- Apele, które mogą Cię zainteresować
- Antynacjonalizm
- Czyste powietrze
- Demokracja
- Edukacja
- Energetyka
- Klimat
- LGBT+
- Ochrona drzew, parków i lasów
- Ochrona zdrowia
- Odpowiedzialność biznesu
- Państwo prawa
- Polityka społeczna
- Polska w UE
- Prawa człowieka
- Prawa kobiet
- Prawa osób z niepełnosprawnościami
- Prawa pracownicze
- Prawa zwierząt
- Puszcza Białowieska
- Sprawiedliwość społeczna
- Środowisko
- Uchodźcy
- Wybory
- Więcej
-
Cisza na Woli!Od początku czerwca mieszkańcy Odolan, Ulrychowa, Osiedla Przyjaźń i okolicznych osiedli na Woli muszą mierzyć się z regularnym, wielogodzinnym hałasem generowanym przez wydarzenia plenerowe, próby, testy nagłośnienia i przygotowania techniczne. Problem nie dotyczy wyłącznie samych koncertów. Hałas zaczyna się często już w ciągu dnia, a kończy późnym wieczorem, nierzadko po godzinie 22:00. Szczególnie uciążliwe są basy i niskie częstotliwości, które są słyszalne w mieszkaniach nawet przy zamkniętych oknach. Letnia Scena Progresji powstała w 2020 roku jako nadzwyczajne rozwiązanie w okresie ograniczeń związanych z COVID-19. Dziś nie jest już rozwiązaniem tymczasowym. Stała się regularnym, sezonowym terenem koncertowo-festiwalowym. Skala wydarzeń rośnie z roku na rok, a mieszkańcy mają poczucie, że ich dobro, prawo do spokoju i jakość życia zostały podporządkowane interesowi jednego prywatnego podmiotu. Skala wydarzeń znacząco wzrosła: według danych dostępnych mieszkańcom było to 5 wydarzeń w 2024 roku, 15 w 2025 roku i ponad 30 w 2026 roku. To pokazuje, że mamy do czynienia nie z wyjątkiem, lecz z trwałą zmianą sposobu funkcjonowania tego miejsca. Odolany i okolice już dziś są trudnym miejscem do życia pod względem hałasu. Mieszkańcy funkcjonują obok infrastruktury kolejowej, ruchu ciężarowego, betoniarni, zakładów przemysłowych, placów budów i intensywnej zabudowy. Wieczory, weekendy i okres letni powinny być czasem odpoczynku. Tymczasem hałas z Letniej Sceny Progresji odbiera mieszkańcom ostatni margines spokoju. Dlaczego m.st. Warszawa dopuszcza intensywną zabudowę wielorodzinną w tej części Woli, a równocześnie wydaje albo toleruje zezwolenia na cykliczne, głośne imprezy plenerowe, które w sposób rażący zakłócają korzystanie z mieszkań przez dziesiątki tysięcy mieszkańców? To nie jest jednorazowa uciążliwość ani zwykły miejski hałas. To powtarzalny, narastający problem, który przez całe lato wpływa na życie tysięcy mieszkańców Woli. Jeżeli miasto nie zareaguje teraz, tymczasowa scena zewnętrzna zostanie de facto utrwalona jako sezonowy festiwal w środku dzielnicy mieszkaniowej. Nie możemy zgodzić się na sytuację, w której prawo mieszkańców do snu, odpoczynku i spokojnego korzystania z własnych domów przegrywa z interesem jednego prywatnego organizatora.612 z 800 PodpisyUtworzył(a) Jan Nowak
-
Pobyt rezydenta UE dla Anastasii Pugachovej - toruńskiej artystki i matki dziecka z autyzmemAnastasiia Pugachova to ceniona artystka, animatorka kultury, tłumaczka i edukatorka, która od lat współtworzy życie kulturalne i społeczne naszego regionu. Jej zaangażowanie i talent zostały docenione m.in. poprzez przyznanie jej stypendiów artystycznych Prezydenta Miasta Torunia oraz Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Swoją pracą udowodniła, że jest integralną i niezwykle wartościową częścią polskiego społeczeństwa. Urząd Wojewódzki zakwestionował ciągłość jej dochodów w skali miesięcznej, wskazując na 6 okresów bez bezpośrednich wpływów z umów w ciągu ostatnich 3 lat. Pragniemy podkreślić, że praca twórcza i projektowa rządzi się swoimi prawami. Rozliczenia w tej branży mają charakter nieregularny i zadaniowy, jednak w skali roku dochody Anastasii w pełni zabezpieczają byt jej rodziny i przewyższają ustawowe minima. Za negatywnym rozstrzygnięciem tej sprawy stoi ogromny dramat ludzki. Anastasiia jest wdową, która samodzielnie wychowuje małoletnią córkę – dziecko w spektrum autyzmu z orzeczoną niepełnosprawnością. Elastyczna praca artystyczna pozwala Anastasii godzić zarobkowanie z wymagającą, codzienną opieką terapeutyczną nad córką, dla której stabilność wypracowanego tu środowiska rówieśniczego jest kluczowa dla zdrowia i rozwoju. Zmuszanie jej do porzucenia działalności twórczej na rzecz sztywnego zatrudnienia uniemożliwi jej nie tylko sprawowanie tej opieki, ale również uprawianie samej sztuki, bez której Anastasiia nie jest w stanie funkcjonować. Praca artystyczna ma dla niej kluczowy wymiar terapeutyczny – po latach zmagania się z ciężką depresją to właśnie twórczość stała się fundamentem jej powrotu do zdrowia. Pozbawienie jej możliwości tworzenia uderzy bezpośrednio w stan psychiczny samej wdowy, a w konsekwencji zagrozi bezpieczeństwu i dobrostanowi zależnego od niej, neuroróżnorodnego dziecka. Apelujemy do Pana Wojewody o potraktowanie tej sprawy w sposób zindywidualizowany, z uwzględnieniem specyfiki pracy artystów oraz przez pryzmat zasad humanitarnych i nadrzędnego interesu dziecka. Anastasiia Pugachova wraz z córką to mieszkanki Torunia, które zasługują na stabilizację i bezpieczeństwo prawne w Polsce. Prosimy o pozytywną decyzję w sprawie pobytu rezydenta długoterminowego UE dla Anastasii. Z wyrazami schacunku, Podpisujący petycję mieszkańcy i twórcy kultury624 z 800 PodpisyUtworzył(a) Anastasiia Pugachova
-
Stop upokorzeniom w komunikacji! Stała ulga dla osób z niepełnosprawnościami i opiekunów.1. Osobista historia i bariery psychologiczne (Godność i prywatność) Każda rutynowa kontrola biletów w pociągu czy autobusie przy obecnych przepisach drastycznie narusza prawo do intymności. Jako młoda osoba z niepełnosprawnością regularnie doświadczam sytuacji, w których muszę głośno tłumaczyć się obcej osobie (konduktorowi lub kierowcy) z planów zdrowotnych na oczach całego przedziału czy autobusu. Przymus publicznego wyciągania sterty dokumentów medycznych, kart informacyjnych czy skierowań lekarskich buduje poczucie niższości i stygmatyzuje. System z góry traktuje pasażera z niepełnosprawnością jak potencjalnego oszusta, który w przestrzeni publicznej musi bez przerwy udowadniać swój stan zdrowia. To rodzi ogromny, paraliżujący stres przed każdą podróżą. 2. Absurd "ulg celowych" i niszczenie więzi rodzinnych Obecne przepisy wysyłają do nas nieludzki komunikat: masz prawo do zniżki tylko wtedy, gdy realizujesz przykry obowiązek – leczysz się lub uczysz. Jeśli ta sama osoba z niepełnosprawnością chce pojechać dokładnie tą samą trasą autobusową lub kolejową, ale w celu odwiedzenia rodziców lub spędzenia weekendu z ukochaną babcią, państwo odmawia jej wsparcia. Spotkanie z najbliższymi jest kluczowym źródłem siły psychicznej i elementem integracji, tymczasem system traktuje je jak nieuzasadniony luksus i nakłada barierę ekonomiczną (bilet 100%). Wyjazd z domu nie może wiązać się z lękiem przed tym, czy cel podróży zostanie uznany przez przewoźnika. 3. Realia ekonomiczne: Niepełnosprawność nie znika po 26. roku życia Ograniczenie wyższych ulg przejazdowych do 26. roku życia (o ile dana osoba studiuje) całkowicie ignoruje rzeczywistość. Niepełnosprawnym jest się przez całe życie. Obecny system drastycznie różnicuje wsparcie po przekroczeniu wieku edukacyjnego – o ile osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności zachowują część częściowych uprawnień, o tyle osoby z umiarkowanym oraz lekkim stopniem po ukończeniu nauki zostają niemal całkowicie pozbawione ustawowych zniżek w transporcie krajowym. Nawet jeśli podejmiemy pracę i staramy się być w pełni produktywnymi członkami społeczeństwa, nasze koszty stałe są nieporównywalnie wyższe niż u osób zdrowych: to dożywotnie wydatki na leki, rehabilitację oraz ciągłe kupowanie, naprawianie i dostosowywanie technologii czy sprzętu asystującego. Co więcej, w poszukiwaniu specjalistycznego leczenia często musimy podróżować do odległych szpitali. Państwo nie zwraca nam kosztów za noclegi i pokoje, które musimy tam opłacić na czas procedur medycznych. Stała, dożywotnia ulga 78% na sam transport kolejowy i autobusowy to jedyny sposób, byśmy mogli realnie zaoszczędzić na dojazdach. 4. Rola opiekuna jako konieczność techniczna, a nie kaprys Dla wielu osób z niepełnosprawnościami obecność drugiego człowieka jest warunkiem koniecznym do jakiejkolwiek mobilności. Opiekun pomaga odnaleźć się na skomplikowanym dworcu, asystuje podczas podróży, opiekuje się pacjentem w szpitalu i zabezpiecza jego powrót do domu np. po ciężkich zabiegach chirurgicznych. Taka osoba jedzie z nami wyłącznie po to, by dać nam fizyczne i sensoryczne wsparcie, wyręczając w tym państwowy system opieki. Choć polskie prawo przewiduje ulgę dla przewodników osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności, system pozostaje całkowicie ślepy na potrzeby osób z umiarkowanym oraz lekkim stopniem. Osoby te, mimo braku formalnego zapisu o całkowitej niesamodzielności, w realiach wielkich węzłów przesiadkowych czy sytuacji kryzysowych krytycznie potrzebują asysty – tymczasem ich opiekunowie nie mają obecnie prawa do żadnej zniżki (0%). Z kolei w przypadku dzieci i młodzieży formalna ulga 78% dla opiekuna staje się fikcją poza sztywno określoną trasą dom-szkoła lub dom-lekarz. Poza tym schematem asystent jest karany finansowo pełną ceną biletu za to, że umożliwia podopiecznemu normalne życie. Sytuacja, w której człowiek niosący realną pomoc jest obciążany finansowo za to, że umożliwia nam dotarcie do celu, jest rażąco niesprawiedliwa. Domagamy się wprowadzenia ulgi na poziomie minimum 78% dla jednego opiekuna na stałych zasadach (bez względu na trasę, wiek podopiecznego i cel wyjazdu) dla osób z każdym stopniem niepełnosprawności wymagającym wsparcia, przy jednoczesnym bezwzględnym zachowaniu wszelkich już istniejących, dalej idących uprawnień i wyższych zniżek (np. 95% dla przewodników osób niewidomych i ze znacznym stopniem). 5. Przepisy sprzed trzech dekad – czas na modernizację anachronizmu Fundamentem prawnym obecnego systemu jest Ustawa o uprawnieniach do ulgowych przejazdów z 1992 roku. Przepisy te powstawały w zupełnie innych realiach społeczno-gospodarczych, kiedy nie istniały systemy cyfrowe, aplikacja mObywatel, a model wsparcia opierał się na archaicznym, czysto medycznym podejściu: „państwo pomaga tylko wtedy, gdy obywatel jedzie do lekarza”. Przez ponad trzy dekady Polska wykonała gigantyczny skok cywilizacyjny i podpisała Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, która nakazuje państwu zapewniać nam pełną mobilność i niezależność na jej własnych warunkach i po przystępnej cenie. Utrzymywanie prawa opartego na filozofii z początku lat 90. jest jawnym anachronizmem. Ta ustawa wymaga gruntownego odświeżenia i dostosowania do współczesnych standardów godnościowych. 6. Biurokratyczny absurd i redundancyjność systemu Państwo Polskie posiada już wyspecjalizowane organy (Powiatowe Zespoły ds. Orzekania o Niepełnosprawności), które na podstawie szczegółowej dokumentacji medycznej wydały nam oficjalne dokumenty: Legitymacje Osoby Niepełnosprawnej. Fakt występowania barier zdrowotnych został już raz formalnie stwierdzony. Wymóg, aby pracownicy spółek kolejowych i firm autobusowych wtórnie weryfikowali ten fakt na podstawie „celowości” podróży, sztywno wyznaczonych tras i papierowych zaświadczeń z przychodni, jest jawnym absurdem administracyjnym. Zasada „jednego dokumentu” (Legitymacji Osoby Niepełnosprawnej w formie fizycznej lub w aplikacji mObywatel) jako jedynej podstawy do ulgi 78% dla nas i dla wskazanego przez nas opiekuna na całe życie to jedyny sprawiedliwy kompromis. Zdejmuje on z konduktorów i kierowców autobusów obowiązek pracy jako „orzecznicy medyczni” oraz kontrolerzy naszych celów życiowych, likwiduje kolejki i konflikty przy kasach oraz u kierowców, a osobom z niepełnosprawnościami przywraca podmiotowość, pełną anonimowość oraz równe szanse na normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.28 z 100 PodpisyUtworzył(a) Julian Biłas
-
Przywróćmy Kortowiadę jako święto studentówKortowiada z każdym rokiem zatraca swój pierwotny, juwenaliowy charakter, stając się biletowanym festiwalem muzycznym, nastawionym w głównej mierze na zewnętrzną publiczność i zysk komercyjny. Rosnące koszty uczestnictwa, bariery decyzyjne oraz oficjalny przekaz komunikacyjny organizatorów – w tym publiczne stwierdzenia, że „Kortowiada to nigdy nie było typowo studenckie wydarzenie” – sprawiają, że studenci zaczynają czuć się wykluczeni z własnego święta we własnym kampusie. W związku z powyższym napisaliśmy list otwarty do Jego Magnificencji Rektora Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Zachęcamy do podpisania się pod nim każdego studenta, absolwenta lub sympatyka uczelni, który zgadza się z jego treścią.615 z 800 PodpisyUtworzył(a) Zofia Wielesik
-
Chcemy Rzecznika z autorytetem, nie z partyjnym biletemCzy Polska potrafi wybrać Rzecznika Praw Obywatelskich, kierując się merytoryką, a nie polityką? Odpowiedź na to pytanie będzie jednym z najważniejszych testów jakości naszej demokracji w 2026 roku. Już 23 lipca 2026 r. upływa kadencja obecnego Rzecznika. Kandydatury można zgłaszać tylko do 23 czerwca, a parlamentarnej debaty o przyszłości urzędu RPO wciąż brak. W związku z nadchodzącym wyborem nowego RPO apelujemy o wzmocnienie standardów wyboru „Rzecznika naszych praw”. Apel do Parlamentu o wprowadzenie najwyższych standardów w procedurze wyboru Rzecznika Praw Obywatelskich i wsparcie skuteczności Biura RPO, podpisany przez 161 organizacji społecznych z całego kraju, został złożony w Sejmie i Senacie [1]. W odpowiedzi na pisma Inicjatywy “Nasz Rzecznik” Marszałek Sejmu i Marszałkini Senatu zadeklarowali poparcie dla otwartych wysłuchań publicznych, co napawa optymizmem. Jednocześnie z doświadczenia wiemy, że bez silnego głosu obywatelek i obywateli wybór RPO może zamienić się w zakulisowy, partyjny handel stanowiskami. A takiego scenariusza za wszelką cenę chcemy uniknąć. Stoimy przed szansą wypracowania wzorcowego standardu wyboru RPO na lata. Pokażmy politykom, że patrzymy im na ręce i nie pozwolimy na upolitycznienie instytucji, która ma chronić każdego z nas. Podpisz petycję o transparentny i odpolityczniony wybór Rzecznika Praw Obywatelskich! [1] Apel organizacji społecznych w sprawie standardów wyboru Rzecznika Praw Obywatelskich: naszrzecznik.pl/apel-organizacji-spolecznych-w-sprawie-standardow-wyboru-rzecznika-praw-obywatelskich3 531 z 4 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Stop wykorzystywaniu bieszczadzkich wilków i niedźwiedzi do uprawiania polityki!Od lat na terenach występowania dużych drapieżników tolerowane są działania, które przyciągają zwierzęta w pobliże ludzi: niezabezpieczone kontenery, przepełnione kosze, resztki jedzenia pozostawiane przy obiektach turystycznych oraz brak skutecznego nadzoru nad gospodarką odpadami. Dodatkowo problem pogłębiają praktyki nęcenia i dokarmiania zwierzyny, które zaburzają naturalne zachowania dzikich zwierząt i zmniejszają ich dystans wobec człowieka. Mimo alarmistycznej narracji części polityków i samorządowców, mowa o pojedynczych incydentach związanych z konkretnymi osobnikami, a nie o systemowym zagrożeniu ze strony całych populacji drapieżników. Tymczasem debata publiczna coraz częściej opiera się na emocjach i politycznej propagandzie zamiast na faktach i wiedzy ekspertów. Badania opinii publicznej pokazują jasno, że większość Polek i Polaków popiera ochronę wilków, niedźwiedzi i rysi oraz postrzega je jako ważny element przyrody, a nie zagrożenie. Dlatego sprzeciwiamy się próbom wykorzystywania strachu przed dziką przyrodą jako narzędzia politycznej kampanii. Bieszczady nie są planem filmowym dla wyborczej propagandy. Dzika przyroda nie jest wygodnym kozłem ofiarnym. A mieszkańcy nie są publicznością dla politycznego teatru strachu. Jednocześnie popieramy LIST OTWARTY MIESZKAŃCÓW BIESZCZAD I INNYCH REGIONÓW WSPÓŁISTNIENIA Z DZIKĄ PRZYRODĄ4 812 z 5 000 PodpisyUtworzył(a) Koalicja Bieszczady Ludzie Przyroda Koalicja
-
Terapia psychologiczna nie może być luksusem!Coraz więcej młodych ludzi w Polsce zmaga się z depresją, lękiem, samotnością i kryzysami psychicznymi. Dane NFZ pokazują, że w 2024 roku świadczenia związane z depresją otrzymało 878,3 tys. pacjentów - to jeden z najwyższych wyników w ostatnich latach. (NFZ / ezdrowie.gov.pl) Jednocześnie dostęp do pomocy psychologicznej nadal pozostaje bardzo ograniczony. W wielu miejscach w Polsce czas oczekiwania na wizytę psychologiczną lub psychoterapię w ramach NFZ liczony jest w miesiącach. Według danych serwisów monitorujących kolejki średni czas oczekiwania na pierwszą wizytę u psychologa w niektórych miastach przekracza nawet 250 dni. (NFZ Terminy Leczenia, swiatprzychodni.pl) Prywatna terapia psychologiczna kosztuje często od 180 do 300 zł za jedno spotkanie. Dla wielu studentów, młodych pracowników czy osób w kryzysie oznacza to wydatek sięgający kilkuset lub nawet ponad tysiąca złotych miesięcznie. W praktyce pomoc psychologiczna coraz częściej staje się dobrem dostępnym głównie dla osób z wyższymi dochodami. Problem zdrowia psychicznego młodych ludzi od lat jest publicznie nagłaśniany również przez organizacje społeczne i partie polityczne. W kampaniach wyborczych wielokrotnie pojawiały się postulaty zwiększenia finansowania psychiatrii, poprawy dostępności psychologów oraz stworzenia realnego systemu wsparcia dla młodych ludzi. Mimo licznych zapowiedzi wiele osób nadal odbija się od kolejek, wysokich kosztów i braku specjalistów. Tymczasem w wielu krajach europejskich i zachodnich funkcjonują systemowe rozwiązania zwiększające dostępność terapii psychologicznej. W Wielkiej Brytanii działa NHS Talking Therapies — publiczny program oferujący darmowe formy terapii dla osób z depresją i zaburzeniami lękowymi. (NHS England) To pokazuje, że dostępniejsza pomoc psychologiczna nie jest nierealnym pomysłem, ale rozwiązaniem, które może funkcjonować również w Polsce.16 z 100 PodpisyUtworzył(a) Damian Kujawa
-
Wyględowski Dom Kultury na Miączyńskiej - stwórzmy lokalne centrum integracji dla mieszkańców!Nieruchomość znajdująca się pod adresem Miączyńska 5 idealnie nadaje się do tego celu - na parterze znajdują się lokale użytkowe, dzięki czemu przestrzeń faktycznie ma szansę być dostępna dla wszystkich. Niegdyś znajdował się tam pub Fort Szeląg - jedno z nielicznych gastronomicznych przedsiębiorstw w tej lokalizacji - który stanowił ważny punkt integracyjny dla mieszkańców. Inicjatywa publiczna ma szansę zapełnić tę lukę, tworząc - na nowych zasadach - miejsce lokalnych spotkań. Pomysł stworzenia wspólnej, lokalnej, sąsiedzkiej przestrzeni wzbudził wśród mieszkańców wielki entuzjazm, pojawiły się nawet pomysł stworzenia sąsiedzkiej kawiarenki przy domu kultury, w której mieszkańcy mogliby dyżurować. Takiej sąsiedzkiej energii nie wolno zaprzepaścić! Jednym z celów polityki miejskiej, tak chętnie wzmacnianym przez miasto w ramach takich narzędzi, jak Budżet Obywatelski, Inicjatywa Lokalna czy Inicjatywy Sąsiedzkie, jest właśnie budowanie silniejszych lokalnych więzi i integracja międzypokoleniowa, tak ważna w czasach postępującego kryzysu demograficznego. Lokalny Dom Kultury wpisuje się w tę politykę i jest świetnym narzędziem jej realizacji. Będziemy bardzo wdzięczni za uważne przyjrzenie się naszemu postulatowi.88 z 100 PodpisyUtworzył(a) Anna Gotowska
-
Mobilny Asystent Rodziny: Miejsca pracy dla młodych i opieka „od drzwi do drzwi'' dla dzieci!1. Pieniądze to nie wszystko – rodzice potrzebują czasu Obecne programy wsparcia (jak 800+) skupiają się na transferach gotówkowych, które nie rozwiązują największego problemu pracujących rodziców: logistyki. W dobie rosnącej presji zawodowej, odebranie dziecka ze szkoły o godzinie 15:00 jest dla wielu osób niewykonalne. Ten program oddaje rodzicom 2-3 godziny dziennie, pozwalając im łączyć karierę z wychowaniem dzieci bez chronicznego stresu. 2. Walka z "karą za macierzyństwo" W Polsce posiadanie drugiego lub trzeciego dziecka często oznacza konieczność rezygnacji jednego z rodziców z pracy, ponieważ koszty prywatnej opieki i logistyki przewyższają dochody. Mobilny Asystent Rodziny usuwa tę barierę, czyniąc posiadanie większej liczby dzieci realną opcją dla aktywnych zawodowo rodzin. 3. Nowa szansa dla młodych na start Młodzi dorośli (21+) borykają się z brakiem stabilnej i dobrze płatnej pracy, która nadawałaby ich życiu sens. Program MAR oferuje im prestiżową rolę społeczną i godne wynagrodzenie (7,5–8 tys. zł brutto), pozwalając na samodzielność finansową i nabycie kompetencji pedagogicznych, które w przyszłości pomogą im w zakładaniu własnych rodzin. 4. Bezpieczeństwo i zaufanie Współczesne miasta są niebezpieczne dla samodzielnie poruszających się dzieci. Zamiast anonimowych usług transportowych, proponujemy system państwowy, oparty na certyfikowanych opiekunach, których rodzice znają ze szkolnych świetlic. To buduje kapitał społeczny i poczucie bezpieczeństwa. 5. Zysk dla gospodarki Inwestycja w MAR to inwestycja, która się zwraca. Rodzice mogą pracować na pełnych etatach, co oznacza wyższe wpływy z podatków (PIT, VAT), a tysiące młodych ludzi wychodzi z "szarej strefy" lub nisko płatnych prac bez perspektyw do stabilnego sektora publicznego.6 z 100 PodpisyUtworzył(a) Michał Hanczar
-
Systemowe wsparcie i aktywizacja zawodowa dorosłych osób w spektrum autyzmu w PolsceUzasadnienie społeczne Brak systemowego wsparcia dla dorosłych osób w spektrum autyzmu prowadzi do ich wykluczenia społecznego i zawodowego, pogorszenia zdrowia psychicznego oraz uzależnienia od rodzin lub pomocy społecznej. Jest to nie tylko problem społeczny, ale również ekonomiczny – państwo traci potencjał wykształconych i zdolnych osób, które mogłyby pracować i płacić podatki, gdyby otrzymały odpowiednie wsparcie. System powinien wspierać osoby w osiąganiu maksymalnej możliwej samodzielności, a nie pozostawiać je bez pomocy tylko dlatego, że nie mieszczą się w obecnych schematach. Przykład sytuacji dorosłej osoby w spektrum autyzmu W Polsce są osoby w spektrum autyzmu posiadające kwalifikacje zawodowe i doświadczenie, które mimo wielokrotnych prób nie są w stanie znaleźć pracy. Część z nich wykonuje pojedyncze zlecenia, tworzy własne projekty i próbuje funkcjonować samodzielnie, jednak bez systemowego wsparcia jest to bardzo trudne. Osoby te często nie mają prawa do świadczeń, a jednocześnie nie są w stanie utrzymać się z pracy, ponieważ rynek pracy nie jest dostosowany do ich trudności. Nie jest to problem jednostek – jest to problem systemowy wymagający rozwiązań na poziomie państwa.2 581 z 3 000 PodpisyUtworzył(a) Marcin Gantkowski
-
LIST OTWARTY SPOŁECZNOŚCI LINII OTWOCKIEJMy, mieszkanki i mieszkańcy dawnych nadwiślańskich letnisk, chcemy być dumni z Linii Otwockiej, która jest główną osią, kręgosłupem naszych miejscowości. Chcemy, żeby modernizacja nie ignorowała kontekstu i lokalnego dziedzictwa, lecz realizowała wartości ważne dla ludzi, którzy tu żyją i którzy są zarazem codziennymi użytkownikami tej linii. Dlatego żadamy: • Natychmiastowego zabezpieczenia środków na wyrównanie szkód krajobrazowych i przyrodniczych na Linii Otwockiej; • Rzetelnego projektu nowych nasadzeń, który realnie przywróci zielony charakter tej trasy, nie symbolicznych kilku drzewek przy tabliczce z nazwą inwestora; • Spójnej koncepcji estetycznej nawiązującej do wybitnych założeń z 1936 roku i tradycji naszych okolic – nie plastikowych blaszanych ekranów pokrytych brudem i bazgrołami, takich jak te, które widzieliśmy w dziesiątkach innych wcześniejszych realizacji; • Przemyślanego planu parkingów zintegrowanych z nowymi przystankami, które zabezpieczą potrzeby mieszkańców i zachęcą do korzystania z kolei; • Remontu budynków Stacji Falenica i drewnianego tzw. Starego Dworca w Falenicy, zgodnie z zaleceniami konserwatorskimi; • Godnego upamiętnienia rampy i miejsc związanych z Holokaustem – z prawdziwym planem edukacyjnym i kulturalnym, nie makiety wstawionej w przypadkowe miejsce. Mamy dość niedasizmu. Mamy dość prowizorki, która ośmiesza polskie państwo – 20. gospodarkę świata. Mamy dość inwestycji robionych wbrew ludziom, a nie dla nich. Oczekujemy otwarcie i transparentnie przedstawionego, kompleksowego planu działania – takiego, który przywróci wysokiej jakości zieleń, ocali krajobraz i przedwojenne zabytki, uszanuje miejsca pamięci, zapewni przestrzeń kulturalną i ułatwi, a nie utrudni, codzienne życie mieszkańców. Nie potrzebujemy ministrów oraz innych oficjeli przecinających wstęgi. Potrzebujemy dobrej, skoordynowanej roboty – opartej na szacunku do ludzi, dziedzictwa i środowiska. Na mniej jako społeczność Linii Otwockiej nie zasługujemy. Warszawa – Józefów – Otwock, 22 marca 2026 r. Do: Sz. Pan Dariusz Klimczak Minister Infrastruktury Sz. Pani Marta Cienkowska Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Sz. Pani Paulina Hennig-Kloska Ministra Klimatu i Środowiska Do wiadomości: Sz. Pan Rafał Trzaskowski Prezydent m. st. Warszawa Sz. Pan Marek Banaszak Burmistrz Miasta Józefowa Sz. Pan Jarosław Margielski Prezydent Miasta Otwock Sz. Pan Marcin Dawidowicz Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków Sz. Pan Piotr Wyborski Prezes Zarządu PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. Sz. Pan Alan Beroud Prezes Zarządu PKP S.A.6 443 z 7 000 PodpisyUtworzył(a) Leniwy Szlaban i Przyjaciele
-
Niewidzialni pracownicy. Żądamy równych praw dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami!Dlaczego ta zmiana jest absolutnie konieczna? System zdaje się żyć w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, w której dorosły człowiek traci zdrowie punktualnie w godzinach pracy urzędów, a poza nimi magicznie daje sobie radę sam. Zrównanie praw pracowniczych opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami z prawami rodziców małych dzieci to nie jest żadne widzimisię. To konieczność, która opiera się na kilku żelaznych argumentach: • Bezpieczeństwo i życie chorego: Osoba z zaawansowanym Alzheimerem traci orientację w czasie i przestrzeni, niezależnie od tego, czy jest dzień, czy noc. Zostawienie jej samej na czas nocnej zmiany pracownika to wręcz proszenie się o tragedię. Odkręcony gaz, niekontrolowane wyjście z domu w środku nocy czy groźny upadek to realne, codzienne zagrożenia. Brak możliwości odmowy "nocki" zmusza pracownika do narażania zdrowia i życia bliskiej osoby. • Fizyczny limit wytrzymałości człowieka: Po 8 godzinach pracy, zwłaszcza w systemie trzyzmianowym, organizm domaga się regeneracji. Powrót po nocnej zmianie do domu, w którym czeka dorosły, całkowicie niesamodzielny człowiek wymagający podania leków, higieny i ciągłego nadzoru, oznacza, że opiekun po prostu nie śpi. Prawo zmuszające do przymusowych nadgodzin w takiej sytuacji to prosta droga do zawału, depresji lub groźnego wypadku w samej pracy z powodu skrajnego przemęczenia. • Hipokryzja prawna: Skoro państwo doskonale rozumie (i chroni to ustawowo), że 7-letnie dziecko nie może zostać samo w domu na noc, dlaczego zakłada, że całkowicie niesamodzielny dorosły poradzi sobie bez problemu? Poziom zależności od opiekuna jest tu wręcz identyczny, a często opieka nad dorosłym jest znacznie bardziej wymagająca fizycznie. Prawo pracy nie może wartościować, kto bardziej zasługuje na obecność swojego opiekuna. • Utrzymanie ludzi na rynku pracy: Zamiast dać opiekunom elastyczność chroniącą ich przed przymusowymi nadgodzinami, obecne przepisy dociskają ich do ściany. Finał jest często taki, że wycieńczony pracownik musi całkowicie rzucić etat, bo fizycznie nie daje rady sprostać sztywnym grafikom, na które nie ma wpływu. Traci na tym rynek pracy, a państwo musi docelowo wypłacać kolejne zasiłki. • Koniec z liczeniem na "łaskę" szefa: Obecnie opiekun dorosłego jest zdany wyłącznie na empatię kierownika przy układaniu grafiku. Jeśli przełożony się uprze i wpisze przymusowe nadgodziny lub nocną zmianę, pracownik nie ma w ręku żadnej tarczy obronnej. Zmiana Kodeksu Pracy ucięłaby to ostatecznie i dała twardy, ustawowy argument do ręki.2 812 z 3 000 PodpisyUtworzył(a) Krzysztof Maślanka
.png)


%20Sredni.jpeg)






%20Sredni.jpeg)