Do: RDOŚ w Krakowie

Sześć bobrów z Ruczaju pod lufą dewelopera. RDOŚ, nie zgadzaj się!

Domagamy się, żeby Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Krakowie odmówił firmie ATAL zgody na zabicie rodziny bobrów i zniszczenie ich domu przy ulicach Obozowej i Zdunów.

Między blokami Ruczaju bobry stworzyły jezioro. Żyją przy nim żaby, ptaki i owady, a nawet narybek. Sąsiedzi przychodzą tu poczuć dziką przyrodę w środku miasta. Dziś deweloper, który obok buduje blok z podziemnymi garażami, chce zastrzelić sześć bobrów, rozebrać ich tamy i żeremia. Tę samą inwestycję reklamuje hasłem o „bliskości natury”.

Apelujemy o brak zgody na zabicie bobrów i zniszczenie ich tam i żeremi.



Dlaczego ta sprawa jest ważna?

Prawo stoi po stronie bobrów. Bóbr jest pod ochroną, a RDOŚ może zrobić wyjątek tylko wtedy, gdy nie ma innego rozwiązania. Tymczasem obecne usytuowanie tam i żeremi można bez problemu wkomponować w projekt osiedla. Profesor Marek Wajdzik z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie ostrzega, że odstrzał może nie pomóc: na miejsce zabitej rodziny przyjdzie kolejna, a bez tam podtopień może być więcej.

Bobry chronią Ruczaj przed wodą i upałem. Ich tamy działają jak naturalny zbiornik: spowalniają spływ wody, zatrzymują ją w gruncie i chłodzą okolicę w upalne dni. Mieszkańcy mówią, że zanim bobry się tu wprowadziły, osiedle zalewała woda z potoku. W czasach coraz częstszych upałów, susz i nawałnic rozbieranie naturalnej retencji to krok w złą stronę.

To jeden z najcenniejszych przyrodniczo zakątków Ruczaju. Na mapie roślinności Krakowa ten teren ma najwyższe i wysokie walory przyrodnicze, a miejska koncepcja zieleni zalicza go do strefy zieleni ekologiczno-krajobrazowej. Bobry zamieniły podmokłe łąki w rozlewisko pełne życia, z którego korzystają żaby, ptaki i owady. Bez nich to miejsce wyschnie.

Pozwolenie na budowę to nie licencja na zabijanie. Bobry i ich rozlewisko były tu, zanim ATAL dostał pozwolenie na budowę. Kto stawia podziemne garaże tuż przy potoku, na podmokłym terenie, bierze to ryzyko na siebie. Kosztów takiej inwestycji nie wolno przerzucać na przyrodę i mieszkańców.

Natura to nie hasło reklamowe. ATAL sprzedaje mieszkania na Ruczaju jako osiedle, które łączy „miejski komfort z bliskością natury”. Teraz chce zastrzelić tę naturę za oknem. Mieszkańcy obecnych i nowych bloków zasługują na żywą przyrodę, a nie na kolejny zabetonowany skrawek miasta.

Dlatego apelujemy do RDOŚ w Krakowie: nie zgadzajcie się na zabicie bobrów z Ruczaju.