- Apele, które mogą Cię zainteresować
- Antynacjonalizm
- Czyste powietrze
- Demokracja
- Edukacja
- Energetyka
- Klimat
- LGBT+
- Ochrona drzew, parków i lasów
- Ochrona zdrowia
- Odpowiedzialność biznesu
- Państwo prawa
- Polityka społeczna
- Polska w UE
- Prawa człowieka
- Prawa kobiet
- Prawa osób z niepełnosprawnościami
- Prawa pracownicze
- Prawa zwierząt
- Puszcza Białowieska
- Sprawiedliwość społeczna
- Środowisko
- Uchodźcy
- Wybory
- Więcej
-
Stop wykorzystywaniu wizerunku dzieci przez trójmiejskie placówkiZdjęcia dzieci wykonywane podczas zajęć i wydarzeń organizowanych przez wyżej wymienione placówki trafiają na ich strony internetowe oraz profile w mediach społecznościowych. Publiczne udostępnianie takich materiałów tworzy trwały ślad cyfrowy dziecka i wiąże się z ryzykiem utraty kontroli nad tym, gdzie i w jakim kontekście jego wizerunek będzie dalej wykorzystywany. Raz opublikowane materiały mogą być kopiowane, zapisywane i rozpowszechniane poza kontrolą placówki czy rodziców, a także modyfikowane w krzywdzący dla dzieci sposób lub umieszczane w nielegalnym obiegu cyfrowym. Najmłodsi nie są jeszcze w stanie samodzielnie ocenić długofalowych konsekwencji takiej obecności w internecie. Zagrożenia te zostały dostrzeżone przez ustawodawcę, który wprowadził już całkowity zakaz publicznego udostępniania wizerunku dzieci przez żłobki, kluby dziecięce i punkty opieki dziennej nowelizacją ustawy o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3, podpisaną przez Prezydenta RP w sierpniu 2026 roku. Przepis ten nie ma formy odrębnego rozporządzenia, lecz rangi ustawowej, co oznacza, że zgoda rodzica nie pozwala już placówce na publikowanie zdjęć malucha w celach promocyjnych czy marketingowych. Postulujemy objęcie ochroną również starszych dzieci. Obecne rozwiązania oparte o uzyskanie zgody rodziców lub opiekunów prawnych na publikację wizerunku nie są wystarczające. Zgoda ta często traktowana jest jako standardowy element dokumentacji i/lub przedstawiana rodzicom jako naturalna część funkcjonowania placówki. Brak zgody na publikację wizerunku nie powinien wiązać się z żadnymi negatywnymi konsekwencjami dla dziecka ani ograniczać jego udziału w życiu placówki – co obecnie wielokrotnie ma miejsce. Ponadto, robienie zdjęć oraz tworzenie materiałów promocyjnych nie należy do ustawowych obowiązków nauczycieli, wychowawców i osób prowadzących zajęcia dla dzieci. Osoby pełniące opiekę nad dziećmi powinny móc poświęcić im swoją pełną uwagę oraz modelować powstrzymywanie się od korzystania z telefonu w czasie pracy i nauki.2 z 100 PodpisyUtworzył(a) Wspólne Jutro Trójmiasto
-
Dość już zabójców drogowych! Zmieńmy przepisy!W Polsce dochodzi regularnie do wstrząsających wydarzeń drogowych, które nazywane są “wypadkami”, a w których w okrutny sposób giną polskie rodziny. Szokującym przykładem takiej sprawy jest spalenie żywcem polskiej rodziny na autostradzie A1, w wyniku wjechania w ich pojazd z ogromną prędkością, przekraczającą 300 km/h. Sprawcy tych zdarzeń są zdegenerowanymi, zdeterminowanymi przestępcami, charakteryzującymi się często historią wielokrotnych rażących naruszeń przepisów w ruchu drogowym. Pilną potrzebą jest zabezpieczenie społeczeństwa przed działaniem tych sprawców w każdy możliwy sposób. Wprowadzone w poprzedniej kadencji zmiany w kodeksie karnym (ustawa z dnia 7 lipca 2022 r. o zmianie ustawy - Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw) radykalnie zwiększyły kary za spowodowanie wypadku pod wpływem alkoholu albo narkotyków, dając społeczeństwu podstawowe poczucie sprawiedliwości. Zagrożenie karne pomiędzy 5 a 20 lat za spowodowanie śmierci innego człowieka w wyniku działania, które jedynie umownie nazywa się “wypadkiem” (jest w istocie formą zabójstwa drogowego) dało Polakom poczucie, że spowodowanie tak ogromnym tragedii jak zabicie całej rodziny nie pozostanie bez właściwej reakcji Państwa. Niestety wciąż dochodzi do wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym spowodowanych w szokujących okolicznościach, dla których kodeks karny nie znajduje odpowiedniej kary. Dokonana w tym zakresie kolejna nowelizacja (ustawa z dnia 4 grudnia 2025 r. o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego) dokonała zwiększenia kar, ale w całkowicie niewystarczającym stopniu. W efekcie, jeżeli powtórzyłby się wypadek taki jak spalenie rodziny na autostradzie A1, sprawcy wciąż groziłoby 8 lat pozbawienia wolności, stanowiące w tych okolicznościach karę symboliczną. Petycja proponuje 4 dodatkowe okoliczności, w których spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego skutkuje odpowiedzialnością karną do 20 lat pozbawienia wolności, tj. odpowiedzialnością chociaż częściowo odpowiadającą skutkowi czynu w postaci zabicia człowieka. Każdy z tych przypadków obejmuje rażące naruszenie przepisów i okazanie rażącej obrazy porządkowi prawnemu, co pozwala na zbudowanie obrazu szczególnej motywacji sprawcy. Podkreślenia wymaga, że funkcjonujący w Polsce system prewencyjny w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego jest całkowicie dysfunkcjonalny, czego najlepszym przykładem jest skromna sieć fotoradarów, których zapisy nie prowadzą w większości przypadków do ukarania sprawcy - ponad 50% czynów przedawnia się bez podjęcia czynności przez organy Państwa. W tej sytuacji prewencja indywidualna, w postaci fizycznej izolacji sprawcy od społeczeństwa, stanowi podstawowy i jedyny środek odzyskania przez Polaków poczucia sprawiedliwości w obliczu kolejnych szokujących zdarzeń drogowych. Na podstawie art. 4 ust. 3 ustawy o petycjach wyrażamy zgodę na ujawnienie na stronie internetowej Senatu danych osobowych podmiotu wnoszącego petycję z wyłączeniem adresów zamieszkania osób fizycznych.1 249 z 2 000 PodpisyUtworzył(a) Kuba Czajkowski
-
Co to za kraj, że za miskę zupy na 3 lata do ciupy?Ciepła herbata. Miska zupy. Kanapka. Wpuszczenie przemarzniętej osoby do domu. Tak pomagają mieszkańcy i mieszkanki pogranicza oraz osoby z całej Polski, które niosą pomoc humanitarną. Dziś to ludzki odruch. Po zmianie mogłoby to być przestępstwo. Adwokat Radosław Baszuk, obrońca aktywistów i aktywistek, które pomagały na granicy, mówi wprost, że do więzienia będzie można trafić „za zwykłe humanitarne odruchy” [2]. Ministerstwo tłumaczy, że chodzi o „długofalowe i zorganizowane działania”. W zaproponowanym przepisie nie ma jednak o nich ani słowa! Adwokat Jarosław Jagura z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka ocenia: „Jest to wbrew wartościom, na których zasadza się nasza konstytucja” [3]. A jak mówi Radosław Baszuk, zmiana jest też sprzeczna z dyrektywą UE z 2002 roku. Póki co znamy propozycję, a nie ostateczną treść ustawy. Właśnie teraz nasz głośny sprzeciw może zmienić kształt projektu. Jeśli ustawa wyjdzie z proponowanym zapisem, będzie dużo trudniej ją zmienić. W wolnym, demokratycznym państwie obywatele nie mogą bać się, że za pomoc drugiemu człowiekowi trafią do więzienia. Podpisz apel i stań po stronie Konstytucji i podstawowych wartości Rzeczypospolitej razem z nami! [1] Pismo MSWiA z 9.10.2026 (DP-WL.0232.169.2026.JG), Rządowe Centrum Legislacji, projekt UD425 [2] Rząd chce nowych kar za pomoc migrantom. Więzienie niezależnie od intencji, Polsat News, 13.10.2026 [3] Jest to wbrew wartościom, na których zasadza się nasza konstytucja. Więzienie za pomoc migrantom. MSWiA chce surowo karać aktywistów na granicy, Rzeczpospolita, 13.10.20263 501 z 4 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
NASZ TROTYL, NASZA ODPOWIEDZIALNOŚĆ! Dość polskiego współudziału w ludobójstwie w Gazie!Dlatego my, niżej podpisani, żądamy od Rządu Rzeczypospolitej Polskiej: 1. Wprowadzenia pełnego embarga na obrót bronią i współpracę wojskową z Izraelem. Mimo rządowych deklaracji zaprzeczających bezpośredniej sprzedaży broni do Izraela, w latach 2024–2026 Polska wyeksportowała bezpośrednio do Izraela broń i amunicję o ujawnionej wartości co najmniej 1,96 mln zł oraz materiały wybuchowe i wyroby pirotechniczne za co najmniej 1,88 mln zł. Domagamy się wstrzymania obrotu bronią, amunicją, komponentami, materiałami wybuchowymi, technologiami i usługami wojskowymi, w tym tranzytu, transportu i obsługi logistycznej. Zakaz powinien obejmować także dostawy pośrednie, jeżeli Izrael jest końcowym użytkownikiem albo istnieje poważne ryzyko, że uzbrojenie do niego trafi. Polska jako strona Konwencji o ludobójstwie ma obowiązek aktywnie zapobiegać tej zbrodni i rozliczać jej sprawców. Według Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS) obowiązek powstaje, gdy państwo wie lub powinno wiedzieć o poważnym ryzyku ludobójstwa, i wymaga wykorzystania wszystkich rozsądnie dostępnych środków – czyli przynajmniej od stycznia 2024, gdy MTS potwierdził ryzyko ludobójstwa w Strefie Gazy. W kwietniu 2024 r. MTS wskazał na znaczenie tego obowiązku także w kontekście transferów uzbrojenia i ryzyka jego użycia z naruszeniem Konwencji lub międzynarodowego prawa humanitarnego. 2. Natychmiastowego zatrzymania dostaw polskiego trotylu, który może zostać wykorzystany do produkcji amunicji dla Izraela. Stany Zjednoczone nie mają własnej produkcji trotylu, a polskie dostawy pokrywają około 90% ich zapotrzebowania. Polski trotyl jest kluczowym składnikiem produkowanych w USA bomb serii Mk 80 i pocisków artyleryjskich 155 mm, przekazywanych Izraelowi w dziesiątkach tysięcy sztuk. W pierwszych dziewięciu miesiącach ludobójstwa USA przekazały Izraelowi co najmniej 14 tys. bomb Mk 84 ważących blisko tonę; w niespełna rok Izrael zrzucił na mniejszą od Warszawy Gazę około 30 tys. bomb jednotonowych, a w pierwszych siedmiu tygodniach ostrzelał ją 90 tys. pocisków artyleryjskich. Domagamy się zatrzymania dostaw bezpośrednich i eksportu do państw trzecich, w tym USA, jeżeli trotyl służy tam do produkcji uzbrojenia dla Izraela. Kontrola musi obejmować rzeczywiste przeznaczenie materiału i dalszy łańcuch dostaw. „Jeżeli polski trotyl trafia do łańcucha produkcji bomb używanych w Gazie, to Polska nie jest poza tym, co się dzieje. Dla mnie jest w to włączona” — Ramzi Al Juiadi, Palestyńczyk z Gazy, związany z Polską od lat 80. 3. Zamknięcia luki prawnej dotyczącej eksportu trotylu i objęcia go skutecznym systemem kontroli. Czysty trotyl został wyłączony z wykazu uzbrojenia i nie znajduje się ani na polskiej, ani na unijnej liście produktów podwójnego zastosowania wymagających standardowego zezwolenia eksportowego. Domagamy się objęcia jego eksportu obowiązkiem uprzedniego zezwolenia oraz badania przeznaczenia materiału, końcowego użytkownika uzbrojenia i ryzyka wykorzystania go do ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości, zbrodni wojennych lub innych poważnych naruszeń prawa humanitarnego. 4. Rzetelnego i niezależnego zbadania odpowiedzialności za dostawy polskiego trotylu. 26 czerwca 2026 r. międzynarodowe organizacje praw człowieka: Hind Rajab Foundation, International Federation fo Human Rights i European Legal Support Center złożyły na podstawie raportu „Brakujący składnik: polski trotyl”, zawiadomienie o podejrzeniu pomocnictwa do ludobójstwa i innych zbrodni międzynarodowych przez osoby związane z Nitro-Chemem. Dotyczy ono bezpośrednich dostaw materiałów wybuchowych do Izraela oraz wykorzystania polskiego TNT w USA do produkcji amunicji, która mogła być następnie przekazywana Izraelowi. Domagamy się rzetelnego, niezależnego i wolnego od nacisków politycznych oraz wpływu interesów sektora zbrojeniowego zbadania wszystkich okoliczności wskazanych w zawiadomieniu. „Jedna z tych bomb została zrzucona na dom moich bliskich, sąsiadów — zabili 13 osób, w większości małe dzieci, a moja rodzina i ja zostaliśmy przysypani gruzami […] Chcemy wiedzieć, czy polski trotyl był użyty do produkcji bomby, którą na nas zrzucono. Domagamy się więc rzetelnego śledztwa” — Amjad Agha, Palestyńczyk z Gazy, obywatel Polski, ocalały z ludobójstwa. 5. Pełnej remediacji skażonych terenów w Bydgoszczy i ochrony mieszkańców przed skutkami produkcji trotylu. Domagamy się sfinansowania przez Skarb Państwa kompleksowego przebadania i likwidacji zanieczyszczeń po dawnych Zakładach Chemicznych ZACHEM – Ciech (Qemetica) oraz obszarów migracji zanieczyszczeń; publicznego monitoringu wód, gleby i powietrza; niezależnej kontroli ścieków Nitro-Chemu obejmującej TNT, DNT i inne nitrozwiązki; oraz badań zdrowotnych i epidemiologicznych mieszkańców bydgoskiego osiedla Łęgnowo Wieś i terenów przyległych. Społeczność lokalna powinna mieć udział w decyzjach i dostęp do pełnej o informacji o remediacji. Planowana rozbudowa produkcji trotylu powinna podlegać kompleksowemu i jawnemu nadzorowi środowiskowemu. 6. Skutecznej ochrony mieszkańców Gdańska przed ryzykiem transportu materiałów wybuchowych. Mieszkańcy Gdańska, szczególnie Nowego Portu i obszarów przy trasach transportowych i infrastrukturze portowej, nie powinni być narażani na możliwe do uniknięcia ryzyko regularnego transportu dużych ilości trotylu. Domagamy się przeglądu zasad bezpieczeństwa, tras transportu i procedur awaryjnych oraz ograniczenia do minimum przewozu materiałów wybuchowych przez obszary zamieszkane. Ochrona życia i zdrowia mieszkańców musi mieć pierwszeństwo przed wygodą logistyczną przedsiębiorstw. Polska pokazała po rosyjskiej napaści na Ukrainę, że poważne naruszenia prawa międzynarodowego wymagają konkretnych reakcji państw trzecich - sankcji, ograniczenia relacji handlowych, politycznych i dyplomatycznych oraz stanowczych działań na rzecz pociągnięcia do odpowiedzialności sprawców zbrodni. Stosowanie prawa międzynarodowego nie może być wybiórcze. Odmawiając wszczęcia postępowania w sprawach dotyczących izraelskich zbrodni, nasze państwo przyczynia się nie tylko do rozkładu porządku prawnomiędzynarodowego, ale również osłabia fundamenty polskiej demokracji, w tym praworządność, wolność słowa i niezależność wymiaru sprawiedliwości. Dość polskiego współudziału w zbrodniach międzynarodowych! Nasz trotyl, nasza odpowiedzialność!676 z 800 PodpisyUtworzył(a) Embargo Teraz!
-
Wody Polskie, stop! Zostawcie dęby nad BystrzycąWody Polskie wycinają właśnie 678 drzew nad Bystrzycą we Wrocławiu. Wśród nich 291 dębów, a wiele drzew ma rozmiary pomnikowe. Rosną tam od ponad stu lat. Część już ścięto, większość wciąż stoi. Każdy dzień zwłoki to kolejne powalone drzewa. Nie jesteśmy przeciw ochronie przeciwpowodziowej. Jesteśmy przeciw niszczeniu bezcennej przyrody tam, gdzie nie wiadomo, kogo to chroni. Dr Robert Maślak, zoolog i radny Wrocławia, pyta wprost we wpisie na Facebooku z 9 października: kogo ma chronić przebudowywany wał, skoro za jego znaczną częścią są pola uprawne? Jak zauważa, Wody Polskie nie przedstawiły mapy terenów zagrożonych zalaniem ani nie wyjaśniły, co konkretnie powódź 2024 roku potwierdziła na tym odcinku: czy były tu przecieki, przelania lub uszkodzenia. Chcemy ochrony przed powodzią tam, gdzie woda naprawdę zagraża życiu, zdrowiu i mieniu mieszkańców i mieszkanek. Nie chcemy inwestycji, których potrzeba nie wynika z realnego zagrożenia. Skąd aż 678 drzew? Lokalni aktywiści wskazują, że nowy wał ma być znacznie szerszy od starego i razem z pasem ochronnym zajmie kilkanaście metrów. Według przyrodników stary wał wije się wzdłuż rzeki i pozwala jej rozlewać się na polder. Wody Polskie chwalą się wariantem z wycinką mniejszą o 60 procent. Obiecany tysiąc sadzonek nie zastąpi stuletnich dębów, w których żyją ptaki, nietoperze i owady. Mieszkańcy i mieszkanki Pracz Odrzańskich oraz lokalne organizacje i inicjatywy m.in.: Ratujmy Las Mokrzański, Stowarzyszenie Nasze Pracze, Rodzice dla Klimatu i Koalicja Wrocławska Ochrona Klimatu protestują na miejscu. Wody Polskie nie wstrzymały prac. Stań razem z tymi, którzy lokalnie bronią przyrody. Jeśli Wody Polskie nie wstrzymają wycinki, pójdziemy dalej: przygotowujemy wniosek o kontrolę NIK, zawiadomienie do prokuratury w sprawie zniszczenia siedlisk gatunków chronionych i wniosek o odwołanie osób odpowiedzialnych za tę decyzję. Każdy podpis wzmacnia te kroki. Panie Prezesie, piły można zatrzymać jednym telefonem. Proszę wezwać wykonawcę do wstrzymania wycinki, pokazać dokumenty i porozmawiać z przyrodnikami, zanim nie będzie czego ratować.5 531 z 6 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Dobre życie dla psów!Zakaz trzymania psów na łańcuchach miał poprawić dobrostan tych zwierząt. Tymczasem psy z łańcuchów mogą trafić do dożywotnich cel. Zwierzęta, jak każdy i każda z nas, znajdują się w różnych sytuacjach, mają różne temperamenty, potrzeby, które muszą być spełnione, by żyły w dobrostanie. To między innymi dostęp do odżywczych posiłków, wystarczająca ilość ruchu, kontaktu z ludźmi i innymi psami, zabawa, odpowiednie miejsce do odpoczynku, załatwiania potrzeb fizjologicznych. Proporcje tych potrzeb zmieniają się, gdy zmienia się sytuacja zwierzęcia, np. w czasie choroby, ciąży, zależnie od wieku, ale też ich indywidualnych cech, również fizycznych. To podstawowa wiedza, którą powinien mieć każdy, kto decyduje się na opiekę nad zwierzęciem. Państwo powinno zadbać o to, by prawo chroniło tych, którzy nie mogą o nie dla siebie zawalczyć. To, jak opiekujemy się zależnymi od nas, świadczy o tym, jakimi jesteśmy ludźmi. Dlatego apelujemy o zmiany, które zapewnią zwierzętom lepsze życie.3 952 z 4 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Plac zabaw przy Balladyny 1 zostaje!Szanowna Pani Kierownik, Słyszymy -- i widzimy w mediach społecznościowych -- głosy mieszkanek i mieszkańców Osiedla, którym przeszkadza, że place zabaw generują hałas. Przykro nam z tego powodu. Zapoznaliśmy się z treścią ogłoszenia, które Administracja rozlepiła w Kolonii IV. Współczujemy tym, którzy, wskutek aktywności najmłodszych mieszkanek i mieszkańców, odczuwają dyskomfort. Jednocześnie twierdzimy, że każdy z nas był kiedyś dzieckiem i hałasował na placach zabaw. Swobodna zabawa na świeżym powietrzu jest niezbędna, by dziecko rozwijało się. I stało się zdrowym dorosłym. Na placu zabaw dzieci ćwiczą kreatywność, rozwiązywanie konfliktów, wytrzymywanie różnorodnych emocji. A to tylko dzięki temu, że owe konflikty w naturalny sposób się pojawiają. Dzieci reagują na nie spontanicznie. Często głośno. Nie uważamy oczywiście, że dzieci powinny przez cały czas krzyczeć na cały głos. Oczekiwanie zupełnej ciszy uważamy jednak za nierealistyczne. W pozostałych kwestiach, które Administracja podnosi w swoim ogłoszeniu: higiena, śmieci, wprowadzanie zwierząt: zastrzeżenia są oczywiście słuszne. Dotyczą jednak rzadko występujących zdarzeń. Które zatem, w odbiorze niektórych Sąsiadów i Sąsiadek mogą być mniej uciążliwe niż hałas. Za to możliwe i łatwiejsze do wyeliminowania. Będziemy zatem -- ci i te z nas, którzy korzystają z placu zabaw -- bardziej pilnować się nawzajem. W historycznej perspektywie, Osiedle nasze projektowano jako zdrowe i funkcjonalne miejsce do życia. Którego integralną częścią ma być zieleń, miejsca spotkań, usługi publiczne, infrastruktura potrzebna różnym grupom wiekowym. W tym przedszkola i place zabaw. Dziś natomiast mamy w Rzeczypospolitej dramatycznie niską dzietność. Dla tych, którzy wciąż jeszcze decydują się na wychowanie potomstwa, owe, z pozoru drobne, czynniki: wsparcie lub choć przychylne spojrzenie sąsiadów, dostępna infrastruktura: mają znaczenie nie do przecenienia. Rozumiemy potrzebę baczniejszego pilnowania porządku. Tak odczytujemy prośbę do Policji o częstsze patrole. Oczekujemy jednak, że plac zabaw, wbrew wcześniejszym zapowiedziom czy groźbom, pozostanie na swoim miejscu. Z nadzieją na zrozumienie naszej perspektywy rodzice oraz sąsiedzi i sąsiadki raczej lubiący dzieci154 z 200 PodpisyUtworzył(a) Jan Grądzki
-
Sześć bobrów z Ruczaju pod lufą dewelopera. RDOŚ, nie zgadzaj się!Prawo stoi po stronie bobrów. Bóbr jest pod ochroną, a RDOŚ może zrobić wyjątek tylko wtedy, gdy nie ma innego rozwiązania. Tymczasem obecne usytuowanie tam i żeremi można bez problemu wkomponować w projekt osiedla. Profesor Marek Wajdzik z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie ostrzega, że odstrzał może nie pomóc: na miejsce zabitej rodziny przyjdzie kolejna, a bez tam podtopień może być więcej. Bobry chronią Ruczaj przed wodą i upałem. Ich tamy działają jak naturalny zbiornik: spowalniają spływ wody, zatrzymują ją w gruncie i chłodzą okolicę w upalne dni. Mieszkańcy mówią, że zanim bobry się tu wprowadziły, osiedle zalewała woda z potoku. W czasach coraz częstszych upałów, susz i nawałnic rozbieranie naturalnej retencji to krok w złą stronę. To jeden z najcenniejszych przyrodniczo zakątków Ruczaju. Na mapie roślinności Krakowa ten teren ma najwyższe i wysokie walory przyrodnicze, a miejska koncepcja zieleni zalicza go do strefy zieleni ekologiczno-krajobrazowej. Bobry zamieniły podmokłe łąki w rozlewisko pełne życia, z którego korzystają żaby, ptaki i owady. Bez nich to miejsce wyschnie. Pozwolenie na budowę to nie licencja na zabijanie. Bobry i ich rozlewisko były tu, zanim ATAL dostał pozwolenie na budowę. Kto stawia podziemne garaże tuż przy potoku, na podmokłym terenie, bierze to ryzyko na siebie. Kosztów takiej inwestycji nie wolno przerzucać na przyrodę i mieszkańców. Natura to nie hasło reklamowe. ATAL sprzedaje mieszkania na Ruczaju jako osiedle, które łączy „miejski komfort z bliskością natury”. Teraz chce zastrzelić tę naturę za oknem. Mieszkańcy obecnych i nowych bloków zasługują na żywą przyrodę, a nie na kolejny zabetonowany skrawek miasta. Dlatego apelujemy do RDOŚ w Krakowie: nie zgadzajcie się na zabicie bobrów z Ruczaju.21 z 100 PodpisyUtworzył(a) Zieloni i Przyjaciele KRAKÓW
-
Bezdomność nie może zaczynać się w wieku 18 latMłody człowiek w sytuacji bezdomności potrzebuje nie tylko miejsca, w którym może spać. Potrzebuje pomocy dostosowanej do wieku i etapu życia: wsparcia w zdrowieniu, edukacji, zdobyciu i utrzymaniu pracy, budowaniu relacji, rozwijaniu umiejętności potrzebnych w codziennym życiu i przygotowaniu do samodzielności. 18. urodziny nie oznaczają gotowości do samodzielnego życia. Dlatego chcemy, aby w ustawie o pomocy społecznej pojawiły się Domy dla Młodzieży i mieszkania dla młodzieży – odrębna, dostosowana do młodego wieku forma pomocy dla osób w wieku 18–25 lat. Miejsca, w których młody człowiek otrzyma bezpieczne schronienie i kompleksowe, indywidualnie dobrane wsparcie w jednym systemie pomocy. Chcemy, aby takie miejsca powstawały w Polsce i były dostępne lokalnie, tak aby młodzi ludzie mogli otrzymać wsparcie tam, gdzie żyją lub chcą żyć. Bezdomność młodzieży wymaga OSOBNYCH rozwiązań.11 908 z 15 000 PodpisyUtworzył(a) po DRUGIE
-
Legalna aborcja. Dotrzymajcie słowa!Sześć lat temu Pseudotrybunał na wniosek PiS-u i Konfederacji zaostrzył już i tak antyaborcyjne prawo. Polki odpowiedziały na to największymi protestami po 1989 roku, a trzy lata później odebrały PiS-owi władzę. Poprzez wysoką frekwencję Polki i Polacy dali kredyt zaufania opozycji demokratycznej. Głosowało więcej kobiet niż mężczyzn. Znaczna część głosujących na demokratyczną opozycję osób szła do wyborów za prawami kobiet, wierząc w obietnice wygłaszane przez czołowych polityków. Koalicja, która wygrała głosami kobiet, obiecała legalną aborcję. Minęło ponad 1000 dni. Sejmowa komisja ds. aborcji nie zbierała się przez 821 dni. 20 października 2026 roku posłanki i posłowie przyjęli dwie ustawy: powrót do pseudokompromisu z 1993 roku i tylko częściową dekryminalizację, która znosi karę za pomoc w aborcji. Projekty legalnej aborcji do 12. tygodnia wciąż leżą w komisji. Najwyższy czas na uznanie głosu kobiet do decydowania o swoim ciele, zdrowiu oraz planowaniu przyszłości i rodziny. Po ponad 30 latach zakazów i ograniczeń domagamy się prawa do legalnej aborcji dla osób, które jej potrzebują. Nasze oczy zwrócone są teraz w kierunku wszystkich liderów i liderek oraz parlamentarzystów i parlamentarzystek ugrupowań demokratycznych, od których działania zależy zdrowie i życie oraz prawo do samostanowienia kobiet w Polsce. Domagamy się spełnienia obietnic. Przypominamy, co obiecywano w kampanii wyborczej. Dziś nie doczekaliśmy się nawet tego minimum: Donald Tusk, Koalicja Obywatelska: Aborcja decyzją kobiety, a nie księdza, prokuratora, policjanta, czy działacza partyjnego! Zapisaliśmy to jako konkretny projekt, będziemy gotowi to zaproponować Sejmowi pierwszego dnia po wyborach. Tam jest zapisane: aborcja do 12. tygodnia, decyzja wyłącznie kobiety. Aleksandra Gajewska, Koalicja Obywatelska: Uważamy, że kwestia legalnej, dostępnej, bezpiecznej, bezpłatnej aborcji to nie jest kwestia żadnego światopoglądu. Dzisiaj PiS udowodnił nam, że to jest kwestia życia bądź śmierci kobiety. I my o to życie kobiety będziemy walczyć. Uważamy, że kobieta ma absolutne prawo do decydowania o tym, żeby terminować ciążę do 12. tygodnia trwania tej ciąży. Katarzyna Kotula, Nowa Lewica: W sprawie aborcji nie ma czasu na żadne kompromisy, na referendum. W tych wyborach walczymy o kobiety, legalną aborcję, wolność wyboru, wolność, którą prawica odebrała nam dawno temu.6 383 z 7 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Stop uchwale o masowym zabijaniu dzików w WarszawieNa początku sierpnia 2026 do warszawskiego magistratu został dostarczony apel „Dziki w stolicy: czas na humanitarne rozwiązania!”, który podpisało ponad 10 500 osób. Podczas rozmowy z Zastępczynią Prezydenta m.st. Warszawy Magdaleną Młochowską i Dyrektorką Patrycją Stawiarz, otrzymaliśmy informację, że Zespół ds. Dzikich zwierząt działa i przedstawi rekomendacje, które mają zapobiegać dalszym konfliktom na linii dziki - ludzie. Usłyszałyśmy również, iż miasto chce poznać zwyczaje dzików, dowiedzieć się więcej o tych zwierzętach, by móc działać prewencyjnie. Ponadto przedstawicielki urzędu były otwarte na nasze propozycje i pozytywnie zareagowały na pomysł zorganizowania konkursu na blokady na kosze na śmieci, ponieważ między innymi ze względu na odpady dziki pojawiają się blisko osiedli miejskich. Tymczasem podpisana została uchwała, która wzbudza nasz niepokój i wiele zastrzeżeń. Brak jakiegokolwiek limitu liczbowego. Dotychczasowe decyzje o redukcji populacji określały konkretny limit: 250 osobników w 2022 r., 500 osobników w 2025 r. Projektowana uchwała rezygnuje z limitu w ogóle, opierając się wyłącznie na ogólnym, uznaniowym kryterium „trwałej utraty naturalnego lęku przed człowiekiem”. To nie jest techniczna korekta dotychczasowej praktyki, lecz jej istotne rozszerzenie i w naszej ocenie wykracza poza to, co art. 33a ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt rozumie przez precyzyjne określenie „warunków, miejsca, czasu i sposobów” ograniczenia populacji. Zwracamy uwagę, że Pana urząd w podobnej sprawie - rozstrzygnięciem nadzorczym WNP-P.4131.9.2023 z 25 kwietnia 2023 r. dot. uchwały gminy Siemiątkowo - stwierdził nieważność lokalnego aktu dotyczącego zwierząt m.in. z powodu jego nadmiernej ogólnikowości. Wadliwy tryb konsultacji. Trwały one jedynie 11 dni (4–14 września 2026 r.) a możliwość udziału w nich nie została skutecznie podana do wiadomości. Regulamin konsultowania projektów aktów prawa miejscowego Sejmiku Województwa Mazowieckiego w § 6 ust. 5 mówi, że „Termin na wyrażenie opinii przez organizacje […] nie może być krótszy niż 14 dni”. Swoje opinie przedstawiły wyłącznie Regionalna Rada Ochrony Przyrody i Polski Związek Łowiecki. Liga Ochrony Przyrody, do której zwrócono się o opinię, nie zdążyła się wypowiedzieć w toku konsultacji. Jej milczenie potraktowano jako zgodę. Zgodnie z regulaminem opinia organizacji społecznej, której statutowym celem jest ochrona zwierząt, jest niezbędna. Kolejnym poważnym uchybieniem, które łamie zasady demokratycznego stanowienia prawa, jest dopisanie w ostatniej chwili do porządku obrad głosowania projektu uchwały w sprawie ograniczenia populacji dzików na terenie m.st. Warszawy. Takiego punktu w porządku obrad na dzień 22.09.2026 r. wcześniej nie było. Przekroczenie granic upoważnienia z art. 33a ustawy o ochronie zwierząt. Kluczowe w tej sprawie ustępy Ustawy mówią, że dopuszcza się działania mające na celu ograniczenie populacji zwierząt, gdy stanowią one nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka, w tym gospodarki łowieckiej. Tymczasem Uchwała Sejmiku wprowadza dodatkowe a do tego nieostre kryteria, które pozwalają na uznaniowe podejmowanie decyzji dotyczących uśmiercania dzików w sytuacjach kiedy: 1) trwale utraciły naturalny lęk przed człowiekiem (synantropizacja); 2) bytują lub regularnie nachodzą na tereny zurbanizowane, obszary o równej lub zwartej zabudowie mieszkaniowej, użyteczności publicznej oraz rekreacyjnej; 3) przebywają w pasach drogowych dróg publicznych. Wątpliwości co do bezstronności procesu. Departamentem odpowiedzialnym za przygotowanie projektu kieruje Tomasz Krasowski, który jednocześnie pełni funkcję wiceprezesa Naczelnej Rady Łowieckiej, a więc organizacji zrzeszającej myśliwych wykonujących odstrzały i organu, który sam ma jeszcze wydać opinię o tym projekcie przed jego uchwaleniem. Uważamy, że tak bezpośrednie powiązanie osoby odpowiedzialnej za kształt projektu z organizacją bezpośrednio zainteresowaną jego treścią i zakresem uprawnień wymaga wyjaśnienia i niezależnej weryfikacji. W naszej ocenie wymienione elementy wskazują na proces prowadzony w pośpiechu i bez należytej kontroli, którego efektem może być akt prawa miejscowego dotknięty istotnymi wadami prawnymi. Nie kwestionujemy, że skala konfliktów między mieszkańcami a dzikami realnie rośnie, na co wskazuje wzrost liczby interwencji. Niepokoi nas jednak sposób, w jaki projekt powstaje, oraz skala uprawnień, jakie ma nadać. Nie rozumiemy, dlaczego została podjęta decyzja, której konsekwencją będzie masowe zabijanie dzików. Zwłaszcza w świetle działającego Zespołu ds. dzikich zwierząt i obietnic miasta. Członkowie zespołu nie zostali poinformowani o przygotowywanej uchwale.7 431 z 8 000 PodpisyUtworzył(a) Akcja Demokracja
-
Petycja w sprawie poprawy bezpieczeństwa pieszych na drodze wojewódzkiej nr 425 w Rudzie KozielskiejWskazany odcinek DW 425 jest miejscem, w którym codziennie krzyżują się trasy dzieci z ruchem drogowym. Obecnie z transportu szkolnego korzysta 54 dzieci dojeżdżających do szkoły w Rudach. W bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się przystanki wykorzystywane przez transport szkolny, nowo wyremontowany plac zabaw, sklep oraz boisko piłkarskie. Plac zabaw i boisko leżą po przeciwnych stronach drogi, dlatego dzieci przemieszczające się pomiędzy domami, przystankiem i obiektami rekreacyjnymi muszą przekraczać DW 425. Nie mają w tym rejonie wyznaczonego przejścia ani innego bezpiecznego połączenia obu stron miejscowości. Ruch pieszych nie ma charakteru incydentalnego. Powtarza się rano i po południu w związku z dowozem szkolnym oraz po lekcjach, gdy wykorzystywane są plac zabaw i boisko. Jednocześnie przystanek znajduje się w pobliżu zakrętu. Zatrzymujący się autobus ogranicza wzajemną widoczność dziecka i kierującego, a dziecko wychodzące zza pojazdu może zostać dostrzeżone dopiero po wejściu na jezdnię. Ryzyko zwiększa ruch tranzytowy, w tym przejazdy samochodów ciężarowych. Brak bezpiecznego przejścia stanowi konkretną lukę w lokalnej infrastrukturze: wykonano miejsca przeznaczone dla dzieci i zapewniono transport szkolny, lecz nie zapewniono bezpiecznego dojścia pomiędzy nimi. W efekcie dzieci nie mogą samodzielnie korzystać z placu zabaw i boiska, a rodzice muszą każdorazowo pomagać im w przekraczaniu drogi wojewódzkiej. Problem wynika z codziennego sposobu użytkowania tego miejsca, a nie wyłącznie z subiektywnego poczucia zagrożenia. Dlatego miejsce powinno zostać ocenione podczas wizji lokalnej i pomiarów, zanim dojdzie do wypadku. Preferowanym rozwiązaniem jest przejście z sygnalizacją wzbudzaną, które jednoznacznie zatrzymuje ruch na czas przechodzenia dzieci. Jeżeli warunki techniczne wykluczą ten wariant, oczekujemy realizacji rozwiązania równoważnego, zapewniającego bezpieczne połączenie przystanków, placu zabaw i boiska. Prosimy o pisemne poinformowanie reprezentanta wnioskodawców o sposobie rozpatrzenia petycji, podjętych działaniach oraz przewidywanym harmonogramie dalszych prac. ---------------------- Występują tu łącznie cztery mierzalne czynniki ryzyka: regularny ruch dzieci, brak wyznaczonego miejsca przekraczania jezdni, ograniczona widoczność związana z zakrętem i autobusem oraz ruch pojazdów ciężarowych. Mając na uwadze powyższe, zwracamy się do Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach o priorytetowe potraktowanie petycji mieszkańców i dobór takich docelowych rozwiązań inżynierii ruchu, które w możliwie największym stopniu ograniczą ryzyko potrącenia, wymuszą zmniejszenie prędkości i zachowanie szczególnej ostrożności przez kierujących.93 z 100 PodpisyUtworzył(a) Iwona Kuczera
.jpeg)






%20(750%20x%20562%20px)%20(3).png)


