• Odra jako osoba prawna
    Eksploatacja Odry trwa od dekad. Druga największa rzeka w Polsce jest systematycznie uśmiercana i traktowana przez zakłady przemysłowe, firmy i instytucje jak ściek, a nie żywy organizm, którym jest. Doprowadziło to do katastrofy ekologicznej. Na dzień 22 sierpnia 2022 roku z Odry wyłowiono martwe ciała ważące ponad 200 ton. Sens powyższego zdania jest nie tylko brutalną opowieścią o kondycji współczesnego świata naturalnego, ale również poszukiwaniem znaczenia pojedynczej istoty: suma, raka, żaby, ślimaka, ważki, tataraku, a w końcu człowieka, który ma zdolność zabieranie głosu w imieniu istot pozaludzkich. Jako ludzie jesteśmy w sposób bezpośredni zależni od dostępu do czystej wody oraz zdrowych, silnych rzek, takich jak Odra. Ta jest domem w sensie dosłownym dla niezliczonej ilości zwierząt wodnych, latających, mieszkających w glebie, ale również roślin. Nie podlega dyskusji, że Odra jest żywym organizmem zapewniającym przetrwanie tysiącom innych organizmów. Aby rzeka przeżyła, potrzebuje ochrony prawnej. Osobowość prawną posiada wiele rzek, Ganges i Jamuna w Indiach, Magpie w Kanadzie, dorzecze rzeki Atrato w Kolumbii, Whanganui w Nowej Zelandii. Nikogo nie dziwi, że korporacje i firmy mogą posiadać osobowość prawną, tym bardziej zasadne jest nadanie osobowości prawnej realnemu podmiotowi, żywemu organizmowi, jakim jest rzeka. Nadanie Odrze osobowości prawnej oznacza, że zyskałaby zdolność sądową, a zatem mogłaby stać się stroną postępowania. Od dekad Odra nie posiada swojej reprezentacji, nikt nie może zająć stanowiska w jej sprawie, i nikt nie może podjąć się jej obrony, a ona sama jest przedmiotem analiz, a nie podmiotem. Prowadzi to do wielu nadużyć, nadmiernej eksploatacji, przyzwolenia na wypuszczanie toksyn i ścieków, i dalsze uśmiercanie Odry, która należy do samej siebie i nas wszystkich, w równym stopniu. Apel tej jest wyłącznie prośbą o uznanie rzeczywistości: rozpoznanie w Odrze żywej rzeki, której należy się prawo do życia.
    7 961 z 8 000 Podpisy
    Utworzył(a) Robert Rient
  • PRAWDA zamiast kłamstwa w reklamie
    Pora zakończyć cierpienie zwierząt tzw. hodowlanych. Przymusowa inseminacja świń i krów to gwałt uznany za legalny. Separacja młodych z matkami to nie tylko silny wstrząs na tle psychicznym, ale i ból fizyczny wynikający z ciągłej eksploatacji. M.in. poprzez wykorzystywanie mleka, którym krowy powinny karmić swoje dzieci. Świnie nie mają możliwości realizowania swoich potrzeb, a potrzebują kontaktów z innymi, kąpieli błotnych oraz zróżnicowanej diety. Życie kur w klatkach wielkości niewiele większej od kartki A4 to agonia. Kury nie są w stanie się w niej ruszyć, ich łapy wpadają w szczeliny między prętami, odchody spadają na inne kury. Brak możliwości przemieszczania się, szukania pożywienia i dobrowolnego kontaktu z innymi kurami, powoduje autoagresję, której hodowcy “zapobiegają” przycinaniem dziobów. Żaden człowiek nie wytrzymałby w takich warunkach. Treści marketingowe na temat istot pozaludzkich w hodowlach to kłamstwa, które przyczyniają się do ich cierpienia. Spożywanie mięsa i nabiału wiąże się z poważnymi zagrożeniami dla zdrowia i życia. Jedzenie mięsa może doprowadzić do wielu chorób, np. raka jelita grubego, raka prostaty oraz piersi. Przetworzone produkty mięsne mogą powodować nadciśnienie i miażdżycę. Analogiczna sytuacja jest w przypadku nabiału. Większość populacji jest uczulona na laktozę zawartą w nabiale, dlatego również nie powinna spożywać tego typu artykułów. Reklamy przetworzonych produktów mięsnych i nabiału, nie zawierają informacji o wspomnianych zagrożeniach. Co więcej, fałszywie sugerują, że konsument będzie zdrowy, silny i powinien jeść je jak najczęściej. Każda forma przemysłowej hodowli zwierząt jest szkodliwa dla klimatu. Jeżeli nie zmienimy sposobu odżywiania, ludzkość czeka klęska. Reklamy nie mogą tuszować prawdy na temat kryzysu klimatycznego. Hodowla zwierząt odpowiada za 14,5% emisji gazów cieplarnianych pochodzących ze wszystkich ludzkich działań. To także zanieczyszczenia wód, zagrożenie dla bioróżnorodności czy wylesianie. Samo ograniczenie spożywania produktów odzwierzęcych do 50% może zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych pochodzących z rolnictwa o 40%! Jeśli jasno będziemy mówić o tym, że przemysł mięsny, mleczny i masowe rybołówstwo wpływają na zmiany klimatu, zapobiegniemy jeszcze większym skutkom kryzysu, który nas czeka. Wojny, kataklizmy, migracje i ubóstwo - to przyszłość, której można zapobiec. Reklamy nie mogą przedstawiać zielonych łąk, czystych wód i przejrzystego nieba - ten świat niedługo nie będzie istnieć z powodu chowu przemysłowego zwierząt. To czas na budowanie społeczeństwa odpowiedzialnych konsumentów. Jedynie świadomość na temat rzeczywistości i zmian, jakie musimy wdrożyć, aby zmienić kierunek, w którym idzie świat, może doprowadzić do realnej zmiany. Zostało nam tylko 8 lat przed ostateczną katastrofą. Fałszywy marketing to krzywda dla całej ludzkości. Podpisz apel i pomóż nam zmienić bieg wydarzeń. Iga Woźniak Renata Jakóbczyk Maria Dzienisiewicz Źródła: Lactose Intolerance, www.badgut.org, dostęp: 22.06.2022 Zmieniaj dietę, nie klimat, www.proveg.com, dostęp: 22.06.2022 The Sustainable Development Agenda, www.un.org, dostęp: 22.06.2022 Kampania "Prawda zamiast kłamstwa w reklamie" realizowana jest w ramach projektu "Wzmocnienie potencjału aktywistek/aktywistów poprzez naukę kampaniowania online". Projekt realizowany z dotacji programu Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię w ramach Funduszy EOG.
    2 682 z 3 000 Podpisy
    Utworzył(a) Iga Woźniak
  • STOP dewastacji nadwiślańskiej przyrody, STOP budowie "parku"
    Prezydent Rafał Trzaskowski ogłosił, że zamierza utworzyć 65 hektarowy park na terenie międzywala na Golędzinowie. Nie byłoby w tym nic szokującego, gdyby nie fakt, że ten obszar od lat stanowi wartościową ostoję przyrody z łęgiem nadwiślańskim i łąkami kwietnymi na czele. Na terenie międzywala nie wolno sadzić nowych drzew czy krzewów. Co zatem oznacza tworzenie parku? Prawdopodobnie chodzi o "uporządkowanie terenu", czyli w praktyce kolejną dewastację przyrody. A wystarczy naprawdę niewiele - systematycznie kosić teren dwa razy w roku i w ten sposób ograniczyć ekspansję roślin inwazyjnych (to właściwie jedyny problem przyrodniczy na tym terenie). Jeśli prezydent Trzaskowski ma ambicję mieć przyrodnicze sukcesy na Pradze, to możemy choćby przekształcić w park teren zajezdni autobusowej przy ulicy Stalowej. Tworzenie parku na terenie już teraz cennym przyrodniczo to delikatnie mówiąc nieporozumienie. Nowy park na terenie biologicznie zdegradowanym byłoby wiekopomnym osiągnięciem.
    1 194 z 2 000 Podpisy
    Utworzył(a) Grzegorz Walkiewicz Picture
  • Stop wycinkom lasów w Warszawie i okolicach!
    Według danych pochodzących z oficjalnych dokumentów Lasów Państwowych, zawartych w Planach Urządzania Lasu dla nadleśnictw działających na terenie m.st. Warszawy i aglomeracji warszawskiej, w ciągu najbliższych 5 lat na samym terenie Warszawy planowana jest wycinka aż 63.61 hektara lasów. Stanowi to powierzchnię większą niż takie warszawskie parki jak Park Skaryszewski (55 ha) oraz niewiele mniejszą niż Park Łazienki (76 ha) czy Pole Mokotowskie (73 ha). Oznacza to drastyczny ubytek terenów zielonych, z których na co dzień mogą skorzystać mieszkańcy Warszawy. Jeśli wziąć pod uwagę tereny leżące przy granicy miasta (do 3 km od jego granic administracyjnych), liczby te wyglądają jeszcze gorzej: wycinki mają dotknąć 283.81 hektara terenów leśnych. Dodajmy, że zdecydowana większość tych wycinek realizowana jest metodą tzw. rębni zupełnej, co oznacza całkowitą wycinkę drzew na całej powierzchni. Tereny leśne poddane takim działaniom gospodarki leśnej tracą wszelkie właściwości istotne z punktu widzenia mieszkańców Warszawy: schronienia przed upałem, hałasem, zanieczyszczeniem powietrza i innymi niedogodnościami miejskiego życia codziennego. Jako mieszkanki i mieszkańcy Warszawy uważamy, że Lasy Państwowe prowadząc gospodarkę na terenach miejskich i podmiejskich, powinny brać pod uwagę niezwykle ważną rolę, jaką lasy pełnią dla mieszkańców. Obowiązek ten jest wprost opisany w art 6 ust. 1a Ustawy o lasach, gdzie zapewnienie społecznej funkcji lasów na poziomie lokalnym jest jedną z głównych funkcji trwale zrównoważonej wielofunkcyjnej gospodarki leśnej. Lasy zarządzane przez Lasy Państwowe są naturalnym miejscem rekreacji mieszkańców aglomeracji warszawskiej. Są też celem licznych wycieczek, spotkań i innych zorganizowanych form spędzania czasu na łonie natury. Lasy dają schronienie przed upałami, pozwalają na spacery i uprawianie aktywności fizycznej, pozwalają obcować z przyrodą na co dzień. Lasy w mieście mają krytyczne znaczenie dla walki ze zjawiskiem miejskiej wyspy ciepła, poprawiają retencję wody i miejski mikroklimat. Jesteśmy zdania, że w rejonie intensywnie wykorzystywanym przez mieszkańców miast to właśnie funkcja społeczna powinna być traktowana jako funkcja wiodąca i traktowana nadrzędnie względem funkcji gospodarczej lasów. Mając na uwadze już odczuwalne skutki zmian klimatycznych (wyższe temperatury w miesiącach letnich) oraz ciągłą presję na rozbudowę miasta i utratę terenów zielonych, pragniemy zaapelować do Państwa Ministrów o wydanie dyspozycji zobowiązującej jednostki Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe do całkowitego zaprzestania wycinek lasów na terenie miasta stołecznego Warszawa i w jego sąsiedztwie na cele gospodarcze.
    2 241 z 3 000 Podpisy
    Utworzył(a) Marta Wójcicka
  • NIE! Dla projektu rozbudowy drogi Gościniec Warecki i dewastacji Chojnowskiego Parku Krajobrazowego!
    NIE CHCEMY TRANZYTU PRZEZ GOŚCINIEC WARECKI!!! Gościniec Warecki to jedna z najlepiej rozpoznawalnych atrakcji turystycznych naszego regionu. Nazywany historyczną perełką okolicy, Trakt Warecki zachował do dziś niezmieniony przebieg. Długą i ciekawą historię traktu opisał Stanisław Hofman, współautor przewodnika „Tradycja Mazowsza”. Wzdłuż traktu rosną ponad 100 - letnie drzewa: sosny i dęby. Niektóre z nich mają wymiary pomników przyrody. Przygotowany przez Starostwo Powiatowe w Piasecznie projekt rozbudowy Gościńca Wareckiego zakłada budowę drogi asfaltowej wraz z niezbędną infrastrukturą. Projektowana droga ma spełniać standardy drogi powiatowej dwujezdniowej wraz z chodnikiem i drogą rowerową. Nowa droga nie jest prowadzona po śladzie istniejącej, dlatego na potrzeby budowy zaplanowano wycinkę 2000 drzew i krzewów. Malowniczy krajobraz wokół traktu zostanie bezpowrotnie zniszczony i zastąpiony asfaltowo - betonową infrastrukturą, która na zawsze go oszpeci. W zaprojektowanym wariancie historyczny Trakt Warecki stanie się "przelotówką", drogą tranzytową szybkiego ruchu, w lesie i w sercu Chojnowskiego Parku Krajobrazowego. Realnie nie będzie możliwe uprawianie tutaj turystyki pieszej i rowerowej. W pasie planowanej drogi znalazły się też obiekty kultu religijnego, m.in. przydrożna kapliczka sprzed II wojny światowej wraz z 2 wiekowymi dębami. NIE ZABIERAJMY DZIKIM ZWIERZĘTOM DOSTĘPU DO WODOPOJU!!! Projekt nie zawiera rozwiązań minimalizujących wpływ planowanej drogi na wrażliwe ekosystemy Chojnowskiego Parku Krajobrazowego. Rozmach inwestycji przeraża, gdyż jest realizowany kosztem tysięcy drzew oraz kosztem dzikiej przyrody Chojnowskiego Parku, który jest unikatową, leśną ostoją naszego powiatu. Projekt nowego Gościńca Wareckiego nie zawiera też żadnych rozwiązań, które zapobiegłyby fragmentacji siedlisk bytujących tu gatunków zwierząt i zapewniłyby ciągłość istniejącemu korytarzowi ekologicznemu. W projekcie nie przewidziano bezpiecznych przejść dla zwierząt takich jak np. przepusty dla płazów. Projekt rozbudowy Traktu jest fatalny i szkodliwy, bo nie uwzględnia wyjątkowych historycznych i przyrodniczych uwarunkowań tej drogi. Trudno oprzeć się wrażeniu, że przy tworzeniu tego projektu bezrefleksyjnie zastosowano szablon z dużej aglomeracji miejskiej. Oburzenie budzi też fakt, że inwestycja o tak poważnym wpływie na środowisko i życie okolicznych mieszkańców nie została poddana konsultacjom społecznym. Mieszkańcy okolic Gościńca Wareckiego, lokalne grupy i stowarzyszenia nie miały możliwości wypowiedzenia się na jej temat. Nie miały też żadnego wpływu na kształt przyjętych w projekcie rozwiązań. W efekcie powstał projekt, który odpowiada na potrzeby tylko części tutejszej społeczności. Jeśli droga zostanie rozbudowana w/g projektu, ci mieszkańcy, którzy cenią tutejszą przyrodę i zamieszkali tu dla ciszy i bliskości lasu, będą musieli zaakceptować bliskość szerokiego asfaltu, przypominającego pas startowy. Podczas prac nad tym projektem interesów dzikich zwierząt, dla których ta okolica jest domem - niestety również nikt nie reprezentował. GOŚCINIEC WARECKI ZASŁUGUJE NA DUŻO LEPSZY PROJEKT DROGI!!! TO NASZ LOKALNY SKARB, KTÓRY TRZEBA POTRAKTOWAĆ WYJĄTKOWO, A NIE SZABLONOWO!!! Oczekujemy zatem, że przygotowany projekt nie zostanie zrealizowany. Aktualny projekt jest przeskalowany, to marnowanie publicznych pieniędzy. Oczekujemy, że Gościniec Warecki otrzyma kategorię drogi gminnej, co umożliwi opracowanie nowego projektu, który nie zdewastuje tej okolicy. Oczekujemy wreszcie, że mieszkańcy, lokalne grupy i stowarzyszenia zostaną zaproszeni do pracy nad nowym projektem drogi. Chcemy, by uszanował on wyjątkowy kontekst przyrodniczy i historyczny Traktu Wareckiego! Alarm Dla Klimatu Piaseczno Stowarzyszenie Przyjaciół Zalesia Górnego Stowarzyszenie Polska 2050 Piaseczno
    1 856 z 2 000 Podpisy
    Utworzył(a) Grupa Alarm Dla Klimatu Piaseczno Picture
  • SPRZECIW dla projektowanego miejscowego planu zagospodarowania Rybaki nad jeziorem Łańskim
    Jezioro Łańskie to miejsce unikatowe w skali kraju. Takie miejsca trzeba chronić i traktować ich rozwój ze szczególną troską. Nie chcemy tu kolejnego "Gołębiewskiego" na wydmach w Pobierowie, czy oszpeconego wielkimi hotelami wybrzeża hiszpańskiego... Plany zmiany tego pięknego
 miejsca w wielki kompleks hotelowy i osiedle domów trzeba powstrzymać - dopóki nie jest za późno! -> Rybaki i jezioro Łańskie jest chronione przyrodniczo m.in. to obszar natury 2000 Puszcza Napiwodzko-Ramucka PLB280007
; -> projektowany plan zagospodarowania terenu jest zły i szkodliwy (dopuszcza m.in. gęstą zabudowę na działkach 1000m2 i tylko 40% (!) powierzchni biologicznie czynnej)
; -> prognoza oddziaływania na środowisko projektowanego planu zagospodarowania jest absurdalna - próbuje dowodzić, że środowisko będzie lepiej chronione jak zabudujemy obecnie dziewicze tereny..
. -> tereny pod inwestycję planowanego hotelu zostały uzyskane w sposób co najmniej moralnie wątpliwy (najpierw okoliczne parafie na podstawie art. 70a ustawy o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego uzyskały je ZA DARMO na gospodarstwa rolne (działki leśne specjalnie zostały przemianowane na rolne, aby to umożliwić), następnie przeniosły darowizną do Archidiecezji Warmińskiej**, a ten utworzył spółkę celową Projekt Rybaki – Łańsk Sp. z o.o. razem ze spółką córką znanego dewelopera BBI Development. Teraz próbuje przekształcić te działki w działki budowlane, by czerpać z tego MILIONOWE zyski... 
a wszystko na terenie chronionej przyrody. Więcej o tej sprawie: https://oko.press/panstwowa-ziemia-dla-kosciola/ * źródło zdjęcia - Mapy Google ** W pierwotnej wersji petycji w tym miejscu wymieniliśmy Caritas Archidiecezji Warmińskiej, co z formalnego punktu widzenia jest błędem, za który najmocniej przepraszamy. Historia zaangażowania powyższych podmiotów w Rybakach jest powiązana - zdarza się, że reprezentują je te same osoby (przykładowo w tym samym czasie wiceprezesem spółki Projekt Rybaki - Łańsk sp. z o.o i dyrektorem Ośrodka Caritas Rybaki była ta sama osoba).
    12 271 z 15 000 Podpisy
    Utworzył(a) Chrońmy Jezioro Łańskie
  • NIE DLA MURU – powstrzymajmy tę katastrofę!
    Puszcza Białowieska to unikalny na skalę światową obiekt przyrodniczy, ostatni las nizinny o charakterze naturalnym w Europie. Została wpisana na listę UNESCO ze względu na swoją różnorodność biologiczną i występowanie chronionych gatunków zwierząt i roślin o wyjątkowej uniwersalnej wartości z punktu widzenia nauki i ochrony przyrody. Trzeba wstrzymać budowę muru – jesteśmy to winni przyszłym pokoleniom. Mur, kiedy już powstanie, uniemożliwi migrację i przemieszczanie się zwierząt. Polska i białoruska część Puszczy stanowią jeden organizm, jego polską część mogą opuścić najrzadsze gatunki chronionych zwierząt takich jak żubr i ryś. Sama budowa infrastruktury do powstania muru, transport ciężkiego sprzętu oraz materiałów budowlanych środkiem Puszczy będzie zgubą dla – jedynych takich w Europie – wrażliwych ekosystemów Puszczy, katastrofą dla jej przyrody, której unikatowość zawdzięczamy brakowi ingerencji ludzkiej. Budowa muru stoi w sprzeczności z zasadami sieci obszarów Natura 2000, bowiem zniszczy aż 6 obszarów chronionych (Puszcza Białowieska, Ostoja Augustowska, Ostoja Knyszyńska, Dolina Biebrzy, Ostoja Nadbużańska, Poleska Dolina Bugu), które Polska jest zobowiązana chronić jako państwo członkowskie Unii Europejskiej. Budowa muru została wyjęta spod prawa – jak pokazała kontrola inwestycji dokonana przez Najwyższą Izbę Kontroli. Do budowy muru nie stosuje się prawa budowlanego, wodnego, prawa ochrony środowiska, etc. Wyrażamy zaniepokojenie faktem, iż inwestycja, której skutki są miażdżące dla przyrody i dziedzictwa przyrodniczego ludzkości, są podejmowane bez poszanowania prawa polskiego i unijnego. Deklarowanym celem muru jest zabezpieczenie zewnętrznej granicy Unii Europejskiej przed uchodźcami z terenu Białorusi. Powątpiewamy w jego skuteczność. Potrzebujący znajdą inny, alternatywny sposób, by uciec przed wojną i biedą. Polska zaś potrzebuje polityki migracyjnej z prawdziwego zdarzenia, nie zapory jako rozwiązania kryzysu humanitarnego. W celu ochrony dobra wspólnego oraz w imię poszanowania prawa apelujemy o jak najszybsze wstrzymanie budowy muru.
    63 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Koło Warszawa Centrum Partii Zieloni Picture
  • Nie dla niszczenia Puszczy Białowieskiej przez budowę muru na granicy
    Według informacji, które uzyskaliśmy od firmy Budimex, w ramach budowy płotu przy granicy planowane są trzy punkty koordynacji i składy materiałów do budowy: w Białowieży, okolicach Jałówki i Starym Masiewie. Białowieża i Stare Masiewo znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie Białowieskiego Parku Narodowego, tereny te są objęte programami Natura 2000, a Stare Masiewo dodatkowo objęte jest programem ochrony orlika krzykliwego. W punktach koordynacji planowane są: - Składy kruszywa, piasku i stali potrzebnych do budowy zapory i przygranicznej drogi. Na budowę płotu przewidziane jest zużycie 50,000 ton stali i dziesiątek tysięcy ton kruszywa, co wiąże się z koniecznością przejazdu tysięcy ciężarówek potrzebnych do przewozu materiałów na teren budowy, ich magazynowania na placach składowych i transportu kolejnymi ciężarówkami na pas graniczny – miejsce budowy zapory. - Betoniarnie – punkty produkcji betonu na fundamenty płotu - Parkingi dla ciężkiego sprzętu budowlanego Budowa będzie realizowana w systemie trzyzmianowym, 24h na dobę. Niestety, ustawa o budowie zabezpieczenia granicy państwowej z 29 października 2021 głosi, że “Do inwestycji nie stosuje się przepisów odrębnych, w tym prawa budowlanego, prawa wodnego, prawa ochrony środowiska oraz przepisów o udostępnianiu informacji o środowisku, prawa geodezyjnego i kartograficznego, przepisów o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, przepisów o ochronie gruntów rolnych i leśnych oraz środowiskowych, przepisów o transporcie kolejowym, przepisów o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych”. W związku ze specustawą, mieszkańcom nie został przedstawiony plan lub projekt budowy ani nie odbyło się żadne spotkanie informujące nas o działaniach przewidzianych w naszym bezpośrednim sąsiedztwie. Obecnie uwzględnia się jedynie jak najniższe koszty finansowe, stąd lokalizacja punktów koordynacyjnych i składowania materiałów jak najbliżej granicy i obszarów cennych przyrodniczo. Naszym priorytetem i celem jest przeniesienie tych punktów w miejsca, gdzie nie będą one kolidowały z ekosystemem Puszczy Białowieskiej i okolic. Mamy świadomość, że podniesie to być może koszt ekonomiczny realizacji projektu, natomiast to właśnie koszt ochrony przyrody powinien zostać uwzględniony w ramach naszej obywatelskiej odpowiedzialności za unikalny na skalę światową ekosystem. Ekosystem, który, warto dodać, i tak został już nadwyrężony w ostatnich miesiącach. Zdarzało się, że funkcjonariusze służb mundurowych urządzali w Puszczy Białowieskiej ogniska lub stawiali szałasy. Park Narodowy, który opiera się na założeniu minimalnej ingerencji człowieka, zmienił się niemalże w poligon, a jego drogi zostały porozjeżdżane przez ciężkie wojskowe samochody. Wpływ tak nagłej i ekspansywnej obecności człowieka na często w tej okolicy spotykane żubry, rysie, czy inne zwierzęta znajdujące się pod ochroną, bynajmniej nie jest pozytywny. Planowane uruchomienie placu budowy w otulinie Białowieskiego Parku Narodowego oraz przecięcie murem tego najcenniejszego przyrodniczo obszaru jest najnowszym rozdziałem w historii niszczenia naszego wielkiego narodowego zabytku, jakim jest Puszcza Białowieska, przez polskie władze. Nie ma na to naszej zgody! Więcej informacji o budowie można znaleźć w poniższym artykule: https://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/7,35241,27989952,granica-polsko-bialoruska-straz-graniczna-odda-place-pod-budowe.html
    20 932 z 25 000 Podpisy
    Utworzył(a) Mieszkanki i mieszkańcy Puszczy Białowieskiej
  • Łąki Leśnicy nie dla betonu!
    Las Mokrzański poddawany jest potężnej presji zabudowy mieszkaniowej ze strony Wrocławia i gminy Miękinia. W Wilkszynie zabudowa szeregowa wchodzi w bezpośrednie sąsiedztwo lasu, zezwolenia na budowę są wydawane bez uchwalonego MPZP. Osiedle Malownicze i jego planowana kontynuacja, Malownicze 2, o kilkudziesięciohektarowych powierzchniach praktycznie grodzą las od strony wschodniej, zabudowują powierzchnie biologiczne, zabierając wodę z lasu. Te same skutki wywiera zabudowa osiedli TBS na dziesiątkach hektarów na Południe od lasu. Wszystkie te inwestycje prowadzone są na dawnych śródleśnych podmokłych łąkach. Łąki te były naturalnym szlakiem migracji od doliny Bystrzycy, przez leśnickie łąki do Lasu Mokrzańskiego i w głąb lasów Mrozowskich. Kolejne grodzone osiedla są realnymi barierami migracji nie tylko dla dużych i mniejszych ssaków, ale coraz częściej śmiertelną pułapką dla ptaków (młode podloty giną zderzając się z pojazdami) i całkowitą barierą dla płazów (brak przepustów dolnych i płotków zabezpieczających na trasach migracji oraz osuszanie łąk i mokradeł). Rosnąca liczba mieszkańców, którzy mają swoje centra życiowe tuż przy lesie, wpływa na penetrację tak brzegu jak i wnętrza lasu. Likwidując zatem naturalne bufory lasu - łąki, pola, zadrzewione nieużytki i budując "na ścianie lasu", godzimy się na bezpośrednią penetrację lasu przez rosnącą populację ludzi, a w konsekwencji na dalszą degradację lasu przez uszczuplenie tak liczebności zwierząt i roślin jak i ich różnorodności, gdy instytucje ONZ i EU uznają kryzys bioróżnorodności za największe wyzwanie i zagrożenie dla ludzkości obok kryzysu klimatycznego. Dlatego postulowaliśmy powstrzymanie chaotycznej zabudowy pół i łąk, utworzenie ochronnej otuliny lasu i jej stopniowe zalesianie. Jednym z elementów takiej ochrony powinno być również zachowanie ciągłości łąk i lasów w Leśnicy w okolicy wieży ciśnień. To ostatni ciągły obszar pomiędzy Parkiem Leśnickim a Lasem Mokrzańskim. Skutki jego przerywania widoczne były na budowie IX. Etapu TBS, gdzie w ogrodzeniu placu budowy utknęło stado przerażonych saren. Na przedmiotowym obszarze po opadach deszczu i roztopach woda długo utrzymuje się na powierzchni ze względu na budowę geologiczną - dominują tu gleby gliniaste i ilaste z niską przepuszczalnością, a zatem zabudowa przyczyni się do przyspieszenia spływu powierzchniowego wód z obszaru akumulacji wód opadowych i z warstwy drenażu (wypływu wód z wyżej położonych wzgórz Lasu Mokrzańskiego, który tu występuje tworząc mokradła) i dalej wpłynie na zmniejszenie infiltracji do wód podziemnych, a co istotne, przedmiotowy obszar sąsiaduje z ujęciem wód głębinowych i stacją uzdatniania wody w Leśnicy. W związku z powyższym całkowicie zasadną jest naszym zdaniem zmiana obowiązującego planu zagospodarowania przestrzennego dla wymienionych we wniosku działek, według obecnego MPZP przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową oraz inwestycje drogowe. Szczególnie szkodliwy i nieuzasadniony jest w naszej opinii pomysł wytyczenia drogowego łącznika pomiędzy ulicą Dolnobrzeską a Marszowicką, przy obecnych założeniach przecinającego mozaikę siedlisk naturowych (zmiennowilgotne łąki trzęślicowe – kod 6410 oraz ekstensywnie użytkowane niżowe łąki świeże - kod 6510łąka niżowa) i prowadzącego do fragmentacji terenów leśnych (odcięcie fragmentu lasu w rejonie wieży ciśnień) oraz ich zanieczyszczenia w przyszłości spalinami pochodzącymi z ruchu samochodowego, co spowoduje nieodwracalne szkody dla przyrody w tym rejonie, a okolicznym mieszkańcom i turystom odbierze bezpowrotnie niezwykle atrakcyjne tereny spacerowe. Rolę takiego łącznika komunikacyjnego naszym zdaniem z powodzeniem może pełnić planowana ulica Uraska przy TBS-ach, gdyż skupiałby się na nim jedynie ruch lokalny pomiędzy dwoma osiedlami (Leśnica i Marszowice). Za bardzo szkodliwy uważamy również pomysł wyznaczenia drogi dojazdowej dla działek 56/3, 54/4 i 56/5 AR_5 poprzez tereny zalesione (stuletnia dąbrowa). Uważamy, że dalsza zabudowa łąk w Leśnicy to zwykłe barbarzyństwo – to wyrok śmierci dla tysięcy zwierząt, to likwidacja cennych łąkowych siedlisk, które w myśl dyrektywy siedliskowej podlegają ochronie, to wreszcie niszczenie potężnego, naturalnego rezerwuaru wody. To wreszcie niszczenie terenów rekreacji dla tysięcy leśniczanek i leśniczan, w tym dla mieszkańców TBS przy ul. Prężyckiej, dla których utrata „Łąk przy TBS” to utrata jedynego terenu zieleni. Żądamy objęcia tego terenu użytkiem ekologicznym, na którym łąki zgodnie z zasadami ich utrzymania byłyby co roku koszone. W warunkach katastrofy klimatycznej zachowanie leśnickich łąk to działanie ukierunkowane na ratowanie życia!
    3 275 z 4 000 Podpisy
    Utworzył(a) Robert Suligowski
  • Chrońmy przyrodniczy skarb Warszawy – Zakole Wawerskie!
    Mokradła podnoszą jakość życia w mieście i są naturalnym sojusznikiem w walce z katastrofą klimatyczną. To miejsca retencji wody, przeciwdziałające zarówno suszom, jak i powodziom, oczyszczające wodę i powietrze, a także łagodzące zjawisko miejskiej wyspy ciepła. Ze względu na swój podmokły charakter i związaną z nim niedostępność pełnią również funkcję ostoi dzikiej przyrody. Same torfowiska stanowią przy tym olbrzymie magazyny węgla, przez tysiące lat wyłapywanego z atmosfery i zatrzymywanego pod ziemią. Ponad 90% dawnej powierzchni polskich torfowisk zostało zdegradowanych na skutek osuszenia, a naturalne bagna w europejskiej stolicy to zupełna rzadkość! Najnowsze badania pokazują, że w zakolskim torfie zmagazynowane zostało tyle węgla, co w milionie baryłek ropy naftowej. Osuszenie tego terenu spowodowałoby ponowne uwolnienie do atmosfery ilości dwutlenku węgla równej emisji 91 tys. samochodów jeżdżących bez przerwy przez rok. Przyrodnicy od dawna twierdzą, że Zakole Wawerskie to bezcenny skarb, fenomen w skali europejskiej. Mieszkają i rozmnażają się tu ptaki rzadko spotykane w mieście (m.in. derkacze, gąsiorki, dziwonie, wodniki) oraz płazy, których światowa liczebność dramatycznie spada (ropucha szara, traszka zwyczajna, grzebiuszka ziemna) czy rzadkie gatunki flory, jak kosaciec syberyjski czy przedstawiciele storczykowatych – kukułka krwista, kruszczyk szerokolistny. W latach 90. w leśnych fragmentach Zakola notowano zagęszczenia ptasich populacji porównywalne z grądami Puszczy Białowieskiej. Choć przymierzano się wówczas do utworzenia w północnej części Zakola rezerwatu, nie udało się ze względu prywatną własność gruntów. W północnej części w olsie powołano ostatecznie zespół przyrodniczo-krajobrazowy. Status reszty terenu pozostaje niepewny – mimo wskazania całego Zakola Wawerskiego jako części Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, nie ma on zagwarantowanej skutecznej ochrony. Wobec braku planu miejscowego zabudowa wdziera się w Zakole na podstawie warunków zabudowy. Nielegalne działania w postaci osuszania i podwyższania terenu podejmowane są tu regularne, choć zgodnie z prawem wodnym nie można samorzutnie zmieniać natężenia ani kierunku spływu wód. Przestrzenie otwarte, łąki, dawne pola uprawne stanowią istotną część zlewni zasilającej wodą pozostałą część Zakola – wszelkie zmiany mogą prowadzić do zachwiania równowagi i nieodwracalnej degradacji torfowiska. Czy stać nas na doprowadzenie do zniszczenia tak unikalnego obszaru? Wymaga to spojrzenia w nieco szerszej perspektywie – dostrzeżenia pożytków, które płyną z utrzymania dużych przestrzeni zielonych. Aby wypełnić założenia unijnej Strategii Bioróżnorodności 2030, Komisja Europejska wzywa do opracowania ambitnych planów zazieleniania obszarów miejskich. W ramach dotrzymywania deklaracji klimatycznych i adaptacji miast do zmian klimatu, część budżetu samorządów przeznaczana jest na tworzenie tzw. błękitno-zielonej infrastruktury – np. ogrodów deszczowych, które zaledwie imitują mokradła. Kompleks mokradeł Zakola Wawerskiego to ponad 270 ha naturalnej błękitno-zielonej infrastruktury i ostoi dzikości, której nie trzeba tworzyć – wystarczy jej nie niszczyć i zapewnić jej należytą ochronę! Co należy zrobić? Niezbędna jest skuteczna ochrona całego obszaru Zakola Wawerskiego przed osuszeniem. Niestety, nie zapewnia jej ani zespół przyrodniczo-krajobrazowy, ani Warszawski Obszar Chronionego Krajobrazu. Priorytetem powinno być utrzymanie podmokłego charakteru tego kompleksu. Pełnienie przez niego funkcji parku retencji pozwoliłoby na przemyślane udostępnienie części mokradła wszystkim warszawiakom, dając im dostęp do nowego obszaru zieleni publicznej, a jednocześnie gwarantując miejsce do życia i rozmnażania płazom, ptakom i jego innym dzikim mieszkańcom. Utworzenie parku mokradłowego na Zakolu wymagałoby minimalnej ingerencji w jego przyrodę, polegającej na wytyczeniu ścieżek i kładek, czy okresowym koszeniu części podmokłych łąk. Tego typu forma dzikiego parku publicznego z dominującą funkcją retencji wody byłaby innowacyjnym i wyjątkowym na skalę europejską rozwiązaniem. Miejsce to powinno pełnić funkcję edukacyjną o roli wody i terenów podmokłych w miastach w kontekście przeciwdziałania kryzysowi klimatycznemu. Dodatkowym argumentem za zachowaniem i monitorowaniem wilgotności tego terenu, oraz wypracowaniem długoterminowej strategii zarządzania wodą, jest zabezpieczenie rejonu Wawra na wypadek powodzi i suszy. Przebudowa systemu melioracji i częściowa renaturyzacja kanałów na podstawie kompleksowych badań hydrologicznych, zwiększy możliwości retencyjne tego obszaru oraz zapewni bezpieczną i harmonijną koegzystencję okolicznych mieszkańców z przyrodą. Aby tereny te mogły być faktycznym dobrem wspólnym i służyć całej Warszawie, w tym lokalnej społeczności, a także przyszłym pokoleniom, miasto musi objąć ten teren opieką. Odpowiednie zapisy w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego, wieloletni plan wykupu, dzierżawy lub odszkodowań dla właścicieli gruntów oraz podjęcie się realnej ochrony całego obszaru Zakola Wawerskiego będzie dowodem odpowiedzialnego i realistycznego podejścia do składanych deklaracji klimatycznych. ZAKOLE www.zakole.pl Centrum Ochrony Mokradeł Miasto Jest Nasze Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków Krytyka Polityczna Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków prof. dr hab. Maciej Luniak, ornitolog, Muzeum i Instytut Zoologii PAN dr hab. Mateusz Grygoruk, hydrolog, SGGW dr hab. Piotr Sikorski, architekt krajobrazu, SGGW dr hab. Wiktor Kotowski, ekolog mokradeł, Wydział Biologii UW dr hab. Przemysław Chylarecki, ornitolog, Muzeum i Instytut Zoologii PAN dr Iwa Kołodziejska, etnobiolożka, Instytut Slawistyki PAN dr Kasper Jakubowski, architekt krajobrazu Filip Springer, pisarz, Szkoła Ekopoetyki Michał Książek, pisarz Jan Mencwel, Miasto Jest Nasze Stanisław Łubieński, pisarz Tomasz Chodkiewicz, OTOP Sandra Spinkiewicz, radna Dzielnicy Wawer
    5 944 z 6 000 Podpisy
    Utworzył(a) grupa ZAKOLE
  • Stop wycince 264 drzew w środku Lasu Kabackiego!
    Drzewa oczyszczają powietrze z zanieczyszczeń, produkują tlen, magazynują wodę, zapobiegają erozji gruntów, są domem dla zwierząt - pozytywnie wpływają na dobrostan ludzi i przyrody. Ich istnienie jest szczególnie ważne w czasach kryzysu wodnego, klimatycznego i kryzysu bioróżnorodności. Ich ochrona jest obowiązkiem organów państwa. Art. 74 ust. 2 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej mówi jasno „Ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych.” Dlatego wzywamy do zatrzymania planów skandalicznej wycinki 264 drzew w celu zbudowania nowego parkingu. Kolejny parking samochodowy nie poprawi naszego bezpieczeństwa, Może to zrobić ochrona drzewostanu przeznaczonego dziś pod wycinkę, chroniąc przed powodziami, smogiem, czy gwarantując inne ważne usługi ekosystemowe. Zatrzymajmy tę szkodliwą inwestycję! Drzewa muszą być chronione, a nie wycinane!
    2 056 z 3 000 Podpisy
    Utworzył(a) Marta Wójcicka
  • Ratujmy Kępę Tarchomińską - Warszawski Obszar Chronionego Krajobrazu
    Nie zgadzamy się na Warszawski Obszar Chaosu Urbanistycznego! Białołęcka Kępa Tarchomińska jest terenem, który powinien podlegać ochronie - wynika to z przepisów dotyczących ochrony środowiska – jest to część Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu. Jest to potwierdzone zapisami studium dla tego obszaru. Kępa to teren podmokły, w obniżeniu, w strefie zagrożenia powodziowego, więc intensywna zabudowa będzie oznaczała podtopienia po każdym ulewnym deszczu. Niestety dla tego terenu miasto nie opracowało miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. W efekcie na teren wchodzą deweloperzy i budują osiedla bloków. Jeżeli organy i osoby odpowiedzialne za ochronę środowiska pozostaną bezczynne, to teren chronionego krajobrazu zamieni się w kolejne blokowiska. Przepisy chroniące przyrodę nie mogą być fikcją. Dlatego zwracamy się z apelem do organów odpowiedzialnych za teren Warszawskiego Obszaru Chronionego o podjęcie zdecydowanych działań - obrońmy Kępę Tarchomińską przed chaosem urbanistycznym. Obrońmy Warszawski Obszar Chronionego Krajobrazu. Domagamy się przestrzegania prawa i wykonywania swoich obowiązków przez organy do tego powołane. Chcemy Obszaru Chronionego Krajobrazu, a nie Obszaru Chaosu Urbanistycznego. Apel został przygotowany przez: - Waldemara Kamińskiego (białołęckiego radnego, Przewodniczącego dzielnicowej Komisji Ochrony Środowiska), Renatę Brząkałę (liderkę białołęckiej lokalnej grupy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków) oraz przez mieszkanki i mieszkańców Kępy Tarchomińskiej: Katarzynę Kalbarczyk, Dorotę Włodarczyk i Rafała Redosza. . Petycję poparli m.in: posłanka Urszula Zielińska (Partia Zieloni), stowarzyszenie Miasto Jest Nasze,
    847 z 1 000 Podpisy
    Utworzył(a) Waldemar Kamiński Picture