• STOP dewastacji krajobrazu Beskidu Wyspowego
    Dewastacja unikalnego krajobrazu Beskidu Wyspowego   Obecnie mamy do czynienia z bardzo szybko postępującą degradacją, a nierzadko wręcz z dewastacją krajobrazu Beskidu Wyspowego. Nowe wieże i tarasy widokowe, nasilająca się presja inwestycyjna, zabudowa polan śródleśnych, nieprzemyślane działania infrastrukturalne oraz brak spójnej, długofalowej polityki ochrony krajobrazu prowadzą do szybkiej utraty jego autentycznego charakteru. Jeżeli proces ten nie zostanie powstrzymany, istnieje realne ryzyko, że przyszłe pokolenia będą mogły podziwiać walory krajobrazowe i przyrodnicze Beskidu Wyspowego jedynie na archiwalnych fotografiach, a nie w rzeczywistej przestrzeni, która dziś ulega nieodwracalnym przekształceniom. Istotnym zagrożeniem dla integralności krajobrazu jest lokalizacja nowych dominant krajobrazowych w postaci obiektów wysokościowych i liniowych, takich jak wieże widokowe na szczytach górskich, tarasy widokowe, maszty, słupy, kolejki linowe czy ścieżki w koronach drzew. Budowa wież widokowych na szczytach gór prowadzi do trwałego zaburzenia naturalnej kompozycji krajobrazu. Obiekty tego typu stanowią element silnie ingerujący w naturalny krajobraz i wprowadzają dysharmonię kompozycyjną, zwłaszcza na obszarach o wysokich walorach przyrodniczych i krajobrazowych. Realizacja wieży widokowej na Lubogoszczy oraz tarasu widokowego na Łopieniu skutkowałaby naruszeniem ww. unikalnych cech krajobrazu Beskidu Wyspowego oraz wprowadzeniem dominant architektonicznych obcych dla naturalnego charakteru tych gór.  Czy na każdej górze Beskidu Wyspowego musi powstać wieża widokowa?  W Beskidzie Wyspowym istnieje już gęsta sieć infrastruktury widokowej w postaci wież, obejmująca m.in. obiekty na Mogielicy, Kamionnej, Skiełku, Jaworzu i Miejskiej Górze, a także znaczącą dominantę techniczną na Luboniu Wielkim wraz ze schroniskiem PTTK. Zagospodarowanie turystyczne występuje również na Śnieżnicy. Równocześnie na Lubogoszczy i Łopieniu funkcja widokowa jest obecnie realizowana w sposób naturalny – dzięki istniejącym odsłonięciom terenu, polanom oraz powierzchniom powiatrołomowym. Wprowadzanie kolejnych obiektów widokowych w tych lokalizacjach prowadziłoby do nadmiernej kumulacji infrastruktury w krajobrazie, bez realnego zwiększenia dostępności walorów widokowych, a tym samym bez wykazania racjonalności i efektywności wydatkowania środków publicznych. Presja inwestycyjna na zagospodarowanie atrakcyjnych przestrzeni krajobrazowych Presja inwestycyjna samorządów i prywatnych inwestorów na zagospodarowanie atrakcyjnych przestrzeni krajobrazowych pod nowe inwestycje kubaturowe (np. domki turystyczne, hotele, pensjonaty, ośrodki narciarskie) prowadzi nie tylko do znacznej degradacji walorów krajobrazowych BW, lecz także do fragmentacji siedlisk i utraty bioróżnorodności. Może to również skutkować zamykaniem komponowanych widoków, panoram oraz wnętrz krajobrazowych. Zabudowa obejmuje obecnie zarówno śródleśne polany grzbietowe, jak i polany położone w strefach szczytowych. Szczególnie kontrowersyjny przykład stanowi dopuszczenie w 2023 roku realizacji inwestycji na Polanie Stumorgowej na Mogielicy — jednej z najcenniejszych krajobrazowo polan w polskich Beskidach. [1] Zagrożenie dla cennych ekosystemów  Masywy Lubogoszczy i Łopienia to jedne z najcenniejszych przyrodniczo obszarów Beskidu Wyspowego, o wysokiej naturalności i dużym znaczeniu dla bioróżnorodności. Znajdują się tu obszary Natura 2000 (Lubogoszcz i Uroczysko Łopień) z licznymi gatunkami chronionymi. Rozbudowa infrastruktury turystycznej zwiększa presję człowieka, prowadzi do fragmentacji siedlisk i zakłóceń przyrody – co pokazują doświadczenia z Mogielicy. Dodatkowo oba masywy pełnią ważną funkcję hydrologiczną jako źródło wody pitnej, a wzrost ruchu turystycznego może pogorszyć jej jakość i dostępność, szczególnie w kontekście już istniejących problemów w Mszanie Dolnej. Park Krajobrazowy Beskidu Wyspowego Powołanie Parku Krajobrazowego Beskidu Wyspowego zgodnie z zapisami w Strategi Rozwoju Województwa „Małopolska 2030” to dziś pilna konieczność wobec szybko postępującej degradacji jego wartości krajobrazowych i przyrodniczych, spowodowanej działalnością człowieka. Taka forma ochrony pozwoli zachować równowagę między rozwojem a troską o dziedzictwo przyrodnicze, kulturowe i krajobrazowe. Powstanie Parku będzie sprzyjać zrównoważonemu rozwojowi, umożliwi skuteczniejsze planowanie przestrzenne, wesprze lokalne społeczności oraz przyczyni się do promocji regionu i rozwoju odpowiedzialnej turystyki. Beskid Wyspowy zasługuje na to, by jego wyjątkowy krajobraz był nie tylko podziwiany, ale i skutecznie chroniony — z myślą o dobru przyszłych pokoleń. To miejsce, które wymaga szacunku i troski — nie tylko jako przestrzeń przyrodnicza, ale również jako dziedzictwo kulturowe i emocjonalne wielu pokoleń. [1] https://tinyurl.com/4p39vvn5
    35 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Dariusz P.
  • 650 lat Brzustowa to więcej niż piasek. Nie oddamy wody, przyrody i przyszłości
      Planowana kopalnia piasku „Brzustów II” to inwestycja odkrywkowa o wieloletnim charakterze, która może trwale zmienić stosunki wodne, krajobraz i warunki życia mieszkańców.  Największe zagrożenia dla mieszkańców i środowiska to:  •  obniżenie poziomu wód gruntowych i ryzyko utraty wody w studniach  •  wzrost hałasu, zapylenia i intensywnego ruchu ciężarowego w bezpośrednim sąsiedztwie domów  •  trwała degradacja krajobrazu i terenów leśnych  •  negatywny wpływ na zdrowie mieszkańców, w tym dzieci  Inwestycja planowana jest na obszarze o szczególnym znaczeniu przyrodniczym, powiązanym ze Spalskim Parkiem Krajobrazowym oraz jego otuliną, a także w sąsiedztwie rezerwatów przyrody. To fragment dawnej Puszczy Pilickiej - obszar cenny dla bioróżnorodności i lokalnych ekosystemów. To również region, który już dziś zmaga się z suszą i deficytem wody. Województwo łódzkie należy do najbardziej zagrożonych stepowieniem w Polsce, a poziom wód gruntowych jest coraz niższy. W takich warunkach dopuszczenie inwestycji mogącej dodatkowo pogłębiać problemy wodne jest działaniem wysokiego ryzyka. Nie sprzeciwiamy się rozwojowi. Sprzeciwiamy się decyzjom podejmowanym bez rzetelnej wiedzy, bez pełnej oceny skutków i bez realnego udziału mieszkańców.   Dlatego domagamy się przeprowadzenia pełnej oceny oddziaływania na środowisko i zatrzymania tej inwestycji, jeśli nie da się wykluczyć jej negatywnych skutków dla ludzi i przyrody.  
    282 z 300 Podpisy
    Utworzył(a) Gaweł Andrzejewski
  • Uratujmy pomnik przyrody 🌳 Topolę przy Lotaryńskiej
    Przy ul. Brukselskiej 26 od ponad 120 lat rośnie dwupniowa topola biała wysoka na blisko 30 metrów. Od sierpnia 1982 roku czyli już od ponad czterech dekad jest objęta ochroną prawną jako pomnik przyrody. To nie jest dekoracja. To akt prawny, oparty w Konstytucji oraz licznych Ustawach i Uchwałach. Zobowiązanie Państwa wobec swoich obywateli. Nas - mieszkańców Saskiej Kępy.
    298 z 300 Podpisy
    Utworzył(a) Stowarzyszenie Mieszkańców Saskiej Kępy Picture
  • PSL i Polska 2050 - przestańcie blokować tworzenie rezerwatów przyrody!
    Projekt nowelizacji ustawy o ochronie przyrody autorstwa posłów PSL i Polski 2050 zablokuje tworzenie nowych rezerwatów w Polsce. Zaproponowane rozwiązania przypominają te, które od ponad 24 lat uniemożliwiają powstawanie nowych parków narodowych. Zmiany mogą też ograniczyć dochody gmin z tytułu subwencji ekologicznej, sięgające w niektórych przypadkach dziesiątek milionów złotych. Koalicja 15 października, która szła do władzy z hasłami ochrony przyrody, a w ciągu ostatnich dwóch lat objęła ochroną zaledwie 0,2% powierzchni kraju. W tym kontekście projekt stoi w sprzeczności z rekomendacjami ekspertów mówiących o konieczności objęcia ochroną co najmniej 3% powierzchni kraju [2] oraz strategią Unii Europejskiej dążącą do objęcia ochroną ścisłą 10% powierzchni lądów [3]. Dla naszego zdrowia, dla zachowania bioróżnorodności, dla przyszłości umożliwiającej życie na Ziemi potrzebujemy zacząć obejmować ochroną jak największe obszary Polski. Nie możemy dłużej czekać, gdy na naszych oczach trwa gwałtowne wymieranie gatunków, pogłębiają się zmiany klimatu, a znaczne części naszego kraju zagrożone są suszą i pustynnieniem. [1] Czerwona lista ptaków Polski, Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków. 2020 r. [2] OPINIA dotycząca dobrych praktyk obejmowania obszarów cennych przyrodniczo ochroną rezerwatową, Państwowa Rada Ochrony Przyrody, 10 września 2025 r. [3] Unijna strategia na rzecz bioróżnorodności 2030, Przywracanie przyrody do naszego życia, Komisja Europejska, 2020 r.
    5 377 z 6 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • Dziki w stolicy: czas na humanitarne rozwiązania!
    W ostatnich tygodniach skala tego problemu i brutalność wreszcie są szeroko komentowane. To, co dotąd działo się poza uwagą większości społeczeństwa, dziś budzi głęboki sprzeciw i poruszenie. Alarm podnoszą nie tylko naukowcy i osoby zawodowo zajmujące się ochroną zwierząt, lecz także coraz szersze grono obywateli: wszystkich tych, dla których dobro zwierząt i odpowiedzialna ochrona przyrody są fundamentalnymi wartościami. Mamy do czynienia z działaniami, które wywołują cierpienie na ogromną skalę i podważają społeczne poczucie etyki oraz zaufanie do instytucji odpowiedzialnych za ochronę środowiska. Jednocześnie władze Warszawy z niezrozumiałych przyczyn wyrażają jawny opór wobec podjęcia rzetelnej współpracy z ekspertami w zakresie relacji człowiek–zwierzę na terenach zurbanizowanych, zastępując merytoryczną ocenę opiniami osób wyznających typowe łowieckie podejście do zwierząt, w którym pierwszeństwo ma zabijanie. Dziki pełnią kluczową rolę w ekosystemie jako tzw. „inżynierowie środowiska” – spulchniają glebę, ograniczają populacje szkodników (np. korników czy pędraków) oraz usuwają padlinę i resztki organiczne. Obecność tego zwierzęcia wspiera równowagę przyrodniczą i bioróżnorodność. Tymczasem w ostatnich latach, w związku z walką z ASF, populacja dzików w Polsce została znacząco zredukowana, mimo że działania te okazały się nieskuteczne i spotkały się z krytyką środowisk naukowych. Dziki zabijane są w Polsce masowo w ramach tzw. odstrzałów sanitarnych i polowań, bez żadnych okresów ochronnych, co sprawia, że zwierzęta te zostały pozbawione swojego bezpiecznego, naturalnego miejsca do życia. Jednocześnie odstrzał nie rozwiązuje problemu obecności dzików w miastach – przeciwnie, ich liczba w Warszawie rośnie. Może to wynikać m.in. z presji łowieckiej poza miastem, która powoduje przemieszczanie się zwierząt do bezpieczniejszych obszarów, oraz z łatwego dostępu do pożywienia (odpady, dokarmianie). Dodatkowo ekspansja miasta na terenach zielonych sprawia, że zwierzęta te znajdują się w obrębie terenów zamieszkałych. Konieczne jest więc wdrożenie kompleksowych, nienaruszających dobrostanu zwierząt sposobów współistnienia. Obecne praktyki zabijania dzików w Warszawie budzą poważne zastrzeżenia etyczne i społeczne. Dochodzi do przypadków uśmiercania samic prowadzących młode, także na terenach zamieszkałych i na oczach mieszkańców, w tym dzieci – co jest naruszeniem prawa. Wywołuje to silne emocje, sprzeciw społeczny i realne obciążenie psychiczne dla wielu osób. Warto podkreślić, że większość dzików nie wykazuje agresji wobec ludzi i unika z nimi kontaktu, a ich obecność wynika w dużej mierze z ekspansji zabudowy na tereny naturalne, zabudowywania korytarzy migracyjnych oraz wadliwego zarządzania odpadami. Sytuacja ta wymaga odpowiedzialnego podejścia opartego na koegzystencji, a nie eliminacji zwierząt. - Zamiast nowoczesnego, opartego na wiedzy zarządzania konfliktem człowiek–dzikie zwierzę, wybrano rozwiązanie najprostsze: zabijanie. Z punktu widzenia biologii sam odstrzał bez rozpoznania źródeł konfliktu działa tylko chwilowo i nie rozwiązuje problemu obecności dzików w mieście. Jeżeli nie usuwa się przyczyn, dostępności odpadów, dokarmiania, barier migracyjnych i błędów infrastrukturalnych, podobne sytuacje będą się powtarzać. Dlatego dziś pytania muszą dotyczyć nie tylko samego placu zabaw na Bemowie, ale całej polityki miasta wobec dzikiej przyrody – zaznaczył biolog, dr Robert Maślak na swoim profilu w social mediach. [1] Warto przytoczyć również opinię adw. Karoliny Kuszlewicz: “Fakt jest taki, że dziki w wielu miastach są. Należy powiedzieć to wprost: miasto ze swej istoty jest przestrzenią wielogatunkową. Ten fakt trzeba zaakceptować i uczyć się możliwie pokojowej, co nie znaczy, że sielskiej i pozbawionej problemów, współegzystencji. Dzisiejsze podejście wielu włodarzy miast przeraża doraźnością, krótkowzrocznością i łatwością odbierania życia zwierzętom.” [2] W tym samym artykule czytamy: “Masowe odstrzały są prowadzone w Polsce od 2019 roku. Od tego czasu zabito niemal 1,5 mln dzików. Przyjmując uśredniony koszt 400 zł za zabicie dzika, kosztowało to podatników około 585 mln zł.” [3] Jednocześnie w Polsce istnieją dobre przykłady, na których Warszawa mogłaby się oprzeć. Współpraca władz Gdyni z zespołem naukowym z Biura Urbanistyki Wielogatunkowej zaowocowała obszernym raportem na temat polityki miasta związanej z możliwością wprowadzania nieśmiercionośnych metod postępowania z dzikami. Raport został opracowany na podstawie współczesnej wiedzy naukowej, z uwzględnieniem uwarunkowań przestrzennych miasta. Warszawa także potrzebuje opracowania modelu nieśmiercionośnego postępowania z dzikami. Taki model powinien odpowiednio wyważyć – w oparciu o rzetelne dane, badania postaw społecznych i źródła naukowe związane z biologią i behawiorem dzików – metody mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa zarówno ludziom, jak i zwierzętom. Warszawa jest nowoczesnym, dynamicznie rozwijającym się europejskim miastem, które powinno jednocześnie w jak największym stopniu zachować swój potencjał przyrodniczy. Chcemy współczesnego spojrzenia na miasto. Domagamy się merytoryki w miejsce myśliwskich standardów zabijania. Dlatego apelujemy o zaprzestanie masowego zabijania dzików i wdrożenie humanitarnych rozwiązań. [1] Post na profilu facebookowym Roberta Maślaka z dn. 8.04.2026.  [2], [3] „Odstrzał dzików w miastach – nieefektywny i często niezgodny z prawem. Rozmowa z adwokatką Karoliną Kuszlewicz”, Dzikie Życie, dostęp: 9.04.2026.
    9 551 z 10 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja Picture
  • Nie pozwólmy, by prawo przestało chronić ptaki!
    Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłosiło konsultacje dotyczące planowanej nowelizacji Ustawy o ochronie przyrody. Nowelizacja dotyczy bardzo wielu aspektów; część proponowanych rozwiązań jest korzystna. Ale proponowana zmiana art. 56 ust. 4 i 4a jest bardzo niebezpieczna. Te artykuły określają, jakie wymogi musi spełnić np. inwestor, żeby móc uzyskać zezwolenie na naruszenie zakazów obowiązujących w stosunku do chronionych roślin, zwierząt i grzybów - czyli żeby móc np. legalnie je zabijać lub niszczyć ich siedkiska. Jeśli zostanie przyjęta zaproponowana zmiana przepisów, będzie odtąd wolno niszczyć gniazda i siedliska ptaków po prostu dlatego, że ktoś ma w tym swój interes (ze względu na tzw. "słuszny interes strony"). To ogromne zagrożenie, ponieważ chroniąc ptaki chronimy znacznie więcej! Jak piszemy w treści petycji, siedliska ptaków, również gatunków występujących stosunkowo pospolicie, zasługują na szczególną ochronę, ponieważ służą również ochronie miejsc stanowiących ostoje różnorodności biologicznej, dostarczających istotnych usług ekosystemowych. Rzadkie czy zagrożone wyginięciem gatunki zwierząt zależą od złożonych łańcuchów powiązań ekologicznych obejmujących przede wszystkim liczne gatunki pospolite.  Co więcej, zwłaszcza na obszarach miejskich, miejsca będące siedliskami ptaków przyczyniają się do zmniejszania odczuwalnych, negatywnych skutków zmian klimatu oraz tzw. efektu „miejskiej wyspy ciepła”. Znacząco wpływają pozytywnie na dobrostan oraz zdrowie fizyczne i psychiczne mieszkańców.  Chroniąc siedliska ptaków, chronimy całość przyrody, a także nasze własne, ludzkie, zdrowie i samopoczucie.
    11 823 z 15 000 Podpisy
    Utworzył(a) Mateusz Laszczkowski
  • NIE dla odstrzału 35 bobrów w Nadleśnictwie Józefów!
    Działanie objęte wnioskiem jest:  • okrutne (zabicie 35 bobrów i całkowite zniszczenie 7 tam),  • nieracjonalne (dotyczy terenów podmokłych, w które bobry i tak powrócą) i • niegospodarne (regulację poziomu wody można osiągnąć znacznie tańszymi metodami). Wniosek Nadleśnictwa Józefów (woj. lubelskie) dotyczy terenów podmokłych, wg map porośniętych lasem łęgowym - okresowo zalewanym. To naturalne miejsca występowania dzikich zwierząt, w tym bobrów. Miejsce, w którym istniejącą infrastrukturę należy zabezpieczyć dostępnymi metodami, tym bardziej, że bobry będą tam wracać, a ewentualne stosunki wodne regulować znacznie tańszymi rozwiązaniami (plastikowe rury przelewowe instalowane w tamach). Wniosek zawiera również poważny brak w postaci braku ekspertyzy Zakładu Energetycznego. Poważne wątpliwości i poczucie absurdu budzi połączenie wniosku nadleśnictwa z realizacją unijnego projektu za miliony złotych dotyczącego przywrócenia lub utrzymania funkcji retencyjnej bagien, torfowisk i innych terenów podmokłych. Projekt zakłada budowę zastawek w celu podniesienia poziomu wody. Bobry wykonują tę samą pracę nieodpłatnie, z materiału naturalnego, bez ingerencji człowieka. Podpisz apel, wspólnie walczmy z suszą i bezmyślnymi działaniami wymierzonymi w dzikie zwierzęta! Apel powstał przy współpracy Akcji Demokracji  i Stowarzyszenia Nasz Bóbr z wykorzystaniem materiałów dr. Andrzeja Czecha.
    12 664 z 15 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • LIST OTWARTY SPOŁECZNOŚCI LINII OTWOCKIEJ
    My, mieszkanki i mieszkańcy dawnych nadwiślańskich letnisk, chcemy być dumni z Linii Otwockiej, która jest główną osią, kręgosłupem naszych miejscowości. Chcemy, żeby modernizacja nie ignorowała kontekstu i lokalnego dziedzictwa, lecz realizowała wartości ważne dla ludzi, którzy tu żyją i którzy są zarazem codziennymi użytkownikami tej linii. Dlatego żadamy: • Natychmiastowego zabezpieczenia środków na wyrównanie szkód krajobrazowych i przyrodniczych na Linii Otwockiej; • Rzetelnego projektu nowych nasadzeń, który realnie przywróci zielony charakter tej trasy, nie symbolicznych kilku drzewek przy tabliczce z nazwą inwestora; • Spójnej koncepcji estetycznej nawiązującej do wybitnych założeń z 1936 roku i tradycji naszych okolic – nie plastikowych blaszanych ekranów pokrytych brudem i bazgrołami, takich jak te, które widzieliśmy w dziesiątkach innych wcześniejszych realizacji;  • Przemyślanego planu parkingów zintegrowanych z nowymi przystankami, które zabezpieczą potrzeby mieszkańców i zachęcą do korzystania z kolei; • Remontu budynków Stacji Falenica i drewnianego tzw. Starego Dworca w Falenicy, zgodnie z zaleceniami konserwatorskimi; • Godnego upamiętnienia rampy i miejsc związanych z Holokaustem – z prawdziwym planem edukacyjnym i kulturalnym, nie makiety wstawionej w przypadkowe miejsce. Mamy dość niedasizmu. Mamy dość prowizorki, która ośmiesza polskie państwo – 20. gospodarkę świata. Mamy dość inwestycji robionych wbrew ludziom, a nie dla nich. Oczekujemy otwarcie i transparentnie przedstawionego, kompleksowego planu działania – takiego, który przywróci wysokiej jakości zieleń, ocali krajobraz i przedwojenne zabytki, uszanuje miejsca pamięci, zapewni przestrzeń kulturalną i ułatwi, a nie utrudni, codzienne życie mieszkańców.  Nie potrzebujemy ministrów oraz innych oficjeli przecinających wstęgi. Potrzebujemy dobrej, skoordynowanej roboty – opartej na szacunku do ludzi, dziedzictwa i środowiska. Na mniej jako społeczność Linii Otwockiej nie zasługujemy. Warszawa – Józefów – Otwock,  22 marca 2026 r. Do:  Sz. Pan Dariusz Klimczak Minister Infrastruktury Sz. Pani Marta Cienkowska Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Sz. Pani Paulina Hennig-Kloska Ministra Klimatu i Środowiska Do wiadomości: Sz. Pan Rafał Trzaskowski Prezydent m. st. Warszawa Sz. Pan Marek Banaszak Burmistrz Miasta Józefowa Sz. Pan Jarosław Margielski Prezydent Miasta Otwock Sz. Pan Marcin Dawidowicz Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków Sz. Pan Piotr Wyborski Prezes Zarządu PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. Sz. Pan Alan Beroud Prezes Zarządu PKP S.A.
    6 292 z 7 000 Podpisy
    Utworzył(a) Leniwy Szlaban i Przyjaciele
  • Mówimy STOP dezinformacji o wilkach!
    Ochrona przyrody wymaga nie tylko narzędzi prawnych. Wymaga też ochrony samej debaty publicznej przed zniekształceniem przez dezinformację.
    3 565 z 4 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja Picture
  • Ratujmy bobry przed masakrą na Pomorzu!
    Bobry zatrzymują w Polsce dziesiątki milionów metrów sześciennych wody rocznie, podnosząc poziom wód gruntowych i łagodząc suszę – likwidacja tam pogorszy kryzys wodny i zwiększy ryzyko powodzi. Rocznie niszczonych jest ok. 20 tys. tam, co zabija bobry, ryby, ptaki i żaby zależne od rozlewisk. „Bobry wracają i budują nowe tamy, które znów niszczą. Płoszenie akustyczne wypędza je z nor, by zasypać – to eksterminacja” – Jolanta Zadrożna, Stowarzyszenie „Nasz Bóbr” [1]. ​ W dobie suszy bobry pracują dla nas za darmo nad małą retencją. Nie niszczmy ich z powodu rutynowych wniosków władz! Razem możemy ocalić bobrze rodziny i wzmocnić naszą odporność na zmiany klimatu. [1] Na Pomorzu Wody Polskie chcą zniszczyć tamy bobrów w 160 miejscach, Oko. press, 20 lutego 2026 r.
    8 683 z 9 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • Jawność i dialog chronią zwierzęta. Stop niszczeniu standardów w schronisku na Paluchu
    Jawność i kontrola społeczna to podstawowe mechanizmy ochrony psów i kotów przebywających w schroniskach. Gdy ich brakuje, błędy nie są korygowane, są zamiatane pod dywan, a konsekwencje tego ponoszą zwierzęta. HISTORIA KOTA BALIEGO pokazuje to w praktyce: Bali trafił do Schroniska na Paluchu w lutym 2025 roku. Przez niemal rok jego całym światem była klatka ustawiona na podłodze kociego szpitala - niecały metr kwadratowy przestrzeni, widok na ścianę, brak możliwości swobodnego ruchu, eksploracji i regularnego kontaktu z człowiekiem. Miesiące zamknięcia, stresu i monotonii stały się codziennością kota, który trafił do miejsca deklarującego, że jego misją jest dawanie zwierzętom „drugiej szansy”. W tym czasie Bali pozostawał w praktyce niewidoczny w systemie adopcyjnym. Schronisko, mimo posiadania profilu w mediach społecznościowych obserwowanego przez ponad 160 tysięcy osób, przez wiele miesięcy nie publikowało żadnych treści promujących kota do adopcji. Dopiero po złożeniu przez wolontariat wniosku o informację publiczną dotyczącego dotychczasowych działań promocyjnych podjętych przez Schronisko pojawiło się pierwsze ogłoszenie kota. W zbiorczym poście, dzielonym z innymi kotami. W odpowiedzi na wniosek wolontariusze dostali również informację, że Schronisko nie odnotowało żadnych telefonów w sprawie Baliego -  co nie dziwi. Zwierzę, którego się nie pokazuje i nie promuje, nie ma szans zostać zauważone. W tym samym czasie wolontariat - mimo ograniczanego dostępu do kociego szpitala i braku odpowiedzi na kierowane do schroniska pytania - podejmował próby ratowania sytuacji. To wolontariuszki przygotowywały opisy, wykonywały zdjęcia, zabiegały o informacje o stanie zdrowia Baliego, aby móc rzetelnie promować go do adopcji. Dopiero ich  ogłoszenia w mediach społecznościowych sprawiły, że jedna osoba zwróciła uwagę na kota i zdecydowała się dać mu dom. Bali opuścił schronisko w styczniu 2026 roku. Historia Baliego nie jest opowieścią o jednym „pechowym” kocie. Jest ostrzeżeniem. Pokazuje, jak ogromną rolę w funkcjonowaniu schroniska odgrywa wolontariat i jak dramatyczne skutki przynosi jego marginalizowanie. Wolontariuszki i wolontariusze pracują ze zwierzętami: przygotowują ogłoszenia adopcyjne, prowadzą profile swoich podopiecznych w mediach społecznościowych, wyprowadzają psy na spacery, bawią się z kotami spragnionymi kontaktu z człowiekiem, pracują nad socjalizacją i często jako pierwsi zauważają sygnały pogorszenia zdrowia lub dobrostanu psychicznego zwierząt. W schronisku działającym pod dużą presją i przy ograniczonych zasobach kadrowych wolontariat często jest jedynym stałym głosem konkretnego zwierzęcia. Pełni także funkcję społecznej kontroli. Pozwala szybciej wychwycić błędy proceduralne i zaniedbania, zanim przerodzą się w dramaty. Gdy wolontariat ma stały dostęp do zwierząt, rzetelne informacje i możliwość bycia równorzędną stroną dialogu, system działa lepiej. Gdy wolontariat jest uciszany,  ignorowany i wypychany poza proces decyzyjny tracimy jeden z najważniejszych bezpieczników w ochronie bezdomnych zwierząt. Brak jawności i dialogu nie jest problemem abstrakcyjnym. Ma realne skutki: miesiące spędzone w klatce, utracone szanse adopcyjne, cierpienie zwierząt i wypalenie ludzi, którzy bez wynagrodzenia poświęcają swój czas i energię. Historia Baliego pokazuje, że bez standardów i realnej współpracy z wolontariatem nawet „dobre schronisko” może zawieść.
    2 813 z 3 000 Podpisy
    Utworzył(a) Wolontariusze i wolontariuszki
  • Nie chcemy fajerwerków we Wrocławiu!
    Używanie fajerwerków, petard, rac i sztucznych ogni wiąże się z realnymi zagrożeniami dla ludzi i zwierząt, powoduje urazy, pożary, silny hałas oraz stres, szczególnie dotkliwy dla dzieci, osób starszych, chorych, osób wrażliwych, ptaków, zwierząt dzikich i domowych. Negatywne skutki pirotechniki obejmują również pogorszenie jakości powietrza i wody, a także wysokie koszty interwencji służb ratunkowych i porządkowych, które ponoszą wszyscy obywatele. Są to konsekwencje, którym można przeciwdziałać poprzez rozsądne, lokalnie dostosowane regulacje. Apelujemy o uznanie, że korzystanie z wyrobów pirotechnicznych nie stanowi prawa podstawowego ani konieczności społecznej, lecz formę rozrywki, która w gęsto zaludnionych obszarach miejskich generuje poważne koszty społeczne i środowiskowe. Działania samorządu, podejmowane w odpowiedzi na te zagrożenia, nie są działaniami przeciwko obywatelom i obywatelkom, lecz wyrazem troski o dobro wspólne i realizacją ustawowych obowiązków w zakresie porządku publicznego, bezpieczeństwa i ochrony zdrowia. Wrocław może stać się przykładem dla innych miast w Polsce, pokazując, że dialog społeczny, oparcie decyzji na doświadczeniach mieszkańców i mieszkanek oraz wprowadzanie proporcjonalnych ograniczeń są możliwe i potrzebne. Prosimy, by przy ocenie tej uchwały wziąć pod uwagę nie tylko literalne brzmienie przepisów, lecz także realne skutki społeczne oraz potencjał wypracowania dobrych praktyk, z których będą mogły korzystać inne samorządy w całym kraju. Wszyscy i wszystkie chcemy czuć się bezpiecznie w swoich domach, na swoich osiedlach i w swoim mieście. Pragniemy, by nasze rodziny oraz zwierzęta, którymi się opiekujemy również wiodły życie spokojne, bezpieczne, w zdrowiu. Niestety jest to niemożliwe, gdy w okresie sylwestrowym, w weekendy, zwłaszcza w lecie, gdy odbywają się liczne imprezy, wieczorami rozlegają się dźwięki wystrzałów. To zagrożenie dla ptaków, dla dzikich zwierząt, które zamieszkują Wrocław i okolice. Wrocław jest i zawsze był miastem, w którym jest miejsce dla wszystkich.  Chcemy, by było tak nadal. Apelujemy o to, by decyzje były podejmowane z myślą o wszystkich: o ludziach, zwierzętach, środowisku.  Chcemy także podkreślić, że pod apelem o zakaz sprzedaży fajerwerków i petard podpisało się ponad 40 000 osób z całej Polski. Pokazuje to, jak istotna jest to sprawa dla polskiego społeczeństwa. 
    1 476 z 2 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja Picture