Zebrano 1,000 podpisów
Do: Ministra Edukacji Barbara Nowacka, Rada Ministrów RP
W obronie edukacji seksualnej!
Apelujemy, dla bezpieczeństwa młodzieży, nas samych, naszych bliskich, dzieci i wnuków o wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, wraz z jej ważnym, integralnym elementem: edukacją seksualną.
Obowiązkowa edukacja seksualna uczy młodych ludzi, że seks nie jest obowiązkowy. Młodzież dowiaduje się o rozwoju swojego ciała, o różnorodności, godności, stawianiu i respektowaniu granic.
Edukacja seksualna to nie ideologia, tylko nauka. To inwestycja w zdrowie i bezpieczeństwo nastolatków, wchodzących w dorosłe życie. Stop cenzurze edukacji zdrowotnej! Apelujemy o równy dostęp w szkole do pełnej wiedzy dla wszystkich młodych osób.
Dlaczego ta sprawa jest ważna?
Ministra Barbara Nowacka podejmie decyzję w sprawie edukacji zdrowotnej do końca marca. Jak deklaruje, w tej chwili prowadzi konsultacje w tej sprawie. Niestety, w rządowych kuluarach już pojawiają się głosy, by “poświęcić” edukację seksualną.
Sama Ministra twierdzi: “Potrzebny jest jakiś kompromis”.
Dezinformację i protest w tej sprawie prowadzi Ordo Iuris, Episkopat Polski i skrajna prawica.
Jeszcze przed wprowadzeniem pierwszych lekcji edukacji zdrowotnej na pytanie, “Czy podziela Pani/Pan obawy Episkopatu, że edukacja zdrowotna ma prowadzić do "systemowej deprawacji dzieci?" 48,6 proc. Polek i Polaków odpowiedziało “nie”. Tylko 22,6 proc. pytanych się tego obawiało. W innym badaniu na pytanie, “Czy nowy przedmiot edukacja zdrowotna to deprawacja i nadmierna seksualizacja dzieci?” aż 60,7 było przekonanych, że tak nie jest.
Edukacja seksualna to nauka o ciele, dojrzewaniu, respektowaniu granic i asertywności. Obowiązkowa edukacja seksualna uczy młodzież, że seks nie jest obowiązkowy i jakie może nieść konsekwencje.
W tej chwili wiedza, która jest łatwo dostępna, pochodzi z internetu, gdzie młodzi ludzie mają nieograniczony dostęp do pornografii, a nastolatki narażone są na przemoc seksualną z wykorzystaniem narzędzi AI...
Tymczasem w Finlandii aż o 66 proc. spadła liczba aborcji wśród nastolatek po wprowadzeniu bezpłatnej antykoncepcji dla nastolatków i obowiązkowej edukacji seksualnej w szkołach.
Dajmy równe szanse młodym ludziom na edukację seksualną na miarę XXI wieku. Od tego powinna być szkoła!
Sama Ministra twierdzi: “Potrzebny jest jakiś kompromis”.
Dezinformację i protest w tej sprawie prowadzi Ordo Iuris, Episkopat Polski i skrajna prawica.
Jeszcze przed wprowadzeniem pierwszych lekcji edukacji zdrowotnej na pytanie, “Czy podziela Pani/Pan obawy Episkopatu, że edukacja zdrowotna ma prowadzić do "systemowej deprawacji dzieci?" 48,6 proc. Polek i Polaków odpowiedziało “nie”. Tylko 22,6 proc. pytanych się tego obawiało. W innym badaniu na pytanie, “Czy nowy przedmiot edukacja zdrowotna to deprawacja i nadmierna seksualizacja dzieci?” aż 60,7 było przekonanych, że tak nie jest.
Edukacja seksualna to nauka o ciele, dojrzewaniu, respektowaniu granic i asertywności. Obowiązkowa edukacja seksualna uczy młodzież, że seks nie jest obowiązkowy i jakie może nieść konsekwencje.
W tej chwili wiedza, która jest łatwo dostępna, pochodzi z internetu, gdzie młodzi ludzie mają nieograniczony dostęp do pornografii, a nastolatki narażone są na przemoc seksualną z wykorzystaniem narzędzi AI...
Tymczasem w Finlandii aż o 66 proc. spadła liczba aborcji wśród nastolatek po wprowadzeniu bezpłatnej antykoncepcji dla nastolatków i obowiązkowej edukacji seksualnej w szkołach.
Dajmy równe szanse młodym ludziom na edukację seksualną na miarę XXI wieku. Od tego powinna być szkoła!