• Nie chcemy fajerwerków we Wrocławiu!
    Używanie fajerwerków, petard, rac i sztucznych ogni wiąże się z realnymi zagrożeniami dla ludzi i zwierząt, powoduje urazy, pożary, silny hałas oraz stres, szczególnie dotkliwy dla dzieci, osób starszych, chorych, osób wrażliwych, ptaków, zwierząt dzikich i domowych. Negatywne skutki pirotechniki obejmują również pogorszenie jakości powietrza i wody, a także wysokie koszty interwencji służb ratunkowych i porządkowych, które ponoszą wszyscy obywatele. Są to konsekwencje, którym można przeciwdziałać poprzez rozsądne, lokalnie dostosowane regulacje. Apelujemy o uznanie, że korzystanie z wyrobów pirotechnicznych nie stanowi prawa podstawowego ani konieczności społecznej, lecz formę rozrywki, która w gęsto zaludnionych obszarach miejskich generuje poważne koszty społeczne i środowiskowe. Działania samorządu, podejmowane w odpowiedzi na te zagrożenia, nie są działaniami przeciwko obywatelom i obywatelkom, lecz wyrazem troski o dobro wspólne i realizacją ustawowych obowiązków w zakresie porządku publicznego, bezpieczeństwa i ochrony zdrowia. Wrocław może stać się przykładem dla innych miast w Polsce, pokazując, że dialog społeczny, oparcie decyzji na doświadczeniach mieszkańców i mieszkanek oraz wprowadzanie proporcjonalnych ograniczeń są możliwe i potrzebne. Prosimy, by przy ocenie tej uchwały wziąć pod uwagę nie tylko literalne brzmienie przepisów, lecz także realne skutki społeczne oraz potencjał wypracowania dobrych praktyk, z których będą mogły korzystać inne samorządy w całym kraju. Wszyscy i wszystkie chcemy czuć się bezpiecznie w swoich domach, na swoich osiedlach i w swoim mieście. Pragniemy, by nasze rodziny oraz zwierzęta, którymi się opiekujemy również wiodły życie spokojne, bezpieczne, w zdrowiu. Niestety jest to niemożliwe, gdy w okresie sylwestrowym, w weekendy, zwłaszcza w lecie, gdy odbywają się liczne imprezy, wieczorami rozlegają się dźwięki wystrzałów. To zagrożenie dla ptaków, dla dzikich zwierząt, które zamieszkują Wrocław i okolice. Wrocław jest i zawsze był miastem, w którym jest miejsce dla wszystkich.  Chcemy, by było tak nadal. Apelujemy o to, by decyzje były podejmowane z myślą o wszystkich: o ludziach, zwierzętach, środowisku.  Chcemy także podkreślić, że pod apelem o zakaz sprzedaży fajerwerków i petard podpisało się ponad 40 000 osób z całej Polski. Pokazuje to, jak istotna jest to sprawa dla polskiego społeczeństwa. 
    1 402 z 2 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja Picture
  • Nie dla Cavaliada w mieście jednorożców
    Cavaliada, podobnie jak wiele innych wydarzeń jeździeckich, promuje widowisko, które na pierwszy rzut oka może wydawać się eleganckie, pełne pasji i harmonii. Jednak za tą fasadą kryje się rzeczywistość, której widzowie nie widzą – rzeczywistość bólu, przymusu i tresury opartej na strachu. Konie są zwierzętami wrażliwymi, społecznymi i inteligentnymi. W naturalnych warunkach tworzą relacje, przeżywają emocje i kierują się instynktem unikania bólu. W sporcie jeździeckim są jednak traktowane jak narzędzia do osiągania wyników, zmuszane do nienaturalnych ruchów, przeciążania organizmu oraz łamania granic fizycznych i psychicznych w imię ludzkiej rywalizacji, nagród i prestiżu. Jednym z największych problemów współczesnego jeździectwa jest brutalna tresura, często odbywająca się poza wzrokiem publiczności. Stosuje się przemocowe techniki, takie jak rollkur – wymuszone, bolesne ułożenie szyi i głowy prowadzące do duszności, stresu i bólu. Używa się ostrych wędzideł, batów i ostróg, które ranią pysk, język, boki tułowia i tkanki miękkie koni. Skoki przez wysokie przeszkody oraz intensywne treningi powodują ogromne przeciążenia stawów, ścięgien i kręgosłupa, prowadząc do: • urazów mięśniowo-szkieletowych • uszkodzeń stawów • zerwań ścięgien • odłamków kostnych i złamań • oraz nagłych zgonów wysiłkowych Co mówi nauka o przeciążaniu koni Naukowe badania analizujące zgony koni w sportach jeździeckich w latach 1998–2023 wykazały, że w 110 udokumentowanych przypadkach śmierci koni aż 36,4% stanowiły nagłe zgony, a kolejne 36,4% – ciężkie urazy mięśniowo-szkieletowe. Oznacza to, że ponad 70% śmierci koni nastąpiło nie w wyniku upadków, lecz dlatego, że organizm zwierzęcia nie wytrzymał przeciążeń narzuconych przez sport jeździecki. To ma bezpośrednie znaczenie dla takich konkurencji jak ujeżdżenie i skoki, gdzie konie są poddawane długotrwałemu treningowi, nienaturalnym pozycjom ciała, pracy na wędzidle, napięciu mięśni i skrajnemu obciążaniu układu ruchu oraz układu krążenia. Dane te pokazują, że sam sposób użytkowania koni w sporcie może prowadzić do ich śmierci – nawet bez widocznego wypadku. [1] Transport jako realne zagrożenie życia koni Równie niebezpieczny jest transport koni na zawody. Zwierzęta są przewożone setki lub tysiące kilometrów w stresie, ścisku i zmiennych warunkach. W 2021 roku w Wielkiej Brytanii cztery konie zginęły podczas transportu, gdy zepsuła się ciężarówka przewożąca je dla zawodnika Nicka Gauntletta. To dowodzi, że samo przewożenie koni na imprezy sportowe jest realnym zagrożeniem dla ich życia.  [3] Zmiany przepisów FEI – legalizacja cierpienia Od 1 stycznia 2026 roku Międzynarodowa Federacja Jeździecka (FEI) wprowadza przepisy, zgodnie z którymi krwawienie u konia nie musi już skutkować eliminacją zawodnika – koń może zostać wytarty z krwi i zmuszony do kontynuowania przejazdu. Krew u koni pojawia się: • w pysku i na języku – na skutek działania wędzidła i ręki zawodnika • w nozdrzach – w wyniku skrajnego przeciążenia oddechowego • na bokach tułowia – w wyniku używania ostróg Takie praktyki nie mają nic wspólnego z dobrostanem zwierząt i będą obowiązywać także podczas Cavaliady w Łodzi. [2] Hipokryzja ekologiczna Atlas Areny Atlas Arena deklaruje chęć bycia obiektem ekologicznym. Planowane i realizowane są: • sadzenie drzew i krzewów • przebudowa parkingów z panelami fotowoltaicznymi • systemy odzysku wody i butelek • elektryczne meleksy Jednocześnie jednak organizacja Cavaliady generuje ogromny ślad węglowy i cierpienie zwierząt. Transport jednego konia na duże zawody to od 1,6 do nawet 68 ton CO₂ rocznie (w zależności od dystansu i środka transportu, w tym lotniczego). Do tego dochodzą: • ciężarówki z przeszkodami • agregaty • logistyka techniczna • wyżywienie i pojenie koni Jedna czterodniowa edycja Cavaliady może zniszczyć roczne efekty ekologicznych inwestycji Atlas Areny. Nie można mówić o „zielonym obiekcie”, jednocześnie sprowadzając setki zwierząt w stresie i generując setki ton emisji CO₂. Wypadki ludzi Zawody jeździeckie to także ogromne ryzyko dla uczestników i uczestniczek. Przykładem dla tej tragedii jest 37 letnią Sarah Yorks, która w wyniku obrażeń podczas zawodów zmarła na miejscu i osierociła córkę. [4] Los koni nie może być ceną za widowisko! W przeszłości udało nam się powstrzymać wydarzenia oparte na wykorzystywaniu zwierząt, w tym rodeo w Gliwicach. Pokazaliśmy, że konsekwentne, legalne działania obywatelskie – takie jak protesty, petycje, nagłaśnianie sprawy w mediach oraz nacisk społeczny – są skuteczne. Tak samo będziemy działać również w tej sprawie. Nie jest to groźba, lecz zapowiedź korzystania z praw obywatelskich, które przysługują mieszkańcom i mieszkankom miasta w demokratycznym państwie. Źródła: [1]. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40371753/ [2]. https://www.facebook.com/share/r/1FVRJodF8p/?mibextid=wwXIfr [3]. https://swiatkoni.pl/tragiczny-wypadek--nie-zyja-4-konie? [4]. https://sport.fakt.pl/inne-sporty/37-letna-zawodniczka-miala-wypadek-osierocila-mala-corke/
    63 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Przemysław Sapiński
  • Petycja w sprawie ograniczenia biologicznie szkodliwych środków na chodnikach Saskiej Kępy
    Ponieważ sposób zimowego utrzymania chodników ma bezpośredni i długofalowy wpływ na lokalną przyrodę, w tym na zwierzęta wolnożyjące i domowe, które na co dzień funkcjonują w przestrzeni Saskiej Kępy. Skutki stosowania biologicznie szkodliwych środków chemicznych nie kończą się wraz z ustąpieniem zimy, lecz kumulują się w środowisku i są odczuwalne przez cały rok. Stosowanie biologicznie szkodliwych środków chemicznych prowadzi do degradacji gleb miejskich, w tym ich zasalania i zaburzenia struktury, co skutkuje uszkodzeniami systemów korzeniowych drzew i krzewów oraz obniżeniem zdolności gleby do magazynowania wody. Konsekwencją są zamierające trawniki, osłabione drzewa i niska trwałość nowych nasadzeń. Degradacja zieleni oznacza jednocześnie niszczenie podstawowego środowiska życia wielu gatunków zwierząt miejskich, ograniczenie bazy pokarmowej oraz miejsc schronienia. Biologicznie szkodliwe środki chemiczne w szczególny sposób oddziałują na zwierzęta wolnożyjące, w tym licznie występujące na Saskiej Kępie jeże. Gatunek ten jest silnie uzależniony od jakości gleby i obecności bezkręgowców, których populacje gwałtownie spadają w środowisku zdegradowanym chemicznie. Pogorszenie stanu zieleni oznacza dla jeży utratę żerowisk, większe ryzyko odwodnienia oraz trudniejsze warunki przetrwania, zwłaszcza w okresach zimowych i wczesnowiosennych. Negatywne skutki dotyczą również ptaków, m.in. poprzez zaburzenia gospodarki wodnej oraz pośrednie skażenie środowiska, z którego czerpią pożywienie. Jednocześnie biologicznie szkodliwe środki chemiczne stanowią bezpośrednie zagrożenie dla zwierząt domowych i wolnożyjących. Powodują podrażnienia i uszkodzenia opuszek łap, a po wylizaniu – ryzyko połknięcia substancji drażniących. W przypadku zwierząt wolnożyjących skutki te nie są łagodzone żadną opieką i mają charakter długofalowy. Po wyschnięciu, środki chemiczne stosowane zimą, często w połączeniu z piaskiem, unoszą się w postaci pyłu, który pogarsza jakość powietrza i wpływa negatywnie zarówno na zdrowie mieszkańców, jak i zwierząt stale przebywających w przestrzeni ulicznej. Postulowane rozwiązanie jest istotne, ponieważ pozwala pogodzić bezpieczeństwo pieszych z ochroną zwierząt i lokalnej przyrody. Stosowanie alternatywnych metod ograniczania śliskości, takich jak piasek czy kruszywo, znacząco zmniejsza presję na środowisko, nie obniżając poziomu bezpieczeństwa. Zajęcie się tą sprawą jest ważne, ponieważ dotyczy odpowiedzialności za wspólną przestrzeń, w której obok ludzi funkcjonują także zwierzęta, a skutki decyzji podejmowanych zimą są odczuwalne przez cały rok.
    193 z 200 Podpisy
    Utworzył(a) Kama Wadecka
  • NIE dla myśliwych na WOŚP w Łodzi!
    Z dostępnych informacji wynika, że planowana obecność PZŁ w 34. Finale WOŚP byłaby trzecią z rzędu edycją, podczas której Polski Związek Łowiecki – poprzez swoich sokolników – prezentuje ptaki drapieżne oraz metody ich tresury w ramach wydarzenia WOŚP. Analogiczne prezentacje miały miejsce: podczas 32. Finału WOŚP (28.01.2024) [1] w Łodzi oraz 33. Finału WOŚP (25.01.2025) [2]. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy od ponad 30 lat jest symbolem empatii, troski o zdrowie, bezpieczeństwa dzieci oraz ochrony życia. Tegoroczny cel Finału – diagnostyka i leczenie chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów – w sposób szczególny podkreśla te wartości. Tym bardziej niezrozumiała i sprzeczna z ideą WOŚP jest obecność organizacji, której działalność statutowa opiera się na zabijaniu zwierząt, a której historia obciążona jest licznymi, tragicznymi w skutkach wypadkami z udziałem ludzi – w tym dzieci i młodzieży. Przypominamy, że w ostatnich latach miały miejsce m.in.: śmiertelne postrzelenie 16-letniego chłopca w Lublinie (01.11.2020) przez członka PZŁ, który – jak sam stwierdził – „pomylił go z dzikiem” i zbiegł z miejsca zdarzenia, śmiertelne postrzelenie dziecka przez myśliwego w Chachalni (2008), postrzelenie 11-letniego harcerza w Gródku nad Dunajcem (2020), postrzelenie 14-letniego chłopca w Załakowie koło Sierakowic. [3] Według publicznie dostępnych zestawień, w ciągu kilkunastu lat członkowie PZŁ postrzelili ponad 30 osób. Obecność myśliwych na wydarzeniach masowych, w których uczestniczą dzieci oraz zwierzęta, wiąże się więc z realnym zagrożeniem bezpieczeństwa oraz poważnym ryzykiem wizerunkowym. Co istotne, sam założyciel i prezes Fundacji WOŚP, Jurek Owsiak, wielokrotnie dystansował się od działalności Polskiego Związku Łowieckiego. W 2022 roku, podczas 30. Finału WOŚP, na wniosek Fundacji usunięto aukcję charytatywną wystawioną przez PZŁ, wskazując, że może ona negatywnie wpływać na wizerunek WOŚP. [4]  W związku z powyższym pytamy, jak to możliwe, że pomimo jednoznacznego stanowiska Fundacji WOŚP wobec PZŁ, organizacja ta po raz trzeci została dopuszczona jako atrakcja wydarzenia realizowanego pod szyldem WOŚP na terenie Manufaktury. Uważamy, że dopuszczanie Polskiego Związku Łowieckiego do udziału w Finałach WOŚP: stoi w sprzeczności z wartościami, które WOŚP reprezentuje, stanowi poważny dysonans etyczny oraz jest działaniem szkodliwym wizerunkowo. Nie można jednocześnie promować pomocy, empatii i ochrony dzieci, a równocześnie normalizować obecności organizacji odpowiedzialnej za przemoc wobec zwierząt i tragiczne konsekwencje dla ludzi. Dlatego wzywamy Zarząd i właścicieli Manufaktury w Łodzi do: 1. cofnięcia zgody na udział Polskiego Związku Łowieckiego w 34. Finale WOŚP w Łodzi 2.podjęcia decyzji o niedopuszczaniu PZŁ do udziału w przyszłych edycjach Finałów WOŚP organizowanych na terenie Manufaktury. Z wyrazami szacunku, Osoby podpisane pod petycją [1] Zapraszamy do udziału w 32 Finale WOŚP w dniu 28 stycznia 2024 r., https://lodz.pzlow.pl, dostęp: 5 stycznia 2026 r. [2] 33. Finał WOŚP w Manufakturze, https://uml.lodz.pl, 5 stycznia 2026 r., dostęp: 5 stycznia 2026 r. [3] O wypadkach podczas polowań: https://www.facebook.com/share/p/186WxoswEj/?mibextid=wwXIfr [4] Jurek Owsiak usunął aukcję myśliwych. Agnieszka Woźniak-Starak komentuje, www.onet.pl, dostęp: 5 stycznia 2026.
    6 142 z 7 000 Podpisy
    Utworzył(a) Przemysław Sapiński
  • Malbork bez huku – w trosce o seniorów, chorych i zwierzęta!
    ​1. Argument prawny: Obowiązek zapewnienia spokoju i bezpieczeństwa • ​Prawo do odpoczynku: Zgodnie z Kodeksem Wykroczeń (art. 51), zakłócanie spokoju i porządku publicznego jest karalne. Obecna sytuacja, w której petardy wybuchają na osiedlach przez wiele dni przed i po Sylwestrze, jest systematycznym łamaniem tego prawa. • ​Art. 7 Konstytucji RP: Nakłada na organy władzy publicznej obowiązek ochrony zdrowia obywateli. Hałas powyżej 120 dB (a tyle generują petardy) jest uznawany za szkodliwy czynnik fizyczny. ​2. Argument społeczny: Ochrona grup wrażliwych (Seniorzy i Zwierzęta) • ​Zdrowie publiczne: Malbork, jak wiele miast, boryka się z problemem starzenia się społeczeństwa. Nagły huk dla osoby z arytmią, nadciśnieniem czy po zawałach to realne ryzyko pogorszenia stanu zdrowia, a nawet zgonu. • ​Psychologia traumy: Huk petard jest traumatyczny dla dzieci z autyzmem oraz osób z zespołem stresu pourazowego (PTSD). • ​Dobrostan zwierząt: Ustawa o ochronie zwierząt (art. 1) mówi wyraźnie, że „zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”. Pozwalanie na niekontrolowane wybuchy jest formą przyzwolenia na znęcanie się nad zwierzętami. ​3. Argument bezpieczeństwa i ekologii ​To przemawia do urzędników dbających o budżet i mienie miasta. • ​Zagrożenie pożarowe: Malbork ma wiele budynków o gęstej zabudowie oraz zabytkową architekturę. Niekontrolowany lot racy to ryzyko pożaru poddaszy i balkonów. • ​Zanieczyszczenie środowiska: Pirotechnika to nie tylko hałas, to także metale ciężkie (stront, bar, miedź) i pyły PM10, które opadają na nasze ulice i do rzeki Nogat. • ​Koszty sprzątania: Miasto ponosi koszty sprzątania ton plastiku i papieru po wypalonych materiałach pirotechnicznych. “„Zajęcie się zakazem pirotechniki w Malborku jest konieczne, ponieważ obecny stan rzeczy przedkłada chwilową rozrywkę nielicznych nad konstytucyjne prawo do spokoju, zdrowia i bezpieczeństwa większości mieszkańców – w szczególności seniorów oraz bezbronnych zwierząt.””
    4 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Bogdan Steinborn
  • STOP nielegalnej jeździe motocrossów w lasach
    Lasy to nie tylko drzewa – to dom dla zwierząt, miejsce rekreacji dla ludzi i źródło czystego powietrza. Codzienny hałas motocrossów niszczy spokój, stresuje dziką faunę i powoduje realne szkody w roślinności leśnej. Niezabezpieczone i niekontrolowane trasy zagrażają też bezpieczeństwu spacerowiczów, rowerzystów i rodzin z dziećmi. W naszym regionie brak mobilnych patroli i skutecznych działań sprawia, że problem narasta z dnia na dzień, a odpowiedzialni motocrossowcy nie mają legalnych miejsc do jazdy. Wyznaczenie tras i zwiększenie kontroli nie tylko chroni przyrodę, lecz także daje możliwość bezpiecznej aktywności dla osób pasjonujących się sportami motorowymi. Rozwiązanie tego problemu jest ważne dla ochrony przyrody, bezpieczeństwa mieszkańców i przyszłości naszych lasów – miejsc, które powinny służyć wszystkim, a nie niszczeć z powodu braku kontroli i edukacji.
    47 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Służba Ochrony Lasów i Wód Picture
  • STOP Lex Szyszko II! Nie dla milczącej zgody na masową wycinkę drzew!
    “LexSzyszko” pokazało, że wystarczy kilka pozornie technicznych zmian w ustawie, by w krótkim czasie doprowadzić do „cichej masakry” drzew, z której nie da się łatwo wycofać. Teraz rząd dyskutuje nad przepisami, które mogą doprowadzić do powtórki tych wydarzeń! A prawdziwą cenę zapłacimy wszyscy: utratą cienia w upały, większym hałasem, gorszą jakością powietrza i chaotycznie przekształconą przestrzenią, w której żyją każdego dnia. Lex Szyszko to potoczna nazwa nowelizacji ustawy o ochronie przyrody wprowadzonej za rządów PiS 1 stycznia 2017 r.​ Ułatwiała ona wycinkę drzew i krzewów przez osoby fizyczne na prywatnych nieruchomościach bez zezwolenia (po zgłoszeniu i braku sprzeciwu w 6 tygodni), co doprowadziło do masowej wycinki nawet 3 mln drzew w ciągu kilku miesięcy, dewastując miejskie i wiejskie zielenie. Rząd zaproponował rozwiązanie, które w praktyce może otworzyć drzwi do powtórki z tamtej katastrofy – milczącą zgodę na wycinkę drzew po 60 dniach braku reakcji urzędu. Zamiast realnie wzmacniać administrację, zwiększyć liczbę etatów i kompetencje urzędników oraz usprawniać procedury, państwo mówi: „jeśli nie zdążymy, drzewa przegrają”.  Jest jednak nadzieja: pod presją społeczną rząd wycofał ustawę z Sejmu i zamierza prowadzić dalsze rozmowy na temat proponowanych zmian. Daje to możliwość, aby nasz głos sprzeciwu został wzięty pod uwagę! Dyskutowane przepisy odwrócenie logiki ochrony przyrody – zamiast domyślnej ochrony mamy domyślną zgodę na zniszczenie, nawet w pobliżu obszarów cennych przyrodniczo. To szczególnie groźne tam, gdzie kadry są najsłabsze: w małych gminach, biedniejszych regionach, na terenach wiejskich, gdzie pojedyncze aleje czy stare drzewa są często jedyną „infrastrukturą klimatyczną”. Tymczasem Państwowa Rada Ochrony Przyrody jasno wskazała, że nie przedstawiono danych dowodzących, iż obecne przepisy powodują masowe opóźnienia, a wiele spraw załatwianych jest szybciej niż w ustawowych terminach. Zamiast więc rozwiązywać udokumentowany problem, projekt tworzy nowy: przekształca błąd, zaniedbanie czy przeciążenie urzędu w automatyczną zgodę na wycinkę.  W praktyce mogłoby oznaczać to, że o losie drzew – pełniących funkcję naturalnych filtrów powietrza, osłony przed suszą i upałem – może przesądzić brak czasu i ludzi w urzędzie. To nie jest „deregulacja”, to przerzucenie odpowiedzialności na przyrodę, która nie może się sama obronić. Po Lex Szyszko widzieliśmy osiedla pozbawione zieleni, przydrożne aleje wycięte w kilka tygodni, i dramat lokalnych społeczności, które dowiadywały się o wycince, gdy było już za późno. Czy naprawdę chcemy kolejny raz oddać przyszłość naszych drzew w ręce pośpiechu, zaniedbań i milczenia urzędów?
    4 041 z 5 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • Zakaz i wycofanie ze sprzedaży lepów na gryzonie - STOP bestialstwu!
    Pułapki lepowe nie zabijają. One skazują na powolne konanie. Zwierzęta godzinami lub dniami szarpią się, wyrywają sobie sierść i skórę, łamią kończyny, umierają z odwodnienia, głodu, wycieńczenia albo w wyniku niewydolności krążenia spowodowanej skrajnym stresem i bólem. To nie jest „kontrola szkodników”. To jest zadawanie cierpienia bez konieczności i bez kontroli. Co więcej, pułapki lepowe są całkowicie nieselektywne — przyklejają się do nich ptaki, jeże, nietoperze oraz zwierzęta domowe. W wielu przypadkach są to gatunki chronione. Ich śmierć nie jest „skutkiem ubocznym”. Jest bezpośrednią konsekwencją dopuszczenia tego produktu do obrotu. Pułapki lepowe są sprzeczne z obowiązującym prawem Stosowanie pułapek klejowych narusza fundamentalne przepisy Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt, w szczególności: • Art. 1 ust. 1 • “Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Dopuszczanie narzędzi powodujących długotrwały ból stoi w oczywistej sprzeczności z tym przepisem.” • Art. 4 pkt 2 • “Humanitarne traktowanie zwierząt to takie traktowanie, które uwzględnia potrzeby zwierzęcia i zapewnia mu opiekę oraz ochronę. Pułapki lepowe z definicji nie zapewniają ani opieki, ani ochrony.” • Art. 6 ust. 1 • “Zabrania się znęcania nad zwierzętami.” • Art. 6 ust. 2 pkt 1 i 3 Za znęcanie uznaje się m.in.: • zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu i cierpień, • utrzymywanie zwierząt w warunkach powodujących cierpienie.  Pułapka lepowa spełnia oba te kryteria jednocześnie. • Art. 33 ust. 1 • “Uśmiercanie zwierząt powinno być dokonywane w sposób humanitarny, powodujący natychmiastową utratę świadomości i minimalne cierpienie. Pułapki klejowe nie spełniają żadnego z tych warunków.”  XXI wieku, przy dostępności skutecznych i mniej okrutnych metod, utrzymywanie w sprzedaży narzędzi opartych na długotrwałym cierpieniu jest moralnie i prawnie nie do obrony. Jeżeli uznajemy, że zwierzę potrafi cierpieć — a polskie prawo mówi to wprost — to mamy obowiązek powiedzieć „stop” praktykom, które z cierpienia czynią metodę.
    24 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Justyna Szymczak
  • Uznanie praw Natury i środowiska naturalnego w Konstytucji
    Współczesne wyzwania ekologiczne — takie jak zmiany klimatyczne, masowe wymieranie gatunków, zanieczyszczenie rzek i powietrza, degradacja lasów — pokazują jedno: dotychczasowe prawo nie jest wystarczające, by skutecznie chronić przyrodę.  Obowiązujące przepisy traktują naturę jako zasób, który można wykorzystywać, a nie jako żywy system, który ma własną wartość i zasługuje na ochronę niezależnie od tego, czy jest przydatny człowiekowi. Uznanie natury za podmiot praw oznacza prawdziwą zmianę perspektywy: że rzeki mają prawo płynąć, lasy mają prawo rosnąć i się regenerować a całe ekosystemy mają prawo istnieć i zachować równowagę. Dzięki temu każdy obywatel, organizacja czy wspólnota lokalna mogłaby stanąć w obronie natury w sądzie — zanim dojdzie do jej zniszczenia. Taka zmiana byłaby także aktem odpowiedzialności wobec przyszłych pokoleń. Bo to one będą ponosić skutki tego, jak dzisiaj traktujemy naszą planetę.
    34 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Magdalena Baklinska
  • Obowiązkowe badania dla wszystkich posiadających broń.
    86 proc. Polek i Polaków opowiada się za wprowadzeniem obowiązkowych badań lekarskich dla myśliwych. Zwolnienie myśliwych z obowiązku badań cyklicznych jest postrzegane jako przywilej, który budzi narastający sprzeciw społeczny [1]. Myśliwi próbują “odwracać kota ogonem” uruchamiając kolejne medialne nagonki np. na wilki, kiedy w ostatnich 30 latach nie odnotowano udokumentowanej śmierci z powodu ataku wilka, za to około 30 osób zginęło z rąk myśliwych. Obecny stan prawny stanowi jawną niesprawiedliwość i uprzywilejowanie jednej, wpływowej grupy społecznej. Osoby pracujące w ochronie, służbach mundurowych, także kierowcy zawodowi, są objęte przepisami, które wymagają badań lekarskich i psychologicznych okresowo. Zwolnienie grupy tak dużej jak myśliwi (która stanowi znaczącą część posiadaczy broni), która w dodatku posiada broń nie dla bezpieczeństwa, ale rozrywki, stanowi jawną nierówność wobec prawa. [1] Badanie zrealizowane przez Fundację Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS na reprezentatywnej próbie 1000 osób w wieku 18-75 lat na zlecenie Ministerstwa Klimatu i Środowiska, sierpień 2025 r.
    3 340 z 4 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • Starorzecze wysycha na naszych oczach... Uratujmy Jeziorko Czerniakowskie!
    Warszawa, 11 października 2025 r.   Podmiot wnoszący petycję: Fundacja Zielona Mrówka KRS: 0001083258 Adres siedziby: ul. Lirowa 26/64, 02-387 Warszawa przy poparciu organizacji pozarządowych, naukowców, obywateli Warszawy i całej Polski, żądających ochrony rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie. ------- Rezerwat Jeziorko Czerniakowskie jest unikatowy! Nie pozwólmy na jego zniszczenie!!! Z głębokim niepokojem patrzymy na stan, w jakim znajduje się rezerwat Jeziorko Czerniakowskie   1. Z roku na rok w zatrważającym tempie obniża się lustro wody w Jeziorku. Z badań naukowców (RDOŚ w Warszawie, SGGW) wynika, że „powierzchnia Jeziorka od 1925 r. zmalała o 26%, a jego zlewnia o 12%”. W latach 2011–2013 zwierciadło wody spadło aż o 25 cm, a w 2016 r. – w ciągu zaledwie 12 miesięcy – aż o ponad 50 centymetrów.  Co powoduje tak silny ubytek wody w Jeziorku? Jak piszą naukowcy: „Nieustająca zabudowa zlewni Jeziorka, ograniczająca możliwość zasilania go wodą gruntową i opadową, jest jednym z najpoważniejszych zagrożeń. Pobór wód podziemnych, brak dopływu wód z Wisły, zmiany klimatyczne (częste okresy suszy hydrologicznych) przyczyniają się do szybszego od naturalnego procesu wypłycania i zmniejszania powierzchni lustra wody tego zbiornika”. Dziś odnogi Jeziorka bardziej przypominają zarośnięte kałuże niż części jeziora, a pomosty zbudowane nad wodą w 2017 r. wyglądają groteskowo, gdyż znajdują się w znacznej odległości od wody. Starorzecze wysycha na naszych oczach.  2.  Jeziorko znajduje się pod coraz większą presją antropogeniczną – zarówno bezpośrednią, związaną z licznie odwiedzającymi rezerwat ludźmi, jak i antropopresją pośrednią związaną z postępującą zabudową.   3. Teren rezerwatu zajęty jest w dużej mierze przez uznane przez Instytut Ochrony Przyrody PAN obce gatunki o charakterze inwazyjnym, takie jak nawłoć kanadyjska i późna, orzech włoski czy rdestowiec ostrokończysty.  W 2019 r. mieszkańcy okolic Jeziorka protestowali i domagali się podjęcia działań mających na celu ochronę rezerwatu. W związku z tym Prezydent  Rafał Trzaskowski powołał zespół ds. ochrony Jeziorka Czerniakowskiego. Póki co działania zespołu pozwoliły zwiększyć bezpieczeństwo, porządek i rozwiązać pewne bieżące problemy na terenie rezerwatu. Zespół niestety nie przeprowadził do tej pory podstawowej fundamentalnej kwestii, jaką jest analiza zagrożeń dla rezerwatu, sposobu monitorowania tych zagrożeń, jak i zaproponowanie odpowiednich rozwiązań.  W związku z aktualnym stanem jeziorka Czerniakowskiego i planami wprowadzania zabudowy w jego otulinie (w związku z procedowanym obecnie plan miejscowy zagospodarowania przestrzennego dla Czerniakowa Południowego), my - mieszkańcy Warszawy, wzywamy władze naszego miasta z Panem Prezydentem na czele, do podjęcia natychmiastowych działań, zmierzających do uratowania rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie.  Postulaty te są ważne dla nas mieszkańców stolicy, którzy oczekują od jej władz konkretnych i skutecznych działań prośrodowiskowych i proklimatycznych. Tego typu działania są obecnie zarówno koniecznością ze względu na postępujący kryzys klimatyczny, jak i nowocześnie rozumiane zarządzanie miastem. Dlatego Szanowny Panie Prezydencie, Szanowni Radni, Szanowne Radne, pilnie apelujemy, abyście w momencie, gdy tak wiele cennych terenów zielonych, terenów podmokłych jest nieodwracalnie niszczonych, uratowali ekosystem Jeziorka i jego Otuliny dla nas, Warszawiaków, i dla przyszłych pokoleń.
    2 062 z 3 000 Podpisy
    Utworzył(a) Marta Przedpełska
  • STOP odstrzałowi bobrów!
    Ochrona bobrów w Polsce jest obecnie fikcją. Zamiast faktycznej ochrony mamy systemowe przyzwolenie na ich eliminację i niszczenie siedlisk. Bobry nie są szkodnikami. Są sprzymierzeńcami w walce o wodę, klimat i bioróżnorodność. Ich eliminowanie to krótkowzroczna polityka, która uderza nie tylko w przyrodę, ale także w ludzi. Czas na mądrą, humanitarną strategię współistnienia. Podpisz petycję i powiedz STOP odstrzałowi bobrów! *Raport Nasz Bóbr dostępny jest na stronie https://www.naszbobr.pl/nie-jest-dobrze-bobrze/
    18 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Joanna Słodownik