• Amazon, wycofaj z Prime Video film Międlara!
    Co znajduje się w samym filmie? Przeanalizowaliśmy treść dokumentu. Trzy rzeczy, które w naszej ocenie decydują o sprawie: Oskarżonym jest cały naród. Zbrodnię wołyńską popełniły konkretne skrajnie prawicowe ukraińskie organizacje: OUN i UPA. W narracji tymczasem padają generalizacje w rodzaju „cios w plecy Rzeczpospolitej ponownie zadają Ukraińcy". Nazwy zbrodniczych organizacji pojawiają się w filmie kilkanaście razy, słowo „Ukraińcy" i formy pokrewne ponad sto. Wyjaśnieniem są cechy wrodzone, w tym geny. W jednej z wypowiedzi, pozostawionej przez autora bez komentarza, pada teza, że każdy naród ma swoje cechy i że „w genach coś przenosimy". Narrator mówi o „ukraińskiej dzikości". Świadectwa o lenistwie i zawiści jako trwałych właściwościach sąsiadów zostają zmontowane jako wyjaśnienie zbrodni. Zbrodnia dostaje w ten sposób podkład w naturze grupy etnicznej. Oskarżenie postawione jest w czasie teraźniejszym. Film prowadzi opowieść zgodnie z liniami rosyjskiej propagandy. Mówi, że na krzywdzie ofiar „budowana jest współczesna Ukraina", a świadectwa są „przestrogą przed zbrodnią banderyzmu, który szerzy się za naszą wschodnią granicą". Otwierają go współczesne ujęcia ze Lwowa i Kijowa z lat 2016 do 2024. Dlaczego to sprawa Amazona? Content Policy Guidelines Prime Video zakazują treści, które zawierają mowę nienawiści, podżegają do nienawiści rasowej oraz promują osoby i organizacje szerzące takie przekonania. Amazon napisał tę zasadę sam, dla siebie. Pytamy więc: czy ten tytuł przeszedł jakąkolwiek weryfikację, zanim algorytm platformy zaczął podsuwać go milionom osób? Wejście do TOP 10 oznacza, że Prime Video sam dowozi filmowi widownię, która nigdy by o nim nie usłyszała, i firmuje go marką sąsiadującą w katalogu z dokumentami BBC. Za tę rekomendację odpowiada platforma. Dzieje się to w konkretnym momencie. 26 lipca 2026 roku we Wrocławiu trzech mężczyzn zaatakowało 21-letniego obywatela Ukrainy i jego 20-letnią partnerkę. Według relacji rodziny napastników sprowokowało to, że mówiła z ukraińskim akcentem. Kobieta trafiła do szpitala. Policyjne statystyki dotyczące znieważeń i przemocy z powodu przynależności narodowej pokazują wzrost liczby pokrzywdzonych obywateli Ukrainy z 95 osób w 2020 roku do 273 w 2025 roku. MSWiA potwierdza: „w ostatnim czasie niestety odnotowujemy wzrost aktów przemocy na tle narodowościowym wobec Ukraińców". W kraju, w którym ukraiński akcent w sklepie bywa powodem do pobicia, globalna platforma windowała w rankingach film wyjaśniający zbrodnię genami sąsiadów. W naszej ocenie taka promocja dolewa paliwa do agresji, która dzieje się tu i teraz. Nie chcemy państwowego zakazu ani decydowania za widownię. Chodzi o to, by prywatna firma stosowała własne zasady wobec własnego katalogu. Domagamy się od Amazona: 1. Wycofania filmu „Sąsiedzi. Preludium" z Prime Video, we wszystkich wersjach językowych i wszystkich krajach. 2. Natychmiastowego zaprzestania promowania i rekomendowania tytułu: usunięcia go z list TOP, z rekomendacji i z powiadomień, do czasu wycofania. 3. Wstrzymania publikacji kolejnych odcinków serii. 4. Jawnej odpowiedzi, kto i na jakiej podstawie dopuścił ten tytuł do globalnej dystrybucji w 11 językach, oraz jakie procedury weryfikacji stosuje Prime Video wobec treści dotyczących mniejszości narodowych. Ofiary zbrodni wołyńskiej zasługują na rzetelne dokumenty, ekshumacje i prawdę. Wykorzystywanie ich krzywdy przeciw naszym dzisiejszym sąsiadkom i sąsiadom jest zaprzeczeniem tej pamięci. Podpisz apel. Napiszmy Amazonowi, że regulamin, którego się nie stosuje, jest tylko ozdobą.
    367 z 400 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • Stop zabijaniu ptaków i nietoperzy podczas remontów!
    Krótki spacer po Wrocławiu, wystarczy, aby przekonać się, że zdecydowana większość niewyremontowanych budynków jest zasiedlona przez ptaki, a remonty są prowadzone także w trakcie sezonu lęgowego. Skala zjawiska jest przerażająca.  Budynek Administracyjny Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu Ten przypadek jest szczególnie bulwersujący ponieważ inwestorem jest Komenda Wojewódzka Policji, organ stojący na straży prawa... Policja, która ma egzekwować prawo, badać przestępstwa wobec zwierząt i doprowadzać przed sąd oprawców!  Wolontariusze spędzili kilkadziesiąt godzin dokumentując co się dzieje na tym budynku. Nagrali miedzy innymi ptaki przeciskające się do gniazda w otworze zatkanym tekturą. Wróble karmiące młode – pod siatkami ze znacznie utrudnionym dostępem, z trudem walczące o to by jakoś podać pokarm. Jerzyki, które nie mogą dostać się do swoich siedlisk, a pomimo zagrożenia desperacko próbują.  Nie dość, że już same rusztowanie i siatki stanowią dla ptaków śmiertelne zagrożenie, ptaki były straszone przez pracę robotników, a otwory w ścianach likwidowane i istnieje realne ryzyko, że żywe ptaki lub pisklęta były zamykane w środku..  Scenariusz, który tutaj miał miejsce już po interwencji, jest nam doskonale znany: • patrole wzywane na miejsce twierdzą, że nie mogą zatrzymać prac, choć widzą ptaki; • Komenda zatrudnia ornitologa, który wystawia w trakcie trwających prac ekspertyzę, skrytykowaną pod względem merytorycznym przez organizacje społeczne i niezależnych ornitologów; • następnie z tą ekspertyzą Komenda występuje do RDOŚ o zgodę, choć prace, już przecież trwają w najlepsze; • prace nie zostały wstrzymane, rusztowania dalej stoją. https://www.youtube.com/shorts/IdBNP8TlVUE?feature=share Legnicka 160-162 Remont nadal trwa, choć pierwsze zgłoszenie od Fundacji wpłynęło do urzędów już 18 czerwca. Ornitolog, którego opinia znalazła się na biurkach urzędników z Urzędu Miasta oraz RDOŚ, wykonał na zlecenie inwestora zaledwie pojedynczą 3-godzinną obserwację po naszej interwencji i tylko na części elewacji. W opinii, do której uzyskaliśmy dostęp, ornitolog nie wskazał wszystkich wykazanych przez nas gniazd, napisał niezgodnie z prawdą, że pomimo obecności ptaków nie ma potrzeby zatrzymywania prac, a rusztowania nie stanowią zagrożenia dla jerzyków, bo widać, że dorosłe ptaki wlatują, co jest oczywistą bzdurą – jerzyki wymagają 5 m wolnej przestrzeni pod wlotem do gniazda, do którego zbliżają się z ogromną prędkością i mogą zabić się o rusztowania. Młode, które dopiero uczą się latać nie mają szans. https://www.youtube.com/watch?v=fXUxIBgTex8 Interwencja ul. Wincentego Stysia 31-45 – ul. Skwierzyńska 4-16 Wolontariuszka, przechodząc obok budynku, w całości już oklejonego styropianem, usłyszała odgłosy ptaków dochodzące z wnętrza styropianu. Udało się zaobserwować parę wróbli wlatującą z pokarmem w otwór w styropianie skąd dochodziły odgłosy piskląt, a nawet nagrać ich karmienie. Sprawa została od razu zgłoszona do służb. Na miejsce zostały wezwane patrole policji i straży miejskiej. Niestety nikt nie zatrzymał prac na całej ogromnej pod względem powierzchni inwestycji, pomimo widocznej aktywności ptaków na rusztowaniach. Żadne zaklejone otwory nie zostały rozszczelnione, nawet otwór zaklejony pianką montażową, gdzie wolontariusz zaobserwował wróbla próbującego intensywnie dostać się do środka, istniało zatem uzasadnione podejrzenie, że w tym miejscu zaklejono lęgi. Wraz ze zgłoszeniem do przekazaliśmy materiał w postaci nagrań. Nasza interwencja miała miejsce 23 czerwca 2022 r., na miejscu patrol Straży Miejskiej, który potwierdził brak ekspertyzy i decyzji derogacyjnej. Inwestor zatrudnił ornitologa, który w trakcie prac wykonał ekspertyzę i złożył ją wraz z wnioskiem do RDOŚ w dniu 8 lipca 2022r. Choć mimo mocno zaawansowanych prac nawet ta ekspertyza wykazała ptaki - RDOŚ poinformował PINB, że nie ma potrzeby zatrzymywania prac i wydał pozytywną decyzję derogacyjną na ich kontynuację. Skwierzyńska 29 Na etapie zauważenia prace były mocno zaawansowane i widoczna obecność aktywnych gniazd wróbli. Na miejscu była policja, która sporządziła notatkę służbową.  Nasza interwencja miała miejsce 27.05.24 roku, ekspertyza została wykonana i złożona do RDOŚ 6.06.24 roku. PINB nie zatrzymał prac - podobnie w oparciu o konsultację z RDOŚ, do którego złożono ekspertyzę potwierdzającą obecność ptaków - jerzyków i wróbli. Mimo to RDOŚ poinformować PINB, że skoro inwestor złożył teraz wniosek, nie ma potrzeby zatrzymywania prac. Poznańska 1-3 Prace bezpośrednio zagrażały życiu zwierząt - na etapie przyjazdu policji była zrywana blacha, za którą znajdowały się wróble. Patrol policji w dniu interwencji chwilowo zatrzymał prace. Niestety RDOŚ pozwolił je kontynuować. Nasza interwencja miała miejsce 15 i 16.06.2021, a 8.07.2021r. dodatkowo zgłosiliśmy, że wloty do siedlisk jerzyków są uszczelnione pianką montażową. Mimo tego i faktu, że inwestor zlecił ekspertyzę dopiero po interwencji, a szkody już przecież miały miejsce, RDOŚ wydał pozytywną decyzję derogacyjną z datą 9.07.2021 i pozwolił prace kontynuować. Kościół Św Wojciecha PINB raz po razie kierował pisma do RDOŚ, który nie odpowiadał. PINB twierdził, że dostarczona przez nas niezależna ekspertyza wykonana przez członków Śląskiego Towarzystwa Ornitologicznego nie jest wystarczająca, ponieważ urzędnicy PINB nie potrafią ocenić jej wartości merytorycznej, a policja próbowała ukarać mandatem wolontariusza, wzywającego patrol! https://www.youtube.com/watch?v=3-LS8XnOMhc Zaznaczyć należy, że nikt specjalnie nie monitoruje budynków we Wrocławiu. Każda interwencja dotyczyła budowy zauważonej przypadkiem. Pokazuje to jak duża jest skala zjawiska niszczenia ptasich gniazd podczas remontów w naszym mieście. To jak powszechnie ptaki i nietoperze zamieszkują budynki potwierdzają również badania naukowe, w Polsce w 11 województwach siedliska ptaków znajdowały się w 78,9% budynków a siedliska nietoperzy w 8,9 % budynków. – „Birds and bats using buildings as a place of breeding or shelter”, K. Janus, G. Lesiński, SGGW, 2018.  Nie ulega wątpliwości, że liczba ptaków (a także nietoperzy), które giną podczas prowadzonych niezgodnie z prawem remontów jest ogromna. Nie jest akceptowalna sytuacja, gdy za przyzwoleniem urzędników, dochodzi do eksterminacji zwierząt i to choć są objęte w większości ścisłą ochroną gatunkową.
    117 z 200 Podpisy
    Utworzył(a) Fundacja Animalculum Picture
  • Mundur to nie przebranie. Stop samozwańczym patrolom!
    13 czerwca 2026 r. na Dworcu Centralnym w Warszawie mężczyźni w strojach do złudzenia przypominających mundury wysiedli z oznakowanej furgonetki i zaczęli „legitymować" podróżnych. Wybierali osoby o ciemniejszej karnacji. Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczęła w tej sprawie śledztwo, a policja przeszukała mieszkania członków grupy w całej Polsce. To nie był pojedynczy incydent. Rok wcześniej samozwańcze „patrole" zatrzymywały samochody i żądały dokumentów na granicy z Niemcami. Dwóch uczestników tych akcji usłyszało zarzuty podszywania się pod Straż Graniczną, a ich sprawa trafiła do sądu. Na przejściu granicznym w Lubieszynie uczestnik samozwańczych patroli stał w odblaskowej kamizelce z napisem „Ochrona Granic - Police", a przejeżdżający Niemiec zatrzymał się z pytaniem, czy to polska policja [2]. Przyjechali funkcjonariusze i poprosili o zasłonięcie napisu, bo mógł sugerować przynależność do służb, on odmówił i na tym się skończyło, bo prawo nie dawało im nic więcej. W Polsce prawo do legitymowania, kontrolowania i zatrzymywania mają wyłącznie służby państwa. Tak, jak przypomniał Rzecznik Praw Obywatelskich: legitymowanie, przeszukiwanie samochodów czy ograniczanie wolności ludzi przez samozwańcze grupy „nie ma podstawy prawnej". Problem w tym, że obecne przepisy tej zasady nie chronią. Kodeks karny karze podszywanie się pod funkcjonariusza tylko wtedy, gdy ktoś wprost się za niego podaje i jednocześnie wykonuje jego czynności. Grupa, która zakłada własne uniformy do złudzenia przypominające służbowe i „tylko" wypytuje ludzi na dworcu, wymyka się temu przepisowi. Za noszenie cudzego munduru grozi dziś grzywna do 1000 złotych. W Niemczech i we Francji samo publiczne noszenie stroju łudząco podobnego do munduru służb jest przestępstwem. W Polsce nie jest. Rząd zna i rozumie ten problem. 14 lipca 2026 r. wiceminister spraw wewnętrznych Tomasz Szymański zapowiedział zmianę prawa, tak by karalne było już samo noszenie uniformów imitujących mundury służb. To dobra zapowiedź. Ale zapowiedź to nie ustawa. Znamy zbyt wiele obietnic, które umarły w rządowych szufladach, gdy temat zniknął z mediów. Podpisz apel, jeśli uważasz, że: • w Polsce kontrolować i legitymować mogą wyłącznie służby państwa, nigdy samozwańcze grupy; • mundur Policji, Straży Granicznej i Wojska Polskiego zasługuje na ochronę przed podróbkami; • każda osoba, niezależnie od wyglądu i koloru skóry, ma prawo przejść przez dworzec bez „kontroli" przebierańców. Im nas więcej, tym trudniej będzie tę obietnicę odłożyć na półkę. Będziemy liczyć każdy dzień od zapowiedzi ministerstwa aż do złożenia projektu w Sejmie. [1] Rząd bierze się za "przebierańców" Brauna. "Zajmiemy się tym jeszcze dziś", 14.07.2026 r., PolskieRadio24 [2] Niemcy zaskoczeni: "to jest wasza policja?" Mieszkaniec Polic pilnuje granicy, zamieszanie przez napis, 3.07.2025 r., Wp.pl
    3 719 z 4 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • PROMETEUSZ - pierwszy polski statek kosmiczny inspirowany "SOLARIS" - Stanisław LEM lubi to!
    Dlaczego PROMETEUSZ? PROMETEUSZ to statek, który w "SOLARIS" Stanisława LEMA przewozi bohatera z Ziemi na stację badawczą. LEM nie wybrał tej nazwy przypadkiem. Prometeusz z mitologii to postać, która przyniosła ludziom ogień i wiedzę. To symbol ludzkiej ciekawości, która pcha nas ku poznaniu, nawet gdy droga jest niepewna. Obecnie droga wydaje mi się niepewna czasem. Mimo to potrzebujemy odwagi i ufności. Pamiętam, gdy po raz pierwszy zetknąłem się z tym niezwykłym światem wykreowanym przez LEMA i jak wybuchła mi wtedy wyobraźnia. Nie potrafiłem się od tej powieści zbytni oderwać. Nie potrafiłem pojąć, że jakiś umysł mógł coś tak potężnego stworzyć - i to tak dawno temu. Nie wiem, czy istnieje inna książka science-fiction, która wpłynęła na mnie tak mocno, gdy czytałem ją po raz pierwszy. Fakt, że napisał ją mój rodak, napawa mnie odrobinę dumą. Dlatego uważam "SOLARIS" Stanisława LEMA za najlepszą możliwą inspirację dla tak ważnej i przełomowej dla Polski misji. Dziś rozpoznaję podobną potrzebę - impuls tej misji wydaje mi się znajomy z książki. To kolejny banał, ale budowa pierwszego polskiego statku kosmicznego, to chęć sięgnięcia dalej, niż sięgamy zazwyczaj. To projekt związany z nadzieją, ciekawością, stawianiem sobie ważnych celów, zarówno technologicznych, jak i naukowych.  Nie widzę powodu, by nie dodać do tego przedsięwzięcia wymiaru kulturowego łączącego nas wszystkich niezależnie od poglądów, czy wyznawanego światopoglądu. Wykorzystanie kultury w służbie Polskiego Programu Kosmicznego i nauki, wydaje mi się taką inicjatywą, która nada jej wymiar społeczny w znacznie szerszym i bardziej angażującym Polaków kontekście.  Być może ta wspólna inicjatywa pomoże nawet  skupić się na tym, że jest to coś, co symbolicznie łączy nasze wysiłki, dzięki czemu oszczędzi to misji ataków ze strony zwaśnionych środowisk. Jeżeli w polskiej kulturze jest ktoś, kto łączy i zasługuje jednocześnie na uhonorowanie takim wyróżnieniem, w zakresie eksploracji kosmosu, to jest nim zdecydowanie Stanisław LEM.  Ponoć to dzięki niemu Sławosz Uznański-Wiśniewski postanowił wybrać pracę, którą wykonuje dzisiaj. Wydaje mi się, że ludzi inspirujących się nim, nie tylko w polskim programie kosmicznym jest jednak znacznie więcej.  Nadanie tej nazwy pierwszemu polskiemu statkowi kosmicznemu byłoby też kontynuacją tradycji, którą zapoczątkował satelita PIRX-1, nawiązujący do innej książki autora. Co to dla nas oznacza Myślę, że wszyscy wierzymy, że tego typu projekty, budowa, nauka, wspólne osiągnięcia, dają nam rzadką okazję do zdrowej dumy, niezależnej od podziałów. Czuję, że brakuje nam takich symboli i inicjatyw, które jednoczą. Szczególnie w tak intensywnych i emocjonalnych czasach, w jakich żyjemy. Nie tylko w Warszawie, Krakowie, czy innym dużym mieście to widać. Nie tylko po jednej albo po drugiej stronie sporu. Nazwa PROMETEUSZ byłaby hołdem dla polskiej kultury i nauki oraz przypomnieniem, że najlepsze w nas rzeczy, to ciekawość, odwaga, chęć poznania, a nie zamykania się na siebie nawzajem. Te nasze wartości nie muszą czekać na trudne chwile, żeby się obudzić. Dlatego apelujemy: Szanowny Panie Premierze,  Szanowna Pani Prezes POLSA  oraz inni członkowie zespołu odpowiedzialnego za budowę statku,  prosimy o nadanie temu pierwszemu w historii polskiemu statkowi kosmicznemu nazwy PROMETEUSZ.  To dobra i potrzebna dziś nazwa. Z wyrazami szacunku,  Hubert MATYSIAK wraz z Sygnatariuszami
    53 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Hubert Matysiak
  • Prawo łowieckie nie zmieni się bez Ciebie
    Projekt powstał dzięki osobom od wielu lat zaangażowanym w ochronę przyrody i dobrostan zwierząt, w tym przedstawicielom i przedstawicielkom środowiska naukowego, organizacji społecznych oraz osobom aktywnie działającym publicznie na rzecz zmian systemowych. Projekty obywatelskie nie wygasają wraz z końcem kadencji Sejmu, więc jeśli prace nad projektem nie zakończą się w bieżącej kadencji, to przejdą na kolejną bez konieczności zbierania podpisów od nowa.
    3 288 z 4 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja Picture
  • DOŚĆ BIERNOŚCI PAŃSTWA! ZATRZYMAJCIE TERROR NIENAWIŚCI NA ULICACH!
    Obojętność państwa wobec narastającej fali antyukraińskiej nienawiści prowadzi do dalszej radykalizacji. Historia uczy, że eskalacja przemocy nie zaczyna się od zabójstw. Zaczyna się od odczłowieczania, wskazywania grup wrogów, przyzwolenia na groźby, bierności instytucji państwa i przekonania sprawców, że pozostaną bezkarni. W ostatnich dniach akty przemocy wobec obywatelek i obywateli Ukrainy nasiliły się w sposób przerażający, a państwo nie reaguje wystarczająco zdecydowanie. Wcześniej na granicy z Niemcami pojawiły się bojówkarskie „patrole”, a na Dworcu Centralnym osoby ubrane w mundury próbowały legitymować „obcych”, uzurpując sobie kompetencje państwowych służb. Dochodzi do znieważeń, pobić oraz napaści z użyciem broni pneumatycznej i kijów bejsbolowych.   Kulminacją tej eskalacji był atak na warszawski LAS RĄK – laboratorium rękodzieła i miejsce, w którym pomaga się wszystkim potrzebującym bez względu na pochodzenie. Atak rozpoczął się już 4 lipca 2026 roku, kiedy podczas przemarszu mającego uczcić pamięć ofiar Rzezi Wołyńskiej, uczestnicy kierowali pod adresem osób przebywających w galerii groźby śmierci i spalenia budynku. Następnie rozpoczęła się internetowa nagonka, a później doszło do fizycznego zniszczenia tego miejsca. Nie był to odosobniony przypadek.   W Łodzi obywatelka Ukrainy została napastowana seksualnie, a gdy stawiła opór, sprawca oddał w jej kierunku kilka strzałów z broni pneumatycznej. Śledczy badają również wątek znieważenia jej z powodu narodowości. W Gliwicach obywatel Ukrainy został zaatakowany kijem bejsbolowym po wcześniejszych wyzwiskach na tle narodowościowym. W Warszawie grupa nastolatków brutalnie zaatakowała młodych obywateli Ukrainy, powodując u jednego z nich ciężkie obrażenia. Równocześnie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko czterem osobom planującym – według ustaleń śledczych – zamachy na przedstawicieli mniejszości narodowych i etnicznych z użyciem materiałów wybuchowych. To nie są już pojedyncze incydenty. To kolejne ogniwa tej samej spirali przemocy. Każdy dzień zwłoki oznacza wzrost ryzyka kolejnych napaści. Podobno bezpieczeństwo jest priorytetem tego rządu? Tego jednak nie widać na ulicach, po których bezkarnie poruszają się prorosyjskie, faszystowskie bojówki, zastraszające innych ludzi. Polska nie stanie się bezpieczniejsza dzięki kolejnym pokazowym akcjom, a na pewno nie jest bezpieczniejsza od deportowania kogoś za wyłowienie suma z jeziorka Czerniakowskiego czy nawet wjazd samochodem nad Morskie Oko. Będzie bezpieczna wtedy, gdy państwo skutecznie zatrzyma falę nienawiści, ochroni ofiary i konsekwentnie będzie ścigać sprawców przemocy. Państwo istnieje po to, aby zapewnić bezpieczeństwo wszystkim ludziom przebywającym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.  Dość bierności! Oczekujemy, że państwo zacznie wypełniać swój podstawowy obowiązek natychmiast!
    10 504 z 15 000 Podpisy
    Utworzył(a) Asymetryści Picture
  • Wykreślmy „znieważenie prezydenta" z kodeksu karnego
    Każda głośna sprawa, której dotyczy znieważenie Prezydenta, jeszcze bardziej naraża na śmieszność zarówno głowę państwa, jak i polskie państwo, jednocześnie tworząc efekt mrożący i uderzając w wolność słowa i ekspresji.  Radny powiatowy z Radomska usłyszał zarzut karny za udostępnienie na Facebooku mema z Shrekiem i Fioną - bohaterami popularnej bajki. W sprawie mema powstała 72-stronicowa opinia biegłego, opłacona z naszych podatków. Podejrzanemu grożą 3 lata pozbawienia wolności. Uważamy, że to nie wypadek przy pracy, tylko naturalna konsekwencja istnienia art. 135 § 2. Dlaczego należy go usunąć?  → Ogranicza prawo do tworzenia satyry i uderza w wolność słowa. Prawo do żartowania z władzy to sól demokracji. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekał już dwukrotnie — w sprawie Francji (2013) i Turcji (2021) — że szczególna karna ochrona głowy państwa narusza wolność wypowiedzi. Francja po przegranej w Strasburgu wykreśliła swój przepis. Polska wciąż trzyma swój. → Przepis dzieli nas na obywateli dwóch kategorii, a Prezydenta traktuje jak japońskiego cesarza w czasach, gdy był uznawany za Boga. Za znieważenie zwykłego człowieka grozi rok pozbawienia wolności, ale sprawę trzeba wnieść samemu. Za znieważenie najpotężniejszej osoby w państwie — 3 lata więzienia, a prokuratura ściga z urzędu. Im więcej masz władzy, tym mocniej chroni cię prawo. To odwrócenie sensu sprawiedliwości. → Marnuje prokuraturę i nasze pieniądze. Śledczy, biegli i sądy zajmują się memami, zamiast realnymi przestępstwami.  → Nie chroni nawet prezydenta. Zarzuty za mema nie zatrzymały drwin — wywindowały „Shreka" do numeru 1 polskich trendów na portalu X. Powaga urzędu bierze się ze sposobu jego sprawowania, nie z paragrafu. Nie jest to postulat wymierzony w tego czy innego prezydenta. Uchylenie art. 135 § 2 proponował już rząd w 2007 roku, a dziś czołowi karniści mówią o sprawie mema jednoznacznie — przestępstwa nie było (prof. Mikołaj Małecki). Mimo to przepis wciąż wisi nad debatą publiczną i mrozi ją samym swoim istnieniem. Wolność słowa nie może być przywilejem! Podpisz apel — wykreślmy art. 135 § 2 z kodeksu karnego.
    4 878 z 5 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • Zmieńmy prawo sanitarne! Legalne toalety kompostowe na wzór Szwecji.
    Obecne polskie prawo sanitarne i budowlane tkwi głęboko w poprzednim stuleciu. W czasach, gdy przepisy te powstawały, jedyną alternatywą dla miejskiej kanalizacji była dziura w ziemi (sławojka) lub betonowe szambo. Dzisiaj, w obliczu kryzysu klimatycznego, te przestarzałe definicje blokują nowoczesne, w 100% bezpieczne rozwiązania ekologiczne. Zmuszanie obywateli do marnowania deficytowej wody pitnej po to, by spłukiwać i zamieniać cenny surowiec organiczny w toksyczny ściek, jest w XXI wieku absurdem. Polskie prawo zamiast chronić środowisko, w tym przypadku penalizuje i utrudnia działania proekologiczne. Trzy kluczowe powody, dla których musimy się tym zająć: 1. Katastrofalny deficyt wody i susze w Polsce Polska ma jedne z najmniejszych zasobów wody pitnej w całej Europie – na jednego mieszkańca przypada jej tyle samo, co w Egipcie. Przeciętny Polak zużywa w domu około 100 litrów wody dziennie, z czego blisko 30% jest bezpowrotnie marnowane na spłukiwanie toalety. Toalety sucho-separacyjne redukują to zużycie do zera. W dobie permanentnych susz rolniczych i hydrologicznych, prawo musi wspierać technologie bezwodne. 2. Kryzys glebowy i zamykanie obiegu materii (GOZ) Polskie gleby ulegają gwałtownej degradacji i wyjałowieniu. Tymczasem ludzki mocz i kał są naturalnymi, potężnymi magazynami biogenów (azotu, fosforu i potasu), z których produkuje się konwencjonalne nawozy sztuczne. Szacuje się, że jedna osoba produkuje rocznie ilość azotu i fosforu wystarczającą do nawożenia upraw potrzebnych do jej rocznego wyżywienia. Zamiast zamykać ten obieg i naturalnie regenerować humus (Gospodarka o Obiegu Zamkniętym), marnujemy ogromne pokłady energii na neutralizację tych substancji w oczyszczalniach ścieków. 3. Rozwój budownictwa ekologicznego i niezależności (Off-Grid) Tysiące Polaków chce żyć w sposób samowystarczalny, budować ekologiczne domki rekreacyjne, rozwijać ogrody działkowe (ROD) czy zamieszkiwać w nowoczesnych domach typu Tiny House. Brak jasnych przepisów spycha te osoby w szarą strefę. Ludzie chcący żyć w zgodzie z naturą boją się urzędniczych kontroli i wysokich kar, ponieważ urząd nie potrafi odróżnić szczelnej toalety kompostowej od nielegalnego wylewania szamba. Dlaczego model szwedzki to jedyne słuszne rozwiązanie? Szwecja i Finlandia udowodniły, że system ten działa bezbłędnie na masową skalę od dekad. Wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wprost wskazują, że prawidłowo przeprowadzona higienizacja moczu (przechowywanie w szczelnym pojemniku) oraz termofilne kompostowanie części stałych całkowicie eliminują ryzyko epidemiologiczne. Postulowane przez nas rozwiązanie nie niesie za sobą żadnych kosztów budżetowych – wręcz przeciwnie: • Odciąża budżety gmin, zmniejszając presję na rozbudowę kosztownych sieci kanalizacyjnych w rozproszonej zabudowie. • Zmniejsza obciążenie publicznych oczyszczalni ścieków, które z trudem radzą sobie z nadmiarem fosforu i azotu. • Daje obywatelom narzędzia do legalnej walki z suszą i drożyzną nawozową. To nie jest krok w tył do "dawnych sławojek". To krok w przód do nowoczesnej, biologicznej inżynierii sanitarnej, która jest standardem w najbardziej rozwiniętych i proekologicznych państwach świata. Czas, aby Polska przestała karać za ekologię.
    43 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Tomasz Jasinski
  • Dymisja dla osób odpowiedzialnych w TAURON i Naviga-Stal za katastrofę w Pilchowicach!
    Dlaczego musimy działać? ​To nie był wypadek, to była chłodna kalkulacja! Zniszczenie ekosystemu Pilchowic w kilka dni to efekt świadomej decyzji. Mając setki ekspertów, winni doskonale wiedzieli, czym grozi spuszczenie wody w środku lata. Uznali jednak, że ratowanie ryb im się nie opłaca. Poszli na łatwiznę, wybierając zysk kosztem natury. Na taką arogancję nie ma zgody. Kiedy dochodzi do tragedii, korporacje zwalają winę na „pogodę” i chowają się za oświadczeniami PR. Za ten dramat odpowiadają konkretni ludzie, którzy podpisali dokumenty i zignorowali ostrzeżenia. Żądamy dymisji, bo tylko personalne kary oznaczają realną odpowiedzialność. Koszty muszą pokryć sprawcy, nie wędkarze i podatnicy. Przez lata o ten akwen dbali pasjonaci. Niedopuszczalne jest, aby teraz społeczeństwo lub wędkarze płacili za odbudowę rzeki. TAURON i Naviga-Stal muszą ponieść pełne finansowe konsekwencje za wieloletnie zarybianie i naprawę szkód. ​Ta petycja to nasz sprzeciw wobec bezkarności wielkiego biznesu. Podpisz, żeby sprawa nie została zamieciona pod dywan.
    5 900 z 6 000 Podpisy
    Utworzył(a) Robert Kalajew
  • To się wzięło z powietrza?! – Rodzice apelują o rzetelną informację w sprawie jakości powietrza
    Każdego dnia nasze dzieci oddychają powietrzem, którego jakości nie znamy. Badania naukowe nie pozostawiają złudzeń - zanieczyszczone powietrze rujnuje zdrowie naszych dzieci dziś i ma wpływ na jego stan w przyszłości: uszkadza rozwijający się mózg, obniża wyniki w nauce i sporcie, nasila ADHD i choroby układu oddechowego, zaostrza objawy alergii oraz wielu innych schorzeń, zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory - dzieje się to po cichu, niepostrzeżenie, latami. Jako rodzice oczekujemy jednego: chcemy wiedzieć! By chronić zdrowie dzieci i zapewnić im lepszą przyszłość. Dlaczego teraz?  Za rozwojem wiedzy medycznej powinno podążać też prawo. Polska, tak jak i pozostałe kraje UE, do 11 grudnia 2026 roku będzie wdrażać tzw. dyrektywę AAQD. To nowe przepisy, które mają na celu poprawę jakości powietrza dla lepszej ochrony naszego zdrowia. Moment, w którym zapadają kluczowe decyzje o rozwiązaniach, w tym o sposobie informowania społeczeństwa, jakim powietrzem oddychamy i jakie są tego skutki, jest teraz. Nie możemy go przegapić. Pełną treść apelu przeczytasz TUTAJ 
    239 z 300 Podpisy
    Utworzył(a) Rodzice dla Klimatu Picture
  • Antysemityzm to nie towar. Wycofajcie »Garbate nosy«
    Polska musi być bezpiecznym domem dla każdego, niezależnie pochodzenia czy wyznawanej religii. Odpowiedzialny biznes powinien stanąć po stronie godności drugiego człowieka, a nie sprzedaży dowolnych treści i czerpania zysku z nienawiści.
    6 384 z 7 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • Odwołanie Kierownika USC w Gawłuszowicach za homofobię w pismach
    Pełna treść skandalicznego pisma dostępna jest pod tym linkiem: https://docs.google.com/document/d/15bsC1sGRvdMoojbdJzZ0F3XkT4kIamfs/edit?rtpof=true&sd=true&tab=t.0 Sprawą tą należy zająć się natychmiast, ponieważ zachowanie Kierownika USC w Gawłuszowicach łamie fundamentalne zasady, na których opiera się polska administracja publiczna. Oficjalne pismo urzędowe, opatrzone pieczęcią państwową, stało się narzędziem do szerzenia uprzedzeń, co jest sytuacją bezprecedensową i głęboko szkodliwą. Dlaczego interwencja jest konieczna? 1. Rażące naruszenie prawa i etyki: Zgodnie z ustawą o pracownikach samorządowych, urzędnik ma obowiązek wykonywać zadania w sposób bezstronny i profesjonalny. Wykorzystywanie oficjalnej korespondencji do obrażania jakiejkolwiek grupy społecznej i powoływanie się na nienaukowe teorie to jawne niedopełnienie tych obowiązków. 2. Utrata zaufania do instytucji państwa: Urząd Stanu Cywilnego to miejsce, w którym obywatele załatwiają najważniejsze sprawy życiowe. Jeśli osoba kierująca tym urzędem publicznie manifestuje swoją niechęć i pogardę wobec osób nieheteronormatywnych, żadna osoba LGBT+ nie może czuć się w tej instytucji bezpiecznie ani liczyć na obiektywne traktowanie. 3. Brak zgody na systemową homofobię: Pozostawienie tej sytuacji bez stanowczej reakcji przełożonych (Wójta oraz Wojewody) byłoby cichym przyzwoleniem na dyskryminację w strukturach państwowych. Pokazałoby to innym urzędnikom, że mogą bezkarnie łamać standardy i traktować obywateli wybiórczo. Dlaczego jedynym rozwiązaniem jest odwołanie ze stanowiska? Osoba pełniąca funkcję publiczną musi reprezentować nienaganną postawę moralną i wysokie standardy kultury osobistej. Kierownik USC w Gawłuszowicach swoimi wypowiedziami całkowicie dyskwalifikuje się jako bezstronny urzędnik mianowany do służby całemu społeczeństwu. Przeniesienie na inne stanowisko czy upomnienie byłoby jedynie próbą zamiecenia sprawy pod dywan. Tylko całkowite odsunięcie tej osoby od pełnienia funkcji publicznej przywróci powagę urzędu i pokaże, że w Polsce nie ma miejsca na nienawiść finansowaną z podatków obywateli.
    4 882 z 5 000 Podpisy
    Utworzył(a) Tęczowy Sanok