- Apele, które mogą Cię zainteresować
- Antynacjonalizm
- Czyste powietrze
- Demokracja
- Edukacja
- Energetyka
- Klimat
- LGBT+
- Ochrona drzew, parków i lasów
- Ochrona zdrowia
- Odpowiedzialność biznesu
- Państwo prawa
- Polityka społeczna
- Polska w UE
- Prawa człowieka
- Prawa kobiet
- Prawa osób z niepełnosprawnościami
- Prawa pracownicze
- Prawa zwierząt
- Puszcza Białowieska
- Sprawiedliwość społeczna
- Środowisko
- Uchodźcy
- Wybory
- Więcej
-
Bezdomność nie może zaczynać się w wieku 18 latMłody człowiek w sytuacji bezdomności potrzebuje nie tylko miejsca, w którym może spać. Potrzebuje pomocy dostosowanej do wieku i etapu życia: wsparcia w zdrowieniu, edukacji, zdobyciu i utrzymaniu pracy, budowaniu relacji, rozwijaniu umiejętności potrzebnych w codziennym życiu i przygotowaniu do samodzielności. 18. urodziny nie oznaczają gotowości do samodzielnego życia. Dlatego chcemy, aby w ustawie o pomocy społecznej pojawiły się Domy dla Młodzieży i mieszkania dla młodzieży – odrębna, dostosowana do młodego wieku forma pomocy dla osób w wieku 18–25 lat. Miejsca, w których młody człowiek otrzyma bezpieczne schronienie i kompleksowe, indywidualnie dobrane wsparcie w jednym systemie pomocy. Chcemy, aby takie miejsca powstawały w Polsce i były dostępne lokalnie, tak aby młodzi ludzie mogli otrzymać wsparcie tam, gdzie żyją lub chcą żyć. Bezdomność młodzieży wymaga OSOBNYCH rozwiązań.5 463 z 6 000 PodpisyUtworzył(a) po DRUGIE
-
Legalna aborcja. Dotrzymajcie słowa!Sześć lat temu Pseudotrybunał na wniosek PiS-u i Konfederacji zaostrzył już i tak antyaborcyjne prawo. Polki odpowiedziały na to największymi protestami po 1989 roku, a trzy lata później odebrały PiS-owi władzę. Poprzez wysoką frekwencję Polki i Polacy dali kredyt zaufania opozycji demokratycznej. Głosowało więcej kobiet niż mężczyzn. Znaczna część głosujących na demokratyczną opozycję osób szła do wyborów za prawami kobiet, wierząc w obietnice wygłaszane przez czołowych polityków. Koalicja, która wygrała głosami kobiet, obiecała legalną aborcję. Minęło ponad 1000 dni. Sejmowa komisja ds. aborcji nie zbierała się przez 821 dni, a ostatnie głosowanie w Sejmie w sprawie aborcji odbyło się w listopadzie 2024 roku. Dopiero 8 października 2026 roku komisja skierowała pod głosowanie dwa projekty: powrót do pseudokompromisu z 1993 roku i dekryminalizację pomocy w aborcji. Projekty legalnej aborcji do 12. tygodnia wciąż leżą w komisji. Najwyższy czas na uznanie głosu kobiet do decydowania o swoim ciele, zdrowiu oraz planowaniu przyszłości i rodziny. Po ponad 30 latach zakazów i ograniczeń domagamy się prawa do legalnej aborcji dla osób, które jej potrzebują. Nasze oczy zwrócone są teraz w kierunku wszystkich liderów i liderek oraz parlamentarzystów i parlamentarzystek ugrupowań demokratycznych, od których działania zależy zdrowie i życie oraz prawo do samostanowienia kobiet w Polsce. Domagamy się spełnienia obietnic. Przypominamy, co obiecywano w kampanii wyborczej. Dziś nie doczekaliśmy się nawet tego minimum: Donald Tusk, Koalicja Obywatelska: Aborcja decyzją kobiety, a nie księdza, prokuratora, policjanta, czy działacza partyjnego! Zapisaliśmy to jako konkretny projekt, będziemy gotowi to zaproponować Sejmowi pierwszego dnia po wyborach. Tam jest zapisane: aborcja do 12. tygodnia, decyzja wyłącznie kobiety. Aleksandra Gajewska, Koalicja Obywatelska: Uważamy, że kwestia legalnej, dostępnej, bezpiecznej, bezpłatnej aborcji to nie jest kwestia żadnego światopoglądu. Dzisiaj PiS udowodnił nam, że to jest kwestia życia bądź śmierci kobiety. I my o to życie kobiety będziemy walczyć. Uważamy, że kobieta ma absolutne prawo do decydowania o tym, żeby terminować ciążę do 12. tygodnia trwania tej ciąży. Katarzyna Kotula, Nowa Lewica: W sprawie aborcji nie ma czasu na żadne kompromisy, na referendum. W tych wyborach walczymy o kobiety, legalną aborcję, wolność wyboru, wolność, którą prawica odebrała nam dawno temu.3 018 z 4 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Fundusz Kościelny miał zniknąć: chcemy poprawki do budżetu!Chcemy świeckiego państwa, w którym instytucje religijne płacą za siebie same i nie mają przywilejów finansowych. 283,56 miliona zł: tyle rząd zapisał na Fundusz Kościelny w projekcie budżetu na 2027 rok, o 11 milionów więcej niż w tym roku. Według Najwyższej Izby Kontroli [1] w latach 2021-2023 państwo przekazało kościołom 17,45 miliarda złotych, w tym 16,5 miliarda Kościołowi katolickiemu i podmiotom z nim związanym. To około 5,8 miliarda rocznie. Za samą kwotę Funduszu Kościelnego można by przez rok sfinansować 2 300 etatów pielęgniarskich albo stworzyć 4 900 miejsc w żłobkach. Oczekujemy od polityczek i polityków wywiązania się ze złożonych w 2023 roku obietnic wyborczych. • Koalicja Obywatelska zapisała w „100 konkretach” punkt szesnasty: „Zlikwidujemy Fundusz Kościelny”. Na stronie z konkretami ten punkt do dziś ma status „w trakcie realizacji”, choć sto dni minęło prawie trzy lata temu. • Lewica umieściła likwidację Funduszu w rozdziale „Świeckie państwo” swojego programu. • Polska 2050 obiecała zastąpić finansowanie kościołów z budżetu dobrowolnym odpisem. Z jej klubu wywodzi się dzisiejszy klub Centrum. • Umowa koalicyjna z 10 listopada 2023 roku, podpisana przez wszystkie cztery partie koalicji, mówi, że „niezbędny jest rozdział Kościoła od Państwa”. Międzyresortowy zespół, który miał się zająć Funduszem od 2024 roku zebrał się jedynie dwa razy. Dlatego mówimy „sprawdzam” i apelujemy o poprawkę do budżetu. Wyniki głosowań nad budżetem są jawne i publikowane z nazwiskami. Po grudniu pokażemy osobom podpisanym pod tym apelem, kto obiecywał likwidację Funduszu Kościelnego, a kto później zagłosował za jego rekordową kwotą. Czy likwidacja Funduszu Kościelnego wymaga zmiany albo wypowiedzenia konkordatu? Konkordat nie wspomina o Funduszu Kościelnym ani słowem. Fundusz stworzyła ustawa z 1950 roku, czyli prawo polskie, a nie umowa międzynarodowa. Deklaracja wyjaśniająca do konkordatu z 1997 roku, uzgodniona ze Stolicą Apostolską, mówi, że sprawy finansowe i podatkowe kościelnych osób prawnych i fizycznych regulują organy państwa według prawa polskiego. „I tak nic z tego nie będzie, prezydent zawetuje…” Prezydent nie ma prawa weta wobec ustawy budżetowej. Może ją tylko podpisać albo skierować do Trybunału Konstytucyjnego. [1] NIK o finansowaniu kościołów i innych związków wyznaniowych, Najwyższa Izba Kontroli, 15 maja 2025 r.13 799 z 15 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Koncesja to nie prezent. Rozliczcie Telewizję RepublikaKoncesja na nadawanie w telewizji naziemnej jest przywilejem od państwa. Nadawca dostaje miejsce na multipleksie, czyli kawałek wspólnego i ściśle reglamentowanego dobra, i w zamian zobowiązuje się do spełnienia określonych warunków. Jeden zapisano w art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji: audycje nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących, między innymi ze względu na narodowość, pochodzenie etniczne, religię czy orientację seksualną. Drugi jest znacznie prostszy: za koncesję płaci się w terminie. Telewizja Republika ma kłopot z jednym i z drugim. W 2025 roku żaden nadawca nie dostał od KRRiT tylu decyzji karnych co Republika. Było ich dziesięć, na łączną kwotę 157,5 tys. zł, między innymi za treści nawołujące do nienawiści lub przemocy. W tym samym roku w sprawach o brak obiektywizmu, stronniczość i niewystarczającą różnorodność opinii Rada wszczęła wobec tej stacji 77 postępowań, wobec Telewizji Polskiej 62, wobec TVN 22, a wobec Polsatu 16. W pierwszym półroczu 2026 do KRRiT wpłynęło 1485 skarg i wszczęto 197 postępowań wyjaśniających, a Republika znalazła się wśród stacji, których dotyczyło ich najwięcej. 30 lipca 2026 roku na antenie Republiki poszła „Ballada o Ukraińcu”, teledysk wygenerowany przez sztuczną inteligencję, w którym o mieszkających w Polsce Ukraińcach mówi się jak o pasożytach i sugeruje się ich wywózkę. W styczniu 2024 roku w studiu tej samej stacji publicysta proponował czipowanie migrantów jak psów albo tatuowanie im numerów na przedramieniu, a inny gość mówił o barakach dla migrantów w Auschwitz, na Majdanku i w Treblince. Za część takich audycji stacja dostała mandaty po kilkanaście tysięcy złotych, zapłaciła je i nadaje dalej. Do tego dochodzą pieniądze. 1 września 2026 minął termin wpłaty kolejnej raty za koncesję naziemną, 2 043 718,10 zł. Przelewu nie było. Stacja uruchomiła na wizji zbiórkę i w dziewięć godzin zebrała od widzów około dwóch milionów złotych. KRRiT policzyła, że po tej wpłacie zostało jeszcze ponad 180 tysięcy złotych odsetek. To drugi rok z rzędu, kiedy rata spływa po terminie. Senat, odrzucając 8 lipca 2026 roku sprawozdanie KRRiT, wymienił wśród zarzutów brak reakcji na skargi dotyczące treści mogących stanowić mowę nienawiści oraz „niewystarczające egzekwowanie obowiązku terminowego uiszczania opłat koncesyjnych, w szczególności wobec nadawcy TV Republika”. Wierzymy, że wolność słowa obejmuje także poglądy, które są obce naszym wartościom i przekonaniom. Prosimy o wyegzekwowanie zakazu, który stoi w ustawie od lat i dotyczy treści odczłowieczających ludzi ze względu na narodowość, pochodzenie czy wyznanie. Rada dostała do tego narzędzia i obowiązek.6 197 z 7 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Stop pikietom Kai Godek pod szpitalem na BrochowieSzpital im. Falkiewicza na wrocławskim Brochowie ma największy oddział położniczy na Dolnym Śląsku. Od lipca jest celem kampanii Kai Godek i jej organizacji Fundacji Życie i Rodzina. W ostatnim czasie nękanie nasiliło się, bo ofertę pracy na oddziale ginekologiczno-położniczym złożyła dr Gizela Jagielska, lekarka, która w Oleśnicy wykonywała legalne zabiegi przerwania ciąży i za to jest od miesięcy ścigana po całej Polsce przez środowiska antyaborcyjne. Dr Jagielska to szanowana lekarka, u której wiele kobiet szukało pomocy w sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia mając pewność, że otrzymają pomoc zgodną z obecną wiedzą naukową. Co się dzieje pod szpitalem: • Antyaborcyjne środowiska wzywają pod szpital z transparentami „Precz z Gizelą", namawiają do wydzwaniania do szpitala. Sekretariat przyjmował setki telefonów z wyzwiskami i groźbami. Dyrekcja nazwała to nękaniem i poprosiła policję o wsparcie. • Uczestnicy zgromadzeń wchodzą do budynku i rozwieszają wewnątrz transparenty bez zgody dyrekcji. • Lekarze mówią, że w hałasie nie słyszą, co mówią do nich pacjentki podczas badania. Pacjentki na oddziale, w tym kobiety po poronieniach i tuż po porodzie, słuchają tego przez okna. • Mieszkanka domu naprzeciw szpitala, opiekująca się ciężko chorym mężem i dzieckiem, prosiła pikietujących o spokój. Usłyszała, że ma sobie włączyć muzykę relaksacyjną. • Działania te za każdym razem angażują policję, dyrekcję szpitala i Urząd Miejski, który jako organ gminy odpowiada za przebieg zgromadzeń. Kolejne demonstracje pod szpitalem są zgłaszane do urzędu i zapowiadane publicznie, więc miasto wie o nich z wyprzedzeniem. Ostatnia odbyła się w niedzielę 20 września. Prawo daje organowi gminy konkretne narzędzia. Prawo o zgromadzeniach nakazuje wyznaczyć przedstawiciela miasta na zgromadzenie, gdy istnieje niebezpieczeństwo naruszenia porządku publicznego (art. 17), i pozwala rozwiązać zgromadzenie, którego przebieg zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo narusza prawo (art. 20). Konstytucja (art. 31 ust. 3) dopuszcza ograniczenie wolności zgromadzeń dla ochrony zdrowia oraz praw i wolności innych osób. Gdańsk pokazuje, jak z tych narzędzi korzystać. Pod szpitalem na Zaspie fundacja Kai Godek organizuje demonstracje w każdą trzecią niedzielę miesiąca. Prezydentka Aleksandra Dulkiewicz wysyła na nie swoich przedstawicieli. 18 stycznia 2026 roku, gdy drastyczne banery i agresywne hasła uderzyły w pacjentki, przedstawiciel miasta rozwiązał zgromadzenie. Fundacja poszła do sądu i przegrała dwukrotnie: Sąd Okręgowy w Gdańsku (2 marca 2026) uznał, że banery przed oddziałem ginekologicznym to nieobyczajny wybryk i wtórna wiktymizacja ofiar gwałtu, a Sąd Apelacyjny podtrzymał decyzję miasta. Sędzia podsumował: wolność zgromadzeń, jak każda wolność, kończy się tam, gdzie zaczynają się prawa i wolności drugiej strony. Apelujemy, żeby Prezydent Wrocławia korzystał z tych uprawnień przy każdej kolejnej demonstracji pod szpitalem na Brochowie. Pacjentki szpitala i jego personel mają prawo do spokoju. Akcje, które podejmuje Kaja Godek i jej fundacja, nie sprzyjają ani procesowi zdrowienia pacjentów i pacjentek, ani tworzeniu dobrych warunków pracy lekarzom i lekarkom, którzy odpowiadają za zdrowie i życie innych osób. Mieszkańcy osiedla mają prawo do niedzieli bez megafonów. Źródło: Gizela Jagielska zgłosiła się do pracy w szpitalu na wrocławskim Brochowie. Dyrektorka: Dla mnie liczą się kwalifikacje, 18.09.2026, Gazeta Wyborcza Wrocław8 959 z 9 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Wojewodo, nie blokuj małżeństw pod Tatrami!Wyobraź sobie, że po ślubie idziesz do urzędu z aktem małżeństwa, a urzędnik mówi: nie, bo burmistrz tak zdecydował. Tak wyglądał sierpień dla dwóch mężczyzn z Zakopanego. Odwołali się do wojewody. 9 września wicewojewoda Ryszard Śmiałek powiedział w Radiu Kraków, że decyzja zapadnie „w ciągu kilku tygodni”. Dla urzędu to termin. Dla nich to kolejne tygodnie, w których dla państwa nie są rodziną. Burmistrz publicznie ogłosił, że jego urząd transkrypcji „nie będzie przeprowadzał”, zanim jakikolwiek wniosek wpłynął. W tym samym czasie sto kilometrów dalej, w Krakowie, taki sam urząd wpisał do rejestru już 16 takich małżeństw. Odmowa jest dyskryminacją. Kazanie czekać miesiącami na coś, co Kraków załatwia w tydzień, też jest dyskryminacją. Wojewoda może to zakończyć jednym podpisem. Niech wie, że patrzymy, czy przestrzega prawa.1 807 z 2 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Zdrowie to nie przywilej: apel o pilną reformę systemu ochrony zdrowia w PolsceWielu i wiele z nas było zmuszonych skorzystać z prywatnej opieki, bo publiczna była niedostępna lub zbyt odległa w czasie, jeśli tylko było nas na to stać. Niewiele i niewielu z nas dziś czuje, że głos pacjenta w tym systemie się liczy. Zdrowie to nie przywilej. Jest prawem człowieka, niezależnie od tego, gdzie mieszkamy i ile zarabiamy. Powyższe postulaty nie są zamkniętą listą potrzeb. Są zestawem konkretnych i pilnych żądań, które wynikają z doświadczeń pacjentek i pacjentów z całej Polski. Apelujemy o publiczną odpowiedź na ten apel oraz o przedstawienie harmonogramu wdrożenia powyższych zmian w ciągu najbliższych sześciu miesięcy od jego złożenia. Wypracujmy zdrowie razem! Tylko współpraca pacjentów, pacjentek, pracownic i pracowników ochrony zdrowia oraz rządu, może przynieść oczekiwane skutki: system ochrony zdrowia, który rzeczywiście będzie chronił zdrowie Polek i Polaków. * Apel powstał na podstawie ankiety „Wypracujmy zdrowie razem", przeprowadzonej przez Akcję Demokrację między 7 a 23 sierpnia 2026 r. Wzięły w niej udział 2184 osoby z całej Polski, które opisały swoje doświadczenia z systemem ochrony zdrowia: od dostępu do specjalistów i badań diagnostycznych, przez psychiatrię dziecięcą, po poczucie wpływu na decyzje dotyczące własnego leczenia. Wyniki pokazują przede wszystkim silne poczucie braku wpływu: 92,9% respondentów nie czuje się słyszanych przez system, a 88,4% przyznało, że przynajmniej raz musiało skorzystać ze znajomości, by załatwić sprawę zdrowotną, co okazało się mocniejszym wspólnym mianownikiem niż jakikolwiek pojedynczy problem systemowy. Najbardziej powszechne obszary, które są problematyczne to kolejki do specjalistów, diagnostyki i rehabilitacji, natomiast SOR i psychiatria dziecięca, choć dotyczą mniejszej grupy, są opisywane jako najbardziej dramatyczne. Baza respondentów jest obecnie skoncentrowana wokół Mazowsza i starszych grup wiekowych, co sugeruje potrzebę świadomego poszerzenia zasięgu przy zbieraniu materiałów do kampanii. Na koniec badanie dało też konkretny sygnał, że osoby chcą działać: ponad 300 osób jest gotowych na kontakt i podzielenie się swoimi historiami.2 032 z 3 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Stop wycince - tak dla Parku !Naszym zdaniem park z zapleczem usługowo-kulturalnym będzie rozsądną inwestycją w zdrowie i integrację mieszkańców, klimat lokalny i estetykę okolicy, a proponowany ogród botaniczny lub arboretum mogą stać się atrakcją przyciągającą mieszkańców sąsiednich miejscowości. Należy pamiętać, że Jastrzębie-Zdrój znalazło się na 8 miejscu (spośród 858 europejskich miast) w rankingu Barcelona Institute for Global Heath (ISGlobal) dotyczącym liczby przedwczesnych zgonów spowodowanych zanieczyszczeniem powietrza. Drzewa oczyszczają i chłodzą powietrze.576 z 600 PodpisyUtworzył(a) Stowarzyszenie Wzrastaj
-
Mundur to nie przebranie. Stop samozwańczym patrolom!13 czerwca 2026 r. na Dworcu Centralnym w Warszawie mężczyźni w strojach do złudzenia przypominających mundury wysiedli z oznakowanej furgonetki i zaczęli „legitymować" podróżnych. Wybierali osoby o ciemniejszej karnacji. Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczęła w tej sprawie śledztwo, a policja przeszukała mieszkania członków grupy w całej Polsce. To nie był pojedynczy incydent. Rok wcześniej samozwańcze „patrole" zatrzymywały samochody i żądały dokumentów na granicy z Niemcami. Dwóch uczestników tych akcji usłyszało zarzuty podszywania się pod Straż Graniczną, a ich sprawa trafiła do sądu. Na przejściu granicznym w Lubieszynie uczestnik samozwańczych patroli stał w odblaskowej kamizelce z napisem „Ochrona Granic - Police", a przejeżdżający Niemiec zatrzymał się z pytaniem, czy to polska policja [2]. Przyjechali funkcjonariusze i poprosili o zasłonięcie napisu, bo mógł sugerować przynależność do służb, on odmówił i na tym się skończyło, bo prawo nie dawało im nic więcej. W Polsce prawo do legitymowania, kontrolowania i zatrzymywania mają wyłącznie służby państwa. Tak, jak przypomniał Rzecznik Praw Obywatelskich: legitymowanie, przeszukiwanie samochodów czy ograniczanie wolności ludzi przez samozwańcze grupy „nie ma podstawy prawnej". Problem w tym, że obecne przepisy tej zasady nie chronią. Kodeks karny karze podszywanie się pod funkcjonariusza tylko wtedy, gdy ktoś wprost się za niego podaje i jednocześnie wykonuje jego czynności. Grupa, która zakłada własne uniformy do złudzenia przypominające służbowe i „tylko" wypytuje ludzi na dworcu, wymyka się temu przepisowi. Za noszenie cudzego munduru grozi dziś grzywna do 1000 złotych. W Niemczech i we Francji samo publiczne noszenie stroju łudząco podobnego do munduru służb jest przestępstwem. W Polsce nie jest. Rząd zna i rozumie ten problem. 14 lipca 2026 r. wiceminister spraw wewnętrznych Tomasz Szymański zapowiedział zmianę prawa, tak by karalne było już samo noszenie uniformów imitujących mundury służb. To dobra zapowiedź. Ale zapowiedź to nie ustawa. Znamy zbyt wiele obietnic, które umarły w rządowych szufladach, gdy temat zniknął z mediów. Podpisz apel, jeśli uważasz, że: • w Polsce kontrolować i legitymować mogą wyłącznie służby państwa, nigdy samozwańcze grupy; • mundur Policji, Straży Granicznej i Wojska Polskiego zasługuje na ochronę przed podróbkami; • każda osoba, niezależnie od wyglądu i koloru skóry, ma prawo przejść przez dworzec bez „kontroli" przebierańców. Im nas więcej, tym trudniej będzie tę obietnicę odłożyć na półkę. Będziemy liczyć każdy dzień od zapowiedzi ministerstwa aż do złożenia projektu w Sejmie. [1] Rząd bierze się za "przebierańców" Brauna. "Zajmiemy się tym jeszcze dziś", 14.07.2026 r., PolskieRadio24 [2] Niemcy zaskoczeni: "to jest wasza policja?" Mieszkaniec Polic pilnuje granicy, zamieszanie przez napis, 3.07.2025 r., Wp.pl6 561 z 7 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
DOŚĆ BIERNOŚCI PAŃSTWA! ZATRZYMAJCIE TERROR NIENAWIŚCI NA ULICACH!Obojętność państwa wobec narastającej fali antyukraińskiej nienawiści prowadzi do dalszej radykalizacji. Historia uczy, że eskalacja przemocy nie zaczyna się od zabójstw. Zaczyna się od odczłowieczania, wskazywania grup wrogów, przyzwolenia na groźby, bierności instytucji państwa i przekonania sprawców, że pozostaną bezkarni. W ostatnich dniach akty przemocy wobec obywatelek i obywateli Ukrainy nasiliły się w sposób przerażający, a państwo nie reaguje wystarczająco zdecydowanie. Wcześniej na granicy z Niemcami pojawiły się bojówkarskie „patrole”, a na Dworcu Centralnym osoby ubrane w mundury próbowały legitymować „obcych”, uzurpując sobie kompetencje państwowych służb. Dochodzi do znieważeń, pobić oraz napaści z użyciem broni pneumatycznej i kijów bejsbolowych. Kulminacją tej eskalacji był atak na warszawski LAS RĄK – laboratorium rękodzieła i miejsce, w którym pomaga się wszystkim potrzebującym bez względu na pochodzenie. Atak rozpoczął się już 4 lipca 2026 roku, kiedy podczas przemarszu mającego uczcić pamięć ofiar Rzezi Wołyńskiej, uczestnicy kierowali pod adresem osób przebywających w galerii groźby śmierci i spalenia budynku. Następnie rozpoczęła się internetowa nagonka, a później doszło do fizycznego zniszczenia tego miejsca. Nie był to odosobniony przypadek. W Łodzi obywatelka Ukrainy została napastowana seksualnie, a gdy stawiła opór, sprawca oddał w jej kierunku kilka strzałów z broni pneumatycznej. Śledczy badają również wątek znieważenia jej z powodu narodowości. W Gliwicach obywatel Ukrainy został zaatakowany kijem bejsbolowym po wcześniejszych wyzwiskach na tle narodowościowym. W Warszawie grupa nastolatków brutalnie zaatakowała młodych obywateli Ukrainy, powodując u jednego z nich ciężkie obrażenia. Równocześnie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko czterem osobom planującym – według ustaleń śledczych – zamachy na przedstawicieli mniejszości narodowych i etnicznych z użyciem materiałów wybuchowych. To nie są już pojedyncze incydenty. To kolejne ogniwa tej samej spirali przemocy. Każdy dzień zwłoki oznacza wzrost ryzyka kolejnych napaści. Podobno bezpieczeństwo jest priorytetem tego rządu? Tego jednak nie widać na ulicach, po których bezkarnie poruszają się prorosyjskie, faszystowskie bojówki, zastraszające innych ludzi. Polska nie stanie się bezpieczniejsza dzięki kolejnym pokazowym akcjom, a na pewno nie jest bezpieczniejsza od deportowania kogoś za wyłowienie suma z jeziorka Czerniakowskiego czy nawet wjazd samochodem nad Morskie Oko. Będzie bezpieczna wtedy, gdy państwo skutecznie zatrzyma falę nienawiści, ochroni ofiary i konsekwentnie będzie ścigać sprawców przemocy. Państwo istnieje po to, aby zapewnić bezpieczeństwo wszystkim ludziom przebywającym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Dość bierności! Oczekujemy, że państwo zacznie wypełniać swój podstawowy obowiązek natychmiast!11 739 z 15 000 PodpisyUtworzył(a) Asymetryści
-
Antysemityzm to nie towar. Wycofajcie »Garbate nosy«Polska musi być bezpiecznym domem dla każdego, niezależnie pochodzenia czy wyznawanej religii. Odpowiedzialny biznes powinien stanąć po stronie godności drugiego człowieka, a nie sprzedaży dowolnych treści i czerpania zysku z nienawiści.6 450 z 7 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Odwołanie Kierownika USC w Gawłuszowicach za homofobię w pismachPełna treść skandalicznego pisma dostępna jest pod tym linkiem: https://docs.google.com/document/d/15bsC1sGRvdMoojbdJzZ0F3XkT4kIamfs/edit?rtpof=true&sd=true&tab=t.0 Sprawą tą należy zająć się natychmiast, ponieważ zachowanie Kierownika USC w Gawłuszowicach łamie fundamentalne zasady, na których opiera się polska administracja publiczna. Oficjalne pismo urzędowe, opatrzone pieczęcią państwową, stało się narzędziem do szerzenia uprzedzeń, co jest sytuacją bezprecedensową i głęboko szkodliwą. Dlaczego interwencja jest konieczna? 1. Rażące naruszenie prawa i etyki: Zgodnie z ustawą o pracownikach samorządowych, urzędnik ma obowiązek wykonywać zadania w sposób bezstronny i profesjonalny. Wykorzystywanie oficjalnej korespondencji do obrażania jakiejkolwiek grupy społecznej i powoływanie się na nienaukowe teorie to jawne niedopełnienie tych obowiązków. 2. Utrata zaufania do instytucji państwa: Urząd Stanu Cywilnego to miejsce, w którym obywatele załatwiają najważniejsze sprawy życiowe. Jeśli osoba kierująca tym urzędem publicznie manifestuje swoją niechęć i pogardę wobec osób nieheteronormatywnych, żadna osoba LGBT+ nie może czuć się w tej instytucji bezpiecznie ani liczyć na obiektywne traktowanie. 3. Brak zgody na systemową homofobię: Pozostawienie tej sytuacji bez stanowczej reakcji przełożonych (Wójta oraz Wojewody) byłoby cichym przyzwoleniem na dyskryminację w strukturach państwowych. Pokazałoby to innym urzędnikom, że mogą bezkarnie łamać standardy i traktować obywateli wybiórczo. Dlaczego jedynym rozwiązaniem jest odwołanie ze stanowiska? Osoba pełniąca funkcję publiczną musi reprezentować nienaganną postawę moralną i wysokie standardy kultury osobistej. Kierownik USC w Gawłuszowicach swoimi wypowiedziami całkowicie dyskwalifikuje się jako bezstronny urzędnik mianowany do służby całemu społeczeństwu. Przeniesienie na inne stanowisko czy upomnienie byłoby jedynie próbą zamiecenia sprawy pod dywan. Tylko całkowite odsunięcie tej osoby od pełnienia funkcji publicznej przywróci powagę urzędu i pokaże, że w Polsce nie ma miejsca na nienawiść finansowaną z podatków obywateli.4 944 z 5 000 PodpisyUtworzył(a) Tęczowy Sanok
%20(750%20x%20562%20px)%20(3).png)





.png)
.jpg)

.jpg)

