. 1 września 2026 minął termin wpłaty kolejnej raty za koncesję naziemną, 2 043 718,10 zł. Przelewu nie było. Stacja uruchomiła na wizji zbiórkę i w dziewięć godzin zebrała od widzów około dwóch milionów złotych. KRRiT policzyła, że po tej wpłacie zostało jeszcze ponad 180 tysięcy złotych odsetek. To drugi rok z rzędu, kiedy rata spływa po terminie. Senat, odrzucając 8 lipca 2026 roku sprawozdanie KRRiT, wymienił wśród zarzutów brak reakcji na skargi dotyczące treści mogących stanowić mowę nienawiści oraz „niewystarczające egzekwowanie obowiązku terminowego uiszczania opłat koncesyjnych, w szczególności wobec nadawcy TV Republika”. Wierzymy, że wolność słowa obejmuje także poglądy, które są obce naszym wartościom i przekonaniom. Prosimy o wyegzekwowanie zakazu, który stoi w ustawie od lat i dotyczy treści odczłowieczających ludzi ze względu na narodowość, pochodzenie czy wyznanie. Rada dostała do tego narzędzia i obowiązek. Koncesja Republiki w 5 minut Czego dokładnie żądamy od KRRiT? Żeby Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji rozpatrzyła zaległe skargi na audycje Republiki, wyegzekwowała zaległą opłatę koncesyjną z odsetkami, zbadała, czy nadawca nadal spełnia warunki koncesji, i opublikowała liczbę skarg na stację z ostatnich dwóch lat. O odebranie koncesji ani zamknięcie stacji apel nie prosi. Co mówi prawo? Według art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji audycje „nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub przemocy lub dyskryminujących”. W 2025 roku KRRiT dwa razy nałożyła na Republikę karę 40 tys. zł za emisję takich treści (sprawozdanie Rady za 2025 rok). Art. 38 nakazuje cofnąć koncesję między innymi wtedy, gdy „nadawca rażąco narusza warunki określone w ustawie lub w koncesji”, i apel prosi, żeby Rada zbadała, czy tak jest. Czy to nie jest cenzura? Art. 54 ust. 2 Konstytucji zakazuje cenzury prewencyjnej i w tym samym przepisie stanowi: „Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej”. Apel dotyczy zakazu z art. 18 ust. 1, który obowiązuje każdego nadawcę, i skarg na audycje już wyemitowane. Od kar KRRiT nadawca może odwołać się do sądu. Dlaczego Republika, a nie TVN albo TVP? Ustawa obowiązuje wszystkich nadawców, a apel prosi, żeby wobec Republiki stosować ją tak samo jak wobec innych. W 2025 roku w sprawach o brak obiektywizmu i stronniczość Rada wszczęła 77 postępowań wobec Republiki, 62 wobec TVP w likwidacji, 22 wobec TVN i 16 wobec Polsatu (sprawozdanie KRRiT za 2025 rok). KRRiT jest upolityczniona. Po co do niej pisać? Bo nadzór nad nadawcami Konstytucja powierza właśnie jej: według art. 213 ust. 1 Rada „stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji”. Senat i Sejm odrzuciły sprawozdanie Rady za 2025 rok, ale prezydent nie potwierdził wygaśnięcia kadencji jej członków, więc Rada działa dalej. Przecież Republika zapłaciła za koncesję? Tegoroczną ratę, 2,04 mln zł z terminem 1 września, stacja wpłaciła po terminie, z pieniędzy zebranych od widzów. Według Bankier.pl z 14 września 2026 roku z dokumentów KRRiT wynika, że stacja „ma do zapłacenia jeszcze ponad 180 tys. zł”, a Tomasz Sakiewicz twierdzi, że zapłacono wszystko. Kto stoi za apelem? Przede wszystkim ponad 6 tysięcy osób, które go podpisały. Apel zorganizowała Akcja Demokracja, fundacja i organizacja pożytku publicznego, która prowadzi platformę naszademokracja.pl. Działamy niezależnie od każdej władzy i korporacji, a platforma jest finansowana z darowizn jej użytkowniczek i użytkowników. Apel ruszył 18 września 2026 roku.
    6 278 z 7 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • Nie dla komunikacyjnego paraliżu Karłowic-petycja w sprawie lex deweloper na ul. Długosza
    Karłowice już dziś mają poważny problem komunikacyjny. Planowana inwestycja przy ul. Jana Długosza 41–47 ma obejmować około 265 mieszkań, a więc stanie się kolejnym dużym generatorem codziennego ruchu samochodowego w miejscu, które już obecnie ma bardzo ograniczoną przepustowość. Problem nie dotyczy wyłącznie mieszkańców najbliższego budynku. Skutki zwiększenia ruchu mogą odczuć mieszkańcy całych Karłowic, Różanki, Sołtysowic oraz wszyscy korzystający z ul. Jana Długosza, al. Boya-Żeleńskiego, ul. Czajkowskiego, Miechowity i rejonu al. Kromera. Już dziś w tym układzie występują dwa poważne wąskie gardła: •  jednopasmowy przejazd pod wiaduktem kolejowym na al. Boya-Żeleńskiego, gdzie ruch odbywa się wahadłowo;  •  przejazd kolejowy z rogatkami na ul. Czajkowskiego.  Do tego dochodzi ruch generowany przez Akademię Wojsk Lądowych, szkoły i przedszkola, zajezdnię autobusową DLA, istniejącą zabudowę mieszkaniową oraz liczne obiekty handlowe i usługowe, w tym duże sklepy przy ul. Długosza. Problemy komunikacyjne tego rejonu nie są nowe. Korki pod wiaduktem na Boya-Żeleńskiego były publicznie opisywane już wiele lat temu, a podstawowe ograniczenie przepustowości do dziś nie zostało usunięte. Przebudowa wiaduktu planowana jest dopiero w kolejnych latach. Tymczasem do istniejącego, przeciążonego układu ma zostać dołożony ruch związany z setkami nowych mieszkańców, gośćmi, dostawami, kurierami. Nie wystarczy stwierdzić, że inwestycja znajduje się blisko tramwaju czy autobusów. Transport publiczny również porusza się w tym samym przeciążonym układzie drogowym, a dodatkowy ruch może oznaczać większe opóźnienia autobusów, trudniejszy wyjazd pojazdów z zaplecza DLA oraz dalsze pogorszenie sprawności komunikacji zbiorowej. Istotne są również skutki środowiskowe. Więcej samochodów oraz dłuższe postoje w korkach oznaczają potencjalnie większy hałas, emisje komunikacyjne i dalsze pogorszenie warunków życia mieszkańców. Dlatego wpływ inwestycji powinien zostać oceniony nie tylko poprzez sam zjazd z działki, ale w odniesieniu do całego powiązanego układu drogowego i rzeczywistych warunków występujących w godzinach szczytu. Nie jesteśmy przeciwni rozwojowi Karłowic ani samej zabudowie tego terenu. Uważamy jednak, że rozwój musi być odpowiedzialny i dostosowany do możliwości istniejącej infrastruktury. Nie chcemy, aby najpierw powstała bardzo duża inwestycja, a dopiero później Miasto przez kolejne lata próbowało rozwiązywać problemy, które można przewidzieć już dziś. Dlatego potrzebna jest rzetelna, niezależna ocena oddziaływania inwestycji - zarówno w procedurze dotyczącej jej lokalizacji, jak i w postępowaniu środowiskowym. Najpierw rzeczywista analiza i konkretne rozwiązania komunikacyjne. Dopiero potem decyzja o tak dużej inwestycji.
    545 z 600 Podpisy
    Utworzył(a) Mateusz Cuske
  • Wykreślmy „znieważenie prezydenta" z kodeksu karnego
    Każda głośna sprawa, której dotyczy znieważenie Prezydenta, jeszcze bardziej naraża na śmieszność zarówno głowę państwa, jak i polskie państwo, jednocześnie tworząc efekt mrożący i uderzając w wolność słowa i ekspresji.  Radny powiatowy z Radomska usłyszał zarzut karny za udostępnienie na Facebooku mema z Shrekiem i Fioną - bohaterami popularnej bajki. W sprawie mema powstała 72-stronicowa opinia biegłego, opłacona z naszych podatków. Podejrzanemu grożą 3 lata pozbawienia wolności. Uważamy, że to nie wypadek przy pracy, tylko naturalna konsekwencja istnienia art. 135 § 2. Dlaczego należy go usunąć?  → Ogranicza prawo do tworzenia satyry i uderza w wolność słowa. Prawo do żartowania z władzy to sól demokracji. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekał już dwukrotnie — w sprawie Francji (2013) i Turcji (2021) — że szczególna karna ochrona głowy państwa narusza wolność wypowiedzi. Francja po przegranej w Strasburgu wykreśliła swój przepis. Polska wciąż trzyma swój. → Przepis dzieli nas na obywateli dwóch kategorii, a Prezydenta traktuje jak japońskiego cesarza w czasach, gdy był uznawany za Boga. Za znieważenie zwykłego człowieka grozi rok pozbawienia wolności, ale sprawę trzeba wnieść samemu. Za znieważenie najpotężniejszej osoby w państwie — 3 lata więzienia, a prokuratura ściga z urzędu. Im więcej masz władzy, tym mocniej chroni cię prawo. To odwrócenie sensu sprawiedliwości. → Marnuje prokuraturę i nasze pieniądze. Śledczy, biegli i sądy zajmują się memami, zamiast realnymi przestępstwami.  → Nie chroni nawet prezydenta. Zarzuty za mema nie zatrzymały drwin — wywindowały „Shreka" do numeru 1 polskich trendów na portalu X. Powaga urzędu bierze się ze sposobu jego sprawowania, nie z paragrafu. Nie jest to postulat wymierzony w tego czy innego prezydenta. Uchylenie art. 135 § 2 proponował już rząd w 2007 roku, a dziś czołowi karniści mówią o sprawie mema jednoznacznie — przestępstwa nie było (prof. Mikołaj Małecki). Mimo to przepis wciąż wisi nad debatą publiczną i mrozi ją samym swoim istnieniem. Wolność słowa nie może być przywilejem! Podpisz apel — wykreślmy art. 135 § 2 z kodeksu karnego.
    4 960 z 5 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • Odwołanie Kierownika USC w Gawłuszowicach za homofobię w pismach
    Pełna treść skandalicznego pisma dostępna jest pod tym linkiem: https://docs.google.com/document/d/15bsC1sGRvdMoojbdJzZ0F3XkT4kIamfs/edit?rtpof=true&sd=true&tab=t.0 Sprawą tą należy zająć się natychmiast, ponieważ zachowanie Kierownika USC w Gawłuszowicach łamie fundamentalne zasady, na których opiera się polska administracja publiczna. Oficjalne pismo urzędowe, opatrzone pieczęcią państwową, stało się narzędziem do szerzenia uprzedzeń, co jest sytuacją bezprecedensową i głęboko szkodliwą. Dlaczego interwencja jest konieczna? 1. Rażące naruszenie prawa i etyki: Zgodnie z ustawą o pracownikach samorządowych, urzędnik ma obowiązek wykonywać zadania w sposób bezstronny i profesjonalny. Wykorzystywanie oficjalnej korespondencji do obrażania jakiejkolwiek grupy społecznej i powoływanie się na nienaukowe teorie to jawne niedopełnienie tych obowiązków. 2. Utrata zaufania do instytucji państwa: Urząd Stanu Cywilnego to miejsce, w którym obywatele załatwiają najważniejsze sprawy życiowe. Jeśli osoba kierująca tym urzędem publicznie manifestuje swoją niechęć i pogardę wobec osób nieheteronormatywnych, żadna osoba LGBT+ nie może czuć się w tej instytucji bezpiecznie ani liczyć na obiektywne traktowanie. 3. Brak zgody na systemową homofobię: Pozostawienie tej sytuacji bez stanowczej reakcji przełożonych (Wójta oraz Wojewody) byłoby cichym przyzwoleniem na dyskryminację w strukturach państwowych. Pokazałoby to innym urzędnikom, że mogą bezkarnie łamać standardy i traktować obywateli wybiórczo. Dlaczego jedynym rozwiązaniem jest odwołanie ze stanowiska? Osoba pełniąca funkcję publiczną musi reprezentować nienaganną postawę moralną i wysokie standardy kultury osobistej. Kierownik USC w Gawłuszowicach swoimi wypowiedziami całkowicie dyskwalifikuje się jako bezstronny urzędnik mianowany do służby całemu społeczeństwu. Przeniesienie na inne stanowisko czy upomnienie byłoby jedynie próbą zamiecenia sprawy pod dywan. Tylko całkowite odsunięcie tej osoby od pełnienia funkcji publicznej przywróci powagę urzędu i pokaże, że w Polsce nie ma miejsca na nienawiść finansowaną z podatków obywateli.
    4 947 z 5 000 Podpisy
    Utworzył(a) Tęczowy Sanok
  • Stop upokorzeniom w komunikacji! Stała ulga dla osób z niepełnosprawnościami i opiekunów.
    1. Osobista historia i bariery psychologiczne (Godność i prywatność) Każda rutynowa kontrola biletów w pociągu czy autobusie przy obecnych przepisach drastycznie narusza prawo do intymności. Jako młoda osoba z niepełnosprawnością regularnie doświadczam sytuacji, w których muszę głośno tłumaczyć się obcej osobie (konduktorowi lub kierowcy) z planów zdrowotnych na oczach całego przedziału czy autobusu. Przymus publicznego wyciągania sterty dokumentów medycznych, kart informacyjnych czy skierowań lekarskich buduje poczucie niższości i stygmatyzuje. System z góry traktuje pasażera z niepełnosprawnością jak potencjalnego oszusta, który w przestrzeni publicznej musi bez przerwy udowadniać swój stan zdrowia. To rodzi ogromny, paraliżujący stres przed każdą podróżą. 2. Absurd "ulg celowych" i niszczenie więzi rodzinnych Obecne przepisy wysyłają do nas nieludzki komunikat: masz prawo do zniżki tylko wtedy, gdy realizujesz przykry obowiązek – leczysz się lub uczysz. Jeśli ta sama osoba z niepełnosprawnością chce pojechać dokładnie tą samą trasą autobusową lub kolejową, ale w celu odwiedzenia rodziców lub spędzenia weekendu z ukochaną babcią, państwo odmawia jej wsparcia. Spotkanie z najbliższymi jest kluczowym źródłem siły psychicznej i elementem integracji, tymczasem system traktuje je jak nieuzasadniony luksus i nakłada barierę ekonomiczną (bilet 100%). Wyjazd z domu nie może wiązać się z lękiem przed tym, czy cel podróży zostanie uznany przez przewoźnika. 3. Realia ekonomiczne: Niepełnosprawność nie znika po 26. roku życia Ograniczenie wyższych ulg przejazdowych do 26. roku życia (o ile dana osoba studiuje) całkowicie ignoruje rzeczywistość. Niepełnosprawnym jest się przez całe życie. Obecny system drastycznie różnicuje wsparcie po przekroczeniu wieku edukacyjnego – o ile osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności zachowują część częściowych uprawnień, o tyle osoby z umiarkowanym oraz lekkim stopniem po ukończeniu nauki zostają niemal całkowicie pozbawione ustawowych zniżek w transporcie krajowym. Nawet jeśli podejmiemy pracę i staramy się być w pełni produktywnymi członkami społeczeństwa, nasze koszty stałe są nieporównywalnie wyższe niż u osób zdrowych: to dożywotnie wydatki na leki, rehabilitację oraz ciągłe kupowanie, naprawianie i dostosowywanie technologii czy sprzętu asystującego. Co więcej, w poszukiwaniu specjalistycznego leczenia często musimy podróżować do odległych szpitali. Państwo nie zwraca nam kosztów za noclegi i pokoje, które musimy tam opłacić na czas procedur medycznych. Stała, dożywotnia ulga 78% na sam transport kolejowy i autobusowy to jedyny sposób, byśmy mogli realnie zaoszczędzić na dojazdach. 4. Rola opiekuna jako konieczność techniczna, a nie kaprys Dla wielu osób z niepełnosprawnościami obecność drugiego człowieka jest warunkiem koniecznym do jakiejkolwiek mobilności. Opiekun pomaga odnaleźć się na skomplikowanym dworcu, asystuje podczas podróży, opiekuje się pacjentem w szpitalu i zabezpiecza jego powrót do domu np. po ciężkich zabiegach chirurgicznych. Taka osoba jedzie z nami wyłącznie po to, by dać nam fizyczne i sensoryczne wsparcie, wyręczając w tym państwowy system opieki. Choć polskie prawo przewiduje ulgę dla przewodników osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności, system pozostaje całkowicie ślepy na potrzeby osób z umiarkowanym oraz lekkim stopniem. Osoby te, mimo braku formalnego zapisu o całkowitej niesamodzielności, w realiach wielkich węzłów przesiadkowych czy sytuacji kryzysowych krytycznie potrzebują asysty – tymczasem ich opiekunowie nie mają obecnie prawa do żadnej zniżki (0%). Z kolei w przypadku dzieci i młodzieży formalna ulga 78% dla opiekuna staje się fikcją poza sztywno określoną trasą dom-szkoła lub dom-lekarz. Poza tym schematem asystent jest karany finansowo pełną ceną biletu za to, że umożliwia podopiecznemu normalne życie. Sytuacja, w której człowiek niosący realną pomoc jest obciążany finansowo za to, że umożliwia nam dotarcie do celu, jest rażąco niesprawiedliwa. Domagamy się wprowadzenia ulgi na poziomie minimum 78% dla jednego opiekuna na stałych zasadach (bez względu na trasę, wiek podopiecznego i cel wyjazdu) dla osób z każdym stopniem niepełnosprawności wymagającym wsparcia, przy jednoczesnym bezwzględnym zachowaniu wszelkich już istniejących, dalej idących uprawnień i wyższych zniżek (np. 95% dla przewodników osób niewidomych i ze znacznym stopniem). 5. Przepisy sprzed trzech dekad – czas na modernizację anachronizmu Fundamentem prawnym obecnego systemu jest Ustawa o uprawnieniach do ulgowych przejazdów z 1992 roku. Przepisy te powstawały w zupełnie innych realiach społeczno-gospodarczych, kiedy nie istniały systemy cyfrowe, aplikacja mObywatel, a model wsparcia opierał się na archaicznym, czysto medycznym podejściu: „państwo pomaga tylko wtedy, gdy obywatel jedzie do lekarza”. Przez ponad trzy dekady Polska wykonała gigantyczny skok cywilizacyjny i podpisała Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, która nakazuje państwu zapewniać nam pełną mobilność i niezależność na jej własnych warunkach i po przystępnej cenie. Utrzymywanie prawa opartego na filozofii z początku lat 90. jest jawnym anachronizmem. Ta ustawa wymaga gruntownego odświeżenia i dostosowania do współczesnych standardów godnościowych. 6. Biurokratyczny absurd i redundancyjność systemu Państwo Polskie posiada już wyspecjalizowane organy (Powiatowe Zespoły ds. Orzekania o Niepełnosprawności), które na podstawie szczegółowej dokumentacji medycznej wydały nam oficjalne dokumenty: Legitymacje Osoby Niepełnosprawnej. Fakt występowania barier zdrowotnych został już raz formalnie stwierdzony. Wymóg, aby pracownicy spółek kolejowych i firm autobusowych wtórnie weryfikowali ten fakt na podstawie „celowości” podróży, sztywno wyznaczonych tras i papierowych zaświadczeń z przychodni, jest jawnym absurdem administracyjnym. Zasada „jednego dokumentu” (Legitymacji Osoby Niepełnosprawnej w formie fizycznej lub w aplikacji mObywatel) jako jedynej podstawy do ulgi 78% dla nas i dla wskazanego przez nas opiekuna na całe życie to jedyny sprawiedliwy kompromis. Zdejmuje on z konduktorów i kierowców autobusów obowiązek pracy jako „orzecznicy medyczni” oraz kontrolerzy naszych celów życiowych, likwiduje kolejki i konflikty przy kasach oraz u kierowców, a osobom z niepełnosprawnościami przywraca podmiotowość, pełną anonimowość oraz równe szanse na normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.
    33 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Julian Biłas
  • Order Zełeńskiego: nie wbijajmy klina między Polskę a Ukrainę
    W kwietniu 2022 roku Prezydent RP, Andrzej Duda, nadał Order Orła Białego, Prezydentowi Ukrainy, Wołodymyrowi Zełeńskiemu. "Nie ma wątpliwości, że jesteś, Wołodymyrze Zełenski, wyjątkowy. Trudno ukryć łzy wzruszenia, obserwując Twoją służbę wobec ojczyzny. Nie porzuciłeś ani Ukrainy, ani swoich rodaków. Jesteś wzorem przywódcy państwa i narodu" - mówił Duda podczas wręczania odznaczenia [1]. Nie ma wątpliwości co do tego, że postawa Zełeńskiego w pierwszych dniach po ataku Rosji na Ukrainę i rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji przyczyniła się do przetrwania Ukrainy, powstrzymania Putina, a Europę i Polskę uratowała przed szybkim rozlaniem się konfliktu na kolejne kraje. Nie ma wątpliwości co do tego, że ukraińska armia walcząc, broni nie tylko granic samej Ukrainy, ale i Europy. Płacąc za to gigantyczną cenę, płacąc śmiercią setek tysięcy osób, ciągłym poczuciem zagrożenia, niepewnością jutra. Order Orła Białego był nadawany wielu osobom, które w dzisiejszym kontekście nigdy nie powinny go otrzymać, chociażby Gerhard Schröder - były kanclerz Niemiec, przez lata na żołdzie Gazpromu. Zełeński jest przykładem przywódcy, którego dzielność i odwaga zadziwiły świat. I choć nasza ocena historii jest inna niż ta, która dziś przebija się w państwie ukraińskim, to nie zapominajmy, za co Prezydent Ukrainy order otrzymał. [1] Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński odznaczony Orderem Orła Białego, Gazeta Prawna, 5.04.2022 r.
    3 876 z 4 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja