- Apele, które mogą Cię zainteresować
- Antynacjonalizm
- Czyste powietrze
- Demokracja
- Edukacja
- Energetyka
- Klimat
- LGBT+
- Ochrona drzew, parków i lasów
- Ochrona zdrowia
- Odpowiedzialność biznesu
- Państwo prawa
- Polityka społeczna
- Polska w UE
- Prawa człowieka
- Prawa kobiet
- Prawa osób z niepełnosprawnościami
- Prawa pracownicze
- Prawa zwierząt
- Puszcza Białowieska
- Sprawiedliwość społeczna
- Środowisko
- Uchodźcy
- Wybory
- Więcej
-
NIE DLA BUDOWY UL. A. BRÜCKNERA PRZEZ MAZOWIECKI PARK KRAJOBRAZOWY!Nasze stanowisko wynika zarówno z troski o środowisko naturalne, jak i z przekonania, że rozwój infrastruktury powinien być prowadzony w sposób odpowiedzialny, oparty na rzeczywistych potrzebach społecznych. Planowana droga ma przeciąć jeden z najcenniejszych przyrodniczo obszarów Warszawy – Mazowiecki Park Krajobrazowy. Jest to zwarty kompleks leśny o ogromnym znaczeniu ekologicznym, pełniący funkcję korytarza przyrodniczego oraz przestrzeni rekreacyjnej dla mieszkańców całej aglomeracji. Ingerencja w ten teren oznacza nie tylko konieczność wycinki znacznej liczby drzew, lecz także nieodwracalne zniszczenie unikalnej wydmy śródlądowej – Borowej Góry. Tego typu formy geomorfologiczne są niezwykle rzadkie i wymagają szczególnej ochrony. Należy podkreślić, że obszary te nie są wyłącznie lokalnym dobrem mieszkańców Wawra, ale stanowią istotny element systemu przyrodniczego całej Warszawy i okolic, intensywnie wykorzystywanego rekreacyjnie – odbywają się tu wydarzenia sportowe o randze ogólnopolskiej, takie jak biegi górskie czy zawody na orientację. Sportowa użyteczność tych terenów została już niedawno ograniczona w trakcie budowy Południowej Obwodnicy Warszawy, która przecięła popularną pętlę MTB. Kolejna degradacja będzie stratą o charakterze ogólnomiejskim. Jednocześnie inwestycja ta budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia zasadności komunikacyjnej. Nie przedstawiono rzetelnych analiz ruchu ani dowodów na to, że nowa droga rozwiąże realne problemy transportowe mieszkańców. Co więcej, w pobliżu istnieją już drogi, które – przy odpowiedniej modernizacji – mogłyby pełnić taką funkcję bez konieczności ingerencji w obszary chronione. Szczególnie niezrozumiałe jest pominięcie wieloletnich postulatów mieszkańców dotyczących poprawy bezpieczeństwa na istniejących ciągach komunikacyjnych. Ulica Podkowy, wykorzystywana codziennie przez dzieci w drodze do szkoły, nadal pozbawiona jest takich podstawowych elementów jak chodnik czy bezpieczna droga rowerowa. Nie tylko pomysł, ale i koszty budowy całej infrastruktury drogowej (jezdni z odwodnieniem, chodników i oświetlenia) budzą zdumienie. Droga prowadzi przez las i wydmę, które zamieszkałe są wyłącznie przez zwierzęta, a kończy się na nieutwardzonej drodze dojazdowej. Świadczy to o niewłaściwym ustaleniu priorytetów inwestycyjnych w miejscu, w którym w stolicy dużego, europejskiego państwa, w XXI wieku, nie ma nawet kanalizacji. Niepokój budzi również sposób procedowania inwestycji. Brak konsultacji społecznych oraz brak analizy wariantów alternatywnych stoi w sprzeczności z deklarowanymi przez miasto standardami partycypacji społecznej. Tego rodzaju działania podważają zaufanie mieszkańców do instytucji publicznych. Dodatkowo należy zwrócić uwagę na ryzyko długofalowych konsekwencji tych działań. Budowa drogi w środku lasu może stać się impulsem do dalszej urbanizacji terenów dotychczas zachowanych w stanie naturalnym, prowadząc do stopniowej degradacji całego obszaru Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. W związku z powyższym apelujemy o zaniechanie realizacji inwestycji na odcinku pomiędzy ulicą Filmową a Napoleona Bonaparte przez las i wydmę i przeznaczenie tych środków na bardziej potrzebne i przemyślane działania zgodne z potrzebami zgłaszanymi przez lokalną społeczność. Jesteśmy przekonani, że możliwe jest pogodzenie rozwoju infrastruktury z ochroną środowiska – pod warunkiem, że decyzje inwestycyjne podejmowane są w sposób odpowiedzialny, transparentny i oparty na wiedzy eksperckiej. Obecny projekt nie spełnia tych kryteriów. Liczymy na wsłuchanie się w głos mieszkańców, Państwa refleksję oraz podjęcie działań, które pozwolą ochronić ten wyjątkowy fragment przyrody dla obecnych i przyszłych pokoleń. Z poważaniem, Osoby odwiedzające regularnie las, mieszkańcy Wawra i okolic2 147 z 3 000 PodpisyUtworzył(a) Emilia Nyka
-
STOP dewastacji krajobrazu Beskidu WyspowegoDewastacja unikalnego krajobrazu Beskidu Wyspowego Obecnie mamy do czynienia z bardzo szybko postępującą degradacją, a nierzadko wręcz z dewastacją krajobrazu Beskidu Wyspowego. Nowe wieże i tarasy widokowe, nasilająca się presja inwestycyjna, zabudowa polan śródleśnych, nieprzemyślane działania infrastrukturalne oraz brak spójnej, długofalowej polityki ochrony krajobrazu prowadzą do szybkiej utraty jego autentycznego charakteru. Jeżeli proces ten nie zostanie powstrzymany, istnieje realne ryzyko, że przyszłe pokolenia będą mogły podziwiać walory krajobrazowe i przyrodnicze Beskidu Wyspowego jedynie na archiwalnych fotografiach, a nie w rzeczywistej przestrzeni, która dziś ulega nieodwracalnym przekształceniom. Istotnym zagrożeniem dla integralności krajobrazu jest lokalizacja nowych dominant krajobrazowych w postaci obiektów wysokościowych i liniowych, takich jak wieże widokowe na szczytach górskich, tarasy widokowe, maszty, słupy, kolejki linowe czy ścieżki w koronach drzew. Budowa wież widokowych na szczytach gór prowadzi do trwałego zaburzenia naturalnej kompozycji krajobrazu. Obiekty tego typu stanowią element silnie ingerujący w naturalny krajobraz i wprowadzają dysharmonię kompozycyjną, zwłaszcza na obszarach o wysokich walorach przyrodniczych i krajobrazowych. Realizacja wieży widokowej na Lubogoszczy oraz tarasu widokowego na Łopieniu skutkowałaby naruszeniem ww. unikalnych cech krajobrazu Beskidu Wyspowego oraz wprowadzeniem dominant architektonicznych obcych dla naturalnego charakteru tych gór. Czy na każdej górze Beskidu Wyspowego musi powstać wieża widokowa? W Beskidzie Wyspowym istnieje już gęsta sieć infrastruktury widokowej w postaci wież, obejmująca m.in. obiekty na Mogielicy, Kamionnej, Skiełku, Jaworzu i Miejskiej Górze, a także znaczącą dominantę techniczną na Luboniu Wielkim wraz ze schroniskiem PTTK. Zagospodarowanie turystyczne występuje również na Śnieżnicy. Równocześnie na Lubogoszczy i Łopieniu funkcja widokowa jest obecnie realizowana w sposób naturalny – dzięki istniejącym odsłonięciom terenu, polanom oraz powierzchniom powiatrołomowym. Wprowadzanie kolejnych obiektów widokowych w tych lokalizacjach prowadziłoby do nadmiernej kumulacji infrastruktury w krajobrazie, bez realnego zwiększenia dostępności walorów widokowych, a tym samym bez wykazania racjonalności i efektywności wydatkowania środków publicznych. Presja inwestycyjna na zagospodarowanie atrakcyjnych przestrzeni krajobrazowych Presja inwestycyjna samorządów i prywatnych inwestorów na zagospodarowanie atrakcyjnych przestrzeni krajobrazowych pod nowe inwestycje kubaturowe (np. domki turystyczne, hotele, pensjonaty, ośrodki narciarskie) prowadzi nie tylko do znacznej degradacji walorów krajobrazowych BW, lecz także do fragmentacji siedlisk i utraty bioróżnorodności. Może to również skutkować zamykaniem komponowanych widoków, panoram oraz wnętrz krajobrazowych. Zabudowa obejmuje obecnie zarówno śródleśne polany grzbietowe, jak i polany położone w strefach szczytowych. Szczególnie kontrowersyjny przykład stanowi dopuszczenie w 2023 roku realizacji inwestycji na Polanie Stumorgowej na Mogielicy — jednej z najcenniejszych krajobrazowo polan w polskich Beskidach. [1] Zagrożenie dla cennych ekosystemów Masywy Lubogoszczy i Łopienia to jedne z najcenniejszych przyrodniczo obszarów Beskidu Wyspowego, o wysokiej naturalności i dużym znaczeniu dla bioróżnorodności. Znajdują się tu obszary Natura 2000 (Lubogoszcz i Uroczysko Łopień) z licznymi gatunkami chronionymi. Rozbudowa infrastruktury turystycznej zwiększa presję człowieka, prowadzi do fragmentacji siedlisk i zakłóceń przyrody – co pokazują doświadczenia z Mogielicy. Dodatkowo oba masywy pełnią ważną funkcję hydrologiczną jako źródło wody pitnej, a wzrost ruchu turystycznego może pogorszyć jej jakość i dostępność, szczególnie w kontekście już istniejących problemów w Mszanie Dolnej. Park Krajobrazowy Beskidu Wyspowego Powołanie Parku Krajobrazowego Beskidu Wyspowego zgodnie z zapisami w Strategi Rozwoju Województwa „Małopolska 2030” to dziś pilna konieczność wobec szybko postępującej degradacji jego wartości krajobrazowych i przyrodniczych, spowodowanej działalnością człowieka. Taka forma ochrony pozwoli zachować równowagę między rozwojem a troską o dziedzictwo przyrodnicze, kulturowe i krajobrazowe. Powstanie Parku będzie sprzyjać zrównoważonemu rozwojowi, umożliwi skuteczniejsze planowanie przestrzenne, wesprze lokalne społeczności oraz przyczyni się do promocji regionu i rozwoju odpowiedzialnej turystyki. Beskid Wyspowy zasługuje na to, by jego wyjątkowy krajobraz był nie tylko podziwiany, ale i skutecznie chroniony — z myślą o dobru przyszłych pokoleń. To miejsce, które wymaga szacunku i troski — nie tylko jako przestrzeń przyrodnicza, ale również jako dziedzictwo kulturowe i emocjonalne wielu pokoleń. [1] https://tinyurl.com/4p39vvn5218 z 300 PodpisyUtworzył(a) Dariusz P.
-
Uratujmy pomnik przyrody 🌳 Topolę przy LotaryńskiejPrzy ul. Brukselskiej 26 od ponad 120 lat rośnie dwupniowa topola biała wysoka na blisko 30 metrów. Od sierpnia 1982 roku czyli już od ponad czterech dekad jest objęta ochroną prawną jako pomnik przyrody. To nie jest dekoracja. To akt prawny, oparty w Konstytucji oraz licznych Ustawach i Uchwałach. Zobowiązanie Państwa wobec swoich obywateli. Nas - mieszkańców Saskiej Kępy.369 z 400 PodpisyUtworzył(a) Stowarzyszenie Mieszkańców Saskiej Kępy
-
Dziki w stolicy: czas na humanitarne rozwiązania!W ostatnich tygodniach skala tego problemu i brutalność wreszcie są szeroko komentowane. To, co dotąd działo się poza uwagą większości społeczeństwa, dziś budzi głęboki sprzeciw i poruszenie. Alarm podnoszą nie tylko naukowcy i osoby zawodowo zajmujące się ochroną zwierząt, lecz także coraz szersze grono obywateli: wszystkich tych, dla których dobro zwierząt i odpowiedzialna ochrona przyrody są fundamentalnymi wartościami. Mamy do czynienia z działaniami, które wywołują cierpienie na ogromną skalę i podważają społeczne poczucie etyki oraz zaufanie do instytucji odpowiedzialnych za ochronę środowiska. Jednocześnie władze Warszawy z niezrozumiałych przyczyn wyrażają jawny opór wobec podjęcia rzetelnej współpracy z ekspertami w zakresie relacji człowiek–zwierzę na terenach zurbanizowanych, zastępując merytoryczną ocenę opiniami osób wyznających typowe łowieckie podejście do zwierząt, w którym pierwszeństwo ma zabijanie. Dziki pełnią kluczową rolę w ekosystemie jako tzw. „inżynierowie środowiska” – spulchniają glebę, ograniczają populacje szkodników (np. korników czy pędraków) oraz usuwają padlinę i resztki organiczne. Obecność tego zwierzęcia wspiera równowagę przyrodniczą i bioróżnorodność. Tymczasem w ostatnich latach, w związku z walką z ASF, populacja dzików w Polsce została znacząco zredukowana, mimo że działania te okazały się nieskuteczne i spotkały się z krytyką środowisk naukowych. Dziki zabijane są w Polsce masowo w ramach tzw. odstrzałów sanitarnych i polowań, bez żadnych okresów ochronnych, co sprawia, że zwierzęta te zostały pozbawione swojego bezpiecznego, naturalnego miejsca do życia. Jednocześnie odstrzał nie rozwiązuje problemu obecności dzików w miastach – przeciwnie, ich liczba w Warszawie rośnie. Może to wynikać m.in. z presji łowieckiej poza miastem, która powoduje przemieszczanie się zwierząt do bezpieczniejszych obszarów, oraz z łatwego dostępu do pożywienia (odpady, dokarmianie). Dodatkowo ekspansja miasta na terenach zielonych sprawia, że zwierzęta te znajdują się w obrębie terenów zamieszkałych. Konieczne jest więc wdrożenie kompleksowych, nienaruszających dobrostanu zwierząt sposobów współistnienia. Obecne praktyki zabijania dzików w Warszawie budzą poważne zastrzeżenia etyczne i społeczne. Dochodzi do przypadków uśmiercania samic prowadzących młode, także na terenach zamieszkałych i na oczach mieszkańców, w tym dzieci – co jest naruszeniem prawa. Wywołuje to silne emocje, sprzeciw społeczny i realne obciążenie psychiczne dla wielu osób. Warto podkreślić, że większość dzików nie wykazuje agresji wobec ludzi i unika z nimi kontaktu, a ich obecność wynika w dużej mierze z ekspansji zabudowy na tereny naturalne, zabudowywania korytarzy migracyjnych oraz wadliwego zarządzania odpadami. Sytuacja ta wymaga odpowiedzialnego podejścia opartego na koegzystencji, a nie eliminacji zwierząt. - Zamiast nowoczesnego, opartego na wiedzy zarządzania konfliktem człowiek–dzikie zwierzę, wybrano rozwiązanie najprostsze: zabijanie. Z punktu widzenia biologii sam odstrzał bez rozpoznania źródeł konfliktu działa tylko chwilowo i nie rozwiązuje problemu obecności dzików w mieście. Jeżeli nie usuwa się przyczyn, dostępności odpadów, dokarmiania, barier migracyjnych i błędów infrastrukturalnych, podobne sytuacje będą się powtarzać. Dlatego dziś pytania muszą dotyczyć nie tylko samego placu zabaw na Bemowie, ale całej polityki miasta wobec dzikiej przyrody – zaznaczył biolog, dr Robert Maślak na swoim profilu w social mediach. [1] Warto przytoczyć również opinię adw. Karoliny Kuszlewicz: “Fakt jest taki, że dziki w wielu miastach są. Należy powiedzieć to wprost: miasto ze swej istoty jest przestrzenią wielogatunkową. Ten fakt trzeba zaakceptować i uczyć się możliwie pokojowej, co nie znaczy, że sielskiej i pozbawionej problemów, współegzystencji. Dzisiejsze podejście wielu włodarzy miast przeraża doraźnością, krótkowzrocznością i łatwością odbierania życia zwierzętom.” [2] W tym samym artykule czytamy: “Masowe odstrzały są prowadzone w Polsce od 2019 roku. Od tego czasu zabito niemal 1,5 mln dzików. Przyjmując uśredniony koszt 400 zł za zabicie dzika, kosztowało to podatników około 585 mln zł.” [3] Jednocześnie w Polsce istnieją dobre przykłady, na których Warszawa mogłaby się oprzeć. Współpraca władz Gdyni z zespołem naukowym z Biura Urbanistyki Wielogatunkowej zaowocowała obszernym raportem na temat polityki miasta związanej z możliwością wprowadzania nieśmiercionośnych metod postępowania z dzikami. Raport został opracowany na podstawie współczesnej wiedzy naukowej, z uwzględnieniem uwarunkowań przestrzennych miasta. Warszawa także potrzebuje opracowania modelu nieśmiercionośnego postępowania z dzikami. Taki model powinien odpowiednio wyważyć – w oparciu o rzetelne dane, badania postaw społecznych i źródła naukowe związane z biologią i behawiorem dzików – metody mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa zarówno ludziom, jak i zwierzętom. Warszawa jest nowoczesnym, dynamicznie rozwijającym się europejskim miastem, które powinno jednocześnie w jak największym stopniu zachować swój potencjał przyrodniczy. Chcemy współczesnego spojrzenia na miasto. Domagamy się merytoryki w miejsce myśliwskich standardów zabijania. Dlatego apelujemy o zaprzestanie masowego zabijania dzików i wdrożenie humanitarnych rozwiązań. [1] Post na profilu facebookowym Roberta Maślaka z dn. 8.04.2026. [2], [3] „Odstrzał dzików w miastach – nieefektywny i często niezgodny z prawem. Rozmowa z adwokatką Karoliną Kuszlewicz”, Dzikie Życie, dostęp: 9.04.2026.10 250 z 15 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Nie pozwólmy, by prawo przestało chronić ptaki!Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłosiło konsultacje dotyczące planowanej nowelizacji Ustawy o ochronie przyrody. Nowelizacja dotyczy bardzo wielu aspektów; część proponowanych rozwiązań jest korzystna. Ale proponowana zmiana art. 56 ust. 4 i 4a jest bardzo niebezpieczna. Te artykuły określają, jakie wymogi musi spełnić np. inwestor, żeby móc uzyskać zezwolenie na naruszenie zakazów obowiązujących w stosunku do chronionych roślin, zwierząt i grzybów - czyli żeby móc np. legalnie je zabijać lub niszczyć ich siedkiska. Jeśli zostanie przyjęta zaproponowana zmiana przepisów, będzie odtąd wolno niszczyć gniazda i siedliska ptaków po prostu dlatego, że ktoś ma w tym swój interes (ze względu na tzw. "słuszny interes strony"). To ogromne zagrożenie, ponieważ chroniąc ptaki chronimy znacznie więcej! Jak piszemy w treści petycji, siedliska ptaków, również gatunków występujących stosunkowo pospolicie, zasługują na szczególną ochronę, ponieważ służą również ochronie miejsc stanowiących ostoje różnorodności biologicznej, dostarczających istotnych usług ekosystemowych. Rzadkie czy zagrożone wyginięciem gatunki zwierząt zależą od złożonych łańcuchów powiązań ekologicznych obejmujących przede wszystkim liczne gatunki pospolite. Co więcej, zwłaszcza na obszarach miejskich, miejsca będące siedliskami ptaków przyczyniają się do zmniejszania odczuwalnych, negatywnych skutków zmian klimatu oraz tzw. efektu „miejskiej wyspy ciepła”. Znacząco wpływają pozytywnie na dobrostan oraz zdrowie fizyczne i psychiczne mieszkańców. Chroniąc siedliska ptaków, chronimy całość przyrody, a także nasze własne, ludzkie, zdrowie i samopoczucie.11 856 z 15 000 PodpisyUtworzył(a) Mateusz Laszczkowski
-
Chrońmy świeżą zieleń Osiedla Dąbrowskiego przed zadeptaniemZgadzamy się z Państwem, że obecne, amatorskie ogrodzenie nie jest ani funkcjonalne, ani estetyczne. Jest jednak warunkiem koniecznym, aby uchronić sadzone przez nas rośliny przed zadeptaniem, zanim osiągną one rozmiary wykluczające dewastację. Przypominamy, że ten skrawek terenu, niegdyś zielony, był przez kilka lat klepiskiem i wychodkiem dla psów, nieprzynoszącym chwały administratorom osiedla. Spodziewamy się, że pielęgnowanie zieleni, nawet jeśli nieporadne i amatorskie, leży w naszym wspólnym interesie. Rekultywacja tego ugoru okupiona jest dużym wysiłkiem kilkorga entuzjastów i potrzebuje czasu. W związku w powyższym sugerujemy, aby Administracja, zamiast besztać domorosłych „ogrodników”, raczej podjęła działania na rzecz przywrócenia i ochrony zieleni. Konkludując: proponujemy, aby ze środków przeznaczonych na pielęgnację podwórek administracja zakupiła profesjonalne płotki i zainstalowała je w miejsce prowizorycznych. Byłoby miło, gdyby w budżecie znalazły się niewielkie środki na nowe nasadzenia. W załączeniu dołączamy przykłady profesjonalnych ogrodzeń, jakie można nabyć w Castoramie. Alternatywnie i bezkosztowo, jesteśmy gotowi ulepszyć istniejące ogrodzenie z materiałów staroużytecznych. Wówczas prosimy o wskazanie optymalnej wysokości palików. A także: jak gęsto mają być wbijane oraz czy i jak należy zadbać o ich widoczność.63 z 100 PodpisyUtworzył(a) Jan Grądzki
-
LIST OTWARTY SPOŁECZNOŚCI LINII OTWOCKIEJMy, mieszkanki i mieszkańcy dawnych nadwiślańskich letnisk, chcemy być dumni z Linii Otwockiej, która jest główną osią, kręgosłupem naszych miejscowości. Chcemy, żeby modernizacja nie ignorowała kontekstu i lokalnego dziedzictwa, lecz realizowała wartości ważne dla ludzi, którzy tu żyją i którzy są zarazem codziennymi użytkownikami tej linii. Dlatego żadamy: • Natychmiastowego zabezpieczenia środków na wyrównanie szkód krajobrazowych i przyrodniczych na Linii Otwockiej; • Rzetelnego projektu nowych nasadzeń, który realnie przywróci zielony charakter tej trasy, nie symbolicznych kilku drzewek przy tabliczce z nazwą inwestora; • Spójnej koncepcji estetycznej nawiązującej do wybitnych założeń z 1936 roku i tradycji naszych okolic – nie plastikowych blaszanych ekranów pokrytych brudem i bazgrołami, takich jak te, które widzieliśmy w dziesiątkach innych wcześniejszych realizacji; • Przemyślanego planu parkingów zintegrowanych z nowymi przystankami, które zabezpieczą potrzeby mieszkańców i zachęcą do korzystania z kolei; • Remontu budynków Stacji Falenica i drewnianego tzw. Starego Dworca w Falenicy, zgodnie z zaleceniami konserwatorskimi; • Godnego upamiętnienia rampy i miejsc związanych z Holokaustem – z prawdziwym planem edukacyjnym i kulturalnym, nie makiety wstawionej w przypadkowe miejsce. Mamy dość niedasizmu. Mamy dość prowizorki, która ośmiesza polskie państwo – 20. gospodarkę świata. Mamy dość inwestycji robionych wbrew ludziom, a nie dla nich. Oczekujemy otwarcie i transparentnie przedstawionego, kompleksowego planu działania – takiego, który przywróci wysokiej jakości zieleń, ocali krajobraz i przedwojenne zabytki, uszanuje miejsca pamięci, zapewni przestrzeń kulturalną i ułatwi, a nie utrudni, codzienne życie mieszkańców. Nie potrzebujemy ministrów oraz innych oficjeli przecinających wstęgi. Potrzebujemy dobrej, skoordynowanej roboty – opartej na szacunku do ludzi, dziedzictwa i środowiska. Na mniej jako społeczność Linii Otwockiej nie zasługujemy. Warszawa – Józefów – Otwock, 22 marca 2026 r. Do: Sz. Pan Dariusz Klimczak Minister Infrastruktury Sz. Pani Marta Cienkowska Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Sz. Pani Paulina Hennig-Kloska Ministra Klimatu i Środowiska Do wiadomości: Sz. Pan Rafał Trzaskowski Prezydent m. st. Warszawa Sz. Pan Marek Banaszak Burmistrz Miasta Józefowa Sz. Pan Jarosław Margielski Prezydent Miasta Otwock Sz. Pan Marcin Dawidowicz Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków Sz. Pan Piotr Wyborski Prezes Zarządu PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. Sz. Pan Alan Beroud Prezes Zarządu PKP S.A.6 373 z 7 000 PodpisyUtworzył(a) Leniwy Szlaban i Przyjaciele
-
Mówimy STOP dezinformacji o wilkach!Ochrona przyrody wymaga nie tylko narzędzi prawnych. Wymaga też ochrony samej debaty publicznej przed zniekształceniem przez dezinformację.3 568 z 4 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Petycja w sprawie ograniczenia biologicznie szkodliwych środków na chodnikach Saskiej KępyPonieważ sposób zimowego utrzymania chodników ma bezpośredni i długofalowy wpływ na lokalną przyrodę, w tym na zwierzęta wolnożyjące i domowe, które na co dzień funkcjonują w przestrzeni Saskiej Kępy. Skutki stosowania biologicznie szkodliwych środków chemicznych nie kończą się wraz z ustąpieniem zimy, lecz kumulują się w środowisku i są odczuwalne przez cały rok. Stosowanie biologicznie szkodliwych środków chemicznych prowadzi do degradacji gleb miejskich, w tym ich zasalania i zaburzenia struktury, co skutkuje uszkodzeniami systemów korzeniowych drzew i krzewów oraz obniżeniem zdolności gleby do magazynowania wody. Konsekwencją są zamierające trawniki, osłabione drzewa i niska trwałość nowych nasadzeń. Degradacja zieleni oznacza jednocześnie niszczenie podstawowego środowiska życia wielu gatunków zwierząt miejskich, ograniczenie bazy pokarmowej oraz miejsc schronienia. Biologicznie szkodliwe środki chemiczne w szczególny sposób oddziałują na zwierzęta wolnożyjące, w tym licznie występujące na Saskiej Kępie jeże. Gatunek ten jest silnie uzależniony od jakości gleby i obecności bezkręgowców, których populacje gwałtownie spadają w środowisku zdegradowanym chemicznie. Pogorszenie stanu zieleni oznacza dla jeży utratę żerowisk, większe ryzyko odwodnienia oraz trudniejsze warunki przetrwania, zwłaszcza w okresach zimowych i wczesnowiosennych. Negatywne skutki dotyczą również ptaków, m.in. poprzez zaburzenia gospodarki wodnej oraz pośrednie skażenie środowiska, z którego czerpią pożywienie. Jednocześnie biologicznie szkodliwe środki chemiczne stanowią bezpośrednie zagrożenie dla zwierząt domowych i wolnożyjących. Powodują podrażnienia i uszkodzenia opuszek łap, a po wylizaniu – ryzyko połknięcia substancji drażniących. W przypadku zwierząt wolnożyjących skutki te nie są łagodzone żadną opieką i mają charakter długofalowy. Po wyschnięciu, środki chemiczne stosowane zimą, często w połączeniu z piaskiem, unoszą się w postaci pyłu, który pogarsza jakość powietrza i wpływa negatywnie zarówno na zdrowie mieszkańców, jak i zwierząt stale przebywających w przestrzeni ulicznej. Postulowane rozwiązanie jest istotne, ponieważ pozwala pogodzić bezpieczeństwo pieszych z ochroną zwierząt i lokalnej przyrody. Stosowanie alternatywnych metod ograniczania śliskości, takich jak piasek czy kruszywo, znacząco zmniejsza presję na środowisko, nie obniżając poziomu bezpieczeństwa. Zajęcie się tą sprawą jest ważne, ponieważ dotyczy odpowiedzialności za wspólną przestrzeń, w której obok ludzi funkcjonują także zwierzęta, a skutki decyzji podejmowanych zimą są odczuwalne przez cały rok.199 z 200 PodpisyUtworzył(a) Kama Wadecka
-
STOP Lex Szyszko II! Nie dla milczącej zgody na masową wycinkę drzew!“LexSzyszko” pokazało, że wystarczy kilka pozornie technicznych zmian w ustawie, by w krótkim czasie doprowadzić do „cichej masakry” drzew, z której nie da się łatwo wycofać. Teraz rząd dyskutuje nad przepisami, które mogą doprowadzić do powtórki tych wydarzeń! A prawdziwą cenę zapłacimy wszyscy: utratą cienia w upały, większym hałasem, gorszą jakością powietrza i chaotycznie przekształconą przestrzenią, w której żyją każdego dnia. Lex Szyszko to potoczna nazwa nowelizacji ustawy o ochronie przyrody wprowadzonej za rządów PiS 1 stycznia 2017 r. Ułatwiała ona wycinkę drzew i krzewów przez osoby fizyczne na prywatnych nieruchomościach bez zezwolenia (po zgłoszeniu i braku sprzeciwu w 6 tygodni), co doprowadziło do masowej wycinki nawet 3 mln drzew w ciągu kilku miesięcy, dewastując miejskie i wiejskie zielenie. Rząd zaproponował rozwiązanie, które w praktyce może otworzyć drzwi do powtórki z tamtej katastrofy – milczącą zgodę na wycinkę drzew po 60 dniach braku reakcji urzędu. Zamiast realnie wzmacniać administrację, zwiększyć liczbę etatów i kompetencje urzędników oraz usprawniać procedury, państwo mówi: „jeśli nie zdążymy, drzewa przegrają”. Jest jednak nadzieja: pod presją społeczną rząd wycofał ustawę z Sejmu i zamierza prowadzić dalsze rozmowy na temat proponowanych zmian. Daje to możliwość, aby nasz głos sprzeciwu został wzięty pod uwagę! Dyskutowane przepisy odwrócenie logiki ochrony przyrody – zamiast domyślnej ochrony mamy domyślną zgodę na zniszczenie, nawet w pobliżu obszarów cennych przyrodniczo. To szczególnie groźne tam, gdzie kadry są najsłabsze: w małych gminach, biedniejszych regionach, na terenach wiejskich, gdzie pojedyncze aleje czy stare drzewa są często jedyną „infrastrukturą klimatyczną”. Tymczasem Państwowa Rada Ochrony Przyrody jasno wskazała, że nie przedstawiono danych dowodzących, iż obecne przepisy powodują masowe opóźnienia, a wiele spraw załatwianych jest szybciej niż w ustawowych terminach. Zamiast więc rozwiązywać udokumentowany problem, projekt tworzy nowy: przekształca błąd, zaniedbanie czy przeciążenie urzędu w automatyczną zgodę na wycinkę. W praktyce mogłoby oznaczać to, że o losie drzew – pełniących funkcję naturalnych filtrów powietrza, osłony przed suszą i upałem – może przesądzić brak czasu i ludzi w urzędzie. To nie jest „deregulacja”, to przerzucenie odpowiedzialności na przyrodę, która nie może się sama obronić. Po Lex Szyszko widzieliśmy osiedla pozbawione zieleni, przydrożne aleje wycięte w kilka tygodni, i dramat lokalnych społeczności, które dowiadywały się o wycince, gdy było już za późno. Czy naprawdę chcemy kolejny raz oddać przyszłość naszych drzew w ręce pośpiechu, zaniedbań i milczenia urzędów?4 067 z 5 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Uznanie praw Natury i środowiska naturalnego w KonstytucjiWspółczesne wyzwania ekologiczne — takie jak zmiany klimatyczne, masowe wymieranie gatunków, zanieczyszczenie rzek i powietrza, degradacja lasów — pokazują jedno: dotychczasowe prawo nie jest wystarczające, by skutecznie chronić przyrodę. Obowiązujące przepisy traktują naturę jako zasób, który można wykorzystywać, a nie jako żywy system, który ma własną wartość i zasługuje na ochronę niezależnie od tego, czy jest przydatny człowiekowi. Uznanie natury za podmiot praw oznacza prawdziwą zmianę perspektywy: że rzeki mają prawo płynąć, lasy mają prawo rosnąć i się regenerować a całe ekosystemy mają prawo istnieć i zachować równowagę. Dzięki temu każdy obywatel, organizacja czy wspólnota lokalna mogłaby stanąć w obronie natury w sądzie — zanim dojdzie do jej zniszczenia. Taka zmiana byłaby także aktem odpowiedzialności wobec przyszłych pokoleń. Bo to one będą ponosić skutki tego, jak dzisiaj traktujemy naszą planetę.38 z 100 PodpisyUtworzył(a) Magdalena Baklinska
-
Starorzecze wysycha na naszych oczach... Uratujmy Jeziorko Czerniakowskie!Warszawa, 11 października 2025 r. Podmiot wnoszący petycję: Fundacja Zielona Mrówka KRS: 0001083258 Adres siedziby: ul. Lirowa 26/64, 02-387 Warszawa przy poparciu organizacji pozarządowych, naukowców, obywateli Warszawy i całej Polski, żądających ochrony rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie. ------- Rezerwat Jeziorko Czerniakowskie jest unikatowy! Nie pozwólmy na jego zniszczenie!!! Z głębokim niepokojem patrzymy na stan, w jakim znajduje się rezerwat Jeziorko Czerniakowskie 1. Z roku na rok w zatrważającym tempie obniża się lustro wody w Jeziorku. Z badań naukowców (RDOŚ w Warszawie, SGGW) wynika, że „powierzchnia Jeziorka od 1925 r. zmalała o 26%, a jego zlewnia o 12%”. W latach 2011–2013 zwierciadło wody spadło aż o 25 cm, a w 2016 r. – w ciągu zaledwie 12 miesięcy – aż o ponad 50 centymetrów. Co powoduje tak silny ubytek wody w Jeziorku? Jak piszą naukowcy: „Nieustająca zabudowa zlewni Jeziorka, ograniczająca możliwość zasilania go wodą gruntową i opadową, jest jednym z najpoważniejszych zagrożeń. Pobór wód podziemnych, brak dopływu wód z Wisły, zmiany klimatyczne (częste okresy suszy hydrologicznych) przyczyniają się do szybszego od naturalnego procesu wypłycania i zmniejszania powierzchni lustra wody tego zbiornika”. Dziś odnogi Jeziorka bardziej przypominają zarośnięte kałuże niż części jeziora, a pomosty zbudowane nad wodą w 2017 r. wyglądają groteskowo, gdyż znajdują się w znacznej odległości od wody. Starorzecze wysycha na naszych oczach. 2. Jeziorko znajduje się pod coraz większą presją antropogeniczną – zarówno bezpośrednią, związaną z licznie odwiedzającymi rezerwat ludźmi, jak i antropopresją pośrednią związaną z postępującą zabudową. 3. Teren rezerwatu zajęty jest w dużej mierze przez uznane przez Instytut Ochrony Przyrody PAN obce gatunki o charakterze inwazyjnym, takie jak nawłoć kanadyjska i późna, orzech włoski czy rdestowiec ostrokończysty. W 2019 r. mieszkańcy okolic Jeziorka protestowali i domagali się podjęcia działań mających na celu ochronę rezerwatu. W związku z tym Prezydent Rafał Trzaskowski powołał zespół ds. ochrony Jeziorka Czerniakowskiego. Póki co działania zespołu pozwoliły zwiększyć bezpieczeństwo, porządek i rozwiązać pewne bieżące problemy na terenie rezerwatu. Zespół niestety nie przeprowadził do tej pory podstawowej fundamentalnej kwestii, jaką jest analiza zagrożeń dla rezerwatu, sposobu monitorowania tych zagrożeń, jak i zaproponowanie odpowiednich rozwiązań. W związku z aktualnym stanem jeziorka Czerniakowskiego i planami wprowadzania zabudowy w jego otulinie (w związku z procedowanym obecnie plan miejscowy zagospodarowania przestrzennego dla Czerniakowa Południowego), my - mieszkańcy Warszawy, wzywamy władze naszego miasta z Panem Prezydentem na czele, do podjęcia natychmiastowych działań, zmierzających do uratowania rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie. Postulaty te są ważne dla nas mieszkańców stolicy, którzy oczekują od jej władz konkretnych i skutecznych działań prośrodowiskowych i proklimatycznych. Tego typu działania są obecnie zarówno koniecznością ze względu na postępujący kryzys klimatyczny, jak i nowocześnie rozumiane zarządzanie miastem. Dlatego Szanowny Panie Prezydencie, Szanowni Radni, Szanowne Radne, pilnie apelujemy, abyście w momencie, gdy tak wiele cennych terenów zielonych, terenów podmokłych jest nieodwracalnie niszczonych, uratowali ekosystem Jeziorka i jego Otuliny dla nas, Warszawiaków, i dla przyszłych pokoleń.2 099 z 3 000 PodpisyUtworzył(a) Marta Przedpełska





.png)

%20(6).png)

.png)
.png)