- Apele, które mogą Cię zainteresować
- Antynacjonalizm
- Czyste powietrze
- Demokracja
- Edukacja
- Energetyka
- Klimat
- LGBT+
- Ochrona drzew, parków i lasów
- Ochrona zdrowia
- Odpowiedzialność biznesu
- Państwo prawa
- Polityka społeczna
- Polska w UE
- Prawa człowieka
- Prawa kobiet
- Prawa osób z niepełnosprawnościami
- Prawa pracownicze
- Prawa zwierząt
- Puszcza Białowieska
- Sprawiedliwość społeczna
- Środowisko
- Uchodźcy
- Wybory
- Więcej
-
Petycja w sprawie poprawy bezpieczeństwa pieszych na drodze wojewódzkiej nr 425 w Rudzie KozielskiejWskazany odcinek DW 425 jest miejscem, w którym codziennie krzyżują się trasy dzieci z ruchem drogowym. Obecnie z transportu szkolnego korzysta 54 dzieci dojeżdżających do szkoły w Rudach. W bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się przystanki wykorzystywane przez transport szkolny, nowo wyremontowany plac zabaw, sklep oraz boisko piłkarskie. Plac zabaw i boisko leżą po przeciwnych stronach drogi, dlatego dzieci przemieszczające się pomiędzy domami, przystankiem i obiektami rekreacyjnymi muszą przekraczać DW 425. Nie mają w tym rejonie wyznaczonego przejścia ani innego bezpiecznego połączenia obu stron miejscowości. Ruch pieszych nie ma charakteru incydentalnego. Powtarza się rano i po południu w związku z dowozem szkolnym oraz po lekcjach, gdy wykorzystywane są plac zabaw i boisko. Jednocześnie przystanek znajduje się w pobliżu zakrętu. Zatrzymujący się autobus ogranicza wzajemną widoczność dziecka i kierującego, a dziecko wychodzące zza pojazdu może zostać dostrzeżone dopiero po wejściu na jezdnię. Ryzyko zwiększa ruch tranzytowy, w tym przejazdy samochodów ciężarowych. Brak bezpiecznego przejścia stanowi konkretną lukę w lokalnej infrastrukturze: wykonano miejsca przeznaczone dla dzieci i zapewniono transport szkolny, lecz nie zapewniono bezpiecznego dojścia pomiędzy nimi. W efekcie dzieci nie mogą samodzielnie korzystać z placu zabaw i boiska, a rodzice muszą każdorazowo pomagać im w przekraczaniu drogi wojewódzkiej. Problem wynika z codziennego sposobu użytkowania tego miejsca, a nie wyłącznie z subiektywnego poczucia zagrożenia. Dlatego miejsce powinno zostać ocenione podczas wizji lokalnej i pomiarów, zanim dojdzie do wypadku. Preferowanym rozwiązaniem jest przejście z sygnalizacją wzbudzaną, które jednoznacznie zatrzymuje ruch na czas przechodzenia dzieci. Jeżeli warunki techniczne wykluczą ten wariant, oczekujemy realizacji rozwiązania równoważnego, zapewniającego bezpieczne połączenie przystanków, placu zabaw i boiska. Prosimy o pisemne poinformowanie reprezentanta wnioskodawców o sposobie rozpatrzenia petycji, podjętych działaniach oraz przewidywanym harmonogramie dalszych prac. ---------------------- Występują tu łącznie cztery mierzalne czynniki ryzyka: regularny ruch dzieci, brak wyznaczonego miejsca przekraczania jezdni, ograniczona widoczność związana z zakrętem i autobusem oraz ruch pojazdów ciężarowych. Mając na uwadze powyższe, zwracamy się do Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach o priorytetowe potraktowanie petycji mieszkańców i dobór takich docelowych rozwiązań inżynierii ruchu, które w możliwie największym stopniu ograniczą ryzyko potrącenia, wymuszą zmniejszenie prędkości i zachowanie szczególnej ostrożności przez kierujących.93 z 100 PodpisyUtworzył(a) Iwona Kuczera
-
Stop śmiertelnym płotom w gminie Konstancin-Jeziorna!W ciągu ostatnich dwóch lat na gminnych, nielegalnie zbudowanych ogrodzeniach naszej gminy zginęły co najmniej trzy łosie! W 2024 roku była to matka i jej młody. Dziś, 22 września 2026 inny młody łoś, który od dłuższego czasu wędrował przez lasy naszej gminy. Znałem go. Po śmierci dwóch łosi w Konstancinie w 2024 roku obszedłem dookoła lasek, gdzie umarły. W jego bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się rezydencje i domy wolnostojące oraz duży cmentarz parafialny. Z kilkunastu ogrodzeń, które zmierzyłem, około 30 proc. nie spełniało norm prawa. W ramach wolontariatu wycięliśmy z okolicznymi mieszkańcami część kolców z płotu cmentarza, gdzie zginęły poprzednie Łosie, zaś ze strony gminy - NIE ZROBIONO NIC aby taka sytuacja się nie powtórzyła. Prawo budowlane mówi, że 1) ogrodzenie nie może stwarzać zagrożenia dla bezpieczeństwa ludzi i zwierząt; 2) umieszczanie na ogrodzeniach, na wysokości mniejszej niż 1,8 m, ostro zakończonych elementów, drutu kolczastego, tłuczonego szkła oraz innych podobnych wyrobów i materiałów jest zabronione (§ 41 Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dn. 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie). Jednak te przepisy nie są w żaden sposób egzekwowane, a ostro zakończone ogrodzenia niespełniające tych warunków są powszechnie stosowane, co może wskazywać na nagminne łamanie przepisów prawa i brak nadzoru budowlanego. Problemem jest też to, że przypadkach śmierci zwierząt na takich ogrodzeniach nie są wszczynane postępowania wyjaśniające, a płoty dalej funkcjonują. Mamy więc do czynienia z „martwym” prawem, którego nikt nie egzekwuje. Tak dalej być nie może! Gmina Konstancin-Jeziorna ma obowiązek przestrzegać prawa i je egzekwować!4 795 z 5 000 PodpisyUtworzył(a) Daniel Petryczkiewicz
-
Linia 113 - wniosek o pozostawienie przystanku na Placu Św. KatarzynyPozostawienie przystanku na placu św. Katarzyny pozwoli uczniom toruńskich szkół docierać jak dawniej na czas do szkoły i nie wydłuży czasu dojazdu, który i tak był bardzo trudny i czasochłonny.53 z 100 PodpisyUtworzył(a) Sylwia Małecka
-
To się wzięło z powietrza?! – Rodzice apelują o rzetelną informację w sprawie jakości powietrzaKażdego dnia nasze dzieci oddychają powietrzem, którego jakości nie znamy. Badania naukowe nie pozostawiają złudzeń - zanieczyszczone powietrze rujnuje zdrowie naszych dzieci dziś i ma wpływ na jego stan w przyszłości: uszkadza rozwijający się mózg, obniża wyniki w nauce i sporcie, nasila ADHD i choroby układu oddechowego, zaostrza objawy alergii oraz wielu innych schorzeń, zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory - dzieje się to po cichu, niepostrzeżenie, latami. Jako rodzice oczekujemy jednego: chcemy wiedzieć! By chronić zdrowie dzieci i zapewnić im lepszą przyszłość. Dlaczego teraz? Za rozwojem wiedzy medycznej powinno podążać też prawo. Polska, tak jak i pozostałe kraje UE, do 11 grudnia 2026 roku będzie wdrażać tzw. dyrektywę AAQD. To nowe przepisy, które mają na celu poprawę jakości powietrza dla lepszej ochrony naszego zdrowia. Moment, w którym zapadają kluczowe decyzje o rozwiązaniach, w tym o sposobie informowania społeczeństwa, jakim powietrzem oddychamy i jakie są tego skutki, jest teraz. Nie możemy go przegapić. Pełną treść apelu przeczytasz TUTAJ1 548 z 2 000 PodpisyUtworzył(a) Rodzice dla Klimatu
-
Stop upokorzeniom w komunikacji! Stała ulga dla osób z niepełnosprawnościami i opiekunów.1. Osobista historia i bariery psychologiczne (Godność i prywatność) Każda rutynowa kontrola biletów w pociągu czy autobusie przy obecnych przepisach drastycznie narusza prawo do intymności. Jako młoda osoba z niepełnosprawnością regularnie doświadczam sytuacji, w których muszę głośno tłumaczyć się obcej osobie (konduktorowi lub kierowcy) z planów zdrowotnych na oczach całego przedziału czy autobusu. Przymus publicznego wyciągania sterty dokumentów medycznych, kart informacyjnych czy skierowań lekarskich buduje poczucie niższości i stygmatyzuje. System z góry traktuje pasażera z niepełnosprawnością jak potencjalnego oszusta, który w przestrzeni publicznej musi bez przerwy udowadniać swój stan zdrowia. To rodzi ogromny, paraliżujący stres przed każdą podróżą. 2. Absurd "ulg celowych" i niszczenie więzi rodzinnych Obecne przepisy wysyłają do nas nieludzki komunikat: masz prawo do zniżki tylko wtedy, gdy realizujesz przykry obowiązek – leczysz się lub uczysz. Jeśli ta sama osoba z niepełnosprawnością chce pojechać dokładnie tą samą trasą autobusową lub kolejową, ale w celu odwiedzenia rodziców lub spędzenia weekendu z ukochaną babcią, państwo odmawia jej wsparcia. Spotkanie z najbliższymi jest kluczowym źródłem siły psychicznej i elementem integracji, tymczasem system traktuje je jak nieuzasadniony luksus i nakłada barierę ekonomiczną (bilet 100%). Wyjazd z domu nie może wiązać się z lękiem przed tym, czy cel podróży zostanie uznany przez przewoźnika. 3. Realia ekonomiczne: Niepełnosprawność nie znika po 26. roku życia Ograniczenie wyższych ulg przejazdowych do 26. roku życia (o ile dana osoba studiuje) całkowicie ignoruje rzeczywistość. Niepełnosprawnym jest się przez całe życie. Obecny system drastycznie różnicuje wsparcie po przekroczeniu wieku edukacyjnego – o ile osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności zachowują część częściowych uprawnień, o tyle osoby z umiarkowanym oraz lekkim stopniem po ukończeniu nauki zostają niemal całkowicie pozbawione ustawowych zniżek w transporcie krajowym. Nawet jeśli podejmiemy pracę i staramy się być w pełni produktywnymi członkami społeczeństwa, nasze koszty stałe są nieporównywalnie wyższe niż u osób zdrowych: to dożywotnie wydatki na leki, rehabilitację oraz ciągłe kupowanie, naprawianie i dostosowywanie technologii czy sprzętu asystującego. Co więcej, w poszukiwaniu specjalistycznego leczenia często musimy podróżować do odległych szpitali. Państwo nie zwraca nam kosztów za noclegi i pokoje, które musimy tam opłacić na czas procedur medycznych. Stała, dożywotnia ulga 78% na sam transport kolejowy i autobusowy to jedyny sposób, byśmy mogli realnie zaoszczędzić na dojazdach. 4. Rola opiekuna jako konieczność techniczna, a nie kaprys Dla wielu osób z niepełnosprawnościami obecność drugiego człowieka jest warunkiem koniecznym do jakiejkolwiek mobilności. Opiekun pomaga odnaleźć się na skomplikowanym dworcu, asystuje podczas podróży, opiekuje się pacjentem w szpitalu i zabezpiecza jego powrót do domu np. po ciężkich zabiegach chirurgicznych. Taka osoba jedzie z nami wyłącznie po to, by dać nam fizyczne i sensoryczne wsparcie, wyręczając w tym państwowy system opieki. Choć polskie prawo przewiduje ulgę dla przewodników osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności, system pozostaje całkowicie ślepy na potrzeby osób z umiarkowanym oraz lekkim stopniem. Osoby te, mimo braku formalnego zapisu o całkowitej niesamodzielności, w realiach wielkich węzłów przesiadkowych czy sytuacji kryzysowych krytycznie potrzebują asysty – tymczasem ich opiekunowie nie mają obecnie prawa do żadnej zniżki (0%). Z kolei w przypadku dzieci i młodzieży formalna ulga 78% dla opiekuna staje się fikcją poza sztywno określoną trasą dom-szkoła lub dom-lekarz. Poza tym schematem asystent jest karany finansowo pełną ceną biletu za to, że umożliwia podopiecznemu normalne życie. Sytuacja, w której człowiek niosący realną pomoc jest obciążany finansowo za to, że umożliwia nam dotarcie do celu, jest rażąco niesprawiedliwa. Domagamy się wprowadzenia ulgi na poziomie minimum 78% dla jednego opiekuna na stałych zasadach (bez względu na trasę, wiek podopiecznego i cel wyjazdu) dla osób z każdym stopniem niepełnosprawności wymagającym wsparcia, przy jednoczesnym bezwzględnym zachowaniu wszelkich już istniejących, dalej idących uprawnień i wyższych zniżek (np. 95% dla przewodników osób niewidomych i ze znacznym stopniem). 5. Przepisy sprzed trzech dekad – czas na modernizację anachronizmu Fundamentem prawnym obecnego systemu jest Ustawa o uprawnieniach do ulgowych przejazdów z 1992 roku. Przepisy te powstawały w zupełnie innych realiach społeczno-gospodarczych, kiedy nie istniały systemy cyfrowe, aplikacja mObywatel, a model wsparcia opierał się na archaicznym, czysto medycznym podejściu: „państwo pomaga tylko wtedy, gdy obywatel jedzie do lekarza”. Przez ponad trzy dekady Polska wykonała gigantyczny skok cywilizacyjny i podpisała Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, która nakazuje państwu zapewniać nam pełną mobilność i niezależność na jej własnych warunkach i po przystępnej cenie. Utrzymywanie prawa opartego na filozofii z początku lat 90. jest jawnym anachronizmem. Ta ustawa wymaga gruntownego odświeżenia i dostosowania do współczesnych standardów godnościowych. 6. Biurokratyczny absurd i redundancyjność systemu Państwo Polskie posiada już wyspecjalizowane organy (Powiatowe Zespoły ds. Orzekania o Niepełnosprawności), które na podstawie szczegółowej dokumentacji medycznej wydały nam oficjalne dokumenty: Legitymacje Osoby Niepełnosprawnej. Fakt występowania barier zdrowotnych został już raz formalnie stwierdzony. Wymóg, aby pracownicy spółek kolejowych i firm autobusowych wtórnie weryfikowali ten fakt na podstawie „celowości” podróży, sztywno wyznaczonych tras i papierowych zaświadczeń z przychodni, jest jawnym absurdem administracyjnym. Zasada „jednego dokumentu” (Legitymacji Osoby Niepełnosprawnej w formie fizycznej lub w aplikacji mObywatel) jako jedynej podstawy do ulgi 78% dla nas i dla wskazanego przez nas opiekuna na całe życie to jedyny sprawiedliwy kompromis. Zdejmuje on z konduktorów i kierowców autobusów obowiązek pracy jako „orzecznicy medyczni” oraz kontrolerzy naszych celów życiowych, likwiduje kolejki i konflikty przy kasach oraz u kierowców, a osobom z niepełnosprawnościami przywraca podmiotowość, pełną anonimowość oraz równe szanse na normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.33 z 100 PodpisyUtworzył(a) Julian Biłas
-
Przywróćmy Kortowiadę jako święto studentówKortowiada z każdym rokiem zatraca swój pierwotny, juwenaliowy charakter, stając się biletowanym festiwalem muzycznym, nastawionym w głównej mierze na zewnętrzną publiczność i zysk komercyjny. Rosnące koszty uczestnictwa, bariery decyzyjne oraz oficjalny przekaz komunikacyjny organizatorów – w tym publiczne stwierdzenia, że „Kortowiada to nigdy nie było typowo studenckie wydarzenie” – sprawiają, że studenci zaczynają czuć się wykluczeni z własnego święta we własnym kampusie. W związku z powyższym napisaliśmy list otwarty do Jego Magnificencji Rektora Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Zachęcamy do podpisania się pod nim każdego studenta, absolwenta lub sympatyka uczelni, który zgadza się z jego treścią.618 z 800 PodpisyUtworzył(a) Zofia Wielesik
-
Sosnowiec - Imprezy Bezpieczne i Przyjazne Sensorycznie Dla Wszystkich Dzieci!Obecny sposób organizacji miejskich imprez dla dzieci w Sosnowcu opiera się na technologii scenicznej, która generuje ogromny chaos sensoryczny. Wykorzystywanie intensywnych nagłych rozbłysków światła stroboskopowego oraz bardzo głośnej muzyki tworzy barierę nie do pokonania dla dzieci neuroróżnorodnych oraz z niepełnosprawnościami. Ogromnym problemem jest również całkowity brak wcześniejszej informacji ze strony organizatorów o planowanych efektach audio lub wizualnych. Rodzice i opiekunowie nie wiedzą, czy na danym wydarzeniu zostaną użyte światła stroboskopowe, lasery czy szybko zmieniające się efekty świetlne lub głośne nagłośnienie. Brak takich ostrzeżeń uniemożliwia wcześniejsze przygotowanie dziecka lub rezygnację z udziału, co często kończy się dramatycznym przebodźcowaniem i atakami lęku już na miejscu imprezy. Dla maluchów w spektrum autyzmu, z ADHD, zaburzeniami przetwarzania sensorycznego (SPD) czy epilepsją fotogenną, takie bodźce oznaczają fizyczny ból, ogromny lęk i natychmiastowe przebodźcowanie. W efekcie, zamiast radosnej zabawy, imprezy takie stają się dla nich niebezpieczne, co zmusza całe rodziny do REZYGNACJI z udziału w życiu kulturalnym Sosnowca i prowadzi do ich społecznego wykluczenia.74 z 100 PodpisyUtworzył(a) Dagmara Sedlak-Maczuga
-
Stop wykorzystywaniu bieszczadzkich wilków i niedźwiedzi do uprawiania polityki!Od lat na terenach występowania dużych drapieżników tolerowane są działania, które przyciągają zwierzęta w pobliże ludzi: niezabezpieczone kontenery, przepełnione kosze, resztki jedzenia pozostawiane przy obiektach turystycznych oraz brak skutecznego nadzoru nad gospodarką odpadami. Dodatkowo problem pogłębiają praktyki nęcenia i dokarmiania zwierzyny, które zaburzają naturalne zachowania dzikich zwierząt i zmniejszają ich dystans wobec człowieka. Mimo alarmistycznej narracji części polityków i samorządowców, mowa o pojedynczych incydentach związanych z konkretnymi osobnikami, a nie o systemowym zagrożeniu ze strony całych populacji drapieżników. Tymczasem debata publiczna coraz częściej opiera się na emocjach i politycznej propagandzie zamiast na faktach i wiedzy ekspertów. Badania opinii publicznej pokazują jasno, że większość Polek i Polaków popiera ochronę wilków, niedźwiedzi i rysi oraz postrzega je jako ważny element przyrody, a nie zagrożenie. Dlatego sprzeciwiamy się próbom wykorzystywania strachu przed dziką przyrodą jako narzędzia politycznej kampanii. Bieszczady nie są planem filmowym dla wyborczej propagandy. Dzika przyroda nie jest wygodnym kozłem ofiarnym. A mieszkańcy nie są publicznością dla politycznego teatru strachu. Jednocześnie popieramy LIST OTWARTY MIESZKAŃCÓW BIESZCZAD I INNYCH REGIONÓW WSPÓŁISTNIENIA Z DZIKĄ PRZYRODĄ4 876 z 5 000 PodpisyUtworzył(a) Koalicja Bieszczady Ludzie Przyroda Koalicja
-
Nie zgadzamy się na zmianę koordynatorki Ogniska MarymontJako aktualni wychowankowie wraz z rodzicami, byli wychowankowie Ogniska i ich rodzice oraz współpracownicy, apelujemy do dyrekcji CWR „Rodzinna Warszawa” oraz wiceprezydentki Warszawy, aby p. Marta Dąbrowska, wychowawczyni z 24-letnim stażem, kochana przez dzieci i szanowana przez rodziców i współpracowników pozostała zatrudniona jako starsza wychowawczyni – koordynatorka Ogniska. Pani Marta Dąbrowska prowadzi Ognisko od lat. To szczególne miejsce, w skali nie tylko miasta, ale i kraju, ponieważ uczęszczają tam dzieci z różnego rodzaju niepełnosprawnościami. Placówka jest prowadzona wzorcowo. Dzieci mają tam zapewnioną opiekę popołudniową, w trakcie której realizowanych jest wiele zajęć. Co najważniejsze, codziennie przebywając w grupie rówieśniczej, nawiązują ze sobą więzi, uczą się zachowań społecznych i troski o siebie nawzajem. Pani Marta Dąbrowska organizuje im wiele wyjść, wycieczek, a także co roku wyjazd wakacyjny nad morze, którego żaden inny koordynator wraz ze swoją świetnie dobraną kadrą, równie mocno zaangażowaną w działanie placówki by się nie podjął, jednocześnie zapewniając rodzicom opiekę wytchnieniową. Pani Dąbrowska to osoba o wieloletnim doświadczeniu, wszechstronnym wykształceniu, wielu przebytych kursach i szkoleniach. Ani dzieci ani rodzice nie wyobrażają sobie tego miejsca bez zaangażowania i wyobraźni pani Marty, która daje temu miejscu serce i ducha. Decyzja o zatrudnieniu nowej osoby na jej miejsce została podjęta bez konsultacji z rodzicami i mimo deklaracji pani Dąbrowskiej, że jest chętna i gotowa, aby dalej prowadzić Ognisko. Posiada ona także pełne poparcie swoich współpracowników. Wyrażamy sprzeciw wobec tej decyzji i apelujemy o przedłużenie umowy na stanowisku starszej wychowawczyni - koordynatorki z panią Martą Dąbrowską.147 z 200 PodpisyUtworzył(a) Asia Gzyra-Iskandar
-
Mobilny Asystent Rodziny: Miejsca pracy dla młodych i opieka „od drzwi do drzwi'' dla dzieci!1. Pieniądze to nie wszystko – rodzice potrzebują czasu Obecne programy wsparcia (jak 800+) skupiają się na transferach gotówkowych, które nie rozwiązują największego problemu pracujących rodziców: logistyki. W dobie rosnącej presji zawodowej, odebranie dziecka ze szkoły o godzinie 15:00 jest dla wielu osób niewykonalne. Ten program oddaje rodzicom 2-3 godziny dziennie, pozwalając im łączyć karierę z wychowaniem dzieci bez chronicznego stresu. 2. Walka z "karą za macierzyństwo" W Polsce posiadanie drugiego lub trzeciego dziecka często oznacza konieczność rezygnacji jednego z rodziców z pracy, ponieważ koszty prywatnej opieki i logistyki przewyższają dochody. Mobilny Asystent Rodziny usuwa tę barierę, czyniąc posiadanie większej liczby dzieci realną opcją dla aktywnych zawodowo rodzin. 3. Nowa szansa dla młodych na start Młodzi dorośli (21+) borykają się z brakiem stabilnej i dobrze płatnej pracy, która nadawałaby ich życiu sens. Program MAR oferuje im prestiżową rolę społeczną i godne wynagrodzenie (7,5–8 tys. zł brutto), pozwalając na samodzielność finansową i nabycie kompetencji pedagogicznych, które w przyszłości pomogą im w zakładaniu własnych rodzin. 4. Bezpieczeństwo i zaufanie Współczesne miasta są niebezpieczne dla samodzielnie poruszających się dzieci. Zamiast anonimowych usług transportowych, proponujemy system państwowy, oparty na certyfikowanych opiekunach, których rodzice znają ze szkolnych świetlic. To buduje kapitał społeczny i poczucie bezpieczeństwa. 5. Zysk dla gospodarki Inwestycja w MAR to inwestycja, która się zwraca. Rodzice mogą pracować na pełnych etatach, co oznacza wyższe wpływy z podatków (PIT, VAT), a tysiące młodych ludzi wychodzi z "szarej strefy" lub nisko płatnych prac bez perspektyw do stabilnego sektora publicznego.6 z 100 PodpisyUtworzył(a) Michał Hanczar
-
Rekolekcje to nie jest sprawa szkołyOrganizowanie rekolekcji nie jest zadaniem państwa. Nie jest też zadaniem szkoły. To sprawa wyłącznie kościoła i jego wiernych. Niezgodne z prawem jest skracanie i odwoływanie lekcji, udostępnianie sal, czy oddelegowywanie nauczycieli, którzy zamiast prowadzić lekcje, zajmują się opieką nad dziećmi w kościele. Rzecznik Praw Obywatelskich alarmował Ministerstwo już w 2017 roku, że regulacje dotyczące rekolekcji nie powinny w ogóle znaleźć się rozporządzeniu ws. organizowania nauczania religii w szkołach. Jak pisał w piśmie: "Rekolekcje są zaś formą praktyk religijnych. W doktrynie prawniczej zwraca się uwagę, że stanowią one kwestię wykraczającą poza zakres ściśle rozumianej nauki religii w szkole, a dotyczącą raczej kultu religijnego”. Realizacja potrzeb tego kultu umocowana jest tylko i wyłącznie w rozporządzeniu MEN. Rekolekcje nie pojawiają się nawet w konkordacie. Jest to po prostu zadanie kościoła. Rekolekcje mogą być organizowane dla wiernych w czasie pozalekcyjnym, popołudniami lub w weekendy, jak to ma miejsce w innych niż rzymskokatolickie wyznaniach. Lub w jakimkolwiek innym trybie. Takie uzgodnienie powinno odbywać się między wiernymi a kościołem. A nie między dyrektorem szkoły a proboszczem. Z roku na rok kwestia organizacji rekolekcji robi się coraz bardziej uciążliwa. Coraz mniej dzieci uczęszcza na religię. Dane z Warszawy: “Łącznie na religię chodzi 21 proc. uczniów liceów (spadek o jeden p.p. w porównaniu z zeszłym rokiem) i 12 proc. techników (spadek o trzy p.p rok do roku). W szkołach branżowych na katechezę uczęszcza 13 proc. uczniów. Frekwencję zawyżają dzieci z podstawówki – 59 proc., z czego 72 proc. w klasach pierwszych i 71 proc. w klasach trzecich. Spadek widać już po komunii. W klasie czwartej na religię chodzi 64 proc. uczniów, w klasach szóstych 50 proc., a w ósmych 41 proc” [1]. Czasem dla kilkorga zamykana jest cała szkoła. Organizacje wspierające świeckość, na przykład Fundacja Wolność od Religii, zasypywane są skargami rodziców od lat. W czasie rekolekcji to po kilkadziesiąt sygnałów dziennie o nieprawidłowościach w szkołach [2]. Jednak odpowiedź Ministerstwa w tej sprawie zaskakuje. Podobno nic nie wiedziało o problemie (sic!)! “W MEN nie są prowadzone prace nad zmianą tego rozporządzenia. MEN nie otrzymało sygnałów o problemach w organizacji zajęć lekcyjnych podczas rekolekcji” [3]. Zatem czas najwyższy to zmienić! Domagamy się rozdziału państwa od kościoła. Pozwólmy szkole zająć się nauką! [Podczas podpisywania apelu możesz też dodać własną historię, jeśli w szkole Twojego dziecka lub w której pracujesz, odwoływane są lekcje z powodu rekolekcji lub pojawiają się w związku z nimi inne problemy. Nagłośnimy je jak najszerzej i dostarczymy do Ministerstwa wraz z podpisami]. [1] Pustki na lekcjach religii w Warszawie. Wielkie tąpnięcie po komunii, 10.11.2025, Wprost [2] Rekolekcje nie „po bożemu”. Szkoła nadal wynajęta do obsługi religijnego kultu, 18.03.2024, OKO.Press [3] Fikcja rekolekcji. "Dlaczego większość klasy nie ma lekcji, bo garstka idzie do kościoła?", 04.03.2026, Wyborcza.pl6 891 z 7 000 PodpisyUtworzył(a) Kontakt AkcjaDemokracja
-
Media społecznościowe od piętnastego roku życia!Media społecznościowe miały służyć komunikacji i łączeniu ludzi o podobnych zainteresowaniach. Niestety z biegiem lat, większą liczbą użytkowników i użytkowniczek, zamieniły się w laboratorium eksperymentów firm marketingowych, dużych marek oraz najbogatszych osób, których pieniądze umożliwiły nawet manipulowanie wynikami wyborów, rozpowszechnianie dezinformacji oraz mowy nienawiści. To, co obserwujemy w mediach społecznościowych to nierzadko życie idealne: perfekcyjne związki, domy, przyjaźnie, ciała, liczne pasje i ciekawe zajęcia niemal każdego dnia. Choć równocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, że większość treści i zdjęć nie są prawdą, treści wpływają na nasze samopoczucie, stan naszego zdrowia psychicznego i fizycznego. Tak duży wpływ media mają na osoby dorosłe, które są w stanie regulować czas spędzony przed smartfonem i przewidzieć skutki swoich decyzji. A co z dziećmi? Platformy społecznościowe a zdrowie i bezpieczeństwo dzieci i młodzieży Nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież wiąże się z ryzykiem zachorowania na depresję, może spowodować zaburzenia lękowe, bezsenność, problemy z koncentracją. To także źródło problemów z samooceną, poczucie presji społecznej i uzależnienie od reakcji: lajków, udostępnień, komentarzy. Kształtowanie swojej osobowości w takich warunkach nie jest łatwe. Trudności w budowaniu prawdziwego obrazu siebie, mogą spowodować nawet myśli samobójcze. Ograniczenie młodym osobom dostępu do mediów społecznościowych to ochrona ich bezpieczeństwa w czasie, gdy ich mózgi i nawyki dopiero się rozwijają. Dezinformacja, agresywne i szkodliwe treści, jak niebezpieczne wyzwania, nawiązywanie relacji z osobami o złych intencjach - to tylko kilka z zagrożeń, przed którymi możemy uchronić młodzież i dzieci. Media społecznościowe zastępują często kontakt z rówieśnikami. Brak spotkań w rzeczywistości, rozmów na żywo, ruchu i zabaw na świeżym powietrzu mogą skutkować zaburzeniami psychicznymi, problemami z nadwagą i trudnościami z komunikacją z innymi. Tzw. scrollowanie powoduje “wystrzał” dopaminy w mózgu, który niesie za sobą chęć kontynuowania przeglądania treści. To jeden z powodów dlaczego media społecznościowe uzależniają niezależnie od wieku. Tzw. FOMO* powoduje problemy z koncentracją czy zaburzenia nastrojów [1] [2]. Większość społeczeństwa chce ograniczeń Wg badań CBOS ponad 90% respondentów i respondentek popiera wprowadzenie ograniczeń dla dzieci i młodzieży. Jak pisze Gazeta Prawna: “Bezwarunkowy zakaz dla niepełnoletnich popiera 11,1 proc. badanych. Kolejne 35,5 proc. chciałoby ustalenia bariery wieku na poziomie 15 lat, a 20,9 proc. – 12 lat. Niemal co czwarty z nas chciałby, by dostęp był możliwy, ale za zgodą rodziców. Tylko 5,2 proc. z nas nie chce słyszeć o jakichkolwiek ograniczeniach”[3]. Dlatego apelujemy o pilne działania i ustawę, które ochroni dzieci i młodzież i pozwoli im cieszyć się z życia i świata, który je otacza. *FOMO [ang. fear of missing out]- strach przed przeoczeniem czegoś ważnego, ekscytującego, czegoś, czego świadkami będą inne osoby. Może prowadzić między innymi do stanów lękowych, depresji, poczucia presji [4]. Źródła: [1] Media społecznościowe zakazane dla nastolatków w Australii. Amy czuje się wolna po raz pierwszy od lat, Onet, dostęp: 20.02.2026 [2] Do 15. roku życia – bez mediów społecznościowych, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę / Domowe Zasady Ekranowe, dostęp: 19.02.2026 [3] Zakaz social mediów dla dzieci w Polsce? Wyniki sondażu CBOS dla DGP, Gazeta Prawna, dostęp: 19.02.2026 [4] Fomo, Młode Głowy - kompendium, dostęp: 19.02.2026.2 793 z 3 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja






%20Duzy.jpeg)
