• Stop dyskryminacji Ślązaków w Spisie Powszechnym!
    Podjęliśmy decyzję o napisaniu tej petycji, ponieważ, podobnie jak znaczna część osób deklarujących tę narodowość, uważamy za niesprawiedliwe dyskryminowanie Ślązaków na ich rodzimej ziemi, spychając ich do grupy osób o nieokreślonej przynależności. Domagamy się uwzględnienia osób narodowości śląskiej w wynikach spisu powszechnego poprzez zastąpienie zapisu o „narodowości nieustalonej” i "niepolskiej" na podający narodowość taką, jaka została faktycznie podana przez osoby biorące udział w spisie.
    109 z 200 Podpisy
    Utworzył(a) Dawid Krzoska
  • Uwolnić strajkujących głodowo uchodźców!
    Niehumanitarne traktowanie osób w Strzeżonych Ośrodkach dla Cudzoziemców świadczy o kryzysie demokracji i praw człowieka. Dlatego wyślijmy ten apel wspólnie! Sprawmy, aby nie był on głosem kilku osób, a wielu Polek i Polaków, którzy nie zgadzają się na łamanie praw człowieka i niehumanitarne traktowanie w sercu Europy, w XXI wieku. -------------- [Pełna wersja listu otwartego] Wrocław — Warszawa, 9 stycznia 2023 r. Panie Ministrze! 3 stycznia rozpoczął się kolejny już strajk głodowy w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Lesznowoli. Protestującymi są — ponownie! — Irakijczycy, którzy są rekordzistami detencji. Czterech protestujących spędziło w zamknięciu już ponad półtora roku. Strajkujący, jak sami piszą w liście do Naczelnika Strzeżonego Ośrodka dla Cudzoziemców, domagają się informacji o tym, czemu są przetrzymywani tak długo i kiedy zostaną zwolnieni. Jednak najbardziej wstrząsającym pytaniem, jakie pada w liście, jest: „Czy jest coś, co sugeruje, że nie jesteśmy ludźmi?”. Patrząc na działania Straży Granicznej, a także skrajnie nieprzyjazny, biurokratyczny system, który pożarł protestujących, można faktycznie odnieść wrażenie, że zostali odczłowieczeni. Dziś po północy dotarła do nas informacja, że jeden ze strajkujących, stracił przytomność. Strażnicy dwukrotnie odmówili wpuszczenia karetki wezwanej przez aktywistów. O skandalicznych warunkach panujących w ośrodkach dla cudzoziemców informowały już organizacje pozarządowe (m.in. Amnesty International), Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur przy Rzeczniku Praw Obywatelskich, politycy i aktywiści. Wielomiesięczne detencje, które są bezmyślnie przedłużane, jak gdyby na zamówienie, bez informacji o rzeczywistej dacie zwolnienia, noszą znamiona tortury psychicznej, wzmagają niepewność i lęk: „Jesteśmy więzieni już tak długo i bez żadnych perspektyw, że straciliśmy już resztki sił i nadziei”. Panie Ministrze, od 7 sierpnia 2021 r., kiedy to zaczął się kryzys uchodźczy na polsko-białoruskiej granicy, nie uzyskaliśmy przekonującej odpowiedzi na pytanie, dlaczego w tak okrutny sposób państwo polskie obchodzi się z osobami, które musiały opuścić swój kraj rodzinny i uciekać do Europy. Przecież to nie był ich wybór — to był przymus. W obliczu zagrożenia życia i zdrowia, doświadczeni śmiercią najbliższych, po stracie wszystkiego postanowili szukać bezpieczeństwa na Starym Kontynencie. My zaś z upartością maniaka odmawiamy im podstawowych praw, a tym samym podajemy w wątpliwość ich człowieczeństwo. „Więc tak, przyjechaliśmy nielegalnie, bo nie było sposobu, by zrobić to legalnie. Nie wybraliśmy drogi, droga wybrała nas. A to, co nas tu spotkało — zostaliśmy potraktowani jak zwierzęta, uwięzieni bez żadnego logicznego powodu, na dużo dłużej, niż może wytrzymać najodporniejszy człowiek…”, piszą, a my nie jesteśmy w stanie pojąć, dlaczego nasza Ojczyzna — kraj, któremu staramy się jak najlepiej służyć — ich w ten sposób traktuje. Czujemy z tego powodu wstyd i ból. Jeden ze strajkujących, powiedział: „nie poddamy się, dopóki coś się w naszej sprawie nie zmieni”. Oznacza to, że są gotowi strajkować aż do skutku — do wolności lub do śmierci. Hasło, które im towarzyszy — wolność, równość, braterstwo albo śmierć — jest tym samym, które niosła na sztandarach Wielka Rewolucja Francuska — rewolucja będąca początkiem praw człowieka i obywatela. Wpisuje się to w długi ciąg wystąpień w obronie wolności i równości, jaki widzieliśmy w Europie przez całą jej nowożytną historię. To przerażające, że w niepodległej i demokratycznej Rzeczypospolitej wciąż trzeba walczyć o swoje podstawowe prawa. Wolność, jaką oferuje im Polska, to wybór między śmiercią w lesie lub śmiercią w ich ojczyźnie. Równość, jaką proponuje im Polska, to równie niehumanitarne traktowanie dla wszystkich osadzonych. Braterstwo, na jakie mogą tu liczyć, to relacja Kaina i Abla. Odnosimy wrażenie, że rząd wartościuje życie — określa, które ma prawo żyć, a które tego prawa nie posiada. W związku z tym czuje się uprawniony, by przeciwko bezbronnym uchodźcom, którzy usiłują znaleźć bezpieczny dom, wytoczyć całą machinę państwa. To walka Dawida z Goliatem. W tej walce uchodźcy sięgnęli po broń słabych, jedyną, jaką mają, broń tych, którzy żadnej broni nie mają i których głos jest uparcie ignorowanych — strajk głodowy. Panie Ministrze, my również czujemy się bezsilni. Podobnie jak protestujący jesteśmy młodymi ludźmi i nie spodziewaliśmy się, że tak szybko zobaczymy na własne oczy, że Jean-Paul Sartre miał rację, mówiąc: „Piekło to Inni”. Z przerażeniem odkrywamy, że w zasadzie nic nie możemy zrobić. Nie wiemy, czy czytał Pan list wystosowany przez strajkujących na dzień przed rozpoczęciem strajku, jednak zapewniamy Pana — czytając go, mamy ciarki na całym ciele i łzy w oczach. Ideały, które — jak głęboko wierzymy — są fundamentem nowoczesnego państwa prawa, dezintegrują się na naszych oczach. Prawa i wolności człowieka stają się fikcją. To doświadczenie jest czymś wstrząsającym i nie pozwala obok niego przejść obojętnie. Wierzymy, że Pan, tak jak my, wyznaje uniwersalne wartości będące fundamentem nowej, powojennej Europy: demokrację, prawa człowieka i niezbywalną godność każdego człowieka. Z tego powodu wzywamy Pana, aby stanął Pan ze strajkującymi twarzą w twarz i — jako członek polskiego rządu — odpowiedział na ich pytania. Żeby wprost i bez uników powiedział Pan, czy jest coś sugeruje, że nie są ludźmi. Jesteśmy gotowi w tym Panu towarzyszyć. Panie Ministrze, piszemy do Pana ten list z powodu bezsilności i obywatelskiego obowiązku. Jako obywatele czujemy się odpowiedzialni za to, co dzieje się w naszym kraju. W świecie, w którym zagrożone są podstawowe wartości, stoimy otwarcie i zdecydowanie po stronie Człowieka, każdego Człowieka. I choć może zdawać się, że sprawa jest przegrana, to pamiętamy, iż ostatecznie Dawid pokonał Goliata. Z wyrazami szacunku, Laura Kwoczała Marcin Adamcewicz Christian Kobluk i sygnatariuszki oraz sygnatariusze listu otwartego z całej Polski
    5 382 z 6 000 Podpisy
    Utworzył(a) Laura Kwoczała Picture
  • Dość religii w warszawskich szkołach
    Lekcje religii cieszą się coraz mniejszą popularnością wśród uczniów i ich rodziców. Już 43 tys. uczniów szkół podstawowych i 57 tys. uczniów szkół ponadpodstawowych nie chodzi na religię. Liczba uczęszczających z roku na rok maleje. Koszty natomiast rosną! Roczny koszt wynagrodzeń księży i katechetów w Warszawie w 2019 to 44 mln zł, w 2020 roku to 48 mln zł, a w 2022 roku już 62 mln zł! Subwencja oświatowa nie pokrywa wszystkich kosztów organizacji lekcji religii w szkołach - tylko ok. 60-70 procent. Resztę musi dopłacać samorząd ze środków własnych. Oświata w Warszawie jest i tak mocno niedofinansowana. Brakuje środków na organizację zajęć wyrównawczych, dodatkowych, zatrudnianie specjalistów. Rodzice składają się nawet na papier do ksero. Kilka dni temu radni Częstochowy podjęli uchwałę, że przestają finansować religię w szkołach. W ten sposób zaoszczędzą przeszło 3 mln zł rocznie. Pierwszy samorząd się odważył. Kraków i Łódź też przygotowują podobne uchwały. Czas na Warszawę! Rada m.st. Warszawy może zrobić pierwszy krok w drodze do wyprowadzenia religii ze szkół. Wystarczy wstrzymać pokrywanie z budżetu miasta brakującej kwoty. Jeśli subwencja oświatowa nie pokryje kosztów religii, to przestaną się one odbywać w szkołach. Nie wierzymy przecież w księży wolontariuszy. Jeśli politycy nie potrafią się zdobyć na rozdział kościoła od państwa, wyprośmy religię ze szkół w ten sposób. Szkoły publiczne mają być świeckie. Religia to prywatna sprawa każdego z nas, nie powinna podlegać ocenie.
    1 824 z 2 000 Podpisy
    Utworzył(a) Grzegorz Walkiewicz Picture
  • O przywrócenie Hanny Machińskiej na stanowisko Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich
    To nasze prawa, to nasza rzeczniczka. Podpisali: Agnieszka Holland Sylwia Gregorczyk Abram Radosław Baszuk Ewa Skórska Iwona Brandt Ewa Popiel Maciej Umiński Ewa Umińska Wojciech Kinasiewicz Andrzej Trzeciakowski Jolanta Łukasiewicz Karolina Mazurek Żaneta Musiał-Żyła Barbara Gutowska Krystyna Piotrowska Krystyna Zowczak-Jastrzębska Danuta Krzyskowska Joanna Wojszcz Ewa Karnowska Jan Gajewski Tadeusz Jakrzewski Ewa Jedynasiak Władysław Czuliński Barbara Łaszkiewicz-Herda Dorota Gutry-Bulik Ewa Łuczyńska Janusz Połowczyk Kacper Krakowiak Stanisława Skłodkowska Robert Hojda Aleksanda Szkudłopska Katarzyna Augustyniak Izabella Koniarska Nina Michnik Alicja Szpringer Anna Białota Maria Ejchart-Dubois Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska Paulina Kieszkowska-Knapik Roman Kucharczyk Jacek Kucharczyk Piotr Borowiecki Krzysztof Warchoł Rita Muller Olga Perkowska Iwona Wyszogrodzka Danuta Zawadzka Marcin Redlicki Leokadia Jung Angelika Domańska Aleksandra Giejsztor-Rzewuska Wojciech Rzewuski Przemysław Piotrowski Krzysztof Boczek Sylwia Nowak Natalia Grzemewska sędzia Marzena Piekarska-Drążek sędzia Bożena Jaskuła Mirosław Wyrzykowski Mateusz Kijowski Magdalena Tinofiejew-Orfinger Monika Łuczko Anna Mazurczak apl. adw. Piotr Czapla Małgorzata Rosłońska Zreplikowane zostały pierwsze podpisy czytelne złożone podczas protestu 8.12.2022 pod siedzibą Rzecznika Praw Obywatelskich ul. Solidarności 77 w Warszawie.
    6 486 z 7 000 Podpisy
    Utworzył(a) Ruch Obywatele RP
  • Chcemy równego wynagrodzenia za urlop rodzicielski dla matki i ojca!
    To na matkach w głównej mierze ciąży obowiązek opieki nad dzieckiem. To matki w zdecydowanej większości korzystają z prawa do urlopu rodzicielskiego. To matki mają ogromny problem w powrocie na rynek pracy po urodzeniu dziecka. A jak już wrócą, to z powodu macierzyństwa zarabiają mniej niż mężczyźni (oraz bezdzietne kobiety). Ojcowie na urlopie rodzicielskim to rzadkość. Z tego prawa w Polsce korzysta jedynie 1% ojców. Chcemy to zmienić! Chcemy, aby kobiety i mężczyźni mieli równe prawa i równe obowiązki względem dzieci i rodziny. Polska ma obowiązek wdrożyć w życie tzw. dyrektywę work-life balance. Zakłada ona, że ojcowie zyskają prawo do 9-tygodniowego urlopu rodzicielskiego, z którego mogą skorzystać tylko oni (nie przechodzi na matkę). Jednak projekt ustawy zakłada, że dostaną za ten urlop jedynie 70% wynagrodzenia. Aby ojcowie chcieli skorzystać z tego prawa, nie mogą być dyskryminowani. Muszą otrzymać wyższe wynagrodzenie czyli minimum 81,5%! To tyle, ile otrzyma matka łącznie za urlop macierzyński i rodzicielski. Inaczej przepis będzie martwy i nikt nie będzie z niego korzystał. Co się stanie, kiedy ojcowie częściej będą korzystać z urlopu rodzicielskiego? - ojcowie przestaną być dyskryminowani i zaczną być postrzegani jako równoprawni rodzice - matkom łatwiej będzie wrócić na rynek pracy po urodzeniu dziecka - zmniejszy się luka płacowa - kobiety nie będą zarabiać mniej tylko dlatego, że są matkami - ojcowie będą bardziej zaangażowani w opiekę nad dziećmi z korzyścią dla całej rodziny Chcemy, aby matka i ojciec byli pełnoprawnymi rodzicami już od przyjścia dziecka na świat. Podpisz petycję teraz! To ostatni moment, aby wpłynąć na kształt ustawy. Projekt trafił do Sejmu i niedługo zostanie poddany pod głosowanie.
    3 564 z 4 000 Podpisy
    Utworzył(a) Fundacja Rodzic w mieście Picture
  • Apel o wspólną listę wyborczą
    Taka większość umożliwi nie tylko odrzucanie weta prezydenta Dudy, ale także pozwoli na uporanie się z problem kontrolowanego przez PiS Trybunału Konstytucyjnego. Niestety, nie wszyscy prodemokratyczni politycy są już do idei WSPÓLNEJ LISTY przekonani. Wierzymy, że nasz obywatelski głos może skłonić ich do zmiany postawy i zaakceptowania tego najlepszego dzisiaj dla Polski rozwiązania. Zdobycie przez opozycję demokratyczną 307 mandatów jest realne. Warunek – wspólna lista. Apel o wspólną listę wyborczą https://wspolnalista.online/pdf/apel_bedzie_nas_10_milionow.pdf Publikacja o wspólnej liście Andrzeja Machowskiego https://wspolnalista.online/pdf/a_machowski_analiza.pdf
    19 529 z 20 000 Podpisy
    Utworzył(a) Forum Długiego Stołu Picture
  • Przeciwko wysiedleniu uchodźczyń z Ukrainy z hotelu Ikar
    "Zmiana miejsca zamieszkania i wysiedlenie z Poznania będzie oznaczać zaprzepaszczenie całego wysiłku, jaki włożyłyśmy w dotychczasową integrację i doprowadzi do naszego społecznego i ekonomicznego wykluczenia. Znalazłyśmy pracę, nasze dzieci chodzą do polskich szkół, niektóre z nas same podjęły naukę w szkole policealnej, aby nauczyć się języka polskiego i zdobyć zawód, wspieramy się nawzajem w obowiązkach opiekuńczych. Czułyśmy, że najgorsze jest za nami, już stawałyśmy na nogi, gdy nagle poinformowano nas, że to wszystko musimy porzucić i zacząć od nowa w nowym miejscu. Nie mamy już sił na adaptację do nowych warunków. Nasze dzieci żyją i tak w ciągłym niepokoju i potrzebują stabilizacji. Dlatego my, niżej podpisane i podpisani, apelujemy do Wojewody Wielkopolskiego i Rządu Polskiego o pozostawienie nas na terenie Poznania i w hotelu Ikar". Dołącz swój głos do apelu uchodźców i uchodźczyń.
    590 z 600 Podpisy
    Utworzył(a) Łukasz Weber
  • DAJCIE ŻYĆ! - apel o zniesienie zakazu pracy dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami
    W niepełnosprawności tkwią dwie grupy obywateli: same osoby z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunowie i rodziny. Obie te grupy są systemowo dyskryminowane, co jest rażąco sprzecznie z Konstytucją! Dla OzN Państwo nie ma rzeczywistego wsparcia medycznego, finansowego, czy też logistycznego. Zasiłek pielęgnacyjny jest głodowy, wszystkie inne świadczenia rażąco nie przystają do potrzeb leczniczych i rehabilitacyjnych tych osób. Dla opiekunów państwo ma za to co?... zakaz pracy, jeśli wystąpią o to głodowe wsparcie. Jest to absurd, który powinien się natychmiast skończyć. Żadne inne świadczenie od Państwa, ani 500+ ani emerytura nie powoduje zakazu pracy. „Oczywiście, że "dorabianie" do świadczenia wydaje się naturalną potrzebą każdego opiekuna. Przecież nie jesteśmy tylko matkami, niewolnicami mającymi znosić trudy żmudnej, ciężkiej, monotonnej pracy opiekuńczej. Jesteśmy rodzicami, partnerami, koleżankami i kolegami, specjalistami w dziedzinach, w których się wykształciliśmy, pragnącymi rozwoju, satysfakcji, stabilizacji i przynależności. O komforcie zwykłym, ludzkim, na miarę XXI wieku nie wspominając... Świadczenie jako wsparcie finansowe dla rodziny dziecka wymagającego przecież znacznie wyższych nakładów finansowych do leczenia, rehabilitacji, czy terapii - wydaje się dobrym pomysłem. Ale obwarowane kosztem braku możliwości rozwoju i podreperowania budżetu przez rodzica - jest już zwykłym, podłym podstępem. Z zaspokojonymi potrzebami możemy być jeszcze lepszymi opiekunami dla naszych dzieci. Szczęśliwy, spełniony rodzic mający wybór - lepiej zatroszczy się o swoje dziecko. Taki rodzic, który opiekuje się i pracuje zawodowo doskonali swoje kompetencje. Sam wychodząc do ludzi umie lepiej przygotować dziecko do życia w społeczeństwie.” Pisze Katarzyna na niepelnosprawni.pl Nie chcemy bierności, chcemy być dumni z tego, co na co dzień robimy. Obecne przepisy nam to uniemożliwiają i muszą zostać zmienione. Pozwólcie nam być niezależnymi ludźmi, a wsparcie niech będzie wsparciem, a nie jego karykaturą i zaprzeczeniem. Walka dopiero się zaczyna. #dajcieżyć #2119pln #chcemycałegożycia #2119 #620 #protestOzN
    68 334 z 75 000 Podpisy
    Utworzył(a) Franciszek Fikus
  • Ratujmy zapomniany, podwójny rocznik dzieci 2008/2009
    W 2015 roku edukację szkolną przymusowo rozpoczęły dzieci 6-letnie (urodzone w 2009 roku) i 7-letnie (urodzone w II połowie 2008 roku oraz pozostałe, którym obowiązek szkolny odroczono). Jedną z dotkliwych konsekwencji tych wydarzeń jest zbyt mała liczba miejsc w szkołach średnich w stosunku do zdublowanej liczby dzieci zdających egzamin ósmoklasisty. Tegoroczna rekrutacja do szkół średnich rejonu poznańskiego pokazała jak niewydolny jest system edukacji. Prawie 4 tys. dzieci nie dostało się do żadnej szkoły w pierwszym etapie rekrutacji, a około tysiąc z nich 1 września nadal nie wiedziało, gdzie będzie się uczyć.W przyszłym roku problem będzie jeszcze poważniejszy, bo absolwentów będzie o 3 tys. więcej. Sytuacja, w której ofiarami błędnych decyzji i zaniedbań dorosłych staje się najsłabsze ogniwo naszego społeczeństwa, czyli dzieci, jest niedopuszczalna. Oczekujemy, że Miasto Poznań wraz z powiatem poznańskim opracuje klarowne zasady rekrutacji w roku 2023 dla wszystkich dzieci z obszaru (zarówno miasta jak i powiatu poznańskiego) oraz, że dostosuje ofertę edukacyjną do liczby dzieci mającej z niej korzystać. Liczymy także na przedstawienie koncepcji funkcjonowania szkół naszej aglomeracji. Chcemy wiedzieć ile klas powstanie, w których szkołach, jak będą liczne, w jakim trybie będą prowadzone dane placówki (czy planowana jest wielozmianowość) itd. Przypominamy, że podwójny rocznik nie zniknął, jest realnym problem, którym należy się pilnie zająć. Działania władz Miasta i powiatu powinny jak najszybciej zminimalizować ogromny stres, który już od kilku miesięcy odczuwają te dzieci w związku z zaistniałą sytuacją. Tegoroczni ósmoklasiści zasługują na równy i sprawiedliwy dostęp do edukacji!
    8 042 z 9 000 Podpisy
    Utworzył(a) Katarzyna Trzeciak
  • Nie ma zgody na Lex Czarnek 2.0! VETO!
    Rodzicu! Kto wie lepiej, czego potrzebuje Twoje dziecko - Ty i inni rodzice czy kurator? Zapisy projektu pozornie dają Ci prawo współdecydowania o tym, jakie organizacje społeczne i w jaki sposób będą współpracowały ze szkołą - w rzeczywistości głos rodziców może być pominięty przez kuratora, który wedle swojego uznania i bez żadnych konsultacji może odmówić organizacji zgody na przeprowadzenie zajęć w szkole Twojego dziecka. I to mimo obietnic, że Twoja opinia jest najważniejsza. Nie daj się oszukać: w myśl nowego prawa najważniejsze będzie widzimisię kuratora, a słowa o wpływie rodziców na to, co dzieje się w szkole mijają się z prawdą. Duch tej ustawy to brak zaufania do rodziców, nauczycieli, dyrektorów, samorządów i uczniów. Duch tej ustawy ujawnia dążenie do centralizacji decyzji w edukacji i poddawania jej nieustannej kontroli. Nie zgadzamy się! > Mamy prawo żądać swobody wyboru formy kształcenia naszych dzieci. > Mamy prawo żądać szerokiego dostępu do oferty organizacji społecznych. > Mamy prawo razem z nauczycielami współdecydować o tym, jakie oferty organizacji nas interesują, bo są pożyteczne dla naszych dzieci. > Mamy prawo oczekiwać, że szkoła będzie mogła zaprosić stowarzyszenia, które zapewnią naszym dzieciom edukację, jakiej brak w programie obowiązkowych zajęć: obywatelską, klimatyczną, lokalną i regionalną; cyfrową, informacyjną czy medialną.
    33 225 z 35 000 Podpisy
    Utworzył(a) Wolna Szkoła Picture
  • Petycja ws. wprowadzenia refundacji leków na ADHD dla dorosłych
    Celem tej petycji składanej w interesie publicznym jest zwrócenie uwagi Ministerstwa Zdrowia na problem osób dorosłych z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej z brakiem koncentracji uwagi (dalej “ADHD”). Ponadto niniejszą petycją wnosimy o wprowadzenie refundacji odpowiednich leków (wymienionych w treści petycji) dla osób dorosłych, tak, jak ma to miejsce w przypadku osób nieletnich. ADHD jest atypowym wariantem neurorozwojowym o nieznanych przyczynach, co oznacza, że jego objawy są skutkiem tego, że mózg rozwijał się w sposób odmienny w okresie prenatalnym lub w okresie wczesnego dzieciństwa. Wbrew powszechnemu mitowi, nie występuje wyłącznie u dzieci. Według najnowszych badań, z ADHD może żyć nawet 9% dorosłych. Osoby z ADHD mają realne i znaczące problemy z funkcjami wykonawczymi niezależnie od wieku. Osoby z ADHD mają trudności ze skupieniem się i utrzymaniem uwagi, a także z motywacją, organizacją, pamięcią i planowaniem. Często bywają niecierpliwe, impulsywne, bardzo wrażliwe na bodźce z otoczenia oraz zdolne do silnych i trudnych do opanowania reakcji emocjonalnych. Choć większość osób z ADHD posiada również objawy w sferze ruchowej (takie jak niemożność pozostania w bezruchu, niepokój ruchowy, wzmożone drobne ruchy kończyn), to nie wszyscy doświadczają znaczącej nadpobudliwości ruchowej. Utrudnia to znacznie diagnozę - niektórzy specjaliści szacują że nawet 3/4 osób dorosłych z ADHD nie wie o swojej neuroatypowości. Nieleczone ADHD niemal zawsze prowadzi do kolejnych problemów, w tym zdrowotnych. Osobom z nieleczonym ADHD dwukrotnie trudniej znaleźć pracę niż osobom neurotypowym. Mają o prawie połowę wyższe ryzyko wypadku drogowego. Aż 80% dorosłych z nieleczonym ADHD ma co najmniej jedno inne zaburzenie psychiatryczne, dominują tu zaburzenia lękowe i depresyjne, którym można by było zapobiec oferując leczenie. Osoby te często mają niskie poczucie własnej wartości. Problemy te często prowadzą do wytworzenia się u nich złych nawyków, uzależnień, ryzykownego zachowania czy konfliktów z prawem. Rozwój powikłań może zahamować terapia farmakologiczna. Leki - stymulanty dopaminergiczne - są najskuteczniejszą formą leczenia ADHD, ponieważ dzięki zwiększeniu ilości dopaminy i noradrenaliny, których poziom w mózgach osób z ADHD jest zaniżony, wzmacniają funkcje wykonawcze tych osób, znacznie niwelując objawy i ułatwiając naukę, pracę i zdolność do funkcjonowania w społeczeństwie. Leki na ADHD są niezwykle skuteczne. Statystycznie objawy całkowicie ustępują u między 45% a 20% osób poddanych farmakoterapii. Dla porównania w leczeniu depresji sertraliną zaledwie 8-6% pacjentów uzyskuje ten efekt. W prewencji zawału serca statynami ok. 1%, a przy leczeniu aspiryną 0.2% pacjentów uzyskuje efekt. Konkludując farmakoterapia ADHD jest bardzo efektywna, więc refundacja leczenia przyniosłaby duże korzyści w jakości życia pacjentów. Niestety, obecnie na refundację leków umożliwiających prawidłowe funkcjonowanie i normalne życie, liczyć mogą jedynie osoby niepełnoletnie. Państwo polskie przestaje się dokładać do leczenia w momencie, gdy osoba z ADHD kończy 18 lat. Leki na ADHD są bardzo drogie. Przykładowo koszt zakupienia opakowań Medikinetu, wystarczającego na miesiąc, potrafi wynieść nawet 350 złotych. To potężny cios finansowy dla studentów, ale także po prostu dla osób pracujących o przeciętnych dochodach. Dużym problemem jest to zwłaszcza teraz, gdy ceny podstawowych produktów oraz wynajmu mieszkań gwałtownie rosną. Dodatkowo warto zauważyć, że refundacja leków na ADHD dla osób dorosłych - a co za tym idzie większa ich dostępność - oszczędzi państwu koszty, które wygenerowałoby w przyszłości leczenie powikłań, tak często występujących przy nieleczonym ADHD. Dla przykładu, stosowanie leków na ADHD może zmniejszyć ryzyko urazowego uszkodzenia mózgu nawet o 70%. Zapobieganie jest tańsze i efektywniejsze niż leczenie. Przeprowadzone badania i szacunki w Izraelu wykazują, że koszt naprawy skutków nieleczonego ADHD - takich jak częstszy udział w wypadkach czy przestępstwach - ponad siedem razy bardziej obciąża budżet państwa niż ewentualny koszt całkowitego opłacenia potrzebnych leków. Biorąc pod uwagę wysoką skuteczność leczenia ADHD, wprowadzenie refundacji dla dorosłych niemal na pewno pozwoli państwu zaoszczędzić środki finansowe. Ponadto, obecne wąskie warunki refundacji wpływają także na niską dostępność leku. Aktualnie przykładowo Medikinet jest dostępny w kilkunastu procentach aptek w Polsce, głównie w dużych miastach. Wprowadzenie refundacji leku dla dorosłych spowodowałoby, że byłby on bardziej dostępny. Z tych wszystkich powodów składamy petycję o wprowadzenie refundacji leków na ADHD - tj. Atomoksetyna - Konaten (10, 18, 25, 40, 60, 80, 100 mg); Auroxetyn (10, 18, 25, 40 mg); Atomoxetine NeuroPharma (10, 18, 25, 40, 60, 80, 100 mg); Atomoksetine Medice (10, 18, 25, 40, 60, 80, 100 mg); Metylofenidat - Concerta (18, 36 mg), Medikinet (5, 10, 20 mg), Medikinet CR (5, 10, 20, 30, 40, 50, 60 mg); Lisdexamfetamini dimesilas - Elvanse (30, 50, 70 mg) - dla osób dorosłych. Źródła, na których się opieraliśmy przy tworzeniu tej petycji: http://bit.ly/3ho7MF6 https://bit.ly/3UhYObe https://bit.ly/3NKJ65X http://bit.ly/3DRvAcq http://bit.ly/3Uxqskb http://bit.ly/3fKXXAT https://bit.ly/3NKJPEd http://bit.ly/3fLhz84
    4 462 z 5 000 Podpisy
    Utworzył(a) Oskar Mieczkowski
  • (Z)mierz informację!
    Od kilku lat obserwujemy w przestrzeni publicznej przybierającą na sile falę dezinformacji. Ze względu na swój uniwersalny charakter przestrzenią, w której jest to szczególnie widoczne, staje się internet. Fałszywe treści dotyczą wielu tematów z naszego życia. Pandemia COVID-19, bezpieczeństwo szczepień, przebieg wojny w Ukrainie, propaganda rosyjska dotycząca zarówno Polaków, jak i uchodźców, to tylko przykłady problemów, które wykorzystywane są do manipulowania naszym społeczeństwem przez różne grupy interesu. Szkoła, jaką znamy, nie musiała nigdy odpowiadać na tego rodzaju wyzwanie w tej skali w cyfrowej rzeczywistości. Brakuje nam narzędzi, dzięki którym moglibyśmy rozpoznać dezinformację i propagandę. Potrzebujemy ich, by jasno opierać się im i świadomie podejmować decyzje, tak ważne dla nas, jako jednostek i dla całego kraju. Uważamy, że kluczowym jest, by wyposażyć całe społeczeństwo, a szczególnie młode pokolenie, w wiedzę potrzebną do obrony przed manipulacją i dezinformacją. Potrzebujemy narzędzi, które pozwolą odróżnić wiedzę przekazywaną przez autorytety i naukę od poglądów głoszonych przez podmioty cynicznie wykorzystujące powszechny i zrozumiały strach przed nieznanym. Uważamy, że jest to najwyższy czas, by zacząć mówić o problemie głośno i otwarcie. Dezinformacja, jak widać w ostatnich latach, nie znika, ale zmienia kształt. Wykorzystuje nowe metody i techniki manipulacyjne, by wpłynąć na nas i wyrządzić szkodę społeczną. Edukacja medialna oraz edukacja o dezinformacji to złożone tematy, które w sposób całościowy powinny być włączone w program nauczania na różnym etapie rozwoju uczniów. Chociaż już teraz część kluczowych elementów wiedzy potrzebnych do rozpoznawania dezinformacji znajdziemy w podstawie programowej, to wciąż brakuje nam podejścia całościowego. Na języku polskim jeszcze na poziomie szkoły podstawowej powinniśmy móc rozmawiać o technikach manipulacyjnych, zabiegach retorycznych i erystycznych wykorzystywanych przy dezinformacji, a nie tylko o rozróżnianiu faktów od opinii. Lekcje informatyki czy technologii informacyjnej mogłyby uwzględniać wiedzę o metodach rozpoznawania przerobionych zdjęć lub filmów pokazujących fikcyjną rzeczywistość. Moglibyśmy uczyć (się), jak rozpoznawać fałszywe konta w mediach społecznościowych lub boty. Wiedza o Społeczeństwie (a obecnie również Historia i Teraźniejszość) tworzy natomiast doskonałą przestrzeń do poszerzonej dyskusji na temat szerszego zjawiska, jakim jest dezinformacja, a także reklamy politycznej, wojny informacyjnej ze strony obcych państw i prób wpływania na decyzje wyborcze. Dostrzegamy i doceniamy uwzględnienie pojęć dezinformacji i manipulacji na poziomie szkół średnich, uważamy jednak, że nauka o tych zjawiskach powinna zaczynać się wcześniej. Potrzebujemy pogłębionej dyskusji o tym, w jaki sposób uczyć o dezinformacji. Na jakich etapach edukacji wprowadzać jakiego rodzaju treści i jakie umiejętności kształtować. Możliwości jest tak dużo, jak problemów. Czas najwyższy zacząć działać. We współpracy z Landeckr Democracy Foundation i Humanity in Action, będziemy działać, aby włączyć do szkolnej podstawy programowej elementy edukacji medialnej i rozpoznawania dezinformacji. Petycję wspierają: Humanity in Action FakeNews.pl, Fundacja Przeciwdziałamy Dezinformacji Centrum Cyfrowe Stowarzyszenie Pravda Media Check Fundacja Dbam o Mój Z@sięg Polsko-Japońska Akademia Technik Komputerowych
    1 966 z 2 000 Podpisy
    Utworzył(a) Magdalena Wilczyńska